15 maja 2016

Klątwa białego królika #4 Ale to już było… /Alicja i uczta zombi – Gena Showalter/

Pierwszy tom mi się nie podobał (tekst TUTAJ), drugi też nie (tekst TUTAJ), trzeci – żadne zaskoczenie – również nie przypadł mi do gustu (tekst TUTAJ), a czwarty to już po prostu niekończąca się i rozwleczona na czterysta stron katastrofa. Ktoś mógłby powiedzieć: po co czytasz skoro Ci się nie podoba?! Niestety, trzeba przeczytać by ocenić – a poza tym nigdy nie wiadomo, czy coś nagle mnie nie zaskoczy i nie porwie, do wykreowanego przez pisarkę świata? Poza tym fascynuje mnie fenomen tego typu literatury. Chciałabym zrozumieć, co jest takiego w lekkich, młodzieżowych paranormalnych romansach, co powoduje, że mają rzesze fanów. I chociaż mordowałam się z ostatnią (oby) częścią serii calutki tydzień – nadal nie wiem, dlaczego rozrywkowe czytadła należące do tego gatunku kradną serca czytelników pomimo tego, że są schematyczne, banalne i zwyczajnie płytkie. Mam wrażenie, że pokutuje pogląd, że od literatury rozrywkowej nie można niczego wymagać i, że tzw. „inteligentna rozrywka” się nie sprzeda… No cóż: popyt rodzi podaż.

Jak zapewne pamiętacie pod koniec trzeciego tomu ginie Kat. Na początku czwartego więc, jej chłopak, Szron szaleje z rozpaczy. Okazuje to w specyficzny dla siebie sposób, czyli szukając guza i przelatując wszystko, co nie ucieka przed nim na drzewo. A niewiele ucieka, bo jest hiperprzystojny. Nie da się ukryć, że Szron cierpi – miłość jego życia odeszła. Cierpi jednak tylko do czasu – cóż za banał! - aż  zakochuje się z wzajemnością w Milli. I tutaj pojawia się problem: ta konkretna dziewczyna zdradziła jego przyjaciół i poniekąd z jej winy zginęła Kat. Więc jakby mógł z nią być? Konflikt tragiczny chciałoby się powiedzieć, ale zamiast tego wyrywa się „bla bla bla” – bo i tak wiemy jak ta historia się skończy. Niby jakim cudem mielibyśmy mieć złudzenia, skoro już na wstępie poznajemy dwójkę głównych bohaterów – czyli Szrona i Millę, którzy relacjonują nam wszystkie zdarzenia na dwa głosy? Bardziej przejrzyście zdradzić ciągu dalszego się chyba nie dało.

Pisarka nie próbuje tym razem nawet udawać, że w książce chodzi o coś innego niż o to, że chłopak musi mieć dziewczynę, a dziewczyna chłopaka. Zombie nie odgrywają tutaj żadnej roli – poza zaistnieniem w tytule i przyciągnięciu potencjalnych kupujących. Wszystko co wychodzi poza główny temat: nie możemy być z sobą, ale chcemy być z sobą, stanowi tutaj niewiele znaczące tło. Poza tym nie ma co liczyć na zwroty akcji, fabularne zaskoczenia, bo już to wszystko po prostu znamy: duchowe zombie, podła organizacja Anima, zabójcy, problemy na drodze do kolejnej dozgonnej miłości, afery rozporkowe itd. Tekst jest po prostu do bólu wtórny. Na szczęście autorka tym razem dobitnie postawiła na końcu KROPKĘ w postaci mdłego: żyli długo i szczęśliwie – WSZYSCY. Odniosłam wrażenie, że sama czuła, iż temat się wyczerpał i uzupełniający go tom pisała trochę na siłę.

Wszystko, co zarzucałam wcześniejszym częściom, swobodnie mogę wymienić i tutaj: odrealnione postacie, niewiarygodny świat przestawiony, naiwne rozwiązania, rozdmuchiwanie sztucznych wątków, byle ten kto ma sobie patrzeć w oczy miał ku temu okazję, i cała głębia krążąca wokół  fizyczności bohaterów, czyli dosłownie ich majtek, slipów i bokserek. Poprzednie tomy miały jednak coś czego zabrakło temu: czytało się je szybko (i nie miały aż tak tandetnych okładek). Jedyne co ratuje Alicję i ucztę zombie, to lekkie pióro, płynne przejścia między wątkami i fakt, że momentami naprawdę jest tutaj śmiesznie.

Nie dajcie się zwieść dobrym opiniom o serii, zwłaszcza tym, które określają je mianem genialnej i oryginalnej – to zwyczajne, lekkie (chociaż gabarytowo całkiem pokaźne) czytadełka. Ci których miały odstraszyć wcześniejsze części: zostali odstraszeni. Dalsze przygody Cole’a, Ali i reszty czytały głównie osoby zauroczone serią i to one wystawiały wysokie noty. Kroniki białego królika, z czystym sumieniem można polecić tym, którzy łakną nieskomplikowanej rozrywki i fanom paranormalnych romansów, którzy lubią odprężać się czytając coś schematycznego. Jeśli gdzieś natkniecie się na opinię, że to mroczna historia albo horror (niestety widziałam takowe) – błagam – nie wierzcie w to.

Autor: Gena Showalter
Tytuł: Alicja i uczta zombie
Tytuł oryginału: A Mad Zombie Party
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Wydanie: I
Tłumaczenie: Jan Kabat
Seria: Kroniki Białego Królika, część 4
Rok wydania: 2016
Oprawa: miękka
Ilość stron: 416
Cena:  34,99 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...