02 marca 2016

2016: Lutowe czytadła i filmidła

Pogoda to niby żadna wymówka, ale to co dzieje się za oknem naprawdę nie zachęca do niczego. W skrócie: pada. Pada wszystkim i wszelkiej konsystencji, rzuca nawet żabami. W sumie brakuje jeszcze tylko latających rekinów i ataku zombie szarańczy.  

Próbuję sobie wmówić, że taka aura jest idealna do snucia przemyśleń. Mój mózg jednak zaciekle stawia opór. Zabarykadował się pod kołdrą, kocem, jeszcze jednym kocem i ani myśli wprawiać w ruch szare komórki. Nie wywabię go ani prośbą ani groźbą ani słodyczami… Zostaje mi więc zaparzyć sobie ciepłej herbaty i podsumować to co wydumał do tej pory, a o czym miałam okazję pisać w lutym.

Na pierwszy ogień lutowe czytadła. Jak na literaturę faktu przystało Lodowe piekło to bolesna lekcja pokory. W ogóle: jak śmiem narzekać na pogodę (!), skoro rozbitkowie przetrwali na Grenlandii w najbardziej niesprzyjających człowiekowi warunkach 5 miesięcy! Biorąc pod uwagę to, ile się codziennie na-narzekamy na nieprzyjemną aurę, trzeba by się zastanowić, czy współczesnemu człowiekowi wystarczyłoby silnej woli i sprostałby takiemu wyzwaniu? Kolejna książka Wydawnictwa Znak, którą miałam okazję czytać, to zbiór opowiadań Jacka Cygana. Ten świetny tekściarz postanowił poeksperymentować z inną formą literacką – według mnie niezbyt szczęśliwie. Wyszło banalnie i ckliwie – niewiele opowiadań okazało się wartych zapamiętania.

W tym miesiącu zaryzykowałam i sięgnęłam po książkę niecieszącego się dobrą opinią wydawnictwa. Jak wiadomo Novae Res psuje rynek i niszczy talenty. Ich Przebudzenie początkowo mnie zaskoczyło naprawdę dobrym pomysłem. Im dalej w las, tym było jednak gorzej - niestety, młody autor nie podołał. Zabrakło kogoś, kto nie tylko wyciągnąłby rękę po pieniądze, ale także wspomógł debiutanta wiedzą, dobrą radą itd. Co do korekty (pod którą ktoś się podpisał!), to szkoda komentować. Zdecydowanie milej spędzało mi się czas z inną pozycją tego wydawnictwa O-bookiem Izy Rozbickiej. Ten krótki, literacki żarcik miał nawet swoje "momenty".

W tym najkrótszym w roku miesiącu, odpowiednią porcję grozy Małym Potworkom zapewnił szkielecik Ignatek o iście hollywoodzkim uśmiechu i Marcin, któremu na głowie wyrosło drzewo. Im więcej czytam ostatnio książek dla dzieci, tym  bardziej jestem nimi zachwycona. Obowiązkową kocią literaturę uzupełniłam - oprócz historii aroganckiego Orendża (O-book) - o świetny poradnik Małgorzaty Biegańskiej-Hendryk pt. Co jest, kocie?.

3.       Potarganiec – Khoa Le
4.       O-book – Iza Rozbicka



Na drugi ogień filmy. W tym miesiącu najwięcej tych z serii Mistrzowie Horroru. 




Tych, którzy nie zdążyli przeczytać historii WAMPIRA z Bytowa zapraszam na tekst z cyklu: seryjni mordercy TUTAJ





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...