02 lutego 2016

Co ma jeleń do napalonych facetów? /Kobieta jeleń, Deer Woman – John Landis /2005

John Landis słynie z tego, że w tworzona przez niego groza kipi od humoru. Na swoim koncie ma m.in. takie dzieła jak: The Banana Monster (1973), Amerykański wilkołak w Londynie (1981), Twilight Zone: The Movie (1983) i Innocent Blood (1992). Wyreżyserował on także słynny Thriller z Michael’em Jacksonem. Nic więc dziwnego, że jego wkład w cykl Mistrzowie Horroru, czyli Kobieta Jeleń stanowi mieszankę horroru, humoru i niedorzeczności.

Detektyw Dwight Faraday (Brian Benben) to prawdziwy pechowiec. Żona od niego odeszła, w pracy nikt za nim nie przepada, a niefortunny wypadek zaprzepaścił jego karierę zawodową. Zdegradowany, zajmuje się beznadziejnie nudnymi sprawami ataków zwierząt. By nie popaść w obłęd jego umysł nad wyraz często włącza sobie pauzę, wprawiając Dwighta w zbawienne odrętwienie. Jednak mimo tych wszystkich „przypadłości” tylko on jest w stanie dopuścić do siebie myśl, że odpowiedzi na pytania w sprawie w niewyjaśnionych zgonów mogą być niekonwencjonalne. I – co ważniejsze - tylko on wpadnie na trop nieuchwytnego mordercy.

Zanim jednak do tego dojdzie, niestety dla męskiej populacji, trup ściele się gęsto. Mimo nadmiaru materiałów dowodowych, żadne ślady nie dają policjantom jednoznacznej odpowiedzi czy mają do czynienia z brutalnymi atakami wściekłego zwierzęcia, czy z wyjątkowo okrutnymi morderstwami. Na miejscu zbrodni za każdym razem oprócz mięsnej, krwawej papki, która pozostaje z ofiary, pojawia się także DNA jelenia i ślady kopyt. Policja nie może się zdecydować czy uznać, że ktoś używa nietypowego narzędzia do mordowania (jeleniej nogi?), czy nagle nastąpił nieszczęśliwy w skutkach wysyp fetyszystów. Niektóre ślady bowiem wskazują na seksualne tło zdarzeń. Sprawa jest na tyle elektryzująca, że nasz bohater ewidentnie odżywa. Próbując połączyć ze sobą elementy, które pozornie do siebie nie pasują, natrafia w końcu na starą indiańską legendę. Mowa w niej o wyrafinowanej, pięknej niczym bogini kobiecie - przynajmniej od pasa w górę – która uwodzi mężczyzn, by po tym jak ich wykorzysta, w mało subtelny sposób się z nimi rozprawić. Dwight zaczyna dopuszczać do siebie możliwość, że niedorzeczności, które przychodzą mu do głowy, wcale nie są takie absurdalne.

Trzeba przyznać, że grająca główną bohaterkę aktorka (a właściwie to modelka Cinthia Moura) dostała rolę życia. Przyszło jej wcielić się w spełnienie męskich modłów. Piękna, lubiąca obnażać biust niewiasta, która do tego wszystkiego NIE MÓWI, tylko zalotnie się uśmiecha to prawdziwe błogosławieństwo! Szczęście panów kończy się jednak w momencie, gdy próbują zajrzeć jej pod spódnicę. Ich marzenia przepadają z kretesem i rozochoceni faceci kończą jako mielonki z połamanymi penisami. Pozostali aktorzy również się spisali: przesadzali z ekspresją w momentach jak najbardziej do tego przeznaczonych i nie próbowali nadawać kreowanym przez siebie postaciom głębi, której w nich nie ma.  

Od samego początku (zresztą już tytuł sporo zdradza) fabuła jest przewidywalna i czytelna. Nie o element zaskoczenia bowiem w Kobiecie Jeleniu chodzi, tylko o sposób przedstawienia i realizację poszczególnych elementów historii. Działania bohaterów nie mają określonego celu ani przyczyny: tak raciczkowej panny, jak i naszego detektywa. Chodzi głównie o to, by znaleźć zaginioną rękę i podzielić się z widzem wyobrażeniami o jeleniu-drwalu w kraciastej flaneli… Zgodnie z intencją twórców nie wolno traktować tej produkcji na serio, ma ona bowiem charakter czysto rozrywkowy. Nawet elementy gore zostały tutaj ukazane w groteskowy sposób. Jeśli więc chcecie się przestraszyć, raczej nie upierajcie się przy tej produkcji – bo się zawiedziecie. Za to dla fanów fabuł trącących absurdem Kobieta jeleń to pozycja obowiązkowa – po prostu cacuszko pierwszej klasy.

Rok: 2005
Kraj: USA
Reżyser: John Landis
Scenariusz: John Landis, Max Landis

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...