19 lipca 2016

Zawsze jest ktoś, kto cię obserwuje /Idealna – Magda Stachula/

Tytuły typu: Wierna, Przeklęta czy Zdradzona nie przyciągają mojej uwagi, Idealna również nie miałaby więc szans tego dokonać. Tak zatytułowane książki kojarzą mi się nierozerwalnie z kobiecą obyczajówką i romansem, a nie przepadam jakoś szczególnie za tymi gatunkami. Z całą pewnością więc przegapiłabym debiut Stachuli, gdyby nie przypadek (a raczej zrządzenie losu). Znak w przypadku tej powieści postawił na prowokacyjną akcję marketingową, w której zakłada się z czytelnikami, że książka im się na pewno spodoba. To wystarczyło bym zainteresowała się Idealną. Najpierw zdziwiłam się, że mam do czynienia z thrillerem psychologicznym, a następnie tym, że zarys jego fabuły wydaje mi się bardzo intrygujący. Nie bez rezerwy – bo wiadomo „ściema dźwignią handlu” – zabrałam się więc za lekturę. I wiecie co? Moje obawy nie były uzasadnione. Idealna to całkiem udany debiut, a Magda Stachula mnie do siebie przekonała tworząc ciekawą intrygę, realne postacie i atmosferą tajemnicy. Jeśli tylko w przyszłości jej twórczość nie skręci zanadto (bardziej) w stronę obyczajówek, to z chęcią sięgnę po kolejną jej książkę.


30 czerwca 2016

Kto zombie wojuje od zombie ginie / Dead 7 – Danny Roew/ 2016

Nick Carter (???)….Nick Carter (??)…..Nick Carter (!)…..Gdy zobaczyłam nazwisko scenarzysty wiedziałam, że coś dzwoni. Nie wiedziałam niestety w którym kościele. A potem nagle przyszło oświecenie i załamanie w jednym. Okazało się bowiem, że to TEN Nick Carter z TEGO boys bandu. I nie tylko jest on autorem scenariusza, ale także postanowił obsadzić się w jednej z głównych ról. Do „zabawy” zaprosił również kilku innych członków popularnych niegdyś (wcale nie taka zamierzchła przeszłość) zespołów. Podczas seansu paraliżował mnie więc lęk, że będą musiała oglądać ich wygibańce. Że niczym w musicalu, lub produkcji Bollywoodzkiej, w najmniej odpowiednim momencie zaczną tańczyć! A takiej kombinacji - postapokalipsa zombie na Dzikim Zachodzie (western jak nic), plus wesołe pląsy rodem z lat 90’tych – moja psychika mogłaby nie wytrzymać.

29 czerwca 2016

Figle i kociaki /Kocia mama - Maria Buyno-Arctowo/

Podczas lektury Kociej mamy przeniosłam się myślami do czasów dzieciństwa. Miałam to szczęście, że na każde wakacje wyjeżdżałam do pradziadka na wieś. Spędzonego tam czasu nie zamieniłabym na nic. Do dziś miło wspominam całe dnie na świeżym powietrzu, smak czereśni i papierówek prosto z drzewa oraz mleka prosto od krowy. Wciąż czuję guza, którego nabiłam sobie grabiami podczas sianokosów i podszczypywanie gęsi, które goniły mnie po podwórku. Pamiętam wędrówki za kurczętami i kaczuszkami, szczególnie, gdy tym drugim wybudowało się „basen”. W codziennych zabawach i nicnierobieniu zawsze towarzyszyły mi psy i koty. Do dziś pamiętam imię każdego pupila. Gdy ja „kosztowałam” tego tylko przez kilka tygodni w roku, Zochna – główna bohaterka książki – żyła tak na co dzień, przez calusieńki rok.

26 czerwca 2016

I Siemianowicki Bieg Świetlików 25.06.2016

Data: 25 czerwca 2016, godzina 21:00
Miejsce: Siemianowice Śląskie
Tytuł: I Siemianowicki Bieg Świetlików – 5km
Organizator: MK Team
Cena: 35 zł do 15.05, 40zł do 10.06

Siemianowice Śląskie świętowały wczoraj na całego. Trzeba przyznać, że impreza była bardzo udana – i to od samego rana (rym niezamierzony, ale niech już będzie). Festyn dla najmłodszych rozpoczął się przy „Rzęsie” już o godzinie jedenastej. Czekały tam na nich liczne atrakcje i zabawy. O trzynastej, nasi mali biegacze mogli spróbować swoich sił na odcinkach 200, 400 i 800 metrów. Na mecie oprócz medali czekały na nich także inne nagrody.

Bieg główny wystartował o 21, parę minut później rozpoczął się marsz Nordic Walking. Niezmiernie cieszę się, gdy te starty są rozdzielone. Człowiek może być wtedy spokojny o to, że nie dostanie się w kijkowy klin, a - jak z doświadczenia wiemy - zawodnicy potrafią nimi nieźle przyłomotać, nie celowo oczywiście. Na szczęście po 21 było jeszcze widno (chociaż w oddali nieco zagrzmiało, to burza postanowiła nie zawitać w te rejony), więc dało się pokonać trasę bez czołówek i latarek (jeśli ktoś zapomniał zabrać je ze sobą – jak ja na przykład). Trasa – identyczna była na Nocnych Markach – do najtrudniejszych nie należy. Dzięki temu każdy, niezależnie od formy i stopnia zaawansowania, da radę ją pokonać. Można zaryzykować stwierdzenie, że jest idealna, bo na pewno nie zniechęci do aktywnego spędzania czasu nikogo, zwłaszcza tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z biegiem lub marszem.

25 czerwca 2016

Bieg dla Słonia – 24.06.2016

Data: 24 czerwca 2016, godzina 22:00
Miejsce: Chorzów
Tytuł: Bieg dla Słonia – 7km
Organizator: Park Śląski
Cena: brak opłaty – serio!

Wczoraj uczciliśmy po raz kolejny pamięć wspaniałego człowieka, Artura Hajzera, na nocnym Biegu dla Słonia. Nawet pogoda wie, że w taki dzień należy się spisać i nie wolno stroić fochów. Morderczy upał wieczorem więc nieco zelżał. Chociaż nie było rześko i miałam wrażenie, że przedzierając się przez gęste powietrze w ogóle nie posuwam się do przodu, było MEGA. Poza tym nie wypada myśleć o zmęczeniu, gdy mija nas człowiek z ogromnym ekwipunkiem w postaci plecaka. Szacun za wytrwałość i samozaparcie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...