02 stycznia 2016

Złodzieje marzeń /Wampir – Wojciech Chmielarz/

Znacie określenie „ogród koncentracyjny”? Wojciech Kuczok uważa, że to stwierdzenie autorstwa Marcina Świetlickiego, doskonale oddaje kwintesencję dojrzewania w tzw. zdrowej polskiej rodzinie. Ta ostoja normalności bardzo często bywa przesycona różnymi toksynami, które zatruwają relacje tkwiących w jej obrębie osób. Dzieciństwo to okres, w którym najintensywniej nasycamy się zewnętrznym światem. Jeśli więc podczas owego „nasycania” wchłoniemy zbyt wiele jadu, w dorosłym życiu będziemy borykać się z różnymi problemami.

Kryminał społeczny Wojciecha Chmielarza to pretekst do przyjrzenia się owym „ogrodom koncentracyjnym”. Mateusz Polak musiał dojrzeć zbyt szybko. Matka nie poradziła sobie z odejściem męża, przenosząc wszystkie swoje zranione uczucia na jedyne dziecko. Poza tym Mateusz miał problemy – takie jak każdy młody człowiek: potrzebę akceptacji rówieśników i dziewczynę, która nagle odeszła. Czy jednak dotychczasowe niepowodzenia życiowe wystarczyły by, pod wpływem impulsu, jak sądzi prokuratura, odebrał sobie życie? Matka w to nie wierzy. Nie wierzy więc wynajęty przez nią adwokat. A póki płacą, nie będzie w to wierzył także prywatny detektyw: Dawid Wolski. Ten ostatni niechętnie zagłębiając się w tę tajemniczą sprawę, coraz intensywniej odczuwa – także na własnej skórze – że coś tutaj śmierdzi i śmierć Mateusza, samobójcza czy nie, nie była przypadkowa. Za tym wszystkim kryje się coś więcej. Zanim dowie się co, będzie musiał przekopać się przez brudy wyciekające z kolejnych faktów z życia chłopaka. Tych, których Maria, kreując syna na ideał, nigdy nie chciała dopuścić do świadomości.

Zastanawialiście się kiedyś skąd się biorą wampiry energetyczne? Źródeł owej "pijawkowatowości", jak się pewnie domyślacie, należy szukać w dzieciństwie jednostki. Deficyt uczuć, nadmierna kontrola mogą spowodować, że wychowamy dziecko na wampira, który chociaż niewiele ma wspólnego z wizerunkiem Draculi, nie jest wcale mniej groźny. Swoim ofiarom odbiera siły, witalność i marzenia. Jeden z wyodrębnionych przez psychologa klinicznego A. J. Bernsteina typ wampira, to aspołeczny hedonista, samolubny narcyz. Wypisz wymaluj Dawid Wolski: skrajny egoista, antypatyczny obibok, leń i cwaniak. Z czasem, gdy poznajmy historię tego "pożalsięboże" detektywa, zaczynamy rozumieć dlaczego taki jest. Nie powoduje to jednak, że zaczynamy nagle pałać do niego ogromną sympatią i chcielibyśmy by taki człowiek zagościł chociaż na chwilkę w naszym życiu. Co to to nie! Na dokładkę nie dość, że Dawid to pożałowania godzien detektyw z przypadku, to jeszcze etyka zawodowa to dla niego tylko puste słowo. Nie ma oporów by uderzyć kobietę, palić skręty, sypiać z żoną klienta, czy „wynająć” nieletnią prostytutkę. Jego kombinatorstwo, (nie)kontrolowany ślizg przez życie, nie raz sprowadza go na skraj śmieszności, zwłaszcza, gdy wydaje mu się, że jest sprytniejszy od innych. Antypatia, którą wzbudza, to jednak atut, mocna strona książki. I chociaż Dawid to dupek -i tak mu kibicujemy. Dostrzegamy, że jest w nim - tak głęboko ukryte, że może nigdy nie uda się tego wydobyć - to coś: ma pewne umiejętności, zadatki, które, mógłby rozwinąć, gdyby tylko chciał…

Początek powieści jest dosyć oczywisty, wszystko wydaje nam się proste. I to już pierwszy pokaz kunsztu pisarza. Nagle następuje przełom, sprawy przestają być takimi na jakie wyglądają - tak dla czytelnika, jak i dla bohaterów - a my z wypiekami na twarzy, gotując się z ciekawości, przewracamy w zawrotnym tempie kolejne kartki. Trzeba przyznać, że akcja jest dosyć dynamiczna, możemy liczyć także na nagłe zwroty akcji. Chmielarz świetnie wyważył napięcie fabularne. By nie przesadzić i nie znudzić czytelnika wprowadził pewien ciekawy zabieg. Fabuła przepleciona została wpisami z fejsbukowej grupy, która skupia ludzi poszukujących zaginionej Alicji. Kolejne wpisy niekoniecznie mają ukazać nam naszą kondycję - jej możemy przyglądać się na co dzień, wystarczy przecież odpalić fejsbunia. Autor w ten sposób raczej zwrócił naszą uwagę na to, jak głęboko już przenieśliśmy się do wirtualnego świata i jakie mogą być tego konsekwencje. Oczywiście te dwie sprawy - Mateusza i Alicji - wiele łączy, a gdy odkryjemy co, włos nam się zjeży na głowie.

Laureat Nagrody Wielkiego Kalibru, napisał kolejną książkę, w której porywa nas bez reszty w sam środek wydarzeń, uwodząc, mamiąc i zaskakując. W swojej najnowszej powieści, Chmielarz postanowił, jak widać, odpocząć od przygód komisarza Mortki: Wampir to pierwszy tom tzw. gliwickiego cyklu kryminałów z Dawidem Wolskim w roli głównej. Miejsce nie jest jednak ważne dla fabuły, akcja mogłaby dziać się w każdym innym, większym mieście w Polsce. Gliwice to tylko rekwizyt, konieczny do tego by po prostu umieścić gdzieś akcję. Za to tło społeczne jest dosyć soczyste. Ukazuje beznadziejną egzystencję zagłuszaną używkami, nadszarpnięte relacje międzyludzkie, bezsilność, zagubienie i tłumioną złość. Autor podzielił się z nami także swoimi obserwacjami na temat naszej wirtualnej kondycji. Niejednokrotnie, między wierszami, dzieli się z nami także prawdą o złożoności świata, w którym trwamy: to z której strony patrzymy na daną sytuację zmienia jej kontekst, a w efekcie zmienia samą sytuację. A my niestety wciąż tak bardzo skupiamy się na własnym oglądzie nie widząc niczego wokół... Jest tutaj smutek i ulotna melancholia, rozbrajane wygłupami i dosadnym sposobem bycia głównego bohatera. Mam nadzieję, że ten będzie z książki na książkę dojrzewał, jednak nie w stronę kryształowego ideału. Powinien pozostać popękany, uszkodzony, tak jak społeczeństwo i rzeczywistość w której przyszło mu żyć.

P.S. Gliwicka dyskoteka w Parku Chorzowskim? Ciekawe….



Autor: Wojciech Chmielarz
Tytuł: Wampir
Wydawnictwo: Czarne
Wydanie: I
Rok wydania: 2015
Oprawa: miękka
Ilość stron: 321
Cena: 34,90


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...