25 kwietnia 2016

Zielonooki potwór może zwieść nawet Słońce i Księżyc /Słońce i Księżyc – Khoa Le/

Zanim przejdę do omawiania kolejnej książeczki autorstwa Khoa Le, przypomnę wam pewną anegdotkę: 
"Dawno, dawno temu zwierzęta chodziły do szkoły. W programie zajęć było bieganie, latanie, wspinaczka i pływanie. Wszystkie zwierzęta uczyły się tego samego. Kaczka była dobra w pływaniu, prześcigała nawet swojego nauczyciela. Udawało jej się zaliczyć latanie, lecz była beznadziejna w bieganiu. Ponieważ była słaba właśnie w tym przedmiocie, musiała zostawać po lekcjach, by dodatkowo ćwiczyć i przez to opuszczała zajęcia z pływania. Opuszczanie lekcji pływania doprowadziło do tego, że pływackie umiejętności kaczki stały się przeciętne. Przeciętność jest jednak powszechnie akceptowana, więc nikt się nie zmartwił, z wyjątkiem kaczki.
Królik zaczął swoją edukację będąc najlepszym biegaczem, ale nadrabiając swoje braki w pływaniu załamał się psychicznie i był zmuszony opuścić szkołę.
Wiewiórka była najlepsza we wspinaczce, jednak jej nauczyciel latania zmuszał ją do porzucenia zwykłego dla niej sfruwania na ziemię na rzecz wskakiwania na czubek drzewa prosto z ziemi. Już przy pierwszych ćwiczeniach zrywania się do lotu wiewiórka dostała bolesnych drgawek mięśni i od tego momentu zaczęły się sypać trójki z wspinaczki i mierne z biegania.
Kiedy władze szkolne odmówiły umieszczenia kopania jako jednego z przedmiotów w programie szkolnym, praktyczne psy stepowe oddały swoje dzieci pod opiekę borsukowi, który dawał im specjalne korepetycje z kopania.
Pod koniec roku opóźniony w rozwoju węgorz, który początkowo nie najgorzej pływał, trochę wspinał się i latał, został szkolnym prymusem…”

22 marca 2016

Dobre bo polskie /Zombie. Pl – Robert Cichowlas, Łukasz Radecki/

Następnie zobaczyli rękę i kawał kadłuba, z którego wylatywały wnętrzności. Nie było nic więcej. Żadnej miednicy, o nogach nie wspominając. Zombie otworzył usta i zaskowyczał. Nie cierpiał. Mógłby być samą głową i nawet o tym nie wiedzieć, po prostu skowyczeć i mieć jeden cel –ugryźć.

Zombie Radeckiego i Cichowlasa nie są szczególnie wybredne. Każda część ciała, którą da się rozszarpać i przeżuć stanowi dla nich nie lada przysmak. Jeśli w okolicy nie ma świeżego mięsa do kąsania – zabiorą się nawet za nieożywione zwłoki. O ile jednak nieumarłym nie zależy specjalnie na mózgach, o tyle skupiają się na nich żyjący. Dla ocalałych MÓZG jest kluczem do przetrwania - jedyny bowiem sposób na "zabicie na śmierć i na amen" (w końcu) żywego trupa, to rozwalenie mu głowy wraz z zawartością. Aż chce się rzec: nihil novi i mea PULPA. Nie każda książka musi być jednak oryginalna, nie każda musi rozprawiać się z ideologią i przemeblowywać nam świat. Niektóre, tak jak i ta, istnieją po to by służyć rozrywce.

16 marca 2016

Niebieskie gąsienice /On – Zośka Papużanka/

Najnowszą powieść Zośki Papużanki, czyta się błyskawicznie. Nie oznacza to jednak, że jej treść spływa po czytelniku jak po kaczce - On uderza celnie. To jedna z tych lektur, które chociaż szybko odłożone na półkę, pozostają z nami jeszcze przez jakiś czas: w kawałku włóczki, podczas przejażdżki tramwajem, w zjadanych na obiad kartoflach i we śnie, w którym nauczyciel wyrywa nas do odpowiedzi, a my znów niczego się nie nauczyliśmy. Za mną, Śpik - znawca krakowskich gąsienic - chodzi nieprzerwanie od kilku dni.

08 marca 2016

Historia chłopca, który został prawdziwym bohaterem /Białe na czarnym – Ruben Gallego/ DKK

Od czasu kiedy dowiedziałem się, że pewnego dnia odwiozą mnie w to straszne miejsce, położą na łóżku i pozwolą umierać bez jedzenia i opieki, nic nie było już takie jak dawniej.

Podczas lektury czułam złość. Wściekałam się na wyrachowanych lekarzy i zastraszonych nauczycieli, na leniwe, chciwe niańki, na nieobecną matkę, na każdego, kto udawał, że nie widzi. Piekliłam się na nieczułą propagandę, fanatyczny system i chorą ideologią. Najdziwniejsze jednak, że każdej tej gniewnej emocji towarzyszył także zaskakujący spokój. Spokój Rubena. Człowieka, który nie okopał się w pretensjach ani w żalu do całego świata. Człowieka, który za to, że spędził dzieciństwo w piekle nikogo nie znienawidził. Małego chłopca, który został prawdziwym bohaterem - bo przetrwał.

04 marca 2016

Jeśli nie słuchasz mateczki, nie dostaniesz bułeczki… /Miodunka – Khoa Le/

Nie wiem czy znacie makabreski Bohdana Butenko. Dziś jego twórczość wydaje się odbiorcy dosyć śmieszna, jeśli jednak wyobrazimy sobie, że czytano ilustrowane przez niego wierszyki dzieciom, to ciarki przechodzą po plecach. To z czym spotykamy się w Wesołej Gromadce  nawet dla nieprzewrażliwionych matek wyda się zbyt brutalne (chociaż może się mylę). Za przykład niech posłuży historia nieszczęsnego Julka. Otóż Julek lubił ssać kciuki. Mama mając już tego dosyć postraszyła chłopca, że jeśli nie przestanie to przyjdzie krawiec i nożycami odetnie mu paluchy. Oczywiście Julek nie wytrzymał i jego kciuki szybko znów wylądowały w buzi. I chociaż dorośli często rzucają słowa na wiatr, to tym razem mama mówiła prawdę. Nie trzeba było długo czekać, aby z hukiem do mieszkania wpadł krawiec i „uciachał” palce przerażonemu chłopcu: Julek w krzyk a krawiec rzecze: - Tak z nieposłuszeństwa leczę. Mama zadowolona z takiego obrotu sprawy w nagrodę daje krawcowi ciasteczka, a biedny, okaleczony chłopiec obchodzi się smakiem: Płacze Julek żal niebodze. A paluszki na podłodze. Nie wiem jak wasze wrażenia, ale  po wysłuchaniu takiej historii moje palce raczej już nigdy nie powędrowałyby w stronę buzi…. Gdy będziecie przyglądać się ilustracjom sporządzonym do tej historii, zwrócicie uwagę na elementy przeznaczone tylko dla dorosłych (żeby też coś mieli z czytania). Bez obaw, dzieci zawartych w nich aluzji nie zrozumiały - trzeba jednak przyznać, że wraz z treścią i puentą zbudowały one dosyć śmiałą całość.   

Także Khoa Le w swoich książeczkach dla dzieci straszy konsekwencjami niewłaściwych zachowań. Nie jest jednak tak okrutna jak Butenko. Jej bohaterów owszem również spotykają srogie kary za nieposłuszeństwo: a to ocean łez (Beksa, tekst TUTAJ), a to chcące się zaprzyjaźnić gigantyczne zarazki (Szymek brudas, tekst TUTAJ), a to drzewo, które wyrosło na głowie (Potraganiec, tekst TUTAJ) – ale w jej magicznym świecie nie ma rzeczy nieodwracalnych, dlatego dzieci zawsze dostają drugą szansę i nikt ich trwale nie okalecza.

23 lutego 2016

A my tak łatwopalni… / Przeznaczenie, traf, przypadek – Jacek Cygan/

Czy wypada napisać, że TEN zbiór opowiadań nie powala? Że TO lektura lekkostrawna i niewymagająca? Dla osób które mają wypowiedzieć się na temat dzieła twórcy powszechnie uznanego i podziwianego, takie sytuacje stanowią nie lada zagwozdkę. Często wydaje się, że wyrażenie negatywnej opinii z jednej strony będzie odebrane jako brak szacunku wobec twórcy, z drugiej będzie świadczyło o tym, że jesteśmy ignorantami, że nie zrozumieliśmy. Bo przecież ON to napisał, więc to musi być dobre i głębokie – nie może być inaczej. Niestety treść opowiadań Jacka Cygana nie spowodowała, że mój świat rozpadł się na części pierwsze. Nie zbierałam się z mozołem z podłogi przygnieciona przez myśli i emocje. Nie wpadłam w zadumę, nie targam włosów z głowy… Chyba po prostu oczekiwałam od tej antologii zbyt wiele.

19 lutego 2016

Dobry pomysł nie wystarczy /Przebudzenie – Mateusz Tomaszewski/ DKK

Z jednej strony trudno się tą książką zachwycać i nie widzieć w niej błędów, z drugiej trudno przemilczeć fakt, że jednak posiada kilka atutów i całkowicie potępić starania autora. Przebudzenie Mateusza Tomaszewskego miało potencjał i zostało oparte na  bardzo dobrym pomyśle. Niestety, co powszechnie wiadomo, sam pomysł nie wystarczy. Na wartość lektury składa się bowiem wiele elementów, w tym konkretnym przypadku skrajnie zaniedbanych.

17 lutego 2016

Szalony Kapelusznik, Alicye i Tim Burton w walentynki, czego chcieć więcej?

To był dla nas bardzo intensywny weekend, dlatego nadal pozostajemy w walentynkowym klimacie – emocje udzieliły nam się po prostu na maksa! W sobotę, 13.02, nasza ekipa udała się do Siemianowickiego Centrum Kultury – Parku Tradycji, by uczestniczyć w Innych Walentynkach z Timem Burtonem. Jeśli ktoś jakimś cudem nie kojarzy tego reżysera, podrzucę kilka wskazówek: Gnijąca panna młoda, Mroczne cienie, Edward Nożycoręki, Alicja w Krainie Czarów, Sweeney Tood: Demoniczny golibroda z Fleet Street, Jeździec bez głowy, Charlie i fabryka czekolady, Frankenweenie, Wielkie oczy, Duża ryba i Sok z żuka. Już wiecie o kogo chodzi? Mam nadzieję, że każdy z was widział chociaż jedną z tych perełek.

15 lutego 2016

Bieg walentynkowy czyli II Parkowe Hercklekoty 14.02.1016

Data: 14 luty 2016, godzina 12:00
Miejsce: Parku Śląski, Leśniczówka Rock’n Roll Cafe
Tytuł: II Parkowe Hercklekoty
Organizator: MK Team
Cena: wpisowe 30 zł na bieg główny i marsz nornic walking

Serduszko puka w rytmie cza cza
Posmarowałam tobą chleb
Miłości szuka w rytmie cza cza
Posmarowałam tobą chleb…

W walentynki wstałam - o dziwo - w świetnym humorze. Od rana też nuciłam wszystko co się tylko nadawało do nucenia. Nie mogę powiedzieć, że czyniłam to ze szkodą dla sąsiadów, bo oni wcale nie byli lepsi. Ogólnie zapowiadał się więc pozytywnie zmiksowany dzień. A co za tym idzie bieg też musiał być zakręcony. I wiecie co? Nie pomyliłam się w przypuszczeniach.

Skoro ścieżki miłości są zawiłe, to i ścieżki II Parkowych Hercklekotów (czyli biegu walentynkowego) nie mogły być proste. Organizatorzy przepuścili nas przez krzaczory po wąskich ścieżkach, po kamieniach i w błocie (ale kto się spodziewał takiego upału w lutym?), litościwie  pozwolili także trochę pobiec po asfalcie. Sporo było górek, które w raz z zaskakującą temperaturą mogły naprawdę przyprawić zawodników o palpitacje. Ideą imprezy nie było  jednak bicie rekordów, ale dobra zabawa.

14 lutego 2016

Literacki koci żarcik /O-BOOK – Iza Rozbicka/

Odwieczne prawo mówi: człowiek jest poddanym kota – nie odwrotnie. Książka, którą trzymam w rękach, od pierwszych zdań sprowadza do parteru wszystkich, którzy śmieliby myśleć inaczej. Iza Rozbicka, czyli osoba, która ją napisała, z rozbrajającą szczerością przyznaje, że jest tylko autorem-widmo na usługach kota. Orange, kocur o którym tutaj będzie mowa, postanowił bowiem napisać autobiografię. Z niewyjaśnionych jednak przyczyn (ludzki mózg nie jest wystarczająco rozwinięty by to ogarnąć), zdecydował, że nie będzie robił tego sam.

Na pewno nie chodziło o skromność, bo czego by nie mówić o Orange’u, to skromny on na pewno nie jest. Przede wszystkim nasz koci (anty)bohater to mistrz zachowywania energii na później, czyli po prostu leń, który niechętnie zajmuje się czymkolwiek innym poza zachwycaniem się samym sobą. Właściwie w skrócie możne przedstawić go tak:

12 lutego 2016

Czy miłość jest silniejsza od śmierci? - nekrofilka i zombie /Opowieść Haeckela – John McNaughton / 2005

Żeby nie było, że nie jestem romantyczna i nie dbam o walentynkowy klimat:

Czy miłość jest silniejsza od śmierci?

Zrozpaczony wdowiec jest pewien, że zna odpowiedź na to pytanie: jego miłość na pewno jest silniejsza od śmierci. Myśli, że jest w stanie znieść wszystko, byle tylko jego ukochana wróciła… Nic nie staje mu więc na przeszkodzie by ciemną nocą udać się do domostwa znanej w okolicy nekromantki. Nie straszne mu trzy groby przy wejściu na ganek, ani wyjątkowo zrzędliwe zaproszenie do środka. Gospodyni, pani Carnation (Micki Maunsell), jak się zresztą spodziewamy, do najmłodszych nie należy. Dziwi jednak jej podejrzanie kokieteryjne zachowanie wobec niespodziewanego gościa - on jednak zdaje się niczego nie zauważać. Mimo jego zapewnień, próśb i wypisanej na twarzy rozpaczy, kobieta nie chce spełnić prośby i zamiast przywrócić życie jego żonę, proponuje opowieść o nieszczęsnym Ernście Haeckelu. Mężczyzna nie zdaje sobie sprawy z tego, że został wystawiony na próbę, a wysłuchanie opowieści Miss Carnation, to tylko niewinny początek. 

09 lutego 2016

Hoolywoodzki uśmiech szkieletorka /Ignatek szuka przyjaciela – Paweł Pawlak/

Jak to jest spotkać szczerbatego szkieletorka, który zgrzyta kosteczkami pośród mroku? Pozornie nie zapowiada to niczego dobrego, a jednak można się zdziwić. Nieoczekiwanie może to być bowiem początek pięknej przygody.

Ignatek (I–Gnatek) bo o nim mowa, jest małym sympatycznym kościotrupkiem. I jak każdy mały kościotupek bardzo lubi się bawić. Niestety nie bardzo ma z kim. Możecie sobie tylko wyobrazić, jak trudno jest mu znaleźć towarzysza zabaw, a sprawy jak na złość dodatkowo komplikuje brak zęba! Ignatek zamartwia się tym, że ostatnio jednego zgubił i przez to wygląda okropnie. A to na pewno nie pomoże mu znaleźć przyjaciela…

Snując się smutnie po okolicy spotyka dziewczynkę, która – o co za szczęście! – zakopuje właśnie w ziemi idealnie białego, ślicznego ząbka. Ignatek jest bardzo grzecznym szkieletem, dlatego nie chce potajemnie wykopywać skarbu dziewczynki. Zamiast dokonać grabieży grzecznie pyta, czy by mu go nie odstąpiła. Ta początkowo się waha, ale w końcu godzi się oddać mu ząb. Stawia jednak jeden warunek: Ignatek ma pomóc jej znaleźć przyjaciela… Co dzieje się dalej, musicie przekonać się sami. Napiszę tylko, że Ignatek przestaje krępować się swojego uśmiechu i oddaje dziewczynce jej ząb - czyli zakończenie, jak się na pewno domyślacie, jest szczęśliwe dla wszystkich.

08 lutego 2016

Film sponsorowany przez SMART GLASSES /JeruZalem – Doron Paz, Yoav Paz / 2015

Nie będę ukrywać: zwabiło mnie to wyróżnione w tytule, czerwone „Z” nawiązujące wyraźnie do Word War Z. To nie był zbieg okoliczności ani subtelna kokieteria, tylko czytelny przekaz: na ekranie pojawią się prędzej czy później żywe trupy. Jedyną zagadką pozostało w jaki sposób zostaną przedstawione przez izraelskich twórców. I niestety rozczarowały mnie. Po sensie, JeruZalem porównałabym raczej do słabego Jako w piekle tak i na ziemi (Tekst TUTAJ). Tyle, że zamiast demonów mamy tutaj skrzydlate latające zombie i tym razem nie ludzie schodzą do piekła, ale to ono wyłazi do nich. W sumie jedynym atutem tego filmu jest to, że naprawdę nakręcono go w Jerozolimie. Niestety wizja braci Paz nie porwała mnie, ani nie przekonała.

Szkoda, początek filmu był całkiem obiecujący i rozbudzał ciekawość widza. Pojawia się zapowiedź tajemnicy, której od setek lat strzegą przywódcy duchowi największych religii. Muszą działać razem przeciwko wspólnemu wrogowi, który co jakiś czas zaznacza swoją obecność na ziemi. Tę poważną i intrygującą atmosferę wstępu, szybciutko zastępują hihy i hahy dwóch rozpuszczonych, bogatych nastolatek, które wybierają się na wycieczkę życia. Sarah (Yael Grobglas) i Rachel (Danielle Jadelyn) postanawiają zwiedzić - a raczej mocno w nim zaszaleć - Izrael. Plany krzyżuje im jednak nowo poznany w samolocie przystojniak Kevin (Yon Tumarkin), który przekonuje je by wybrały się wraz z nim najpierw do Jerozolimy. Obeznany w horrorach widz oczywiście wie, że to zły wybór - czeka więc cierpliwie, na to, co się dziewczynom przydarzy.

05 lutego 2016

Kiedy grzebień jest wrogiem /Potarganiec – Khoa Le/

Dzięki książkom Khoa Le – tym o których do tej pory pisałam – mali czytelnicy mogą dowiedzieć się jakie są konsekwencje nieprzestrzegania higieny (Szymek brudas tekst TUTAJ) i nadmiernego mazgajstwa (Beksa tekst TUTAJ). Stanowią one nieocenioną pomoc wychowawczą dla rodziców, którym czasami już po prostu brakuje pomysłów i sił na to by przekonać do czegoś malucha. Sekret i moc tych opowieści tkwią w tym, że odpowiednio wyolbrzymione kłopoty w jakie popadają mali bohaterowie, wspaniale dopasowują się do dziecięcego sposobu pojmowania świata. Na szczęście tarapaty te nie są tak straszne by dzieci nie mogły po lekturze zasnąć.

04 lutego 2016

"Grenlandia nie ma sensu" / Lodowe piekło – Mitchell Zuckoff/

Arktyka to bezlitosny wróg. Walczy z tobą każdą bronią, jaką ma pod ręką, atakuje bez ostrzeżenia, a najmocniej uderza wówczas, gdy wydaje ci się, że już ją pokonałeś. /Balchen/

Czy kogoś dziwi, że Grenlandia jest wciąż głodna? Że pożera zapuszczających się na nią śmiałków, by uwięzić ich na wieczność w swoich trzewiach? Grenlandia to przecież skuta lodem, zatopiona w ponurych granatach, szarości i oślepiającej bieli, pustynia. Przestrzeń niezdolna do tego by ożyć. Jak bezwzględna strażniczka więc zazdrośnie pilnuje upolowanych „skarbów” -  skrawków życia w swoim jałowym łonie. Człowiek, jego śmieszne dokonania i - nawet bezgraniczna - chęć przetrwania nie robią na niej wrażenia, nikt nie jest bowiem w stanie mierzyć się z jej kaprysami. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że w tej grze to ona rozdaje karty. 

31 stycznia 2016

II Bieg z Sercem dla WOŚP, Panewnicki Bieg Dzika

Powinien być jakiś okres przejściowy pomiędzy starym rokiem a nowym. Ledwie osiągnęłam poprzednie cele a tu już trzeba by się zabrać za kolejne. Niestety styczeń wziął mnie z zaskoczenia i ani się nie obejrzałam byłam już nieźle w plecy. Planowałam w tym miesiącu przebiec 80 km. Miałam jednak taki poślizg, że żeby osiągnąć ten cel to (w ostatnim tygodniu) od niedzieli do niedzieli musiałam nadrobić 40 km. Teraz muszę lepiej rozplanować lutowe bieganie, żeby nie dopuścić do takiej sytuacji. Chociaż patrząc na to z drugiej strony nic się przecież takiego nie stało. Może tylko tyle, że udowodniłam sobie, że mogę więcej niż do tej pory sądziłam.

26 stycznia 2016

Szponiarz widzi, Szponiarz wie /Szponiarz – Pete Johnson/

Podczas lektury Szponiarza przypomniało mi się, że pośród podwórkowych opowiastek mojego dzieciństwa, bardzo popularna była taka o ŻÓŁTYCH OCZACH. Niestety nie pamiętam, co takiego robiły i skąd się wzięły, ale wystarczyło o nich wspomnieć, by napędzić komuś pietra. Zwłaszcza, gdy robiło się to po zmroku lub w piwnicach, do których – chociaż oczywiście nie było wolno – często się zapuszczaliśmy. ŻÓŁTE OCZY były po prostu złe i tylko czekały na to, by kogoś sobie upatrzyć i…i tutaj możecie wstawić dowolne, byle było okropne. To chyba ich bezwzględność, która najmocniej wryła mi się w pamięć, odróżniała je od Szponiarza. Monstrum opisane przez Johnsona nie jest potworem, który wybiera ofiary na oślep. Chociaż jego serce to tylko kupka pyłu, nie jest on na wskroś zły. Szponiarz powstał z popiołów człowieka, który został spalony przez własne, chciwe dzieci - spotkało go niewyobrażalne okrucieństwo i to z rąk najbliższych. Nic dziwnego więc, że jego dusza nie potrafiła zaznać spokoju. Nieszczęśnik mści się więc wciąż na złych ludziach. Jeśli nie masz jednak niczego na sumieniu - nic ci nie grozi i możesz spać spokojnie. Poza tym nie zatracił on swojego człowieczeństwa: jest czuły na krzywdę innych i tęskni za swoim psem. 

13 stycznia 2016

Wiecie, że CZAS wygrywa z SEKSEM? /Mapa czasu – Felix J. Palma/ DKK

Philip Zimbardo i John Boyd w swojej książce Paradoks czasu przytaczają wyniki badań z których dowiadujemy się, że najpopularniejszym i najczęściej wyszukiwanym w internecie angielskim słowem jest czas – ponad siedem miliardów wskazań. Dla porównania: pieniądze mają poniżej trzech miliardów wskazań, a seks – poniżej miliarda. Na pierwszy rzut oka wynik zaskakuje, jednak jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że współczesny człowiek żyje w „niedoczasie” i ma poczucie stałego pośpiechu, przestaje nas to aż tak dziwić. Jak widać płacimy wysoką cenę za to, że możemy dalej niż kiedykolwiek patrzeć w przyszłość: jesteśmy zmuszeni do coraz intensywniejszego działania w teraźniejszości i mamy obsesję na punkcie (braku)czasu. Na szczęście, mimo fascynacji możliwościami ludzkiego umysłu i rozwojem nauki, mieszkańcy Londynu 1896 roku nie mieli jeszcze takiego problemu z ujarzmieniem czasu. Z chęcią więc zabrałam się za lekturę, która zaprowadziła mnie wprost w objęcia epoki wiktoriańskiej.   

10 stycznia 2016

Dziura daje, dziura zabiera / Dzbankowa twarz, Jug Face - Chad Crawford Kinkle / 2013

Ludzie modlą się do różnych dziwnych rzeczy, nie powinno więc nikogo dziwić, że obiektem kultu może być nawet dziura w gliniastej ziemi, na dnie której znajduje się trochę błotka i śladowe ilości - dalekiej od klarowności - wody. I tak dziwne, że dziura nie jest wypełniona po brzegi krwią. W ramach wierzeń bowiem, mieszkańcy pobliskiej osady, składają istocie kontaktującej się z nimi poprzez wspominaną dziurę, krwiste ofiary z ludzi. Ofiary te nie są o dziwo przypadkowe, nikt także nie zgłasza się do wykrwawienia na ochotnika. Garncarz Dawai (Sean Bridgers) poprzez wizje dowiaduje się, kto jest kolejnym wybrańcem dziury i w transie rzeźbi twarz tej osoby na dzbanku. Jeśli ofiara nie zostanie złożona, wredna i mściwa istota zabija kogo popadnie skazując duszę męczennika na wieczne potępienie. W interesie wyznawców jest więc złapanie wiarołomnego wybrańca i wypełnienie woli istoty.

08 stycznia 2016

Beksa lala w kącie stała…. /Beksa – Khoa Le/

Pamiętam z dzieciństwa, że jeśli ktoś nadmiernie często płakał, przezywano go: beksą lalą. Owa obmierzła beksa występowała także w rymowankach, np.: Beksa lala pojechała do szpitala, a w szpitalu powiedzieli, takiej beksy nie wiedzieli! Posolili, doprawili i do kosza wyrzucili! I chociaż, jak w wielu innych dziecięcych wierszykach i w tych o beksach nie sposób doszukać się logiki, ich istnienie świadczy o jednym: nikt  raczej nie przepada za mazgajami, którzy płaczem próbują wszystko wymuszać i  zalewają się łzami w konfrontacji z każdym możliwym niepowodzeniem. A już w ogóle nikt nie lubi takich beks, które płaczą nawet bez powodu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...