Haaaaańńńńńbaaaaaa!!!
Nikt jeszcze nie umiejscowił akcji swojego dzieła w WPKiW w Chorzowie (Park
Śląski). Ratować honor obiektu postanowił – niestety – Janusz Szablicki i w
walce o jego godność napisał powieść sci-fi o zaskakującym tytule.......(chwila napięcia)............. Park. Uczynione przez
pisarza dziełko jest praktycznie niedostępne. Zdobycie go graniczyło z cudem.
Tym bardziej wiele obiecywałam sobie po tej powieści: „niedoceniona” -
myślałam. Pierwszy kubeł zimnej wody – okładka. I to nie tylko ze względów
estetycznych. Wydawnictwo bowiem, co tutaj dużo mówić, odwaliło taką chałę, że
woła to o pomstę do nieba. Przynajmniej tyle, że w tym wypadku można oceniać
książkę po okładce i nie będzie to dla treści krzywdzące. Może był to
nawet zamierzony akt miłosierdzia wobec potencjalnego czytelnika? Na niebieskim tle widnieje nieudolne
połączenie Parku (!) Jurajskiego z wygenerowanymi komputerowo – najwyraźniej przez
przedszkolaka - obcymi. Poza tym ktoś miał wyraźny problem z wypośrodkowaniem
poczynionych głów dinozaurów i obcych, przez co dyndają oni ucięci na dole okładki.
Efekt wprost piorunujący.
