31 października 2015

Nie wszystko zło na co pada deszcz /Lichotek i czarodzidło - Ian Oglivy/

Do niedawna Lichotek nie miał nikogo bliskiego. Teraz nie dość, że odzyskał rodziców (w sumie to już dwukrotnie), mieszka z nim Niania Flanelcia i Partacz, to jeszcze w jego życiu pojawiła się malutka Matylda. Tak moi drodzy, dobrze przypuszczacie: familia Stubbsów się powiększyła. A jak na rodzinę czarodziejów i mandzideł (zwłaszcza, gdy takie wykąpie się w smoczej krwi) przystało, Matylda nie może być zwyczajnym bobasem. Po prostu nie ma mowy! Wyjątkowość Tylci oczywiście ściągnie na naszych bohaterów sporo kłopotów. Prawdę mówiąc one i tak wyjątkowo do nich lgnęły, więc dziewczynka zmieni tylko ich kaliber.

26 października 2015

Czasem słońce, czasem deszcz.../ Lichotek i Dragodon – Ian Oglivy/

O ile dobrze pamiętamy Lichotek był sierotą. I to taką trochę „nie tego”. Bo kto to widział, żeby sierocie wytykać, że śmierdzi, nie myje włosów i ścina sterczące kłaki kuchennym nożem? Owszem bohater mieszka w koszmarnych warunkach, jest podle traktowany przez prawnego opiekuna, ale okrzyk trwogi, który ciśnie się na usta w związku z tą sytuacją, zostaje przez te jego tłuste i sterczące włosy, skutecznie stłumiony. Nie mamy więc tutaj do czynienia z żadną apoteozą cierpienia: jest strasznie i nieprzyjemnie, ale nie do końca poważnie, ponieważ gdy czytamy o Lichotku, cały majestat związany z rolą ofiary gdzieś pryska.

Pisząc o tym, że „był sierotą”, miałam na myśli, to że „już” nią nie jest, a właściwie to nigdy nią nie był. Podczas wielkiej przygody na makiecie kolejki elektrycznej i walki jaką stoczył ze złym czarnoKsiężnikiem Bazylim Deptaczem, w pierwszej części swoich przygód, odkrył, że jego rodzice żyją. I całkiem przypadkowo ich uratował: w momencie, gdy wredny Bazyli za jego sprawą się „rozciapciał”, prysło rzucone na nich zaklęcie „skamienienia”. Sam Lee (bo tak naprawdę ma na imię nasz dzielny chłopiec, woli jednak by nazywać go Lichotkiem) nadrabia stracony czas z mamą, tatą i nianią Flanelcią, poznając przy tym rodzinne, magiczne sekrety. Rodzice postanawiają zafundować chłopcu wszystkie stracone urodziny na raz! Dzieciak, który nie miał niczego i jadał odpadki, nagle ma: dom (i to nie byle jaki: bo Dwór Merlina), kochających bliskich, mnóstwo zabawek (ubrania i furę smakołyków zresztą też), a także wiernego towarzysza – pieska Partacza. Ten ostatni, jak pamiętamy upodobał sobie Lichotka już w poprzedniej części, doceniając jego walory zapachowe. Fakt faktem, że „cuchnący dzieciak” śmierdzi już mniej, a właściwie w ogóle, ale Partacz nie jest zbyt wybredny i w jego wielkim serduchu jest miejsce także dla czystego Lichotka. I wszystko byłoby cudownie, gdyby rodzice nie zabrali  go do najfantastyczniejszego miejsca na świecie - na Wyspę Śmiechów - gdzie COŚ wpadło na ich trop. Nad głowami naszych bohaterów zaczęły zbierać się czarne chmury. A jak wiemy z poprzedniego tomu, takie zawsze podążają wiernie za czarnoKsiężnikami...

22 października 2015

Koty na stałe zamieszkały w literaturze /Gdzie mieszka kot – Ryszard Marek Groński/

Kot
Na komendę ani drgnie
Zamienia się cały w wielkie NIE.

Na pytanie „Gdzie mieszkają koty?”, jedna odpowiedź jest pewna - „Koty na stałe zamieszkały w literaturze”. Dowiedli tego Tuwim, Eliot, Jachowicz, Fredro i wielu wielu innych pisarzy, którzy dali się zauroczyć tym wspaniałym zwierzętom i nie mogąc się opanować przelali historie o sierściuchach na papier. W ich ślady poszedł także Ryszard Marek Groński, satyryk, dziennikarz i poeta. W swoim „kocim” zbiorku wierszy w dowcipny sposób  przybliża nam sylwetki mruczusiów. Tłumaczy nam m. in. jak się kłócą koty, czym różnią się od psów, o czym mruczą i o czym marzą te puszyste kuleczki, czy lubią naprawdę wskakiwać na płoty, i jeśli nosiłyby buty to jakie? W nietuzinkowy sposób wprowadza także w teksty koty perskie, syjamskie, kota Faraona i kota Mahometa i tego, który należał do króla Popiela, tym samym wprowadzając małego czytelnika w arkana wiedzy historycznej i geograficznej.

15 października 2015

Kobieta, wino i VHS /All Hallows' Eve 2, Cukierek albo psikus 2/ 2015

Wieczór Halloween, samotna kobieta w domu (obowiązkowo z winem) i podrzucona przez tajemniczego, zamaskowanego jegomościa kaseta VHS. To nie mogło się  skończyć dobrze.

W sequelu All Hallow’s Eve (tekst TUTAJ) na kanapie przed TV – tym razem bez dzieci pod opieką – zasiadła z kieliszkiem czerwonego trunku Andrea Monier. Swoją drogą (jak na moje kaprawe oko) aktorka bardzo podobna do grającej w pierwszej części Katie Maguir - przez chwilę myślałam nawet, że ta sama. Nasza bohaterka, nie przejmując się raczej podejrzanym typem, który kręci się pod jej oknem i podrzuca pod drzwi VHS, już na wstępie wygłasza pogląd na temat wyższości kaset video nad Blu-ray. Według niej zbyt czysty obraz powoduje, że film trąci sztucznością, dlatego też ochoczo „odpala” magnetowid, by chłonąc niedoskonałość nagrań z taśmy. Zapewne aktorka dzieli się z nami w ten bezpośredni sposób opinią większości twórców, których shorty przyjdzie nam wraz z nią oglądać. Trudno to nazwać delikatną sugestią. Grunt to bezpośrednia komunikacja - każdy zrozumie taki przekaz.

13 października 2015

Strzeż się cienia...i szpady /Cienioryt - Krzysztof Piskorski/ DKK

Jedyne co wiedziałam o tej książce, gdy po nią sięgałam to to, że będę miała do czynienia z literaturą fantasy spod znaku płaszcza i szpady. Nie jestem jakąś szczególną wielbicielką tych klimatów, więc podchodziłam do niej nieco sceptycznie. Tym bardziej dałam się zaskoczyć – i to pozytywnie. Moje obawy runęły więc z hukiem, a siła uderzenia pewnie była odczuwalna na ostatnim poziomie cieńprzestrzeni, bo czy było słychać huk – nie wiem. Nie mam bowiem pojęcia, jak dźwięk się zachowuje w tej ocienianej przez antysłońce przestrzeni. Pozbywając się obaw, na wstępie apeluję do przyszłych czytelników Cieniorytu: unikajcie wszelkich spojlerów, czytajcie na „świeżo”! Chociażby z tego prostego względu, że autor w połowie powieści zastosował pewien ryzykowny zabieg. Nie dość, że mu się udał, to jeszcze po jego zastosowaniu poprowadził dalej świetnie fabułę. Myślę więc, że warto "nie wiedzieć", bo wtedy wrażenia podczas czytania mamy gwarantowane, a to o nie głównie w tej książce chodzi. Brzmi to pewnie dosyć enigmatycznie, ale w trakcie lektury każdy zrozumie o co mi chodzi. Nie puszczę więc pary z ust, choćby mnie łamali kołem przez wszystkie cienie świata na raz.

12 października 2015

O książce obrazem #12

Świat Światła i świat Cienia, osobne, ale nierozerwalnie ze sobą związane. Piskorski w swojej powieści Cienioryt przedstawił nam - w ciekawy sposób - ich mieszkańców i zasady rządzące każdym z nim. Więc kochani: uważajcie gdzie stawiacie stopy, przyglądajcie się cieniom przechodniów, może się bowiem okazać, że któryś jest ciemniejszy, gęstszy od innych...

10 października 2015

Skąd się wzięły złotofutre koty? /Chiński Kot – Mika Waltari/

Słyszałam o kotach brytyjskich i rosyjskich szczycących się aksamitnym niebieskim futerkiem. Słyszałam także o norweskich leśnych z „lisimi” ogonami, o somalijskich temperamentnych zadziorach i kubańskich Blues'ach. Wymieniać mogłabym bez końca. Do tej pory jednak nie słyszałam o złotych, chińskich kotach, które mają łapki i pyszczki jak róże i posiadają niespotykanie długie ogony. Jak się okazało nic dziwnego, że nigdy na takiego nie wpadłam. Zaintrygowana tytułem, mimo wzmożonych poszukiwań nie znalazłam niczego, co dawałoby chociaż cień szansy, na to że taka rasa naprawdę istnieje. Nie potrzebnie jednak szukałam, gdybym zamiast zatrzymać się uparcie na tytule od razu przeszła do lektury, za sprawą pewnej pięknej legendy dowiedziałabym się skąd się owe tajemnicze zwierzęta wzięły.

Otóż na początku świata, gdy ten pachniał jeszcze nowością, koty zamieszkiwały Wyspę Szczęśliwych Kotów. Tam także żył największy i najczcigodniejszy ze wszystkich – Prakot, który rozesłał swoich towarzyszy po całym świecie. Były to mądre, dumne i odważne zwierzęta. Ludzie poważali je i cenili. Z czasem zaczęli się jednak od nich odwracać, ze zwierzętami przestała łączyć ich sekretna więź. Także koty zapomniały o swoim pochodzeniu, stały się nie tylko dzikie, ale i nikczemne, a ich złote futerka straciły kolor i blask. Tylko pod Chińskim Murem koty pozostały niezmienione: mądre, refleksyjne i złotofutre.

04 października 2015

Karaluchy pod…lokomotywy /Lichotek i Czarnoksiężnik – Ian Oglivy/


Lichotek Stubbs nie ma mamy ani taty. Ma za to prawnego opiekuna – klasyczną macochę w postaci śmierdzącego (bo niedomytego), wrednego (taka natura) Bazylego Deptacza. Ten nie dość, że ma naprawdę paskudny charakter (chociaż zawsssssssze mówi prawdę) i nie najlepiej wygląda (nie owijajmy w bawełnę – budzi odrazę), to jeszcze rozsmakował się w uprzykrzaniu Lichotkowi życia. Poniża go, ogranicza i karmi odpadkami, w momencie, gdy sam na  jego oczach zajada się pączkami i popija je różową oranżadą. Nic dziwnego, że chłopiec jest wciąż głodny i marzy o sutym, prawdziwym posiłku.

Jakby tego było mało nasz bohater sypia na szmatach w kuchni, gdyż w jego sypialni okna pomalowane są na czarno, łóżko przypomina trumnę, a w szafie znajdują się dziwaczne ubrania, np. kurtka z trzema rękawami. Chłopiec od dawna nie wziął także kąpieli – to co wypełnia wannę, gdy odkręci się kurek jest tak paskudne, że lepiej z tym nie ryzykować. Nie tylko jego pokój i łazienka są ohydne - cały dom jest upiorny, brzydki i opanowany przez insekty. Wszystko śmierdzi tutaj pleśnią i niezidentyfikowanym czymś (lepiej nie wiedzieć, ani nawet się nie domyślać, czym). Nie dziwi więc, że nawet ulica przy której stoi dom jest opustoszała – działa on tak samo odpychająco na ludzi, jak i sam Bazyli, który nie cierpi nikogo i którego również nikt nie cierpi. W mroku ponurej rzeczywistości,  w której dzielnie trwa Lichotek, pali się jedno małe światełko: kolejka elektryczna. Bazyli na strychu pieczołowicie buduje makietę miasteczka, której najważniejszym elementem są tory i jeżdżące po nich najprawdziwsze, zabawkowe pociągi! Bazyli bawi się nimi w najlepsze, gdy ma dobry humor pozwala nawet chłopcu popatrzeć na własną przyjemność. Okrucieństwo do kwadratu. Lichotek jednak nie narzeka, wie, że niczego to nie zmieni. Pewnego dnia, po wyjątkowo niedobrym obiedzie wpada na pomysł, by pozbyć się Bazylego chociaż na chwilkę i samemu pobawić się kolejką – dotknąć zakazanego owocu. Wysyła więc Opiekuna do banku. Jego plan jest bardzo dziurawy: Bazyli przecież w końcu dowie się, że nikt do niego nie dzwonił i wpadnie w furię, zobaczy także, że Lichotek dotykał jego kolejki, a poza tym PRZECIEŻ jest niedziela – żaden bank w miasteczku nie jest otwarty. Deptacz jest jednak bardzo chciwy (zarządza w końcu majątkiem podopiecznego), daje się więc nabrać i wraz z towarzyszącą mu nieustannie czarną chmurką wyrusza do miasteczka.

03 października 2015

Silesia Mini Maraton o Puchar RADIA RMF FM 03.10.2015

Data: 03.10.2015 11:00
Miejsce: Silesia City Center
Tytuł: Mini Silesia Maraton
Organizator: RMF FM
Cena: -

Ostatnio prześladuje mnie pech. Jesienną edycję Leśne run i Bieg Równonocny przetrwałam dzięki antybiotykom. Dziś okazało się, że „usterka” której nabawiłam się na wtorkowym treningu jest poważniejsza niż myślałam i może mi przez jakiś czas utrudniać funkcjonowanie. W połowie trasy znów „łupnęło” i już nie puściło… Dobrze, że to tylko mini maraton, czyli 1/10 królewskiego dystansu. Inaczej mogłoby być ciężko, bardzo ciężko.

O książce obrazem #11

Kojarzycie pierwszą część przygód Lichotka? Tą z paskudnym czarnoKsiężnikiem, którego oddech powalał odorem bardzo starych trampek?? Jeśli tak, w lot pojmiecie, co chciałam wam dziś pokazać. Muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie robiłam zdjęć w tak rekordowym tempie. 

Swoją drogą recenzja książki już lada moment (TUTAJ)

"Lichotek i Czarnoksiężnik" Ian Oglivy

"Lichotek i Czarnoksiężnik" Ian Oglivy

"Lichotek i Czarnoksiężnik" Ian Oglivy







01 października 2015

Doktor Moreau przewraca się w grobie /Hammerhead: Shark Frenzy, Człowiek Rekin - Michael Oblowitz/ 2005

Ten film to must see dla każdego fana kina klasy „Z”. Zwłaszcza takiego, który w swoim życiu miał (nie)przyjemność oglądać chociaż jeden odcinek prawdziwego horroru wszech czasów, czyli Mody na Sukces. Biorąc pod uwagę to, ile ten tasiemiec ma odcinków, trudno zakładać, że ktokolwiek mógł takowego nie widzieć. Dlaczego wspominam o tej produkcji przy okazji tekstu o Rekinoludziu? Dlatego, że główną rolę w filmie o usilnych próbach rozmnożenia rekina młota dostała Hunter Tylo, czyli słynna, serialowa dr Taylor, jedna z kolejnych żon sławnych Foresterów (czy jakoś tak).
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...