30 września 2015

Wrześniowe czytadła i filmidła

To był dla mnie głównie sportowy miesiąc, ale i tak regularnie udało mi się pisać teksty na Kocie Tajemnice i Potworki czytają, więc jestem zadowolona. Powoli ogarnęłam też moją nową poprzeprowadzkową przestrzeń. Znalazłam także najlepsze miejsce do czytania - oczywiście blisko okna i na kanapie. Jakby to delikatnie ująć, nic w tym miesiącu nie wstrząsnęło mną po koniuszki palców....Córki marionetek kiepskie, Jak złapać rosyjskiego szpiega i Zapach twojego oddechu również. Jedynie co mnie nie zniesmaczyło, to tradycyjnie już baśnie, bajki i kocia literatura. Mam nadzieję, że w październiku trafię na lepsze książki.





 1.      Córki marionetek – Maria Ernestam - źle określony przez wydawnictwo gatunek powieści.
2.      O zebrze, która chciała być w kwiatki – Anna Onichimowska - bajka o tym, że trzeba doceniać to co się ma.
3.      Zapach twojego oddechu – Melissa P. - grafomaństwo wyższego szczebla.
4.      Moje – nie moje – Liliana Bardijewska - Brzydkie kaczątko w nowym wydaniu.
5.      Kot Dalajlamy – David Michie - całkiem ciekawa powieść o kotce Dalajlamy.
6.      Straszne bajki dla niegrzecznych dzieci – Marcelina Kosińska - bajki pełne nieszczęśliwych zakończeń.
7.      Jak złapać rosyjskiego szpiega – Naveed Jamali, Ellis Henican - niby na faktach, ale dla mnie strasznie to naciągane.
8.      Po czym poznasz, że twój kot spiskuje przeciwko Tobie? – The Oatmeal, Matthew Inman - dla odstresowania, zbiór parodystycznych komiksów o kocich zwyczajach.

W tym miesiącu było więcej ruchu na świeżym powietrzu niż oglądania filmów: 


1.       Mamula, Nyph, Nimfa – Milan Todorović 2014 - całkiem zgrabny film o krwiożerczej syrenie.
2.       Lawalantula  -Mike Mendez  2015 - ekipa z "Akademii Policyjnej" ratuje świat przed plującymi ogniem, podziemnymi pająkami.
3.       Starcie potworów – Emile Edwin Smith 2015 - trzecia część przygód Megalodona. Tym razem ludzkość walczy z nim przy pomocy maszyny w kształcie rekina.
4.       Atak Megakaraczanów – Richard Pepin 2006 - w rolach głównych blondyni i chrząszcze udające karaczany.
5.       Mothman – Sheldon Wilson 2010  - potencjał legendy o Mothmanie kompletnie niewykorzystany. Dno, muł i wodorosty.


29 września 2015

Człowiek – Ćma na oku cię ma.../Mothman – Sheldon Wilson/ 2010

MOTHMAN: PRAWDA TO CZY MIT?

Demon (?), zawdzięcza swą nazwę popularnej w latach sześćdziesiątych w Stanach postaci Zabójczej Ćmie (Killer Moth) z serii o Batmanie. Wszystko zaczęło się pod koniec 1966 roku, kiedy to Point Pleasant (Przyjemny Punkt) zaczęło huczeć wręcz od plotek o pojawiającym się w okolicy potworze. Do miasteczka przyjechał nawet John Keel – nowojorski dziennikarz zajmujący się badaniem zjawisk paranormalnych i znany ufolog - który o swoim „śledztwie” w Point Pleasant napisał książkę Mothman Prophecies. Dowodził w niej, że sprawa Mothmana to tylko czubek góry lodowej zjawisk, które mają miejsce w Wirginii Zachodniej.

28 września 2015

Mordercze żuwaczki /Caved In, Atak megakaraczanów – Richard Pepin/ 2006

Po tym, jak rozpisywałam się nad Atakiem krwiożerczych pijawek, które w rzeczywistości były minogami, jakoś chrząszcze w roli karaczanów mnie już nie ruszają. Szkoda strzępić palce na klawiaturze. Tak więc w skrócie: bohaterów tego monster movie tudzież animal attacku mordują CHRZĄSZCZE żyjące pod ziemią, w zawalonej kopalni. Kolejne ekspedycje chciwych poszukiwaczy skarbów są dosyć rzadkie, co więc jedzą insekty wielkości samochodów, gdy akurat takowych nie ma? Ciężko stwierdzić. Może „uprawiają” kanibalizm? Jeśli tak, czy już dawno nie wykończyłyby się między sobą? Szybko porzućcie takie pytania i wątpliwości, nie warto się nad tym zastanawiać - nie o logikę w tego typu filmach chodzi. Zwłaszcza, że chrząszcze i ich zwyczaje stanowią tutaj najmniejszy problem.

26 września 2015

Jak zdobyć cały świat, świat, świat.... / Po czym poznasz, że twój kot spiskuje przeciwko Tobie? - The Oatmeal/

Czy twój kot też przesypia prawie całą dobę? W rzadkich chwilach aktywności  prawie słania się na łapkach, jakby przymierał głodem i wlepia w ciebie błagalny wzrok? Albo tuż po tym, gdy zaśniesz, jak gdyby nigdy nic zaczyna grzebać w żwirku z intensywnością, sugerującą, że podjął próbę przekopania się do Japonii? Akurat, gdy robisz coś bardzo ważnego, on koniecznie musi znajdować się w centrum uwagi? Prawdziwie adorowany czujesz się głównie wtedy, gdy bierzesz do ręki jego miskę? Gdy coś nabroi z prędkością światła zamienia się w mruczącą kupkę nieszczęścia? Jeśli na kilka z tych pytań odpowiedziałeś drogi czytelniku twierdząco, to wiedz, że znalazłeś się na celowniku – mają cię.

25 września 2015

O książce obrazem #10

Moja kotka wspaniałą modelką nie jest. Nigdy nie patrzy w obiektyw, nie zastyga bez ruchu i najzwyczajniej jest znudzona moimi zabiegami. Gdy jednak poświęcę odpowiednio dużo czasu, czasami łaskawie pozwoli się sfotografować tak, żeby "coś z tego było". Pośród zdjęć, które ostatnio jej robiłam udało mi się wybrać DWA (nie pytajcie ile to trwało - trening cierpliwości). Fotki te posłużą mi do zilustrowania książki o przeintrygującym tytule Po czym poznasz, że twój kot spiskuje przeciwko Tobie? Sądząc po "minie" Jagody - która tym razem nie miała wyjątkowo ochoty na bycie fotografowaną - mój koniec jest bliski.

Po czym poznasz, że twój kot spiskuje przeciwko Tobie? 

Po czym poznasz, że twój kot spiskuje przeciwko Tobie?

23 września 2015

Zabawa w szpiega /Jak złapać rosyjskiego szpiega? - Naveed Jamali, Ellis Henican /

Co robi zwykły chłopak, gdy zostaje nagle podwójnym agentem i podejmuje grę w „kotka i myszkę” z rosyjskim szpiegiem?? Odpowiedź na to pytanie – jak dla mnie – jest szokująca, brzmi ona bowiem: pisze o tym książkę.

Podczas lektury wciąż myślałam o tym, że nie lubię Naveeda Jamali. Stanowił on według mnie najsłabsze ogniwo powieści, której jest zarazem współautorem i głównym bohaterem. Gdy dotarłam do ostatniej strony musiałam się dobrze zastanowić nad tym, co stanowi przyczynę mojej niechęci do tej postaci. Czułam bowiem, że ta moja antypatia ma drugie dno. Po namyśle okazało się, że to jednak nie Jamali stanowi dla mnie główny problem. Po prostu cała historia - podobno oparta na faktach - jest dla mnie niewiarygodna. Zastanówmy się bowiem: bohater boi się, że zostanie zdemaskowany, obawia się, że Rosjanie odkryją, co zrobił  i zagrożą jemu i jego rodzinie. A następnie postanawia napisać o tym książkę. Mało przekonujące.

Sceptycznie podchodzę również do tego, że FBI pozwoliło na tak „swobodne” ujawnienie faktów. Przecież w przyszłości może to „spalić” jakąś inną akcję. Wbrew temu, co próbuje nam się w książce wmówić, Rosjanie nie są ograniczonymi gburami z workami na śmieci poupychanymi po kieszeniach. Potrafią dodać dwa do dwóch i wyciągnąć z tego wnioski. Wydaje mi się również, że minęło za mało czasu od opisanych zdarzeń, by je upubliczniać. Podejrzewam, że żadna tajna akcja z Olegiem nie miała nigdy miejsca. Wygląda mi to raczej na bardzo zmyślną formę promocji książki – jeśli się nie mylę - chylę czoła przed geniuszem, który tak dobrze odświeżył, zużytą (głównie przez filmy) konwencję „true story”.

16 września 2015

O książce obrazem #9

Wczoraj pojawiła się u mnie recenzja zbioru bajek Marceliny Kosińskiej Straszne bajki dla niegrzecznych dzieci. Zainteresowanych makabrycznymi treściami i tekstami bez szczęśliwych zakończeń odsyłam do tekstu (TUTAJ).

Dziś za to osobno zaprezentuję wam zdjęcia, do zrobienia których owa książka mnie zainspirowała. 

15 września 2015

Magia nieszczęśliwych zakończeń /Straszne bajki dla niegrzecznych dzieci – Marcelina Kosińska/

W przeszłości, pojawiające się w opowieściach Baby Jagi, skrzaty, potwory, smoki w dużej mierze miały charakter dydaktyczny, wynikający z chęci popularyzacji określonych zachowań. Z czasem owe stwory się skomercjalizowały. Współcześnie „demony” mają przede wszystkim bawić, w mniejszym stopniu uczyć i straszyć. Obecne potwory, raczej psocą niż stanowią realne zagrożenie, często pomagają człowiekowi lub same pomocy potrzebują - nie sposób traktować ich więc poważnie. Marcelina Kosińska, autorka Strasznych bajek dla niegrzecznych dzieci, postanowiła sięgnąć do korzeni, odkurzyć pierwotne znaczenie i funkcje strachów. Trzeba przyznać, że sam pomysł był bardzo ciekawy (podobny do tego z książki Bajki dla niegrzecznych dzieci i ich troskliwych rodziców słowackich autorów Dušana Taragela i Jozefa Gertiliego Danglára), niestety jego wykonanie pozostawiło wiele do życzenia. W osiągnięciu celu przeszkodził brak konsekwencji: obok treści makabrycznych i przesyconych mrokiem i brutalnością, autorka umieściła także opowieści smutne, lekkie i komiczne.

14 września 2015

Megalodon odsłona trzecia /Starcie potworów, Megarekin kontra mecharekin - Emile Edwin Smith/ 2014

Nie rozumiem dlaczego polskie tłumaczenie tytułów – co by nie było części cyklu – jest tak bardzo niekonsekwentne. Trzecia część harców megalodona została zatytułowana Starcie potworów, zamiast - Megarekin kontra Mecharekin. Przypominam, że przy pierwszej części też ktoś zaszalał, ze starcia gigantycznego rekina z ogromna ośmiornicą uczyniono: Megaszczęki kontra Megamacki. W drugiej całkiem sensownie nikt się nad tytułem nie wysilał, zwyczajne Megarekin kontra Krokozaurus - zamiast wymyślnych Megaszczęk, Megałuski lub Megagada - jasno dawało do zrozumienia, co się będzie działo na ekranie. O ile jednak przy dwóch częściach było przynajmniej oczywiste, że chodzi o serię z MEGA-, o tyle przy trzeciej widz może poczuć się zagubiony. Skoro już znacie wszystkie trzy tytuły, pragnę was jeszcze poinformować, że trylogia nie jest trylogią. Powstała już czwarta część przygód sympatycznego chrzęstnoszkieletowego: Megarekin kontra Kolossus. Zanim jednak megalodon zmierzy się z Kolossusem (pamiątką z czasów zimnej wojny napędzaną czerwoną rtęcią) musi stoczyć bój z mecharekinem.

13 września 2015

Pająki ziejące ogniem/ Lawalantula - Mike Mendez/ 2015

Jeśli jeszcze nie widzieliście Plagi podziemnych pająków z pierdzącymi ogniem pająkami w rolach głównych - szybko to nadróbcie. Dziadostwo bowiem najwyraźniej zmutowało. „Nowe” pająki - lawalantule - nie dość, że żyją w lawie, to jeszcze plują ogniem, a z kącików otworu gębowego wypływa im lawopodobna, paląca ciecz. Dla niepoznaki zmieniły także swoje ubarwienie: z albinotycznej na czarną. Stały się także smakoszami. Szczególnie upodobałby sobie ludzkie mięso – koniecznie upieczone i chrupiące.

To właśnie z nimi przyjdzie się zmierzyć wyblakłej już gwieździe kina akcji Coltonowi Westowi (w tej roli niezapominany Steve Guttenberg, czyli sierżant Carey Mahoney). Podstarzały aktor, znany głównie z roli superbohatera - „Red Rocket” - odkrywa, że w najnowszej produkcji, w której przyszło mu zagrać, ma walczyć z insektami. Robali po prostu nie lubi, więc  oburzony (no dobra, zwyczajnie strzelił focha) opuszcza plan – i najprawdopodobniej traci pracę, którą wybłagał dla niego agent Arni (nie uwierzycie: Danny Woodburn). Pech chce, że wracając do domu staje się świadkiem inwazji ogromnych pająków. Niewiele trzeba by aktor stał się bohaterem, zwłaszcza, gdy w grę wchodzi życie jego syna Wyatta (Noah Hunt). To samo zresztą tyczy się jego żony Olivii (Nia Peeples), która bardzo szybko odnajduje się w roli mścicielki i pogromczyni wrednych stawonogów. Przy umiejętnościach tej kobiety, bardzo blado wypada nawet oddział wyszkolonych żołnierzy. W skrócie: Los Angeles napadają lawalantule i garstka cywilów ratuje świat przed niechybną zagładą. Film kończy się obowiązkową rozpierduchą i wysadzeniem matulilawalantuli.

12 września 2015

Alicya vs Godzilla

Gdyby ktoś nie wiedział (trudno to sobie wyobrazić, ale młode pokolenie potrafi zadziwiać) czym jest Godzilla, to już wyjaśniam. Godzilla to gigantyczny potwór z japońskich filmów sci-fi wyglądający jak skrzyżowanie kilku gatunków dinozaurów (iguanodon, tyranozaur, stegozaur) i aligatora. Chodzi wyprostowana na tylnych łapach, ma długi ogon, ostre kły, łuski i pazury – to maszyna do zabijania i niszczenia. Pierwszy raz na ekranach kin mogliśmy oglądać ją w 1954 roku. Fenomen tego jaszczura i jego popularność, przeszły najśmielsze oczekiwania twórców. Do tej pory nakręcono już ponad 30 filmów z jego udziałem! Nikogo nie obeszło specjalnie to, że w pierwszym filmie Godzilla zginęła, w drugim zresztą też… Świat szybciutko zapomniał także o tym, że w założeniach Godzilla miała być ogromną ośmiornicą – i to akurat chyba dobrze.

10 września 2015

Mała syrenka lubi smak ludzkiego mięsa/ Mamula, Nymph, Nimfa - Milan Todorović/2014

Tytuł filmu zadziałał na mnie jak magnes, i to tak silny, że nawet niezbyt pozytywne opinie nie zniechęciły mnie do obejrzenia go. I wiecie co? Spodziewałam się czegoś znacznie gorszego, więc mile mnie ta serbska produkcja zaskoczyła. Tytułowa Mamula to mała, skalista wyspa położona na Morzu Adriatyckim, która kiedyś należała do Wenecji. W XIX wieku na polecenie Lazara Mamuli wybudowano na niej twierdzę – więzienie. W trakcie drugiej wojny światowej, wojska włoskie urządziły sobie tam w ramach rozrywki kącik tortur. A jak zauważa jeden z bohaterów filmu: krew przyciąga krew. Nic dziwnego więc, że miejsce te stało się domem pewnej mitycznej istoty.

Faktycznie istniejące, posiadające ciekawą historię miejsce, stanowi same w sobie świetną bazę/punkt wyjścia do napisania interesującego scenariusza. Nie spodziewałam się, że ktoś może połączyć taki motyw z mitologią. A jednak! I nie dość, że ktoś te dwa wątki połączył, to jeszcze zrobił to w zgrabny sposób. Już w pierwszych scenach, tajemnicza pieśń i plusk wody zdradzają widzowi z jakim niebezpieczeństwem będzie miał tym razem do czynienia. Jeśli jeszcze się nie domyślacie, chodzi o SYRENĘ. Tym razem nie będzie to jednak żadna ślicznotka o romantycznej duszy, marząca o tym by mieć nogi. Bądźmy szczerzy filmy z syrenami, to najczęściej komedie romantyczne. Nasze wyobrażenie o tych kochliwych pół rybach, pół ludziach pochodzi przede wszystkim z bajek. Mała Syrenka Andersena wolała zamienić się w pianę niż zabić ukochanego, a Disney zafundował nam szczęśliwe zakończenie całej historii. Współczesność zapomniała, że te morskie pannice, o których mowa, to potwory. Zdaje się nie dostrzegać tysięcy lat tradycji, które przestrzegała przed ich okrucieństwem. Nie dziwi mnie więc, że jeden z bohaterów filmu cytuje Odyseję Homera. To bowiem pierwszy, znany utwór, w którym pojawiają się syreny. Tutaj owe bestie, swoim śpiewem hipnotyzują i doprowadzają do pomieszania zmysłów, z przyjemnością topią żeglarzy, a poza tym po prostu smakuje im ludzkie mięso. Wypisz wymaluj opis naszej tajemniczej bohaterki.

09 września 2015

Duchowy przywódca Tybetańczyków i jego kotka /Kot Dalajlamy – David Michie/

Czy kot mnie słucha? Czy analizuje to co mówię? Czy prycha z pogardzą, gdy paplam o niczym przez telefon? Czy czujnie obserwuje mnie, gdy czytam na głos fragmenty książek? Dziwi mnie, że nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałam. Przecież jestem świadoma złożoności natury tej wspaniałej istoty...Dopiero jednak lektura Kota Dalajlamy spowodowała, że zrodziły się w mojej głowie pewne pytania. Dlaczego kot nie miałby się uczyć?

A to wszystko za sprawą głównej bohaterki książki Davida Michie, która dzieli się  nami swoimi wspomnieniami i przeżyciami. Oczywiście nie trzeba być jasnowidzem, by  domyślić się, że mowa o tytułowej kotce. Początek życia naszej kociej gwiazdy miał dramatyczny przebieg. Wraz z rodzeństwem została uprowadzona  przez dwóch biednych chłopców, którzy pragnęli zarobić na puchatych kuleczkach parę rupii. Jako najsłabsza z miotu nie miała szans - bez jedzenia, po upadku, który na zawsze osłabił jej tylne łapki – nie była zbyt atrakcyjnym „towarem”. Czuła, że powoli uciekało z niej życie. Chłopcy postanowili się jej pozbyć i szczelnie zawinęli ją – przyduszając - w gazetę. Na szczęście świadkiem sceny był przejeżdżający obok Dalajlama. Kupił kotkę i przygarnął ją pod swój dach. Mała szybko doszła do siebie, porządnie odkarmiona (a nawet przekarmiona) stała się wdzięcznym towarzyszem mnichów. W związku z tym, że odkąd zawitała pod dach Jego Świętobliwości uzyskała dostęp do wielkich tajemnic  i wiodła ekscytujące życie pełne nauk - postanowiła się z nami podzielić swoimi doświadczeniami. Po co bowiem komuś wiedza, skoro nie przekazuje jej dalej??? Nawet kot wie, że tylko wtedy stanowi ona jakąkolwiek wartość.

08 września 2015

„Trzeba wytrwać, przejść przez osty, żeby być kimś, sobą.” /Moje - nie moje - Liliana Bardijewska/

Historia, którą mam przed sobą, z baśnią Andersena pt. Brzydkie kaczątko ma tylko kilka punktów wspólnych. Niby niewiele, ale wystarczyło bym nie potrafiła nie patrzeć na opowieść Bardijewskiej przez pryzmat wspomnianej baśni. W obu bowiem zanim przychodzi radość, pojawia się ból i zagubienie, odrzucenie spowodowane „brzydotą”. Pięknie wyeksponowany przez Andersena motyw braku akceptacji dla inności, pisarka przekazuje nam w nieco łagodniejszej formie. 

Symboliczny brak akceptacji dla brzydoty (inności), płytkość kultury porównań, odrzucenie i budowanie własnej wartości – odnajdywanie siebie - mimo wszelkich przeszkód, to kluczowe poruszane, przez oboje twórców motywy. Autorka Moje – nie moje w przeciwieństwie do klasyka oszczędziła jednak małemu czytelnikowi obserwowania przykrości jakie spotykają kaczątko, które uciemiężone i samotne ociera się nawet o śmierć. Podczas lektury jej bajki zostajemy zatrzymani po „drugiej stronie”, nie poznajmy historii z punktu widzenia biednego ptaszka. Oglądamy tylko reakcje i zachowania innych – głównie  dorosłych – oraz ich wpływ na maleństwo.

04 września 2015

Co nam zaoferujesz sycylijska Lolitko? /Zapach twojego oddechu – Melissa P./

Kolejna książka, której jedynym plusem jest intrygująca okładka. I właśnie na niej radziłabym zakończyć lekturę. Zapach twojego oddechu to chaotyczny, przeciekający przez palce bełkot, pozbawiony jakichkolwiek konkretów i najdrobniejszego sensu. W skrócie: pomyje. Pierwszy raz czytałam te „dzieło” 8 lat temu. Wtedy trafiły do mnie pojedyncze zdania i wypisałam sobie kilka cytatów. Niepotrzebnie chciałam sprawdzić czy i dziś tak będzie…

03 września 2015

Chcę być inna! /O zebrze, która chciała być w kwiatki - Anna Onichimowska/

Niedawno pisałam o książce Teodorczyka Jak umierają ptaki (tekst o książce TUTAJ), zbiorze baśni dla dorosłych – ważnych na różnych etapach życia. Jedna z pierwszych opowiedzianych przez autora historii dotyczyła pewnego małego osiołka, który marzył o  nowych, pięknych kopytkach…

Akcja tej baśni rozgrywa się w czasach, gdy świat wyglądał nieco inaczej niż dziś: Kiedyś dawno temu, w czasach gdy zebra miała jeszcze poziome pasy, żółw nie na żarty ścigał się z gepardem, a skóra nosorożca była tak cienka jak liść z drzewa, osiołki miały wielkie i owłosione kopyta. Mały osiołek, główny bohater baśni, chciał zamiast wielkich i owłosionych „kloców”, mieć zgrabne i śliczne racice. Aby osiągnąć cel wybrał się w długą i trudną podróż do mędrca, który miał spełnić jego życzenie. Po drodze zaczął nawet doceniać posiadane przez siebie, solidne nogi, bez nich bowiem nie pokonał by niejednej górskiej ścieżki. Gdy dotarł już na miejsce opowiedział człowiekowi o swoim pragnieniu i ten owszem dał mu śliczne raciczki, odebrał mu jednak w zamian jego śpiewny głos. Odtąd osły mają delikatne kopyta i okropnie ryczą. Jeden morał z tej bajki jest taki, że chcąc osiągnąć marzenia wykorzystujemy to, co już posiadamy i niestety właśnie tego często nie doceniamy. A drugi, że wszystko ma swoją cenę i naprawdę warto się zastanowić, czy jesteśmy w stanie ją zapłacić.

02 września 2015

Karuzela, karuzela, karuzela zdarzeń /Córki marionetek - Maria Ernestam/

Przez kilka dni nie umiałam zabrać się do napisania tekstu o tej książce. Powód owej słabości był bardzo prosty: niesamowicie się nią rozczarowałam. Wydawca obiecał czytelnikowi trzymający w napięciu thriller psychologiczny – śmiem więc wątpić, czy spośród osób odpowiedzialnych za wydanie książki - poza tłumaczką - tak naprawdę ktoś Córki marionetek przeczytał. Na szczęście dosyć szybko orientujemy się, że lektura wcale nie jest tą, którą nam zareklamowano i mamy szansę zmienić do niej nastawienie. Jeśli nie poczujemy się z tego powodu oszukani i lubimy psychologiczne dramaty możemy mieć z lektury chociaż odrobinę przyjemności. Podkreślę jednak, że tylko odrobinę, ponieważ powieść, tak czy siak, nie powala.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...