08 czerwca 2016

I pierwsza z rana – rekinia kaszana / Shark zombie, Rekin zombie – Misty Talley/ 2015

Czerwcowe słoneczko coraz mocniej przypieka. Oczami wyobraźni już widzimy siebie leżących plackiem na złocistej plaży,  taplających się dla ochłody w wodzie… Nie ważne jednak, jak będziemy rozleniwieni, musimy pamiętać, że czujność to podstawa. Nigdy nie wiadomo bowiem, komu akurat uciekł rekin i jakie eksperymenty na nim przeprowadzano… Więc tak na wszelki wypadek, pod ręką trzeba mieć zawsze broń. O tym, co dzieje się, gdy wczasowicze nie przestrzegają tych kilku prostych zasad, boleśnie przekonali się bohaterowie filmu Rekin zombie.

Oczywiście występujący w nim w roli głównej żarłacz mutant, powstał w wyniku wojskowego eksperymentu, który – co za nowina – wymknął się spod kontroli. Bruce, bo tak bestii na imię, jest diabelnie inteligentny, więc wymyślił sobie, że się odegra za swoje krzywdy (w sumie nie wiadomo, co mu w tym laboratorium robili) lub po prostu ma wredny charakter. Tworzy więc własną armię rekiniego mięsa armatniego i niczym wybitny strateg rzuca kolejne oddziały do walki z ludźmi. Gdy już rozgromią uzbrojonych w broń palną żołnierzy, przyjdzie im zmierzyć się ze straszliwszym wrogiem: uzbrojoną w co popadnie tłuszczą mieszkańców wyspy. No i tutaj zaczną się schody dla rekinów. Nijak się bowiem ma wymyślny wojskowy sprzęt do zwykłej kosy, łopaty czy kawałka metalu… Wyobrażacie to sobie? Lepiej nie próbujcie…

W każdym razie ten konkretny shark movies odpowiada na odwieczne, trapiące ludzkość, pytanie: skąd się wzięły zombie? Otóż każdy zwolennik teorii o WIRUSIE może w geście triumfu zacząć podskakiwać i wydać z siebie zwycięskie okrzyki. Powinien ucieszyć się także każdy, kto uważa że zombie unicestwia się rozwalając im mózgi. Gorzką pigułką do przełknięcia pozostanie tylko źródło „choroby”. Otóż, jak się już pewnie domyśliliście, wirusa roznoszą rekiny. Peszek.

Fabuła filmu stanowi, jak zawsze w takich przypadkach, tylko pretekst do tego by nakręcić kilka absurdalnych scen. Historia sióstr, ich relacje z rodzicami, tragedia pani naukowiec i bohaterskie czyny komandosa o smętnym spojrzeniu (Jason London jako Maxwell Cage) nie mają dla nas tak naprawdę większego znaczenia. Najważniejsze, że bohaterowie wyjeżdżają odpocząć kilka dni na wyspie Red Plum i trafiają w wir niezbyt przyjemnych wydarzeń. Ich „przygoda” zaczyna się na dobre w momencie, gdy jeden z bohaterów zostaje na plaży (!) spektakularnie wessany (dosłownie!) niczym glistowaty żelek przez martwego rekina. Mistrzostwo! W trakcie bycia pożeranym bohater musi jeszcze kazać ukochanej uciekać (metr obok stoi bezradny tłum gapiów), a rekin musi obryzgać krwią swojej ofiary ciało najatrakcyjniejszej z bohaterek (która ginie później w nie mniej głupi sposób). Co warto jednak podkreślić, kolejne osoby rozstają się z życiem – chociaż nie na długo - w nietypowej kolejności. Ze dwa razy dałam się nieźle zaskoczyć.

Twórcy zafundowali nam prawdziwy festiwal idiotycznych zgonów, które doskonale skomponowali z tandetnymi efektami specjalnymi. Te najwyraźniej jednak, okazały się i tak zbyt drogie, bo ewidentnie zżarły fundusze przeznaczone na charakteryzacje – ludzkie zombie wypadły więc strasznie licho. Na szczęście zbyt często nie musieliśmy ich oglądać, bo ilość aktorzyn – statystów znacząco ograniczono. Na pierwszy plan wybijają się za to Jason London (jako sierżant Maxwell), Sassie Steele (jako Amber) i Roger J. Timber (jako Lester), którzy i tak nigdy do aktorskiej czołówki nie dołączą, więc po ich grze też nie można się zbyt wiele spodziewać. Chociaż trzeba przyznać, że dali z siebie wszystko.

Ten dziwaczny twór wyreżyserowany przez Misty Talley, skierowany jest głównie do wtajemniczonych w arkana szitów o rekinach. Znalazło się tutaj bowiem nawet miejsce na parodię jednej z najdurniejszych scen z popularnego Sharkinado. Tylko, że zamiast happy endu otrzymaliśmy antidotum.

Rok: 2015
Kraj: USA
Reżyser: Misty Talley
Scenariusz: Greg Mitchell


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...