31 października 2013

Żywe trupy 1 i 2 audiobooki do ściagnięcia całkowicie Za FREE

A komu samotność w nocy doskwiera, temu polecam promocyjne, DARMOWE słuchowisko o Naszych ulubieńcach.


Dostępne na:
www.publio.pl

Pierwsza na świecie dźwiękowa adaptacja kultowego komiksu! Superprodukcja ze świetnymi aktorami i kapitalną muzyką! Posłuchaj, jeśli nie wierzysz, że audiobook wciągnie Cię tak jak „Walking Dead”...

Trzymająca w napięciu adaptacja kultowego komiksu, który stał się kanwą bijącego rekordy popularności serialu „The Walking Dead”!
Rick, wzorowy policjant z małego miasteczka postrzelony podczas pościgu za zbiegami, budzi się ze śpiączki w opustoszałym szpitalu. Staje przed wyjątkowo trudnym zadaniem – w świecie opanowanym przez krwiożercze zombie musi odnaleźć żonę i syna. Ale najpierw... musi przeżyć.
W słuchowisku „Żywe Trupy”, które stworzyli twórcy superprodukcji „Gra o tron”, role bohaterów odgrywają aktorzy tak znakomici jak Anna Dereszowska, Maria Seweryn, Jacek Rozenek i Szymon Bobrowski. Doskonała obsada, wciągająca fabuła, świetna muzyka i spektakularne efekty specjalne to gwarancja doskonałej rozrywki – nie tylko dla fanów historii z zombie w roli głównej!

http://www.publio.pl/zywe-trupy-tomy-1-i-2-robert-kirkman,p77011.html?utm_source=kultura&utm_medium=tekst&utm_content=link_recenzja&utm_campaign=Newsbox_ZyweTrupy_3110_3110fejsbook

Wrzucić horror na polskie podwórko /antologia „Gorefikacje”/


Halloween, to najlepszy czas na nadrabiane zaległości w takiego typu lekturach. Dlatego postanowiłam zakasać powieki i zagnałam się do czytania. Twórcy oddali w moje ręce szesnaście tekstów w różnych odcieniach zrytych  i wynaturzonych okropności. Pieczę nad projektem sprawował Tomasz Czarny. 

Horror ekstremalny - brzmi dobrze? Chyba nawet lepiej niż dobrze w uszach spragnionego krzyku horrorfila. Krew, flaki, śluz, gówno i rzygi połączone z niezbyt subtelną wersją seksu, to tak w skrócie. Nie jest sztuką napisać coś na podstawie tych kilku elementów. Ale jest sztuką napisać, to tak, by pojawiła się treść z sensem. A te historie mają fabuły. Soczyste, plastyczne, oddziałowujące na wyobraźnię opisy dewiacji, spaczonych – delikatnie mówiąc – fantazji, ciekawią, wciągają w ich dziwny, powykręcany świat. Jeszcze raz powtórzę: wcale nie jest łatwo napisać horror, który wzbudzi emocje i będzie w nim coś więcej. Niektórym się udało - pokazali, że można, zawyżając poprzeczkę.

No cóż, nawet gore może być w pewnym sensie wyrafinowane, nowatorskie. Czasami nie wystarczy broczący krwią ekran, walające się po podłodze czytelnika flaki, rżnięte ile wlezie przez pronozboka.
Cóż jest w stanie zrodzić się w ludzkim umyśle, by tworzyć inaczej i na nowo? Jak wynika z treści antologii – można wiele i można różnie. Ze wstępu dowiadujemy się, że horror ekstremalny zaczyna się wtedy, gdy dotrzemy do granic człowieczeństwa. Przerażające jest to, że ta granica jest tak blisko i tak łatwo przez nią przeskoczyć. To Ci ludzie mijający nas co dzień na ulicy i ta wielofunkcyjność rury z odkurzacza…

W takim temacie łatwo przedobrzyć, przekolorować, zabić świetny pomysł, a w najlepszym wypadku stworzyć śmieszną karykaturę.  Niektórym udało się to na wiele brutalnych sposobów. Jak to bywa, kilka opowiadań jest zdecydowanie słabszych od reszty. Te bardziej zasadzają się na makabrycznych wydarzeniach, ich wyliczaniu niż ich logicznym uzasadnieniu, czy we wpleceniu jej jakoś w sensowną treść, przez co wydają się śmieszne i nie spełniają swojej gorefunckji.

Ale czy to na pewno gore? Śmiem wątpić, zbyt dobrze się momentami bawiłam. Latające flaki zastąpiły filozoficzne rozważania, dziwne przysługi, pomyłki drastyczne w skutkach, parodie, dowcipy, cięte puenty…zbyt wiele nieuzasadnionego horrorystycznie seksu, który zaczął z czasem nudzić, zamiast elektryzować. Część historii było pełnych grozy, jednak nie ekstremalnej. Mnie to nie przeszkadzało. Nie wiem jak gorefilom (?).
Poziom straszności i ohydności też jest zróżnicowany – różnorodność daje szansę na odnalezienie się w antologii każdemu. Zwłaszcza tym, którym nadmiar obleśności, kału i spaczeń mógłby przeszkadzać. Ale z drugiej strony po co sięgali po gore, skoro nie byli na to psychicznie przygotowani?

I tak dochodzimy do kwint esencji: sporo opowiadań jest zbudowanych na podobnym schemacie, a z czasem, to nużyło. Dlatego w pojedynkę pewnie zrobiłyby lepsze wrażenie. Podobnie z nadmiarem gwałtów, czy seksualnej ekwilibrystyki - zaczął męczyć, nie dlatego, że był zły (ale to brzmi :)), lecz dlatego, że było go za dużo.

Przyznam szczerze, Zombiefilia bardziej mi się podobała. Punktem wspólnym i spajającym były zombie w przeróżnych kombinacjach. Tutaj mimo tytułu, gore nie łączy opowieści, jak już wspomniałam, niektóre mijają się z tematem o lata świetlne. Nie łączy tych opowiadań  również Polska jako miejsce akcji, nad czym ubolewam.

Mimo wszystko, wyszło dobrze.Przyjemnie przekraczało się wszelkie granice z tą antologią. Autorom widać pomysłów i talentu nie brakuje, zaskoczą nas jeszcze niejednym. Różnorodność zawartości, pozwala nieco poprawić kondycję ledwie zipiącego w Polsce gatunku. Horror ekstremalny jest gatunkiem niszowym, nie będę jednak streszczała jego poczynań na naszym podwórku – zainteresowanych odsyłam do przedmowy Gorefikacji.
 

Czytliwość: 4/6
Wydanie: 3/6
Okładka: 4/6
Ogólnie: 4/6

Autor: antologia
Tytuł: Gorefikacje
Opracowanie graficzne: Pan Goryl
Wydawnictwo:
wydaje.pl
Wydanie: I
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 195

Oprawa:
e-book
Cena z okładki: 00,00 książka do darmowego pobrania


 

Pornopolis - Rafał Kuleta /opowiadanie ze zbioru Gorefikacje/ 3/6

Pornopolis Rafał Kuleta

Nieco odrealnione opowiadanie o seksualności, która wciąga nas w pułapki umysłu. Mami nas bezpieczeństwem i spełnieniem w tajemnicy przed światem. Ułuda i ślepota bohatera sprowadza na niego - no właśnie, co?

Ciekawy - nieco giętki - język i stylizacja. Jeden z najdłuższych tekstów,  - kolejny - nieepatujący przemocą do pewnego dramatycznego momentu. Przemyślana stylizacja. Jednak do mnie nie trafia. Chyba jednak za dużo stricte seksualnych problemów w antologii horroru ekstremalnego...

Jajko niespodzianka - Tomasz Siwiec /opowiadanie ze zbioru Gorefikacje/ 5/6

Jajko niespodzianka Tomasz Siwiec


A to Ci niespodzianka. Ten, kto wybrał te opowiadanie na sam koniec strzelił w dziesiątkę i to z przytupem. Nie będę streszczała fabuły, by nie zdradzić ni joty z tego jakże zabawnego i oryginalnego tekstu o konsumpcji...

W każdym razie. w tym tekście elemntów gore jest niewiele, a jak już się pojawiają, to nie są zbyt wymyślne. Mim, to od historii trudno się oderwać, bo jest dobrze napisana. Koncept i styl godne pozazdroszczenia. Znów jednak więcej dowcipu nich strachu.

Od 5.00 do 9.00 - Rafał Christ /opowiadanie ze zbioru Gorefikacje/ 4/6

Od 5.00 do 9.00  Rafał Christ

Nadchodzi taka godzina, w której nastaje czas rozliczeń, czas działania. Tym razem wiąże się to, z "pojechaną" rozrywką dla maniaka. Artysta, psychopatyczny morderca, więzi ludzi w swoim mieszkaniu. Nie krępuje ich, nie otumania, nie atakuje pierwszy - a jednak Ci nie są w stanie się uwolnić, ani go pokonać, mimo przewagi liczebnej. Kobiety, hmm, zawsze chętne na plugawy seks, w zasadzie, to się cieszą, że są mordowane i krojone. Zwłaszcza, że dzieje się to w czasie, gdy reszta osób próbuje się wydostać z budynku. Po prostu przewrotna parodia.

Fabuła opisuje raczej jakiś psychotyczny sen wariata, a nie rzeczywistość. Chociaż bezmyślność ogarniająca tłum ludzi, od lat stanowi zjawisko badane przez psychologów społecznych. I może na tym zasadza się dowcip, ponieważ mimo okrucieństwa, tekst budzi uśmiech. Opowiadanie skonstruowane całkiem zgrabnie i lekko.

Święte mięso - Marek Grzywacz /opowiadanie ze zbioru Gorefikacje/ 5/6


Święte mięso - Marek Grzywacz

Jest takie miejsce, gdzie naukowcy przetrzymują opętanych ludzi, w tajemnicy przed światem. Łudzą się, że mają nad tymi stworami kontrolę. Opowiadanie jest historią byłego księdza egzorcysty, który kierowany przez własne żądze i pragnienia przybywa do tajemnego instytutu. Wtedy wszystko wymyka się spod kontroli, jak to w takich sytuacjach zwykle bywa. Demony uwalniają się i dostają to czego chcą. Do osiagnięcia celu, używają mięsisto-krwistych argumentów i zaskakująco lepkich efektów wzrokowych

Autor pokusił się o połączenie, zazwyczaj dobrze współgrających, wątków: ksiądz kontra szatan, ludzkie słabości kontra ideały. I tym razem watek religijny się sprawdził. Opowiadanie to, to rasowy horror, jednak niekoniecznie ekstremalny. Może i góra "świętego mięsa" brzydzi, jednak daleko jej do epatowania bezgraniczną ohydą.

Puszka Coli - Tomasz Czarny /opowiadanie ze zbioru Gorefikacje/ 2/6

Puszka Coli Tomasz Czarny


No nie wiem, czy to gore, czy czyjeś seksualne fantazje (chore oczywiście), ukryte pod płaszczykiem niby pisania horroru. Znów mamy zgwałconą dziewczynę. Tym razem oprawcą jest naćpany pracodawca. Dziewczyna koniec końców zostaje poćwiartowana, ponieważ: wypowiedziała złe słowa w złym momencie. Zdanie niestety zdradza dalszy rozwój fabuły, więc tekst nie zaskakuje.

Jest parę nieścisłości w tej historii, ale akurat nie one mnie rażą. Tekst jest dosyć zwarty i technicznie napisany dobrze, ale czegoś mi w nim zabrakło. To tanie, oparte na przemocy porno dla niewyżytych nastolatków.

Drżenie - Marcin Rojek /opowiadanie ze zbioru Gorefikacje/ 5/6

Drżenie Marcin Rojek


Przejmujące opowiadanie. Historia chłopca wychowującego się w bardzo patologicznej relacji z matką. W wyniku wielu nieszczęść, które kaleczą mu psychikę, odnajduje sposób na pojednanie. Sposób na ukazanie innym, ile dla siebie mogą znaczyć. Gdy drżenie nadchodzi, rozpoczyna się kolejny cykl śmierci.

Bardzo dobre opowiadanie. Nie ma wiele krwi, mimo to jest okrutnie. A mimo okrucieństwa jest spokojnie, wrażliwie, dotkliwie. Nic nie dzieje się tutaj bez namysłu, przypadkowo. Tekst porusza bardzo trudną tematykę. Na kogo wyrastają zranione dzieci? Jak radzą sobie z traumą? Nie jest to może historia gore, ale ból psychiczny potrafi wstrząsnąć bardziej niż latające flaki.

Coraz większe ryby w akwarium - Paweł Waśkiewicz /opowiadanie ze zbioru Gorefikacje/ 4/6

Coraz większe ryby w akwarium Paweł Waśkiewicz


Mafijne porachunki, ludzie-przynęty, ludzie na których wydano wyrok i odliczanie czasu do zemsty. Brakuje tylko meloników i karabinów maszynowych. W przedstawionym po krótce półświatku, wszyscy lękają się dwójki okrutnych zakapiorów, którzy nie przebierają w środkach, by zamęczać swoje ofiary. Sprawia im, to niesamowitą przyjemność, bez względu na to czy znęcają się nad innym mordercą ,czy nad niewinnym dzieckiem. A pomysłów  na tortury mają oczywiście co niemiara.
Głównego bohatera czeka inny los od tego, który został mu wstępnie przeznaczony. Stanie się wydrążoną skorupą, pełną lęku...Tylko czy mu współczujemy, czy uważamy, że zasłużył?

Tortury wszechobecne w antologii, Waśkiewicz splótł z wątkiem kryminalnym w dosyć interesujący sposób. Nie będę zdradzała puenty - pamiętaj jednak: zawsze znajdzie się większa ryba od ciebie i cię zje.

Po jednemu - Grzegorz Gajek /opowiadanie ze zbioru Gorefikacje/ 4/6

Po jednemu Grzegorz Gajek

Trzeba uważać z kim się pije i komu wyznaje się swoje najgorsze fantazje. Jeśli bowiem w barze spotkamy znudzonego demona, Czarnego Anioła Śmierci lub inną bezwzględną istotę, może ona urzeczywistnić obrazy z naszych głów. A jeśli w dodatku sobie pofolgujemy z wyobrażeniami, to niczym dobrym się to nie skończy.

Pełne czarnego humoru i mocno osadzone w polskich realiach. Dosyć ciekawe, ale mam wrażenie, że kolejny autor nieco rozminął się z głównym tematem: mało okrucieństwa, więcej dowcipu.

Pozory mylą - Krzysztof T. Dąbrowski /opowiadania ze zbioru Gorefikacje/ 3/6

Pozory mylą Krzysztof T. Dąbrowski

Kolejny psychopata. Tym razem uważający się za boga. Jego ofiara zostaje poddana psychicznym i fizycznym torturom, a niewinnie szukała tylko miłości - w Internecie. Przypadkowo skazuje się na straszny los. Ta historia, to przestroga przed tym, kto siedzi po drugiej stronie monitora. Pozory bywają mylące.

Elementy gore aż nadto wyraziste i oczywiste: krew, flaki, gwałt. Chociaż tekst jest dobrze napisany, wiele traci przez oczywistą schematyczność.  Opowiadanie  wydaje się przez to mocno naciągane i właściwie bardziej przypomina kryminał niż horror.

P.S Jeśli masz szansę zaatakować: zrób to, nie wahaj się - drugiej szansy nie będzie.

Aż po grób, a nawet dalej - Karol Mitka /opowidanie ze zbioru Gorefikacje/ 5/6

Aż po grób, a nawet dalej  Karol Mitka

Może nie do końca utrzymane w temacie, ale tak zgrabnie splecione, że nie sposób się oprzeć i nie uśmiechnąć z satysfakcją.

Boski Alvaro lubi sobie sadystycznie poużywać. Pewnego dnia wybrał jednak niewłaściwą ofiarę - córkę Roma, który para się magią. Odnaleziony przez jej rodaków, zostaje zmuszony do ożenku z dziewczyną, z którą okrutnie sobie poczynał. Najgorsze jednak dopiero przed nim. Okazuje się, że dziewczyna jest zombie - Gnijącą Panną Młodą. Takiej nocy poślubnej nie zapomni po wieki.

Bez przesadnych opisów i plusków. Przyjemna wręcz historia o zbrodni, karze i zemście obfitująca w czarne poczucie humoru i zamknięta równie czarną puentą.

Ibidem 1 - Paweł Mateja /opowiadanie ze zbioru Gorefikacje/ 4/6

Ibidem 1 Paweł Mateja

Inne. Historia z pogranicza jawy i snu. Osadzona gdzieś na końcach naszych zmysłów, u kresów możliwości poznania. Trochę absurdalna, na pewno daleka od realności. Mimo okrucieństwa przepełniona poetyckością.

Chwila oddechu dla czytelników.

Świątynia - Tomasz Czarny /opowianiadnie ze zbioru Gorefikacje/ 3/6

Świątynia Tomasz Czarny

Kolejny psychopata, kierujący się nie wiadomo czym, bredzi o jakimś Bogu, dla którego tworzy świątynię z ciała kobiety. Wąż jest wcieleniem tego Boga? Niedociągnięcia i niedomówienia, potęgują niewiarygodność tej historii. Horrory same z siebie straszą czymś wydumanym, nawet jeśli jest to całkowicie namacalne. Jeśli brak logiczności staje się przeszkodą w odbiorze takiego utworu, to chyba najlepiej nie świadczy o tekście..

Sporo elementów gore, umaszczonych naprawdę paskudnym porno. Autor oszczędził cierpień ofierze - oprawca zabija ją szybko. Rozkład jednak nie następuje w ciągu kilku godzin, więc niemożliwe jest wyczuwanie związanego z nim smrodu, podczas pewnej czynności... No chyba, że o smród czegoś innego chodzi?

Dziewczyna, która miała w sobie coś więcej - Marek Grzywacz /opowiadanie ze zbioru Gorefikacje/ 2/6

Dziewczyna, która miała w sobie coś więcej  Marek Grzywacz

Brutalnie, ohydnie, cieknąco - jednak bardziej w domyśle niż w opisie. No cóż, psychopata dostrzega, że dziewczyna z którą się spotyka ma w sobie coś więcej i pragnie do tego dotrzeć, wydobyć to - wcale nie w przenośnym sensie. I odnajduje "to coś", ukryte i piękne. Fabuła opiera się na kontraście piękna z plugawym wydobywaniem go. Czy to je niszczy, upadla?

Autor próbował dorobić do historii jakąś ideę, ona jednak nie zagrała z treścią. Wspomnienie w zakończeniu o jakimś uniwersum nie ratuje opowiadania, nie pomaga. Nie zaintrygowało mnie to opowiadanie.

Dwa słowa - Sylwia Błach /opowiadanie z antologii Gorefikacje/ 3/6

Dwa słowa Sylwia Błach

Oj, zraniona kobieta jest gorsza od piekielnej furii. A jeśli stado takich furii przywoła do wykonania zemsty, to nie będzie czego zamiatać. Zwłaszcza, że tortury stają się wieczną karą dla znienawidzonego mężczyzny.
Niech to będzie przestroga dla mężczyzn, którzy myślą, że kierująca ich życiem chuć, daje im usprawiedliwienie dla niecnych czynów.

Jedyna autorka w antologii. Jak widać nie stanowi żadnego problemu dla płci pięknej połączenie erotyki z jelitami. Do gore jednak trochę zabrakło w moim odczuciu.

Wyrzygaj mi duszę - Łukasz Radecki /opowiadanie ze zbioru Gorefikacje/ 4/6


Wyrzygaj mi duszę  Łukasz Radecki

Czasami wystarczy impuls, byś stał się tym, co jest Twoim przeznaczeniem: Bożym Wojownikiem. Tak stało się w przypadku Naszego bohatera. Walczącego z bezmyślnym okrucieństwem i jego pochwałą. On nie cofnie się przed niczym, by nauczać o prawdziwym bólu. Boży Wojownik szanuje życie, uwalnia tylko ludzkie dusze z zaplugawionych skorup fanów „ciężkiej” muzyki.

Dużo makabry, szczegółowe -aż za - opisy, wymyślne tortury i i poczucie misji. To składa się na tę dającą do myślenia, ale nadto przegadaną historię, opowiadaną w pierwszej osobie przez maniaka, który uświadamia nam nasz własny brak empatii. Bardziej oburza Nas los myszki niż człowieka…Sprytne.

Talidomid - Dawid Kain /opowiadanie ze zbioru Gorefikacje/ 5/6


Talidomid  Dwaid Kain

Mateusz urodził się bez nóg, mieszka w Zakopanym i nienawidzi całego świata i otaczających go ludzi. Ta nienawiść musi prędzej czy później się wydostać. Jego znajduje ujście w wirytualnym świecie.
Przewrotna historyjka, z przemyślanym i dotkliwym zakończeniem dla głównego bohatera. O czym? O tym jak łatwo zaprzedać duszę. O tym, że gdy wiesz, że wirtualny świat krzywdzi rzeczywistych ludzi a jednak nie przestajesz, to i Ciebie dotknie twoja własna zemsta. Jest morał, opowiadanie zmusza do myślenia.

Czy to gore? Nie. To pełna czarnego humoru, napisana prostym językiem, delikatna co by nie było historia. Taki softhorror.

Gorefikacje - Pierwsza Polska Antologia Gore


 

Halloween, to najlepszy czas na nadrabiane zaległości w takiego typu lekturach. Dlatego postanowiłam zakasać powieki i zagnałam się do czytania.

 
Autor: antologia
Tytuł: Gorefikacje
Opracowanie graficzne: Pan Goryl
Wydawnictwo:
wydaje.pl
Wydanie: I
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 195

Oprawa:
e-book
Cena z okładki: 00,00 książka do darmowego pobrania

19 października 2013

…i skazuję cię na utratę wymiaru - Jiří Procházka 3/6 /Opowiadanie ze zbioru: Zachowuj się jak porządny trup!/



Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. I to one zazwyczaj stoją za ludzką krzywdą. Nawet w przyszłości. Autor wykreował świat, który w zasadzie nie różni się niczym od naszego – nadal nadużywa się władzy dla własnych korzyści, nadal bogaci wykorzystują biednych, nadal życie ludzkie nie znaczy wiele. Technologia za to, rozwinęła się na tyle, by można było z jej pomocą odbierać ludziom wymiar. Główny bohater opowiadania – Michał – został natychmiastowym wyrokiem, skazany właśnie na utratę swojej trójwymiarowości: stał się „plaskatym”, „dwuwymiarowcem”. Świat nie zauważa dramatu, trwa niewzruszony dalej, wszystko zwyczajnie się toczy z dnia na dzień. Michał jednak wiedzie smutne życie, wmontowany w ścianę. Próbuje uczestniczyć w życiu rodziny, jednak ta powoli oddala się od niego. Postanawia coś zmienić. Wpada na trop intrygi – związanej z handlem wymiarami - i wraz z grupą „plaskatych” próbuje ją rozwikłać.

W opowiadaniu niby wszystko jest: akcja, oryginalny pomysł, przemyślana fabuła, myśli i emocje składają się na psychologię postaci – dzięki czemu są „jakieś”. Warsztatowo też wszystko w jak najlepszym porządku. Opisów jednak jest zbyt wiele, są męczące i nużą. Mają niejako przytłumić naszą uwagę, by kluczowe sceny nas zaskoczyły – swoje zadanie jednak wykonują na tyle skutecznie, że to co ważne też nam umyka. Tym bardziej drażni niejasne, przekombinowane zakończenie.
Nie porwało mnie, znudziło raczej.  Chyba to jednak moje subiektywne odczucie, ponieważ autor za te opowiadanie otrzymał Nagrodę Akademii SF, Fantasy i Horroru. Niech będzie, że to moja wina, że nie zaiskrzyło.  

Trzy czarne wtorki - Dušan Fabian 1/6 /Opowiadanie ze zbioru: Zachowuj się jak porządny trup!/



Z początku, to dosyć przejmująca historia zupełnie zwyczajnego chłopaka, który znalazł się w złym miejscu, o złym czasie. Pewna demoniczna istota wybiera go na swoją ofiarę i nęka tak długo, aż nie ukradnie mu tożsamości. A to jeszcze nie koniec. Najbardziej zależy jej bowiem na jego energii życiowej, którą posiądzie, gdy go zabije. W trzy tygodnie, każdego wtorku, chłopak pogrąża się w coraz większej beznadziei, nie potrafiąc stawić oporu przeciwnościom losu. Nieświadomie miota się, nie wie z czym przyszło mu walczyć. Nie wie także czy sam prowokuje los, kusi zło, jak ma się zachowywać, jak bronić…Staje się więźniem sytuacji, nad którą kompletnie nie panuje.

Autor próbował powyższe wydarzenia wpleść w świat magiczny – bezceremonialnie wkraczający w szarą rzeczywistość - przy pomocy starych wierzeń. Chciał ukazać zazębiające się dwa światy, w których zupełnie innymi prawami rządzą się życie i śmierć. Niestety nie udało mu się dopasować jednego do drugiego. Wszystko zgrzyta z ogromnym wysiłkiem. Nie mamy przyjemności z czytania tego tekstu, jest miałki. Dodatkowo, zabrakło pisarzowi pomysłu na zakończenie, stąd zaskakujący, banalny happy end: pomoc przychodzi znikąd, bo nagle zaczęła tego wymagać fabuła.

Wyszło bardzo słabo.

Wiszący świat - Zuzana Minichová, Anton Stiffel 1/6 /Opowiadanie ze zbioru: Zachowuj się jak porządny trup!/


Wariacja na temat słynnego „Avatara”. Akcja rozgrywa się na planecie „Wisielcu”. Świetne opisy budują obraz intrygującego świata, rzeczywistości, która zbudowana została na „wiszeniu”. Nie wykorzystano jednak potencjału pięknych okoliczności przyrody obcego świata. Opowiadanie zostało uśmiercone banalną fabułą, wyrwaną z kontekstu – chyba - jakiejś przygody. Mamy więc zlepki o miłości, śmierci, niebezpieczeństwie, zdradzie, błogosławieństwie zza grobu - i to wszystko nie prowadzi kompletnie do niczego. Szkoda energii i czasu.

Życie pełne piękna - Ondřej Neff 4/6 /Opowiadanie ze zbioru: Zachowuj się jak porządny trup!/

Kryminalne fantasy. Piękno dla każdego oznacza coś innego. Nie jest postrzegane jako osobny byt, lecz relacja A do B. Zaprzeczeniu ulega nasze indywidualne, społeczne dozwolone/preferowane postrzeganie. Czy można dostrzegać finezję, poetyckość w zmasakrowanych, poćwiartowanych zwłokach kobiety? I czy tylko pięknej? Czy można degustować się wspomnieniami takich czynów? Jeśli myślimy, jak seryjny, psychopatyczny morderca – to tak. Na taką wycieczkę, ścieżkami myśli niezrównoważonej istoty, próbował zabrać nas  Neff, w swoim, trzecim już, umieszonym w antologii opowiadaniu. Niestety wyrwanie historii z kontekstu jest ryzykownym zabiegiem – jak pisałam już przy okazji jego „Wszystko dobrze…” - i tym razem wyszło to zdecydowanie słabiej niż poprzednio. Nie wiemy dokąd zmierza fabuła, a zakończenie, które miało być mocne, tylko nas „połechtało”.

Sen o powrocie - Michal Jedinák 5/6 /Opowiadanie ze zbioru: Zachowuj się jak porzadny trup!/


Smutna historia o nadziei, która trwa na przekór wszystkiemu. I to naprawdę wszystkiemu! Nuta melancholii i garść wzruszeń - opowieść tajemnicza, nasycona duchami przeszłości, które prześladują bohaterów nawet po kolejnych „końcach świata”.

I znów ten Mars. Pobudka z hibernacji z nadzieją na nowy świat, w którym „tolerancja” i „akceptacja”, to nie tylko puste słowa. I odkrycie prawdy o tragicznych w skutkach, upodobaniach ludzkości, jej podłej naturze…

Gdyby nie niedociągnięcia w fabule i łopatologiczne wytłumaczenie, te – niedocenione przez recenzentów – opowiadanie byłoby naprawdę rewelacyjne. Posiada ono drugie dno, klimat i treść, a to niespotykane w tej antologii, dlatego dla mnie to niekwestionowany faworyt.

W maju, jak przed rokiem - Jaroslav Mosteckỷ 2/6 /Opowiadanie ze zbioru: Zachowuj się jak porządny trup!/


Na wskroś mokra, przesycona wilgocią historia, której głównym bohaterem jest – pasujący do atmosfery – topielec. Mszcząc się za mord, którego na nim dokonano, co roku 13 maja, topi następnego mieszkańca miasteczka. Warunek konieczny, ofiara musi być mieszkańcem, obcych oszczędza. Tubylcy więc dwoją się i troją, by przyciągnąć kogoś obcego i wkręcić, go w baaarrrrdoooo krótkie zameldowanie, tuż przed przerażającą ich datą i - oczywiście - pomóc mu znaleźć się konkretnego dnia wieczorem nad rzeką.

Tajemnica zamkniętej społeczności pewnego małego miasteczka, po tym moglibyśmy już obiecywać sobie wiele, ale niestety – zawilgły, przeszywający i klaustrofobiczny klimat, jednak nie wystarczył. Zbyt szybko wyjaśniono, o co chodzi w fabule, zbyt szybko wyrzucono nam kawę na ławę. Nie mamy czasu odczuć niepokoju, ciekawości.

Autor stawia pytanie o to, gdzie jest granica, do której człowiek nie powinien się zbliżyć? Ukazuje jak łatwo zasmakować we władzy nad ludzkim życiem, jak łatwo jest się usprawiedliwiać. Jedna zbrodnia pociąga za sobą następne, jedno przestępstwo daje niepisane prawo do następnych. Rozterki i wyrzuty sumienia bohaterów, w jego wykonaniu, są jednak miałkie i niewiarygodne. Dlatego rozważania pisarza puszczamy mimo uszu.

Największą przesadą są jednak wyjaśnienia sytuacji padające z ust topielca. Nie ma to jak potwór wdający się w pyskówki i wyjaśniający, po raz kolejny czytelnikowi, o co chodzi. Nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać.

Zachowuj się jak porządny trup! - Jana Rečková 3/6 /Opowiadanie ze zbioru: Zachowuj się jak porządny trup!/


Totalne rozczarowanie!! Tytuł zbioru pochodzi od opowiadania, które byłoby dobre, gdyby autorka nie zniszczyła go ckliwością. „Zachowuj się jak porządny trup” to paranormal romance pełen charakterystycznej dla tego gatunku naiwności.

A zapowiadało się dobrze: nawiedzony dom, pogromcy duchów, ożywione zwłoki. Główny bohater – przystojniaczek zombie, życzliwy chłopak z misją. Duchy zazwyczaj zaciekle się bronią, więc nasz hero, balansujący na granicy dwóch światów, musi dać sobie radę w niejednej szarpaninie i bijatyce. Opowiadanie nie epatowało może strachem, napięcie było w nim nikłe, jednak intrygowało – do czasu. Do czasu wybuchu uczucia od pierwszego westchnięcia…oczywiście odwzajemnione paraliżuje młodych bohaterów. Wątek miłosny jest namolny i nudny.

Zazębiony świat ludzi, duchów i ożywionych ciał, zamiast horroru, stał się obrazkiem obyczajowym, o dobrych zombie walczących ze złem. I jeszcze ten wampir wyskakujący na końcu z pudełka. Przesycone sentymentalizmem, zakończone happy endem, który ma wzruszyć uniwersalną prawdą.

No, ale wreszcie jest jakiś trup, który może się zachowywać, a nie tylko ewentualnie być martwym na śmierć…

Tarzana - Jozef Girovskỷ 4/6 /Opowiadanie ze zbioru: Zachowuj się jak porządny trup!/


Siódme opowiadanie i niestety wciąż jak echo wraca pytanie: co ma budować spójność zbioru? Czy cokolwiek łączy te teksty?

Utwór prezentuje nam świat, w którym jedni ludzie dopuszczają się hodowli drugich. Wzrastający w pozornie przyjaznych warunkach podludzie mają służyć rozrywce. Etycznie naganne. Nie wiemy, na jakiej zasadzie zostają wybierani, ani dlaczego. Przybrani rodzice, trenują podopiecznych w ścisłe określonym celu i chcą w przyszłości mieć powody do dumy…i tylko na tym im zależy. Nie rozumiemy, jak to się stało, że inteligentne istoty wychowujące ich, wykazują się brakiem serca.

Ćwiczony do świata, o którego istnieniu nie ma pojęcia, nasz bohater Tybbi, został pozbawiony możliwości „normalnego” dorastania i jakiegokolwiek wyboru. Dlaczego? Nie wiemy. Chłopiec jest bystrzejszy od innych podobnych sobie. Ma silne poczucie tożsamości, potrzebę zrozumienia. Ale jego świat nie jest dobrym miejscem dla indywidualistów. Przeciwstawiając się regułom, prawom, które podobno czynią społeczeństwo – z którego się wywodzi - cywilizowanym, skazuje się na odtrącenie.

Chłopiec przeżywa to samo co czytelnik: nie poznaje początku, przyczyny, reguł gry ani zakończenia. To ciekawy zabieg wyrwania historii z kontekstu. Ciekawy, ale zarazem niebezpieczny: nie wiemy czemu ma służyć to opowiadanie.

W rzeczywistości treść przedstawia nam wyrafinowane okrucieństwo, ukrywające się przed świadomością ofiar. Zakończenie zaskakuje. Łagodny klimat opowiadania, na końcu tekstu zamienia się w burzliwą emocjonalną wątpliwość.

Ten tekst, to dalekie echa: „Wielkiego marszu” Kinga i „Igrzysk śmierci” Suzanne Collins . Dalekie, bo nie o śmierć w nim chodzi. Jeżeli chcecie się dowiedzieć o co – zapraszam do lektury.

Wszystko dobre, co się dobrze kończy - Ondřej Neff 5/6 /Opowiadanie ze zbioru: Zachowuj się jak porządny trup!/


Opowiadanie ma oryginalną formę wywiadu, przeprowadzanego w programie telewizyjnym. Sporo oklasków i ukryty cel prowadzącej. Przyszłość, rok 2112, tutaj zaginanie czasoprzestrzeni i podróże w czasie, nie stanowią już żadnej granicy i nie wywołują nadmiernych emocji. Tym razem połączone zostają wydarzenia II wojny światowej, związane z obozem zagłady i rozdanie nagród Word Press Photo. Zdjęcie zwycięzcy ukazuje spojrzenie zrozpaczonej kobiety, wchodzącej do komory gazowej.

Tekst dotkliwie ukazuje, do czego można sprowadzić ludzką tragedię i potworności wojny, gdy odsunie się ją w czasie i próbuje wykorzystać do własnych celów. To gorzko-ironiczna historia o parciu na sukces. Autor w kilku zdaniach, wtrąconych niby od niechcenia słowach, przedstawił zgrabną i ponurą analizę postaci głównego bohatera. Jego słowa nie idą w parze z czynami, jakich dokonał. To jaką ma wizję samego siebie – drażni czytelnika. I miało drażnić. Wykazał się brakiem empatii, bestialstwem mimo, tego, że jak twierdzi: kieruje się w życiu sercem. Deptanie innych i obojętność na ludzką krzywdę traktuje z lekkością, jako źródło inspiracji. I nie widzi w tym niczego złego.

Oceniłabym to opowiadanie wyżej, gdyby autor mnie nie rozczarował. Niepotrzebnie „powciskał” dodatkowe wyjaśnienia w końcowej scenie – i przedobrzył. Czytelnik zrozumiał, poznał, rozszyfrował. Informacje o dalszych losach niemieckiego „nosiciela”,  z powodzeniem zamknęłyby fabułę. Ujawnianie się dziennikarki, nadało zbyt nachalny ton moralizatorki opowiadaniu. Zniszczyło to paraliżujący efekt fabuły.

Mimo wszystko, historia zaskakuje przewrotnością losu. Poważna tematyka podana w lekkiej formie, wywołuje mieszaninę emocji. Zwłaszcza ze względu na te wszystkie „hihihi” i „hahaha” podczas prowadzonej, pozornie niezobowiązująco, rozmowy oraz powtarzanym jak mantra: „wszystko dobre, co się dobrze kończy”. Pomijając zakończenie , to jedno z lepszych opowiadań w antologii.

Zwiastowanie - Michal Hvorecký 2/6 /Opowiadanie ze zbioru: Zachowuj się jak porządny trup!/


Sebastian ma 39 lat i jest jurorem w konkursie literackim. Treść i forma zgłaszanych prac jest dowolna, zwłaszcza, że książki dawno pozbyły się tradycyjnej formy. Realizm w literaturze stał się prawdziwie namacalny, horrory mordercze – treści aplikowane są w formie kremów, posiłków, w zastrzykach. Tradycyjnych bibliofilów, dla których e-book stanowi wyzwanie, wizja zawarta w opowiadaniu, przyprawi o palpitacje serca i sprawi, że chwycą się za głowy...

Niejako to kpina z kierunku, w którym zmierzają współczesne nauki humanistyczne. Poza tym gorzka wizja zmarketingowanizowanego świata: reklamy są wszechobecne, wciąż próbują zbezcześcić sztukę, nawet wyprodukowano specjalne spraye likwidujące, służące do walki z nimi. Mimo środków zaradczych reklama pożera sztukę. Zarazem sztuka wchłania reklamę…

Antiqueuropa – miejsce akcji - przeżywa powrót renesansu w sztuce, jednak ten nie przypomina niczego nam do tej pory znanego, ponieważ istnieje w połączeniu z genetyką. W przenośni, odnajdujemy w tym opowiadaniu, echa prawd o wielu „dziełach” i o ich nijakich bohaterach, którymi media „zachwycają się” obecnie.

Bardzo oryginalne ujęcie tematu tworzenia, twórcy, materii i sztuki i jej odbioru.  I na tym kończy się to, co ciekawe w tym opowiadaniu… To, co autor próbował napisać ewidentnie go przerosło. Nie uniósł tego pomysłu, szkoda, może kiedyś podejmie znów te wyzwanie i dopracuje koszmarne zakończenie.

Kiedy słońce wstanie nad Zoborem - Ďuro Červenák 3/6 /Opowiadanie ze zbioru: Zachowuj się jak porządny trup!/


Leśno-zamkowy świat fantasy zamieszkały przez wiedźmy, czarodziejów i słowiańskich bogów. Akcja przewidywalna w 100% ze względu na bardzo wyświechtaną już tematykę i wyświechtane podejście do niej. Postacie znajome, świat podobny do tysiąca innych, antagoniści tacy jak zwykle. Jednak miło się czyta, akcja rozwija się żwawo, dzieje się wiele. Oprócz licznych potyczek i magii mamy też płomienny romans, który nie kończy się w oczekiwany sposób, ale pozostawia opowiadanie z otwartym zakończeniem.

Głównym bohaterem jest znany już czytelnikom czarodziej Rogan, któremu towarzyszy czarny wilk Goryvlad i urocza wiedźma Milada. Jak już wcześniej wspomniałam, są tacy, jakimi spodziewamy się, że będą i nie zaskakują nas w żadnym stopniu, z powodu tego sporo tracą i wypadają nijako. Narracja również pozostawia wiele do życzenia, w pewnym momencie, wymknęła się pisarzowi spod kontroli: przejścia między kolejnymi scenami przestały być płynne.  

Wrogowie – demony Białoboga – przypominają nieco białowłose, kościste trupy. Nareszcie więc pojawił się akcent, na który czekałam.


Tak czy siak, mimo pewnych niedostatków,  miła odmiana po początkowych sci-fi.

Jest 7.00, czas, byś zabił swego pierwszego dziś policjanta - Jiří Kulhánek 3/6 /Opowiadanie ze zbioru" Zachowuj się jak porządny trup!/


Historia zawierająca niezbyt optymistyczną wizję przyszłości. Apokalipsa najwyraźniej już się dokonała, a świat został podzielony: przez silnych i między silnych. Szanse na przeżycie ma tylko ten, kto sprawniej włada bronią i ma odporniejszy skafander ochronny. Ludzie - mutanty, słabi i okaleczeni, nie mają prawa głosu, wegetują, z każdą chwilą zbliżając się do śmierci. Opowiadanie to jest zapisem kilku bijatyk i pokazów siły, składających się na większy konflikt – odwieczną walkę między dwoma klanami: policjantów i pilotów. Nieskomplikowana fabuła kończy się unicestwieniem jednego z nich.

Tekst ma swój klimat, elementy zaskoczenia i sporą dawkę czarnego humoru. Główny bohater wokół, którego panuje sporo zamieszania, nie ma zbyt złożonej osobowości, nie grzeszy jednak brakiem inteligencji i potrafi użyć jako broni nawet pluszowego misia. 

Celne riposty, cyniczny bohater, loty kosmiczne, mordobicie i chodzący ideał: kobieta-cyborg, budują ciekawą atmosferę w tym opowiadaniu. Nie wiem - nadal niestety - według jakiego klucza wybrano utwory do tego zbioru. Zaczynam przypuszczać, że w większości z nich na próżno będę szukać nawiązania do tytułu antologii.

Może temat jest zgoła inny niż się wydaje?

Houston, mam problem - Ondřej Neff 3/6 /Opowiadanie ze zbioru: Zachowuj się jak porządny trup!/


Jak to bywa w sci-fi, w takim miejscu nikt nie spodziewałby się przejścia do innego wymiaru. Nikt nie spodziewałby się tego, co nadejdzie, gdy po raz kolejny otworzy się tajemnicze drzwi. Popularny temat równoległego świata potraktowany został przez pisarza w niestandardowy sposób. W tym króciutkim tekście jest bardzo mało akcji, całość zasadza się na ,niepozbawionych poczucia humoru, przemyśleniach głównego bohatera, który „jest skołowany jak żaba w pralce”. W pewnym momencie okołoanalne skojarzenia i związane z nimi słownictwo przestają jednak bawić a stają się uciążliwe. Zakończenie niedopowiedziane, ma zmusić do wysiłku szare komórki. Niestety opowiadanie jest zbyt krótkie, byśmy się w nie wczytali i chcieli podążać za tym, co autor „miał na myśli”.

Gdzie te trupy?

Piekielne szczęście - Miroslav Žamboch 3/6 /Opowiadanie ze zbioru: Zachowuj się jak porządny trup!/


To chyba jakaś nowa, niepisana zasada, że na początku antologii umieszcza się opowiadanie, które - delikatnie mówiąc – nie porywa. Na dzień dobry otrzymaliśmy więc tekst, który wydaje się być wycinkiem - jedną z wielu przygód – z jakiejś większej całości. I wydaje nam się słusznie. Jak się okazuje autor zaprezentował nam znów tego samego bohatera. W Polsce wydano kilka części jego przygód.

Napisana poprawnie, gdzieniegdzie nawet zabawna historia ani nas ziębi ani grzeje. Czyta się ją dosyć przyjemnie, jednak nie porywa nas ona do swojego świata i nie zapada na dłużej w pamięć.  

Tytułowe: „Zachowuj się jak porządny trup” w kontekście tego utworu należy odczytywać chyba metaforycznie. Owszem trup ściele się tutaj gęsto, jednak martwi nie mają nic do powiedzenia, stają się jedynie składnikami pożądanego eliksiru. Człowiek ocierający się o śmierć porządnieje na tyle, by uratować miasto przed zarazą i ukarać odpowiedzialnych za jej wywołanie. Nie chciałabym jednak dorabiać ideologii do tekstu, w którym go nie ma. Główny bohater, to złodziej i morderca, który jednak nie zabija dla przyjemności i bez powodu. Potrafi się bić, o czym przekonujemy się podczas lektury przydługawych i szczegółowych scen jego zmagań z przeciwnikami. Przemiana, która się w nim dokonała, nie jest zaskakująca, od początku wiemy, że ten osobnik ma sumienie i nie jest aż tak zły – obserwujemy bowiem świat jego oczami. Dlatego nie dziwi jego reakcja na pozorne dobro i chęć wymierzenia sprawiedliwości.

O dziwo, obecność magów i konkretnego miejsca: miasta Downdown klasyfikuje te opowiadanie do gatunku urban fantasy, w przeciwieństwie do opowiadań w zbiorze urban fantasy umieszczonych (patrz recenzja „Chodząc nędznymi ulicami” http://www.alicya.pl/chodz-c-n-dznymi-ulicami-1.php).

Zachowuj się jak porządny trup!


Nie to nam się sugeruje, nie to nam się daje do zrozumienia, wydawca nie był więc z nami uczuciowy, a obrywa się za to pisarzom. Biorę więc na siebie trochę winy za to, że nie zaiskrzyło między mną a ich historiami.
Dałam się zwabić klimatycznej okładce i chwytliwemu tytułowi, który jak się okazało z zawartością antologii niewiele ma wspólnego. Klamrą spinającą opowiadania w całość nie jest ich przynależność do konkretnego gatunku literackiego, ani zawarta w nich tematyka. Więc, co buduje spójność zbioru, czy motyw przewodni w ogóle istnieje? Otóż tak, istnieje, a jest nim „brak”.
Liczne gatunki: sci-fi, horror, fantasy, paranormal romance, kryminał itd. i cały wachlarz tematów: od katastroficznych wizji przyszłości po słodkie romanse, łączy coś szczególnego – przeciętność. W każdym opowiadaniu czegoś brakuje: rozsądnego zakończenia, warsztatu, klimatu, dystansu do własnej twórczości, powalającego stylu, fabuły. W niektórych zbyt nachalnie nam się coś tłumaczy, niektóre przesycone są dydaktyką, która narzuca nam jedyne słuszne idee. Rażą bezsensowne happy endy, tłumaczące się potwory, banały, powyrywane z kontekstu historie. Tak, jak w „Chodząc nędznymi ulicami” trafiły się również wycinki z istniejących już cykli literackich. Jeśli ich nie znamy, trudno nam się wczytać w ich świat, który przecież budowany jest od dawna gdzie indziej. Teksty drażnią nas zwłaszcza, gdy czujemy, że ktoś ewidentnie męczy się próbując nas rozśmieszyć lub wystraszyć. Ktoś się stara, my nie reagujemy, zniechęcamy się więc do treści, nie otwieramy się na nią, nie zagłębiamy w jej świecie. Dlatego zastanawiam się, czy tak fatalny dobór opowiadań miał na celu zniechęcenie polskich czytelników do czeskiej i słowackiej twórczości (?)
Nie odnajdziemy tutaj tekstów wybitnych.

Zamieszczona w antologii spora dawka poczucia humoru, z czasem przestaje bawić, a staje się uciążliwa. Później zanika. Żarty próbuje zastąpić coś innego – pojawia się więcej „jakiejś tam” grozy, tajemnicy, katastrofizmu. Są one jednak na tyle nieudolne, niezrozumiałe, że wywołują przykry ból zębów a nie niepokój, lęk czy refleksję. Na plus przemawia to, że zbiór jest obszerny, a teksty są wieloaspektowe i zróżnicowane. Pojawiają się różne formy, konwencje. Na upartego można by stwierdzić, że większość treści ociera się o tematykę śmierci, że punktem wspólnym są rozważania o człowieku. Byłoby to jednak stwierdzenie boleśnie ogólnikowe i przez to nieprawdziwe.
Nastrojowa okładka sprzedała tę książkę, przekonała mnie, że warto po nią sięgnąć, coś obiecała. Wykonała zadanie – przeczytałam - jednak obietnicy nie spełniła... Za pomysł prosty i skuteczny – gratulacje dla Fabryki Słów. Ilustracje (czarno-białe) wewnątrz książki, również dzielnie kreowały atmosferę poszczególnych opowiadań i całości.
Czy to jakaś nowa technika marketingowa, że na początku antologii umieszcza się słabe opowiadanie? Dlaczego tytuł zbioru pochodzi od równie słabego, przeckliwego opowiadania o słodkopierdzącym wydźwięku? Mam nadzieję, że niektórym z Was antologia posłuży jako furtka, inspiracja do dalszych poszukiwań. Warto zaryzykować i przeczytać, jeśli chociaż jedno opowiadanie przypadnie Wam do gustu. Mnie się jedno takie przytrafiło – na szczęście. Jeżeli chcecie dowiedzieć się, jakich więcej „skarbów” w antologii ukryto – zachęcam do zapoznania się z opiniami o każdym pojedynczym opowiadaniu.

Tytuł: Zachowuj się jak porządny trup

Tłumaczenie: Konrad Bańkowski, Alina Kalandyk, Robert Kręć
 
Wydawnictwo: Fabryka słów
Rok wydania: 2008
Wydanie I
Okładka: miękka
Cena z okładki: 29,99zł
Ilość stron: 555
Ilustracje: Przemysław Wolny
Copyright: Eryk Górski, Robert Łakuta
 
Spis opowiadań:

Miroslav Žamboch - Piekielne szczęście
Ondřej Neff - Houston, mam problem
Jiří Kulhánek - Jest 7.00, czas, byś zabił swego pierwszego dziś policjanta

Ďuro Červenák - Kiedy słońce wstanie nad Zoborem
Michal Hvorecký - Zwiastowanie
Ondřej Neff - Wszystko dobre, co się dobrze kończy
Jozef Girovský - Tarzana
Jana Rečková - Zachowuj się jak porządny trup!

Jaroslav Mostecký - W maju, jak przed rokiem
Michal Jedinák - Sen o powrocie   

Ondřej Neff - Życie pełne piękna
Zuzana Minichová, Anton Stiffel - Wiszący Świat 

Dušan Fabian - Trzy czarne wtorki  

Jiří Procházka - ...i skazuje się na utratę wymiaru

  


 

06 października 2013

Z kasztanem w poniedziałek

Dobrze jeszcze, że nie "kasztanem w ...". Nadciągający nieubłaganie poniedziałek sieje grozę. Czuję się więc usprawiedliwiona i posłużę się truizmem, czyli oczywistością oczywistą, którą w innych warunkach wstyd byłoby wygłaszać: jedna podróż musi się zakończyć, by mogła rozpocząć się kolejna. Pozostało mi więc tylko wsunąć dłoń do kieszeni i zacisnąć ją na lśniącym kasztanie, znalezionym dziś na szczęście. I w drogę!!

P.S. Pająki lubię i ich nie zabijam :)

04 października 2013

Ledwie zaczął się październik a już czuję jak zima się do mnie przytula...


Ledwie zaczął się październik a już czuję jak zima się do mnie przytula. W tym roku rozstała się ze mną dopiero późną wiosną… I mimo ogromu wspólnie spędzonego razem czasu, od razu zaczęła tęsknić. Niespokojna wyczekała, więc pierwszej lepszej okazji, by stanąć w majestacie swego odbicia i znów zaczęła
chwytać mnie za ręce, szeptać do ucha tajemnice swoim gładkim, jak tafla lodu głosem…

Jesieni widać na mnie nie zależy…
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...