31 stycznia 2016

2016: Styczniowe czytadła i filmidła

Jak już wspomniałam w poprzednim poście, styczeń mnie zaskoczył. Ani się obejrzałam a tu koniec miesiąca - kiedy i dlaczego tak nagle?! Na szczęście w nowym roku na razie trafiły mi się same warte polecenia lektury. Oby cały 2016 był taki.

II Bieg z Sercem dla WOŚP, Panewnicki Bieg Dzika

Powinien być jakiś okres przejściowy pomiędzy starym rokiem a nowym. Ledwie osiągnęłam poprzednie cele a tu już trzeba by się zabrać za kolejne. Niestety styczeń wziął mnie z zaskoczenia i ani się nie obejrzałam byłam już nieźle w plecy. Planowałam w tym miesiącu przebiec 80 km. Miałam jednak taki poślizg, że żeby osiągnąć ten cel to (w ostatnim tygodniu) od niedzieli do niedzieli musiałam nadrobić 40 km. Teraz muszę lepiej rozplanować lutowe bieganie, żeby nie dopuścić do takiej sytuacji. Chociaż patrząc na to z drugiej strony nic się przecież takiego nie stało. Może tylko tyle, że udowodniłam sobie, że mogę więcej niż do tej pory sądziłam.

30 stycznia 2016

Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle / Hotel zła 2, Fritt vilt 2, Cold Pray 2 – Mats Stenberg/ 2008

Chociaż z potencjałem, film zdecydowanie gorszy od poprzednika. Tym razem zabrakło surowej wiarygodności, która urzekła mnie w części pierwszej. Najwyraźniej komuś zależało na wykorzystaniu sukcesu reżysera Roara Uthauga i zbiciu na szybko łatwej kasy. Hotel zła (tekst TUTAJ) mimo wtórności był dobrą produkcją, oddziałującą na wyobraźnię misternie zbudowanym klimatem, po którym w kolejnej części pozostało tylko wspomnienie. Hotel zła 2 obfituje za to w idiotyzmy i nielogiczności. Poza tym wszystko to, co nam tutaj zaserwowano, już widzieliśmy. Rozumiem brak oryginalności – nie każdego na nią stać – ale to co nam wciśnięto, było najgorszego typu pójściem na łatwiznę. Wyobraźcie sobie bowiem, że jesteśmy świadkami bezpośredniej kontynuacji (tuż po finałowej scenie), a oprawca uznany za martwego nagle zaczyna szaleć w szpitalu – czyli wypisz wymaluj Michael Myers i druga część Halloween (tekst TUTAJ). Zresztą także opętany morderca Jacob Goodnight z See no evil 2 (czyli Hotelu śmierci 2) zaliczył podobną przygodę. Jednym słowem, reżyser Mats Stenberg i jego ekipa nie wysilili się.

26 stycznia 2016

Szponiarz widzi, Szponiarz wie /Szponiarz – Pete Johnson/

Podczas lektury Szponiarza przypomniało mi się, że pośród podwórkowych opowiastek mojego dzieciństwa, bardzo popularna była taka o ŻÓŁTYCH OCZACH. Niestety nie pamiętam, co takiego robiły i skąd się wzięły, ale wystarczyło o nich wspomnieć, by napędzić komuś pietra. Zwłaszcza, gdy robiło się to po zmroku lub w piwnicach, do których – chociaż oczywiście nie było wolno – często się zapuszczaliśmy. ŻÓŁTE OCZY były po prostu złe i tylko czekały na to, by kogoś sobie upatrzyć i…i tutaj możecie wstawić dowolne, byle było okropne. To chyba ich bezwzględność, która najmocniej wryła mi się w pamięć, odróżniała je od Szponiarza. Monstrum opisane przez Johnsona nie jest potworem, który wybiera ofiary na oślep. Chociaż jego serce to tylko kupka pyłu, nie jest on na wskroś zły. Szponiarz powstał z popiołów człowieka, który został spalony przez własne, chciwe dzieci - spotkało go niewyobrażalne okrucieństwo i to z rąk najbliższych. Nic dziwnego więc, że jego dusza nie potrafiła zaznać spokoju. Nieszczęśnik mści się więc wciąż na złych ludziach. Jeśli nie masz jednak niczego na sumieniu - nic ci nie grozi i możesz spać spokojnie. Poza tym nie zatracił on swojego człowieczeństwa: jest czuły na krzywdę innych i tęskni za swoim psem. 

24 stycznia 2016

Krwawe ferie zimowe /Fritt Vilt, Cold Pray, Hotel zła – Roar Uthaug/ 2006

Ilu przerabialiśmy już psychopatów mszczących się za swoje krzywdy? Ile razy już przerabialiśmy siekierę w plecach? Ile już razy ktoś oddzielał się od grupy by sprowadzić pomoc, ile razy kłótnia kochanków doprowadziła do tragedii? A no mnóstwo. Do znudzenia. Zaproponowane rozwiązania fabularne w Hotelu zła, to kopiuj wklej z amerykańskich produkcji, jednak mimo to – o dziwo - ten norweski slasher się broni.

Na temat fabuły nie ma co się rozpisywać – nie jest skomplikowana. Dwie pary i „piąte koło u wozu”, czyli wesoły, samotny koleżka, mają zamiar spędzić wiosenne wakacje, szusując po górskich stokach. Pech chce, że jedno z nich (zgadnijcie które?) złamie nogę i trzeba będzie gdzieś się z nieszczęśnikiem ukryć przed nadchodzącą nocą. Pada na opustoszały, zapomniany hotel. Młodzi nie za bardzo przejmują się kilkoma sygnałami ostrzegawczymi pod tytułem: „coś tu jest nie tak” i postanawiają się dobrze bawić. Tradycyjnie pojawia się więc alkohol i niezbyt głębokie dialogi. Mimo perspektywy spędzenia nocy w obcym miejscu, bohaterowie rozłażą się po hotelu jak karaluchy, wystawiając się dobrowolnie na cel. Dosyć szybko okazuje się, że w budynku przebywa ktoś jeszcze. Gospodarz hotelu jest o tyle nietypowy, że nie przepada za gośćmi, co manifestuje traktując ich bezwzględnie ostrymi przedmiotami.

22 stycznia 2016

Kot jest domowy na tyle, na ile mu to odpowiada / Historia życia czarnego kota - Barbara Nawrocka – Dońska/

Na wstępie zaznaczam, że jeśli zdecydujecie się na tę lekturę, to musicie przygotować się na to, że trąci ona nieco myszką. Głównie ze względu na język i styl. Pojawiają się tutaj zwroty, które wyszły już z użycia (np. nie wpadli na domysł) i nietypowa składnia. Kilka takich „zgrzytów” zaintrygowało mnie na tyle, że postanowiłam posprawdzać ich poprawność. Okazało się więc, że niby taka prosta, łatwa i przyjemna lektura z kotem w roli głównej, a sprowokowała szare komórki do pracy. I cóż można więcej powiedzieć niż to, że oto magia literatury w całej jej postaci: choćbyś człowieku nie chciał, czegoś się zawsze podczas czytania nauczysz.

Historia życia czarnego kota, jak zdradza tytuł jest opowieścią o życiu pewnego sierściuszka. Aleksander – bo tak mu na imię – sam, w pierwszej osobie, jak rasowy gawędziarz, opowiada nam o swoim życiu. Poznajemy dokładnie miejsce - gniazdko pośród rybackich sieci - w którym się urodził, rodzeństwo i wspaniałą mamę. Razem z nim stawiamy pierwsze, niepewne kroki na krzywych łapkach i wyruszamy na niebezpieczne wyprawy nad morze, gdzie kociak poznaje jego słony smak (a fuj!). Jesteśmy świadkami jego pierwszych upadków, rozczarowań i prawdziwych kłopotów – na małego kotka czyha bowiem wiele niebezpieczeństw. Aleksander jest odważny i ciekawski, dlatego też akurat to on ma na tyle szczęścia, że pewnego razu wpada na „swoich” ludzi. Ci od razu wiedzą, że "ten kot albo żaden inny". Mimo początkowej niechęci dzikuska, a dzięki cierpliwości letników, ich relacja staje się coraz bardziej zażyła. Ten fakt nie pozostaje nie zauważony przez pewnego chciwego chłopca, który postanawia "porwać" Aleksandra. Na szczęście letnicy nie ustają w poszukiwaniach, gotowi są nawet zapłacić za małego okup. Ocalony kociak, staje się częścią ich rodziny i wyrusza wraca z nimi do domu. Na tym nie kończą się jednak jego przygody. Nadmorski kot w warszawskim bloku, w małym mieszkanku, chociaż oddany sercem swoim współdomownikom na zawsze pozostanie jednak kotem: spadnie z balkonu, pójdzie do sąsiadów, upoluje świątecznego karpia w wannie, zmierzwi dywan, zniszczy ważne dokumenty i upije się do nieprzytomności walerianą. I chociaż nie raz oberwie ścierą to, tak jak to jest wpisane w charakterze kociego rodu, ze swojej odmienności nie zrezygnuje.

20 stycznia 2016

By przetrwać od zarania dziejów ludzie robili to co musieli /21.12.12 – Dustin Thomason/

W książce o enigmatycznym tytule 21.12.12 w haniebnej roli schwarz charakterów występują PRIONY. Zapewne każdemu z nas ta nazwa obiła się już o uszy, ale wątpię czy wiemy co dokładnie oznacza. Mózg broniący się przed natłokiem informacji, którymi jesteśmy codziennie bombardowani, działa niestety na zasadzie sita i wiele z nich ignoruje. Trudno mu się w sumie dziwić: nie jest w stanie przetworzyć i zapamiętać każdego bodźca, który dotrze do niego z radia, telewizji czy Internetu. Na szczęście dla nas, wynaleźliśmy książki, które to porywają nasz skołatany i rozedrgany umysł do osobnego świata, gdzie każą mu się koncentrować na wybranym zagadnieniu. To wtedy najczęściej zaczynamy rozumieć, jak głęboko utknęliśmy w wieku informacji - nie wiedzy. To, że o czymś słyszeliśmy nie oznacza bowiem, że cokolwiek o tym tak naprawdę wiemy.

17 stycznia 2016

Zaburzona tkanka rzeczywistości /Mroczne wizje, Visions - Kevin Greutert /2015

Był wypadek, była trauma i były psychotropy. Gdy już wydaje się, że Eveleight poradziła sobie z przeszłością i może w pełni cieszyć się tym, co daje jej los, niespodziewanie w jej życie, za sprawą niewytłumaczalnych incydentów, znów zaczyna wkradać się lęk i niepokój. Jej mąż David nie traktuje tych obaw poważnie. Przecież niedawno odstawiła pigułki, a uraz z przeszłości mógł odcisnąć na jej psychice większe piętno niż wcześniej przypuszczali. Powinna więc znów zażywać leki. Na dokładkę właśnie kupili winnicę i przeprowadzili się do przepięknego domu na odludziu. Ryzyko związane z inwestycją, która pochłonęła wszystkie ich oszczędności i możliwość poniesienia porażki w nowej dla nich branży mogą przysporzyć sporo stresu. Powinna więc znów zażywać leki. Poza tym jego ukochana jest przy nadziei, co czyni z niej hormonalno-emocjonalny, wybuchowy koktajl. Powinna więc znów zażywać leki. Nie dziwi nas racjonalne rozumowanie Davida, nie mamy więc o nie do niego pretensji. Zresztą, będąc na jego miejscu, pewnie zareagowalibyśmy podobnie. Problemy Eveleight mają jednak bardziej „ulotny” charakter, a ich efekty stają się dla niej coraz bardziej dotkliwe. Kobieta czuje, że to nie halucynacje, że przyczyny tego, czego doświadcza nie należy szukać w jej głowie. Poza tym leki – rozwiązanie idealne według Davida - mogłyby zaszkodzić dziecku. Zaczyna więc na własną rękę zgłębiać historię miejsca, w którym przyszło jej teraz mieszkać. Wnioski do których dochodzi są zaskakujące.

13 stycznia 2016

Wiecie, że CZAS wygrywa z SEKSEM? /Mapa czasu – Felix J. Palma/ DKK

Philip Zimbardo i John Boyd w swojej książce Paradoks czasu przytaczają wyniki badań z których dowiadujemy się, że najpopularniejszym i najczęściej wyszukiwanym w internecie angielskim słowem jest czas – ponad siedem miliardów wskazań. Dla porównania: pieniądze mają poniżej trzech miliardów wskazań, a seks – poniżej miliarda. Na pierwszy rzut oka wynik zaskakuje, jednak jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że współczesny człowiek żyje w „niedoczasie” i ma poczucie stałego pośpiechu, przestaje nas to aż tak dziwić. Jak widać płacimy wysoką cenę za to, że możemy dalej niż kiedykolwiek patrzeć w przyszłość: jesteśmy zmuszeni do coraz intensywniejszego działania w teraźniejszości i mamy obsesję na punkcie (braku)czasu. Na szczęście, mimo fascynacji możliwościami ludzkiego umysłu i rozwojem nauki, mieszkańcy Londynu 1896 roku nie mieli jeszcze takiego problemu z ujarzmieniem czasu. Z chęcią więc zabrałam się za lekturę, która zaprowadziła mnie wprost w objęcia epoki wiktoriańskiej.   

10 stycznia 2016

Dziura daje, dziura zabiera / Dzbankowa twarz, Jug Face - Chad Crawford Kinkle / 2013

Ludzie modlą się do różnych dziwnych rzeczy, nie powinno więc nikogo dziwić, że obiektem kultu może być nawet dziura w gliniastej ziemi, na dnie której znajduje się trochę błotka i śladowe ilości - dalekiej od klarowności - wody. I tak dziwne, że dziura nie jest wypełniona po brzegi krwią. W ramach wierzeń bowiem, mieszkańcy pobliskiej osady, składają istocie kontaktującej się z nimi poprzez wspominaną dziurę, krwiste ofiary z ludzi. Ofiary te nie są o dziwo przypadkowe, nikt także nie zgłasza się do wykrwawienia na ochotnika. Garncarz Dawai (Sean Bridgers) poprzez wizje dowiaduje się, kto jest kolejnym wybrańcem dziury i w transie rzeźbi twarz tej osoby na dzbanku. Jeśli ofiara nie zostanie złożona, wredna i mściwa istota zabija kogo popadnie skazując duszę męczennika na wieczne potępienie. W interesie wyznawców jest więc złapanie wiarołomnego wybrańca i wypełnienie woli istoty.

08 stycznia 2016

Beksa lala w kącie stała…. /Beksa – Khoa Le/

Pamiętam z dzieciństwa, że jeśli ktoś nadmiernie często płakał, przezywano go: beksą lalą. Owa obmierzła beksa występowała także w rymowankach, np.: Beksa lala pojechała do szpitala, a w szpitalu powiedzieli, takiej beksy nie wiedzieli! Posolili, doprawili i do kosza wyrzucili! I chociaż, jak w wielu innych dziecięcych wierszykach i w tych o beksach nie sposób doszukać się logiki, ich istnienie świadczy o jednym: nikt  raczej nie przepada za mazgajami, którzy płaczem próbują wszystko wymuszać i  zalewają się łzami w konfrontacji z każdym możliwym niepowodzeniem. A już w ogóle nikt nie lubi takich beks, które płaczą nawet bez powodu.

06 stycznia 2016

There is no coffee in NILBOG! It’s the Devil’s drink! / Troll 2 - Claudio Fragasso/ 1990

Oto film, który może zdetronizować Zabójcze ryjówki w kategorii najgorszych filmów wszech czasów (głównie na mojej prywatnej TOP BAD). Troll 2 to zdecydowanie pewniak na liście najlepszych z najgorszych filmów, jakie do tej pory powstały. Fenomenalnie tandetna fabuła, fatalne wykonanie, doskonale tragiczne efekty i aktorstwo przy którym bohaterowie Dlaczego ja zasługują na Oskary, powodują, że podczas oglądania tego filmu nawet nie pomyślimy o zebraniu szczęk z podłogi. Zamieramy wprost z podziwu. Trudno jest bowiem uwierzyć, że można stworzyć coś aż tak złego. Większość produkcji kina klasy B się do tej produkcji po prostu nie umywa. Momentami da się wyczuć, że twórcy chcieli po prostu puścić do widza oko i tworzyli ten obraz z pewnym dystansem. Nie sądzili jednak, że stworzyli coś tak perfekcyjnie złego, że aż cudownego, i że nikt nigdy tego nie potraktuje nawet przez ułamek sekundy na serio.

04 stycznia 2016

Nie idź w stronę światła! / Nightlight - Scott Beck, Bryan Woods / 2015

Nie trzeba wchodzić do lasu w nocy by się w nim zgubić. Nie warto więc prowokować losu nocną wycieczką. Niestety młodzi ludzie często myślą, że są niezniszczalni i nie raz przekonują się na własnej skórze, że życie jest jednak bardzo kruche. Bohaterom Nightlight lekcji pokory udzielił nie tylko nocny las, ale i mroczna, zamieszkująca go siła, która najwyraźniej nie lubi gości i jak już się tacy pojawią, to się z nimi nie patyczkuje.

Akcja głównie skupia się wokół Robin (Shelby Young), zakompleksionej nastolatki pragnącej wkupić się w łaski popularniejszych dzieciaków. Dziewczyna nareszcie dostąpiła zaszczytu i może uczestniczyć w tajemniczej grze „pięknych i lubianych”. Nia (Chloe Bridges), Amelia (Taylor Ashley Murphy), Chris (Carter Jenkins) i Ben (Mitch Hewer) wprowadzają ją w tajniki gry, w której uzbrojeni w latarki rzucają sobie kolejne wyzwania. Pomysłów widać im nie brakuje: oprócz fundowania sobie słownych przepychanek, grają także w chowanego i urządzają sztafetę na torach tuż przed nadjeżdżającym pociągiem. Niestety tym razem dosyć niefortunnie wybrali miejsce zabawy. Las Covington słynnie z tajemniczych,  samobójczych (?) zgonów, podobno jest też nawiedzony, bo więzi dusze tych, którzy tutaj zginęli. Oczywiście okazuje się, że mroczne opowieści, mające charakter miejskiej legendy, są prawdziwe. Tajemnicza siła zwodzi bohaterów i igra z nimi. Można nawet odnieść wrażenie, że wręcz zaprosiła ich do własnej gry, której zasady zna tylko ona. Nie trudno się domyślić, że to wszystko nie mogło się dobrze skończyć.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...