31 października 2015

Październikowe czytadła i filmidła

Zbulwersowana ostatnio tym, co zowie się literaturą dla dorosłych poczytałam sobie w tym miesiącu głównie literaturę dziecięcą - dla Potworki czytają i na Kocie Tajemnice. Zdecydowanie książki dla najmłodszych są lepiej dopracowane przez wydawnictwa.


Nie wszystko zło na co pada deszcz /Lichotek i czarodzidło - Ian Oglivy/

Do niedawna Lichotek nie miał nikogo bliskiego. Teraz nie dość, że odzyskał rodziców (w sumie to już dwukrotnie), mieszka z nim Niania Flanelcia i Partacz, to jeszcze w jego życiu pojawiła się malutka Matylda. Tak moi drodzy, dobrze przypuszczacie: familia Stubbsów się powiększyła. A jak na rodzinę czarodziejów i mandzideł (zwłaszcza, gdy takie wykąpie się w smoczej krwi) przystało, Matylda nie może być zwyczajnym bobasem. Po prostu nie ma mowy! Wyjątkowość Tylci oczywiście ściągnie na naszych bohaterów sporo kłopotów. Prawdę mówiąc one i tak wyjątkowo do nich lgnęły, więc dziewczynka zmieni tylko ich kaliber.

28 października 2015

Horrory z Halloween w tle

Nie trudno zauważyć, że w tym miesiącu przygotowywałam zestawienie filmów z Halloween w tle. Bez względu na to jakie są korzenie tego święta i czemu służą związane z nim rytuały, ten magiczny czas stanowi niesamowitą pożywkę dla wyobraźni. W końcu Halloween to noc podczas której granica między światami się zaciera, to czas, gdy po naszych ulicach, obok zwykłych przebierańców przechadzają się prawdziwe wilkołaki, wampiry, potępione dusze, upiory, żądne zemsty i krwi boginie, a także sadystyczni mordercy....a my biedni śmiertelnicy nigdy nie wiemy, z kim tak naprawdę mamy do czynienia.

26 października 2015

Czasem słońce, czasem deszcz.../ Lichotek i Dragodon – Ian Oglivy/

O ile dobrze pamiętamy Lichotek był sierotą. I to taką trochę „nie tego”. Bo kto to widział, żeby sierocie wytykać, że śmierdzi, nie myje włosów i ścina sterczące kłaki kuchennym nożem? Owszem bohater mieszka w koszmarnych warunkach, jest podle traktowany przez prawnego opiekuna, ale okrzyk trwogi, który ciśnie się na usta w związku z tą sytuacją, zostaje przez te jego tłuste i sterczące włosy, skutecznie stłumiony. Nie mamy więc tutaj do czynienia z żadną apoteozą cierpienia: jest strasznie i nieprzyjemnie, ale nie do końca poważnie, ponieważ gdy czytamy o Lichotku, cały majestat związany z rolą ofiary gdzieś pryska.

Pisząc o tym, że „był sierotą”, miałam na myśli, to że „już” nią nie jest, a właściwie to nigdy nią nie był. Podczas wielkiej przygody na makiecie kolejki elektrycznej i walki jaką stoczył ze złym czarnoKsiężnikiem Bazylim Deptaczem, w pierwszej części swoich przygód, odkrył, że jego rodzice żyją. I całkiem przypadkowo ich uratował: w momencie, gdy wredny Bazyli za jego sprawą się „rozciapciał”, prysło rzucone na nich zaklęcie „skamienienia”. Sam Lee (bo tak naprawdę ma na imię nasz dzielny chłopiec, woli jednak by nazywać go Lichotkiem) nadrabia stracony czas z mamą, tatą i nianią Flanelcią, poznając przy tym rodzinne, magiczne sekrety. Rodzice postanawiają zafundować chłopcu wszystkie stracone urodziny na raz! Dzieciak, który nie miał niczego i jadał odpadki, nagle ma: dom (i to nie byle jaki: bo Dwór Merlina), kochających bliskich, mnóstwo zabawek (ubrania i furę smakołyków zresztą też), a także wiernego towarzysza – pieska Partacza. Ten ostatni, jak pamiętamy upodobał sobie Lichotka już w poprzedniej części, doceniając jego walory zapachowe. Fakt faktem, że „cuchnący dzieciak” śmierdzi już mniej, a właściwie w ogóle, ale Partacz nie jest zbyt wybredny i w jego wielkim serduchu jest miejsce także dla czystego Lichotka. I wszystko byłoby cudownie, gdyby rodzice nie zabrali  go do najfantastyczniejszego miejsca na świecie - na Wyspę Śmiechów - gdzie COŚ wpadło na ich trop. Nad głowami naszych bohaterów zaczęły zbierać się czarne chmury. A jak wiemy z poprzedniego tomu, takie zawsze podążają wiernie za czarnoKsiężnikami...

24 października 2015

Lepiej uważaj: Licho nie śpi! /Upiorna noc Halloween, Trick’r Treat - Michael Dougherty/2007

Michael Dougherty zaprezentował nam absolutnie genialną zabawę konwencją. Osobiście jestem w tej przewrotnej produkcji po prostu zakochana. Odkąd po raz pierwszy zobaczyłam Upiorną noc Halloween, ten szczególny wieczór bez niej dla mnie nie istnieje. Reżyser umiejętnie wykorzystał elementy grozy, czarnego humoru, magii a nawet kiczu, tworząc z nich obraz urzekający i nietuzinkowy. Nie dziwi mnie w ogóle, że film otrzymał m.in. Nagrodę Publiczności Festiwalu SCREAMFEST. Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to tylko do polskiego tłumaczenia tytułu: All Hallows' Eve wedlug dystrybutora to Cukierek albo psikus, a opisywany właśnie Trick'r Teat to Upiorna noc Halloween - bez komentarza.

Jednym z ogromnych atutów tej produkcji jest jej fabuła. Zamiast po najniższej linii oporu polegać na popularnym efekciarstwie, opowiedziano nam tutaj zgrabną historię, a właściwie to nawet pięć zgrabnych historii. Na dokładkę wszystkie przeplatają się ze sobą w zaskakujących konfiguracjach - nie stanowią tylko zbioru sekwencji połączonych klamrą (jak to miało miejsce np. w All Hallows' Eve). Tworzą spójną całość ukazując nam to wszystko, co jest najważniejsze w Halloween: grozę, humor i tandetę. Tradycja, zasady i rytuały pachną może lipą, ale to one stanowią przecież lek na towarzyszący ludziom od wieków strach. Zaniedbane sprawiają, że koszmar i makabra się urzeczywistniają i to już nie pod postacią nieszkodliwej atrapy, ale pełnokrwistego okrucieństwa, nawet jeśli podanej w kiczowatej oprawie. Pamiętajmy, że to co wydaje się niemożliwe, staje się realne właśnie tej szczególnej nocy. A nie sposób nie ulec jej czarowi podczas seansu, gdy ulice Warren Valley wypełniają się przebierańcami, dyniami, przeróżnymi dekoracjami i niezgłębioną tajemnicą.

22 października 2015

Koty na stałe zamieszkały w literaturze /Gdzie mieszka kot – Ryszard Marek Groński/

Kot
Na komendę ani drgnie
Zamienia się cały w wielkie NIE.

Na pytanie „Gdzie mieszkają koty?”, jedna odpowiedź jest pewna - „Koty na stałe zamieszkały w literaturze”. Dowiedli tego Tuwim, Eliot, Jachowicz, Fredro i wielu wielu innych pisarzy, którzy dali się zauroczyć tym wspaniałym zwierzętom i nie mogąc się opanować przelali historie o sierściuchach na papier. W ich ślady poszedł także Ryszard Marek Groński, satyryk, dziennikarz i poeta. W swoim „kocim” zbiorku wierszy w dowcipny sposób  przybliża nam sylwetki mruczusiów. Tłumaczy nam m. in. jak się kłócą koty, czym różnią się od psów, o czym mruczą i o czym marzą te puszyste kuleczki, czy lubią naprawdę wskakiwać na płoty, i jeśli nosiłyby buty to jakie? W nietuzinkowy sposób wprowadza także w teksty koty perskie, syjamskie, kota Faraona i kota Mahometa i tego, który należał do króla Popiela, tym samym wprowadzając małego czytelnika w arkana wiedzy historycznej i geograficznej.

21 października 2015

Młodociani przestępcy i Halloween w Hull House /Noc demonów 3: Dom demona, Night of the Demons 3: Demon House – Jim Kaufman /1996

Nie rezygnując z podstawowego motywu przewodniego każdej części Nocy demonów (jedynka tekst TUTAJ, dwójka tekst TUTAJ), twórcy postawili znów na inwazję nagich biustów. Z ekranu atakują nas więc damskie atrybuty w każdym rozmiarze i kształcie – do wyboru do koloru. Zaczęło mnie to już w pewnym momencie drażnić, bo warto byłoby pomyśleć także o paniach. Nam pozostało przyglądać się tylko wątpliwej urody chłopcom. I nie dość, że nie ma za bardzo na czym oka zawiesić, to jeszcze ich poziom inteligencji pozostawia wiele do życzenia. Napędzani nadmiarem testosteronu skaczą sobie nieustannie do oczu, i nie dość, że sami wpadają przez to w kłopoty, to jeszcze wciągają w nie koleżanki.

Tym razem producenci nauczeni doświadczeniem nie rozcieńczyli akcji miotając ją z miejsca na miejsce (jak to uczynili w Zemście Angeli). Gdy bohaterowie po nieudanych zakupach (które przeradzają się w napad na sklep i strzelanie do policji) trafiają do Hull House, to już tam po prostu zostają - nawet, gdy próbują się stamtąd rozpaczliwie wydostać. Miejsce w którym chcieli się schronić i ukryć przed stróżami prawa, staje się śmiertelną pułapką. Swoją drogą straszny dwór wygląda już zupełnie inaczej. Po surowej, rozsypującej się ruinie nie ma już śladu. Dom przeszedł kolejną metamorfozę, Angela (znów Amelia Kinkade) zamieszkuje rezydencję po pełnym liftingu: są meble, oświetlenie i szyby w oknach. Ma nawet metalową, fikuśną bramę wjazdową. To co pozostaje niezmienne, a o czym wspominają bohaterowie (ponieważ znają związaną z miejscem legendę), to żyły wodne otaczające „nieczystą ziemię” i utrzymujące demony w szachu.

Zakonnica komandos i cycki, czyli Halloween w internacie /Noc demonów2, Night of the Demons 2: Zemsta Angeli - Brian Trenchard-Smith/ 1994

Pod tajemniczym podtytułem sequela Nocy demonów (tekst TUTAJ) brzmiącym Zemsta Angeli, kryją się: cycki, zakonnica komandos, cycki, ksiądz niedowiarek, cycki, krzyki, cycki, wrzaski, cycki, nawiedzona szminka, cycki, sikawki ze święconą wodą, cycki i bulgoczący gulasz z demonów…

Jeżeli dla kogoś brzmi to intrygująco i zechce dowiedzieć się jeszcze czegoś o produkcji, wstępnie przypomnę kim jest Angela. Najwyraźniej to ona była najważniejszą postacią pojawiającą się w pierwszej części. Umknęło mi to, chociaż sugerował to nawet plakat. Gdybym bowiem miała obstawiać, kto pojawi się w kolejnych częściach Nocy demonów, to wybrałabym raczej którąś z blondynek, a tutaj proszę taka niespodzianka: brunetka - dziwaczka, która odtańczyła dyskotekowo-gotycki (do Bauhaus) taniec opętanej kobiety, wijąc się i prężąc na parkiecie przed kominkiem. Aktorka – Amelia Kinkade – i postać w którą się wcieliła, stała się łącznikiem kolejnych części. Żeby nie było wątpliwości – jej taniec również, chociaż w sequelu już mniej spektakularny.

20 października 2015

Halloween w zakładzie pogrzebowym /Noc demonów, Night of the Demons - Kevin Tenney/1988

Film tak kiczowaty i tandetny, jak kiczowate i tandetne potrafiły być tylko filmy klasy B kręcone w latach osiemdziesiątych. I jak większość filmów z tego okresu ogląda się go niepokojąco dobrze mimo wszelkich dziur, potknięć i niedoskonałości.

Fabuła tego dzieła jest prosta jak konstrukcja cepa i właściwe trudno się na jej temat specjalnie rozpisywać. Rozpuszczona młodzież na miejsce halloweenowej imprezy wybiera  opuszczony i otoczony solidnym murem dom pogrzebowy. Mur przebiega wzdłuż żył wodnych, które według legendy utrzymują zło w jednym miejscu. Demony nie mogą wydostać się z „nieczystej ziemi”, gdyż nie są wstanie przekroczyć wodnej granicy. Siedzą więc sobie samotne i uśpione w zapomnianych ruinach Hull House. Sytuacja zmienia się, gdy ktoś sam wpadnie do nich w odwiedziny i to jeszcze w czasie, gdy mają największą moc – czyli ostatnią noc października. Nasi młodzi bohaterowie nie wierzą w zasłyszane opowieści i ignorują ostrzeżenia - oczywiście przyjdzie im za to słono zapłacić. Widać w każdej legendzie o przeklętej ziemi tkwi ziarenko prawdy.

15 października 2015

Kobieta, wino i VHS /All Hallows' Eve 2, Cukierek albo psikus 2/ 2015

Wieczór Halloween, samotna kobieta w domu (obowiązkowo z winem) i podrzucona przez tajemniczego, zamaskowanego jegomościa kaseta VHS. To nie mogło się  skończyć dobrze.

W sequelu All Hallow’s Eve (tekst TUTAJ) na kanapie przed TV – tym razem bez dzieci pod opieką – zasiadła z kieliszkiem czerwonego trunku Andrea Monier. Swoją drogą (jak na moje kaprawe oko) aktorka bardzo podobna do grającej w pierwszej części Katie Maguir - przez chwilę myślałam nawet, że ta sama. Nasza bohaterka, nie przejmując się raczej podejrzanym typem, który kręci się pod jej oknem i podrzuca pod drzwi VHS, już na wstępie wygłasza pogląd na temat wyższości kaset video nad Blu-ray. Według niej zbyt czysty obraz powoduje, że film trąci sztucznością, dlatego też ochoczo „odpala” magnetowid, by chłonąc niedoskonałość nagrań z taśmy. Zapewne aktorka dzieli się z nami w ten bezpośredni sposób opinią większości twórców, których shorty przyjdzie nam wraz z nią oglądać. Trudno to nazwać delikatną sugestią. Grunt to bezpośrednia komunikacja - każdy zrozumie taki przekaz.

14 października 2015

VHS – źródło wszelkiego zła /All Hallows’ Eve, Cuekierek albo psikus - Damien Leone/ 2013

Cóż takiego może się nam przytrafić podczas opiekowania się dziećmi przyjaciółki? Oprócz kilku kłótni o pilota, przepychanek między rodzeństwem, to właściwie nic szczególnego. No chyba, że ta opieka przypada na wieczór Halloween – to już zupełna insza inszość. Niech więc film będzie przestrogą (podobnie jak pierwsza część Halloween Carpentera), dla wszystkich przyszłych halloweenowych opiekunek. Kolejna sprawa na, którą należy zwrócić uwagę to kasety video. Widzieliście Ring? VHS? Chociażby Klątwę Jessabelle? Więc niech Wam się nawet nie śni, że włączacie i oglądacie kasetę, która przypadkowo wpadła w wasze ręce! Z połączenia tego konkretnego wieczoru, w trakcie którego zacierają się granice między światami żywych i umarłych, z pojawieniem się w torbie z cukierkami tajemniczej kasety VHS, nie wyjdzie nic dobrego. Tylko - na szczęście (?) - dla nieuważnych "bohaterów" wieczoru oczywiście.

13 października 2015

Strzeż się cienia...i szpady /Cienioryt - Krzysztof Piskorski/ DKK

Jedyne co wiedziałam o tej książce, gdy po nią sięgałam to to, że będę miała do czynienia z literaturą fantasy spod znaku płaszcza i szpady. Nie jestem jakąś szczególną wielbicielką tych klimatów, więc podchodziłam do niej nieco sceptycznie. Tym bardziej dałam się zaskoczyć – i to pozytywnie. Moje obawy runęły więc z hukiem, a siła uderzenia pewnie była odczuwalna na ostatnim poziomie cieńprzestrzeni, bo czy było słychać huk – nie wiem. Nie mam bowiem pojęcia, jak dźwięk się zachowuje w tej ocienianej przez antysłońce przestrzeni. Pozbywając się obaw, na wstępie apeluję do przyszłych czytelników Cieniorytu: unikajcie wszelkich spojlerów, czytajcie na „świeżo”! Chociażby z tego prostego względu, że autor w połowie powieści zastosował pewien ryzykowny zabieg. Nie dość, że mu się udał, to jeszcze po jego zastosowaniu poprowadził dalej świetnie fabułę. Myślę więc, że warto "nie wiedzieć", bo wtedy wrażenia podczas czytania mamy gwarantowane, a to o nie głównie w tej książce chodzi. Brzmi to pewnie dosyć enigmatycznie, ale w trakcie lektury każdy zrozumie o co mi chodzi. Nie puszczę więc pary z ust, choćby mnie łamali kołem przez wszystkie cienie świata na raz.

12 października 2015

O książce obrazem #12

Świat Światła i świat Cienia, osobne, ale nierozerwalnie ze sobą związane. Piskorski w swojej powieści Cienioryt przedstawił nam - w ciekawy sposób - ich mieszkańców i zasady rządzące każdym z nim. Więc kochani: uważajcie gdzie stawiacie stopy, przyglądajcie się cieniom przechodniów, może się bowiem okazać, że któryś jest ciemniejszy, gęstszy od innych...

11 października 2015

Noc kiczu /Noc Halloween – Mark Atkins/ 2006

Chcąc na chwilę przerwać październikowy maraton z Michaelem Myersem, ale pozostać w klimacie Halloween postanowiłam obejrzeć: Noc Halloween, film wyreżyserowany przez Marka Atkinsa w 2006 roku. No cóż, to był błąd. Nawet dosyć słaby Sezon czarownic (Halloween 3) tę produkcję - młodszą o 24 lata - bije na głowę. Właściwie to w porównaniu z nią stanowi obraz wręcz genialny i unikatowy. Oglądając Noc Halloween czułam się, jak nieuważny przechodzień, spacerujący wąskimi uliczkami miasteczka w czasach, gdy nieczystości wylewało się bezceremonialnie oknami. Najwyraźniej w okolicy panowała akurat epidemia jelitówki, gdyż  oberwałam tym specyficznym prysznicem raz, drugi, trzeci...

10 października 2015

Skąd się wzięły złotofutre koty? /Chiński Kot – Mika Waltari/

Słyszałam o kotach brytyjskich i rosyjskich szczycących się aksamitnym niebieskim futerkiem. Słyszałam także o norweskich leśnych z „lisimi” ogonami, o somalijskich temperamentnych zadziorach i kubańskich Blues'ach. Wymieniać mogłabym bez końca. Do tej pory jednak nie słyszałam o złotych, chińskich kotach, które mają łapki i pyszczki jak róże i posiadają niespotykanie długie ogony. Jak się okazało nic dziwnego, że nigdy na takiego nie wpadłam. Zaintrygowana tytułem, mimo wzmożonych poszukiwań nie znalazłam niczego, co dawałoby chociaż cień szansy, na to że taka rasa naprawdę istnieje. Nie potrzebnie jednak szukałam, gdybym zamiast zatrzymać się uparcie na tytule od razu przeszła do lektury, za sprawą pewnej pięknej legendy dowiedziałabym się skąd się owe tajemnicze zwierzęta wzięły.

Otóż na początku świata, gdy ten pachniał jeszcze nowością, koty zamieszkiwały Wyspę Szczęśliwych Kotów. Tam także żył największy i najczcigodniejszy ze wszystkich – Prakot, który rozesłał swoich towarzyszy po całym świecie. Były to mądre, dumne i odważne zwierzęta. Ludzie poważali je i cenili. Z czasem zaczęli się jednak od nich odwracać, ze zwierzętami przestała łączyć ich sekretna więź. Także koty zapomniały o swoim pochodzeniu, stały się nie tylko dzikie, ale i nikczemne, a ich złote futerka straciły kolor i blask. Tylko pod Chińskim Murem koty pozostały niezmienione: mądre, refleksyjne i złotofutre.

08 października 2015

Sezon czarownic bez czarownic i – co gorsza - bez Michaela Myersa /Halloween 3: Sezon czarownic, Halloween III: Season of the Witch – Wallace Tommy Lee /1982

Jeśli patrzeć na ten film jako na kontynuację Halloween, to jest to obraz całkowicie dla mnie niezrozumiały, nie pasujący do całości i to nie tylko ze względu na  fakt, że nie pojawia się (!) w nim Michael Myers. Oprócz daty w kalendarzu, z pierwszymi dwoma produkcjami (Halloween tekst TUTAJ i Halloween 2 tekst TUTAJ) nic go nie łączy. NIC! Ani nastrój, ani klimat, ani bohaterowie - tylko Jamie Lee Curtis dostała czwartoplanową rolę: została „głosem” telefonistki i spikerki zapowiadającej godzinę policyjną. Jeśli tylko celtyckie święto ma stanowić spoiwo trzech części, a nie kultowa postać Myersa, to seria straciła sens.

Jeśli zaś odciąć ten film od poprzednich (i następnych) części i obejrzeć go jako osobną produkcję – to tylko jako ciekawostkę i znak minionych czasów, bo do dobrych horrorów, godnych zapamiętania, to on nie należy. John Carpaneter (reżyser pierwszej części, producent drugiej i trzeciej) tym razem słabo pilnował tego, co działo się na planie….Warto zaznaczyć, że na ekranie nie zawitała żadna czarownica, i nikt nawet o żadnej nie wspomina. Pojawia się tylko motyw składania ofiar – i to masowo – bo akurat planety odpowiednio się ułożyły i mamy Samhain. Mające nadejść wydarzenia są wyraźnym odniesieniem do celtyckich wierzeń i obrządków związanych z ostatnim dniem października, kiedy to palono ludzi żywcem w beczkach, by druidzi mogli zobaczyć przyszłość. Może podtytuł powinien brzmieć więc: sezon druidów? Oceńcie sami.

07 października 2015

Koszmar trwa /Halloween 2 – Rick Rosenthal/ 1981

Czy  ktokolwiek, po ogromnym sukcesie filmu, za który początkowo nikt by nie dał paru groszy, odpuściłby sobie nakręcenie kontynuacji? Nie ma takiej opcji. Halloween (tekst TUTAJ) przy nikłym budżecie przyniosło ogromne zyski. Poza tym sama postać bezlitosnego mordercy stała się na tyle elektryzująca i rozpoznawalna, że aż prosiła się o to, by opowiedzieć nam swoje dalsze losy. Oczywiście nie dosłownie, bo Michael Myers nie wypowiada w żadnej części nawet pół słówka. Za reżyserię sequela wziął się debiutujący (świetny start) Rick Rosenthal. Scenariusz napisał mu jednak John Carpenter, który jako producent Halloween 2, dopilnował by nie zniszczono historii Myersa.

Druga część rozpoczyna się dokładnie w tym samym miejscu, w którym kończy się pierwsza. Loomis oddaje do Myersa sześć strzałów, ten pada bez życia i po chwili znika. Nie można powiedzieć, że Myers został postrzelony przez doktora i uciekł, on właściwie został ZASTRZELONY i uciekł. W momencie, gdy na osiedlu domków jednorodzinnych trwa obława, on podąża za swoją niedoszłą ofiarą. Laurie po ostatnim starciu z mordercą ledwie uszła z życiem, z ciężkimi obrażeniami zostaje przewieziona do szpitala, gdzie tylko przez krótką chwilę czuje się bezpieczna. Myers chce dokończyć, to co zaczął, nie oszczędzając nikogo po drodze. Legło więc w gruzach moje przekonanie, że zabija tylko nastolatków.

06 października 2015

Kim jest Michael Myers? /Halloween – John Carpenter/ 1978

Młody, obiecujący reżyser, malutki budżet (zaledwie 300 tysięcy $), prosta fabuła i tytuł, którego jeszcze nikt nie wykorzystał (a to ci szok!) – oto, jak widać, przepis na sukces. Film, realizacji którego nikt nie traktował poważnie, zapisał się wielkimi literami w historii kina, ponadto spopularyzował i wytyczył drogę gatunkowi jakim jest slasher. Pozostaje nam doceniać geniusz i kunszt twórców, którzy praktycznie z niczego stworzyli obraz, który zapoczątkował najdłuższą serię w historii filmów grozy i uczynił z głównego bohatera Michaela Myersa postać kultową, o której słyszeli nie tylko fani horroru. Ech, gdybym miała wehikuł czasu i mogła znów bać się podczas seansu  tak bardzo jak kiedyś. To były niezapomniane doznania – ta scena w szafie!!!!  Ile to nocy po seansie spędziłam szczelnie opatulona kołdrą, nasłuchując, wypatrując…

04 października 2015

Karaluchy pod…lokomotywy /Lichotek i Czarnoksiężnik – Ian Oglivy/


Lichotek Stubbs nie ma mamy ani taty. Ma za to prawnego opiekuna – klasyczną macochę w postaci śmierdzącego (bo niedomytego), wrednego (taka natura) Bazylego Deptacza. Ten nie dość, że ma naprawdę paskudny charakter (chociaż zawsssssssze mówi prawdę) i nie najlepiej wygląda (nie owijajmy w bawełnę – budzi odrazę), to jeszcze rozsmakował się w uprzykrzaniu Lichotkowi życia. Poniża go, ogranicza i karmi odpadkami, w momencie, gdy sam na  jego oczach zajada się pączkami i popija je różową oranżadą. Nic dziwnego, że chłopiec jest wciąż głodny i marzy o sutym, prawdziwym posiłku.

Jakby tego było mało nasz bohater sypia na szmatach w kuchni, gdyż w jego sypialni okna pomalowane są na czarno, łóżko przypomina trumnę, a w szafie znajdują się dziwaczne ubrania, np. kurtka z trzema rękawami. Chłopiec od dawna nie wziął także kąpieli – to co wypełnia wannę, gdy odkręci się kurek jest tak paskudne, że lepiej z tym nie ryzykować. Nie tylko jego pokój i łazienka są ohydne - cały dom jest upiorny, brzydki i opanowany przez insekty. Wszystko śmierdzi tutaj pleśnią i niezidentyfikowanym czymś (lepiej nie wiedzieć, ani nawet się nie domyślać, czym). Nie dziwi więc, że nawet ulica przy której stoi dom jest opustoszała – działa on tak samo odpychająco na ludzi, jak i sam Bazyli, który nie cierpi nikogo i którego również nikt nie cierpi. W mroku ponurej rzeczywistości,  w której dzielnie trwa Lichotek, pali się jedno małe światełko: kolejka elektryczna. Bazyli na strychu pieczołowicie buduje makietę miasteczka, której najważniejszym elementem są tory i jeżdżące po nich najprawdziwsze, zabawkowe pociągi! Bazyli bawi się nimi w najlepsze, gdy ma dobry humor pozwala nawet chłopcu popatrzeć na własną przyjemność. Okrucieństwo do kwadratu. Lichotek jednak nie narzeka, wie, że niczego to nie zmieni. Pewnego dnia, po wyjątkowo niedobrym obiedzie wpada na pomysł, by pozbyć się Bazylego chociaż na chwilkę i samemu pobawić się kolejką – dotknąć zakazanego owocu. Wysyła więc Opiekuna do banku. Jego plan jest bardzo dziurawy: Bazyli przecież w końcu dowie się, że nikt do niego nie dzwonił i wpadnie w furię, zobaczy także, że Lichotek dotykał jego kolejki, a poza tym PRZECIEŻ jest niedziela – żaden bank w miasteczku nie jest otwarty. Deptacz jest jednak bardzo chciwy (zarządza w końcu majątkiem podopiecznego), daje się więc nabrać i wraz z towarzyszącą mu nieustannie czarną chmurką wyrusza do miasteczka.

03 października 2015

Silesia Mini Maraton o Puchar RADIA RMF FM 03.10.2015

Data: 03.10.2015 11:00
Miejsce: Silesia City Center
Tytuł: Mini Silesia Maraton
Organizator: RMF FM
Cena: -

Ostatnio prześladuje mnie pech. Jesienną edycję Leśne run i Bieg Równonocny przetrwałam dzięki antybiotykom. Dziś okazało się, że „usterka” której nabawiłam się na wtorkowym treningu jest poważniejsza niż myślałam i może mi przez jakiś czas utrudniać funkcjonowanie. W połowie trasy znów „łupnęło” i już nie puściło… Dobrze, że to tylko mini maraton, czyli 1/10 królewskiego dystansu. Inaczej mogłoby być ciężko, bardzo ciężko.

O książce obrazem #11

Kojarzycie pierwszą część przygód Lichotka? Tą z paskudnym czarnoKsiężnikiem, którego oddech powalał odorem bardzo starych trampek?? Jeśli tak, w lot pojmiecie, co chciałam wam dziś pokazać. Muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie robiłam zdjęć w tak rekordowym tempie. 

Swoją drogą recenzja książki już lada moment (TUTAJ)

"Lichotek i Czarnoksiężnik" Ian Oglivy

"Lichotek i Czarnoksiężnik" Ian Oglivy

"Lichotek i Czarnoksiężnik" Ian Oglivy







02 października 2015

Tato, czy możemy zapłacić duchowi? /Pay the Ghost, Wrota zaświatów – Uli Edel/ 2015

Nicolas Cage i jego spojrzenie śniętej ryby, średnio przekonywał mnie do obejrzenia najnowszej produkcji Uli Edela. Moje obawy były w pełni uzasadnione,  aktor przecież ostatnio nie ma szczęścia do ról - co krok to porażka. Mimo to, skusiłam się. W końcu nastał już październik i niedługo Halloween. Najwyższa pora, a właściwie ostatni dzwonek, by zacząć wczuwać się w mroczną atmosferę jesieni. Zamiast jednak rozsmakowywać się w klimacie grozy, w trakcie seansu biłam się wciąż z myślami, szukając odpowiedzi na pytanie, co jest większym gwoździem do trumny tej produkcji: aktorstwo czy scenariusz? Jedno jest pewne: Pay the Ghost z całą pewnością nie stanie do konkursu na najlepszy horror 2015.

01 października 2015

Doktor Moreau przewraca się w grobie /Hammerhead: Shark Frenzy, Człowiek Rekin - Michael Oblowitz/ 2005

Ten film to must see dla każdego fana kina klasy „Z”. Zwłaszcza takiego, który w swoim życiu miał (nie)przyjemność oglądać chociaż jeden odcinek prawdziwego horroru wszech czasów, czyli Mody na Sukces. Biorąc pod uwagę to, ile ten tasiemiec ma odcinków, trudno zakładać, że ktokolwiek mógł takowego nie widzieć. Dlaczego wspominam o tej produkcji przy okazji tekstu o Rekinoludziu? Dlatego, że główną rolę w filmie o usilnych próbach rozmnożenia rekina młota dostała Hunter Tylo, czyli słynna, serialowa dr Taylor, jedna z kolejnych żon sławnych Foresterów (czy jakoś tak).
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...