Reinterpretacja mitów, tak by wpasować je w realia XXI wieku, to
przedsięwzięcie niewątpliwie odważne i ciekawe. Skąd pomysł i zainteresowanie?
Wydaje mi się, że jesteśmy tak skonstruowani, że nie potrafimy żyć bez tworów,
jakimi są te snute od wieków historie. Są one do tego stopnia
odrealnione, że dużym i spłycającym ich wyraz uproszczeniem, byłoby nazwanie je
kłamstwami. Przecież przy ich pomocy próbujemy usilnie nadać zjawiskom
znaczenie, znaleźć się w zacieśniającej się wokół naszych umysłów próżni. I to
nie jest żadne „tylko”. Bo wszystko jedno czy robimy to by zrozumieć
przeszłość, czy przyszłość: mit pomaga nam przetrwać, iść w jakimś kierunku –
najlepiej ku przyszłości… tylko, że w tym dążeniu chyba potykamy się o
korzenie. Krążymy w kółko, po omacku. I nie byłoby niczego złego w tej
abstrakcji, w jej węzłach. Tylko, że te nasze współczesne mity są pozbawione
metafizycznej głębi i przypominają zupki w proszku. Coraz badziewniejszy
żywopłot – karmiony glutaminianem sodu - wytycza szlaki naszych wewnętrznych
labiryntów. Konstrukcje pozbawione spoiwa, szkieletu, stanowią kwint esencję
ślepych uliczek. Potrafimy już tylko zalać Vifon i patrzeć, czy makaron równo
puchnie… Trzeba wyjść naprzeciw tej pustce, która toczy nasze wewnętrzne
rzeczywistości, zamieszać w kotle konwencji – przypomnieć sobie, czym jest
prawdziwa zupa. I jak smakuje.
28 sierpnia 2014
26 sierpnia 2014
Beszczągowata /Kraina Śpiewających Róż - Olga Orzyłowska- Śliwińska/
Skusiłam się. Kupując myślałam o naszym Parku Róż. U nas kwiaty,
co prawda nie śpiewają, chociaż…? Przecież nie wiem, co się dzieje po zmierzchu
lub bladym świtem. Trzeba zacząć słuchać uważniej, inaczej… Zdecydowanie, powinnam
też wybrać się tam na jesienny spacer przy pełni. Może wtedy, zasypiając na
zimę, będą nucić sobie kołysanki? Ktoś chętny?
Wracając jednak do książki, muszę przyznać, że czytałam ją kilka
razy. Nie dlatego, że jest aż tak cudowna. Chcąc ułożyć pewien schemat i
chronologię – gubiłam się. Nie potrafiłam treści zlepić w całość, miałam
wrażenie, że to kilka, następujących po sobie, osobnych historii, których wcale
nie powinno się czytać jako jednej bajki, ani broń boże czytać „na raz”. Wątków jest zbyt wiele, chociaż trzeba
przyznać sprytnie zazębiają się, wtedy gdy jest taka potrzeba. Pojawiają się też częste
podsumowania dotychczasowej akcji, pomagające „połapać się” w pędzącej treści. Podsumowania,
prosty język i szybka akcja – przeskakująca od obrazu do obrazu – również
czynią tę bajkę, jak najbardziej, przyswajalną dla młodszego czytelnika. Decydując
się na czytanie pociechom, pamiętajcie: podział na rozdziały nie powstał dla
picu, pomaga porcjować treść w zjadliwe porcje.
25 sierpnia 2014
Park Róż
Skusiłam się. Kupując myślałam o naszym Parku Róż. U nas kwiaty, co prawda nie śpiewają...chociaż? Przecież nie wiem, co się dzieje po zmierzchu lub bladym świtem. Trzeba zacząć słuchać uważniej, inaczej… Zdecydowanie, powinnam też wybrać się tam na jesienny spacer przy pełni. Może wtedy, zasypiając na zimę, będą nucić sobie kołysanki?
Ktoś chętny?
Ktoś chętny?
24 sierpnia 2014
Lomposo ia meme, motema mwa nkoi* /Zwierzęta jak ludzie – Romuald Bakun CM/
Dobry Duch polecił
kiedyś czarnym ludziom umyć się w źródlanej wodzie. Ich skóra nie zmieniła
jednak koloru, ale serca zachowały prawdziwą czystość. I całe szczęście, w
końcu co tam kolor skóry! Najważniejsze jest to, co jest wewnątrz człowieka!
Życzę, żeby baśnie
pomogły Wam pielęgnować i zachować życiowy skarb - piękno myśli i czystość serca.
Przesłania zebranych tekstów i słowa autora są, jak najbardziej
aktualne. Bajki od zawsze są niezawodnym sposobem na dotarcie do umysłu małego
człowieka, otwarcie jego serca i nauczania o różnorodności świata. Uzbrojone w arsenał
morałów: pomagaj słabszym, odwdzięczaj się za pomoc, bądź dobry, chciwość jest
zła, dotrzymuj danego słowa itp. stają się wręcz pozycją obowiązkową. Nauki te
są bardzo czytelne, ale dla pewności - jak to dla dzieci - wyłuskane także na końcu
każdej historyjki. Teksty zostały dosyć sprytnie ułożone. Zmienia się stopień
złożoności i ich „ciężaru”. Zaczynamy od prostych historii z oczywistym
przesłaniem, po czym zostajemy przeprowadzeni przez tematy związane z samoakceptacją
(według mnie najlepsze w zbiorze: Kolczaste
Drzewo ) i śmierci, z którą lepiej nie zadzierać i przed którą i tak nikt z
nas nie ucieknie. Zanim zaczniemy czytać dzieciom, warto zapoznać się najpierw z
tekstem i zdecydować, czy nasza pociecha jest gotowa na daną przestrogę.
23 sierpnia 2014
Chcę opowiedzieć tę historię jeszcze raz / Brzemię – Jeanette Winterson/
No i otwarłam TĘ książkę. Nasłuchałam się o niej tylu skrajnych
opinii, że stanowiło, to dla mnie nie lada wyzwanie. Czy tą, która obróci w perzynę mój świat będzie
Winterson? Niby przy obecnym nieumeblowaniu panującym w mojej głowie, to nic
trudnego - jednak podstawy mam solidne, więc ruszyć je wcale nie jest tak
łatwo. Tak, więc obróciłam kilka razy w dłoniach, pogłaskałam okładkę,
otwarłam, zamknęłam, otwarłam i zamknęłam… Z jednej strony coś mnie odpychało,
coś przyciągało. W końcu - w otwartej – oczy same znalazły słowa. I zaczęło
się.
22 sierpnia 2014
Mit to obłok wywiedziony z cienia wywiedzionego z podmuchu wiatru /Angus od snów - Alexander McCall Smith/

Urocze,
prawda? Tekst, podobnie jak przytoczony fragment, urzeka od pierwszego zdania.
Po prostu płyniemy przez treść, z treścią i w treść. Autor to urodzony
gawędziarz, którego „słucha” się z wypiekami na twarzy – chociaż czasem
potrafi, wkurzyć i zirytować: przesadą, ckliwością lub upartym milczeniem.
19 sierpnia 2014
Nie ma co żałować straconych okazji i mamroczących bogów /Penelopiada – Margaret Atwood/
Penelopa wierna - bo
dała słowo, wybaczyła „skoki w bok” - takie były czasy, cóż miała do powiedzenia?
Dziś byłaby okrzyknięta cierpiętnicą, dziwaczką. Zasuszoną starzejącą się
śliwą, marnującą życie, w imię czego? Chciała to ma. Taki wizerunek kobiety-pomnika
się zdewaluował – można posłuchać, przytaknąć, i nic więcej - toż to skamielina.
Przynajmniej w oczach samych kobiet - czy któraś dziś pozazdrościłaby jej
cnoty i samozaparcia? Współcześni panowie byliby chyba bardziej zadowoleni z
takiej postawy potencjalnej małżonki.
18 sierpnia 2014
Miałki przekaz /Krótka historia mitu - Karen Armstrong/
ZNAK wspólnie z wydawnictwami z całego świata,
swego czasu podjął się uczestnictwa w pewnym przedsięwzięciu, jakim było
wydanie serii MITY. Autorzy z różnych zakątków globu, mieli podjąć
się w nich reinterpretacji mitów i legend. Odkurzyć, odświeżyć, przetworzyć –
ciekawie się zapowiadało. W sumie wydano ledwie kilka tytułów. A potem seria -
z niewyjaśnionych przyczyn – skonała. „Niewyjaśnionych” – jak nie wiadomo, o co
chodzi to wiadomo, że chodzi o…
Ta książka to wstęp do
„wydarzenia”, którym stały się owe książki. Cieszę się, że zaczęłam czytać od Tokarczuk i jej Anny In w grobowcach świata i Penelopiady Atwood, bo gdybym zaczęła, „jak bóg przykazał” od
początku, nie tknęłabym żadnej kolejnej pozycji. Nie dość, że mnie nie porwała,
to ciężko mi o tej książce pisać. Momentami
to straszny bełkot. Ciągłe powtarzanie tego samego, i w kółko i jeszcze raz i
na wszelki wypadek jeszcze. Książka i tak nie ma potężnych gabarytów, więc
efekt jest naprawdę lichy.
12 sierpnia 2014
I muszą być lody a nie sorbet, bo sorbet, to nie lody /Zaklinacze samotności - Magdalena Kuydowicz, Wiesław Sokoluk/
Samotność to od początku istnienia ludzka bolączka. Przerobiona, opracowana i przetworzona
na miliardy sposobów. Skoro napisano i stworzono w tej materii już tak wiele, to ogromną
trudność sprawia zrobienie tego w oryginalnej formie. No i niestety autorom nie
udało się nadać tematowi ciekawego, nowego kształtu. Mimo, iż wielobarwność i -
powiem to - PIĘKNO tej emocji, próbowali pokazać pod różnymi kątami, to efekt
pozostał mizerny. Powstał kolejny poradnik o tym, że robimy sobie wzajemnie
krzywdę. A właściwie, to głównie sami ją sobie robimy, bo nie umiemy ze sobą
rozmawiać i w porę nie zauważamy, że jesteśmy społecznie nieprzystosowani.
Historie
Współczesność
wykorzenia nas z relacji. Znakiem naszych czasów jest samotność.
Tym bardziej dziwi mnie i fascynuje, że z taką łatwością ludzie na siebie w
tych tekstach wpadają. Czy mają być razem, czy nie, czy mają coś przepracować,
czy tylko iść ramię w ramię – dostają od losu szansę na to by spróbować. Tego
bohaterom szczerze zazdroszczę, bo ja takiej szansy nie dostaję. A co za tym idzie - kompletnie w ich prawdziwość nie wierzę.
10 sierpnia 2014
Przyjdź do mnie ze swoją dzikością /Anna In w grobowcach świata – Olga Tokarczuk/
Spójrzmy na mit sprzed cztery tysięcy
lat, pewnym ruchem dotknijmy jego aktualności. A
właściwie, to wiecie co? Wręcz zadławmy się nim. Targani wewnętrznymi torsjami,
oddajmy sobie zapomniany pierwiastek człowieczeństwa. Oderwijmy się na chwilę od cyfrowej
rzeczywistości. Tej przed nami, za oknem. Ona zmusza nas do ciągłej gonitwy, rozpraszając nadmiarem,
powierzchownością. Coraz trudniej nam wchodzić w konteksty, analizować i
interpretować. A gdy przystaniemy, obejrzymy się za siebie, możemy odkryć coś
niesamowitego. Na pierwszy rzut oka nie przystającego do naszych czasów. Przy
dłuższych oględzinach jednak…
Nie martwcie się, ta poskładana z
fragmentów historia, została dopasowana do realiów dzisiejszego człowieka w
sposobie opowiadania. Mamy
więc przekuty na współczesny, nadal jednak pełen symboli, język mitu.
Uwspółcześnienie tej historii, opisanie jej na nowo, to szansa dla człowieka na
przeżycie zapomnianego świata. Echo z przeszłości, odbijające się w duszy
każdego z osobna, przepracowane na poziomie jednostki - pomaga się na nowo
scalić, zrozumieć. A my współcześni ludzie zmuszeni jesteśmy żyć na tylu
różnych poziomach, że jest to dla nas trudne wyzwanie.
06 sierpnia 2014
Je suis comme je suis /Wolna miłość - Roma Ligocka/
Czasami książki nie przychodzą do nas w dobrym momencie. Nie ten etap, nie ta potrzeba. O tej też tak myślałam, zwłaszcza, że przedzierałam się przez jej kolejne strony, jak przez zasieki. Pole minowe emocji, które autorka zostawiła mi do pokonania, niemiłosiernie mnie pokiereszowało i znudziło. Do czasu. Jeden z felietonów, był tym „jedynym”, tym dla mnie. Każdemu, kto sięgnie po książkę z nastawieniem podobnym do mojego, życzę, by trafił na taki tekst. I niech również jemu słowa pozwolą pozbierać walające się wokoło własne szczątki…
03 sierpnia 2014
Autoportret człowieka XXI wieku / Wampir i inne opowiadania – Kim Young-ha/
Z trzech przeczytanych pozycji tego autora, ta najmniej przypadła
mi do gustu. Może dlatego, że ogólnie nie przepadam za opowiadaniami – zanim
historia rozkręci się na dobre już się kończy. W Wampirze i innych opowiadaniach zabrakło mi
więc napięcia i klimatu, którym autor oczarował mnie w powieściach (Mogę odejść, gdy
zechcę, Imperium świateł). Nie zdążyłam wciągnąć się w jego
genialną grę formą i treścią, ponieważ zbyt szybko następował jej koniec.
Jednak, co pragnę podkreślić, o tym, co pisze Kim Young-ha nie można powiedzieć
niczego złego, nie ma się do czego przyczepić. Chyba tylko do tego, że
spodziewamy się, że autor czymś nas zaskoczy. Niby się dziwimy, ale przecież
wiedzieliśmy, że będziemy się dziwić. Tym samym przewidujemy pewne fakty.
Dla twórczości Kima charakterystyczne są motywy: samobójstwo, zdrada, fascynacja motoryzacją i kobiecym ciałem oraz sztuką, tajemnica, miłość, podwójne życie, zagubienie w świecie tłumu. Nic wydumanego, zwyczajne ludzkie sprawy, coś co dotyczy każdego z nas na co dzień, ale opisane w - specyficzny dla pisarza - bezpretensjonalny i nieumoralniający sposób. Studium szczegółu, każdej drobnostki, jako dopełnienie jego stylu, nie pozwoli nam niczego przeoczyć: najcichszego dźwięku, najdrobniejszej gry świateł, niezauważalnego muśnięcia. A nadprzyrodzona atmosfera opowiadań sprawia, że odbieramy jego twórczość wszystkimi zmysłami, np. czujemy zapach powietrza tuż przed burzą, elektryzuje nas błyskawica przecinająca przestrzeń tuż obok nas, słyszymy stukot obcasów na schodach, wyobrażenie ciała mężczyzny w windzie pobudza wrażenia wzrokowe itd.
Subskrybuj:
Posty (Atom)