31 stycznia 2016

II Bieg z Sercem dla WOŚP, Panewnicki Bieg Dzika

Powinien być jakiś okres przejściowy pomiędzy starym rokiem a nowym. Ledwie osiągnęłam poprzednie cele a tu już trzeba by się zabrać za kolejne. Niestety styczeń wziął mnie z zaskoczenia i ani się nie obejrzałam byłam już nieźle w plecy. Planowałam w tym miesiącu przebiec 80 km. Miałam jednak taki poślizg, że żeby osiągnąć ten cel to (w ostatnim tygodniu) od niedzieli do niedzieli musiałam nadrobić 40 km. Teraz muszę lepiej rozplanować lutowe bieganie, żeby nie dopuścić do takiej sytuacji. Chociaż patrząc na to z drugiej strony nic się przecież takiego nie stało. Może tylko tyle, że udowodniłam sobie, że mogę więcej niż do tej pory sądziłam.

26 stycznia 2016

Szponiarz widzi, Szponiarz wie /Szponiarz – Pete Johnson/

Podczas lektury Szponiarza przypomniało mi się, że pośród podwórkowych opowiastek mojego dzieciństwa, bardzo popularna była taka o ŻÓŁTYCH OCZACH. Niestety nie pamiętam, co takiego robiły i skąd się wzięły, ale wystarczyło o nich wspomnieć, by napędzić komuś pietra. Zwłaszcza, gdy robiło się to po zmroku lub w piwnicach, do których – chociaż oczywiście nie było wolno – często się zapuszczaliśmy. ŻÓŁTE OCZY były po prostu złe i tylko czekały na to, by kogoś sobie upatrzyć i…i tutaj możecie wstawić dowolne, byle było okropne. To chyba ich bezwzględność, która najmocniej wryła mi się w pamięć, odróżniała je od Szponiarza. Monstrum opisane przez Johnsona nie jest potworem, który wybiera ofiary na oślep. Chociaż jego serce to tylko kupka pyłu, nie jest on na wskroś zły. Szponiarz powstał z popiołów człowieka, który został spalony przez własne, chciwe dzieci - spotkało go niewyobrażalne okrucieństwo i to z rąk najbliższych. Nic dziwnego więc, że jego dusza nie potrafiła zaznać spokoju. Nieszczęśnik mści się więc wciąż na złych ludziach. Jeśli nie masz jednak niczego na sumieniu - nic ci nie grozi i możesz spać spokojnie. Poza tym nie zatracił on swojego człowieczeństwa: jest czuły na krzywdę innych i tęskni za swoim psem. 

13 stycznia 2016

Wiecie, że CZAS wygrywa z SEKSEM? /Mapa czasu – Felix J. Palma/ DKK

Philip Zimbardo i John Boyd w swojej książce Paradoks czasu przytaczają wyniki badań z których dowiadujemy się, że najpopularniejszym i najczęściej wyszukiwanym w internecie angielskim słowem jest czas – ponad siedem miliardów wskazań. Dla porównania: pieniądze mają poniżej trzech miliardów wskazań, a seks – poniżej miliarda. Na pierwszy rzut oka wynik zaskakuje, jednak jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że współczesny człowiek żyje w „niedoczasie” i ma poczucie stałego pośpiechu, przestaje nas to aż tak dziwić. Jak widać płacimy wysoką cenę za to, że możemy dalej niż kiedykolwiek patrzeć w przyszłość: jesteśmy zmuszeni do coraz intensywniejszego działania w teraźniejszości i mamy obsesję na punkcie (braku)czasu. Na szczęście, mimo fascynacji możliwościami ludzkiego umysłu i rozwojem nauki, mieszkańcy Londynu 1896 roku nie mieli jeszcze takiego problemu z ujarzmieniem czasu. Z chęcią więc zabrałam się za lekturę, która zaprowadziła mnie wprost w objęcia epoki wiktoriańskiej.   

10 stycznia 2016

Dziura daje, dziura zabiera / Dzbankowa twarz, Jug Face - Chad Crawford Kinkle / 2013

Ludzie modlą się do różnych dziwnych rzeczy, nie powinno więc nikogo dziwić, że obiektem kultu może być nawet dziura w gliniastej ziemi, na dnie której znajduje się trochę błotka i śladowe ilości - dalekiej od klarowności - wody. I tak dziwne, że dziura nie jest wypełniona po brzegi krwią. W ramach wierzeń bowiem, mieszkańcy pobliskiej osady, składają istocie kontaktującej się z nimi poprzez wspominaną dziurę, krwiste ofiary z ludzi. Ofiary te nie są o dziwo przypadkowe, nikt także nie zgłasza się do wykrwawienia na ochotnika. Garncarz Dawai (Sean Bridgers) poprzez wizje dowiaduje się, kto jest kolejnym wybrańcem dziury i w transie rzeźbi twarz tej osoby na dzbanku. Jeśli ofiara nie zostanie złożona, wredna i mściwa istota zabija kogo popadnie skazując duszę męczennika na wieczne potępienie. W interesie wyznawców jest więc złapanie wiarołomnego wybrańca i wypełnienie woli istoty.

08 stycznia 2016

Beksa lala w kącie stała…. /Beksa – Khoa Le/

Pamiętam z dzieciństwa, że jeśli ktoś nadmiernie często płakał, przezywano go: beksą lalą. Owa obmierzła beksa występowała także w rymowankach, np.: Beksa lala pojechała do szpitala, a w szpitalu powiedzieli, takiej beksy nie wiedzieli! Posolili, doprawili i do kosza wyrzucili! I chociaż, jak w wielu innych dziecięcych wierszykach i w tych o beksach nie sposób doszukać się logiki, ich istnienie świadczy o jednym: nikt  raczej nie przepada za mazgajami, którzy płaczem próbują wszystko wymuszać i  zalewają się łzami w konfrontacji z każdym możliwym niepowodzeniem. A już w ogóle nikt nie lubi takich beks, które płaczą nawet bez powodu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...