15 maja 2016

Klątwa białego królika #4 Ale to już było… /Alicja i uczta zombi – Gena Showalter/

Pierwszy tom mi się nie podobał (tekst TUTAJ), drugi też nie (tekst TUTAJ), trzeci – żadne zaskoczenie – również nie przypadł mi do gustu (tekst TUTAJ), a czwarty to już po prostu niekończąca się i rozwleczona na czterysta stron katastrofa. Ktoś mógłby powiedzieć: po co czytasz skoro Ci się nie podoba?! Niestety, trzeba przeczytać by ocenić – a poza tym nigdy nie wiadomo, czy coś nagle mnie nie zaskoczy i nie porwie, do wykreowanego przez pisarkę świata? Poza tym fascynuje mnie fenomen tego typu literatury. Chciałabym zrozumieć, co jest takiego w lekkich, młodzieżowych paranormalnych romansach, co powoduje, że mają rzesze fanów. I chociaż mordowałam się z ostatnią (oby) częścią serii calutki tydzień – nadal nie wiem, dlaczego rozrywkowe czytadła należące do tego gatunku kradną serca czytelników pomimo tego, że są schematyczne, banalne i zwyczajnie płytkie. Mam wrażenie, że pokutuje pogląd, że od literatury rozrywkowej nie można niczego wymagać i, że tzw. „inteligentna rozrywka” się nie sprzeda… No cóż: popyt rodzi podaż.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...