13 stycznia 2016

Wiecie, że CZAS wygrywa z SEKSEM? /Mapa czasu – Felix J. Palma/ DKK

Philip Zimbardo i John Boyd w swojej książce Paradoks czasu przytaczają wyniki badań z których dowiadujemy się, że najpopularniejszym i najczęściej wyszukiwanym w internecie angielskim słowem jest czas – ponad siedem miliardów wskazań. Dla porównania: pieniądze mają poniżej trzech miliardów wskazań, a seks – poniżej miliarda. Na pierwszy rzut oka wynik zaskakuje, jednak jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że współczesny człowiek żyje w „niedoczasie” i ma poczucie stałego pośpiechu, przestaje nas to aż tak dziwić. Jak widać płacimy wysoką cenę za to, że możemy dalej niż kiedykolwiek patrzeć w przyszłość: jesteśmy zmuszeni do coraz intensywniejszego działania w teraźniejszości i mamy obsesję na punkcie (braku)czasu. Na szczęście, mimo fascynacji możliwościami ludzkiego umysłu i rozwojem nauki, mieszkańcy Londynu 1896 roku nie mieli jeszcze takiego problemu z ujarzmieniem czasu. Z chęcią więc zabrałam się za lekturę, która zaprowadziła mnie wprost w objęcia epoki wiktoriańskiej.   

Nie mogę wyjść z podziwu nad tym w jaki sposób Felix J. Palma przeniósł czytelnika na "łono" wieku pary i elektryczności. Od pierwszych stron bowiem zostajemy złapani przez wszechwiedzącego narratora – gawędziarza w sieć wielowątkowej i wielopłaszczyznowej opowieści. W nieco zawadiacki sposób prowadzi on z nami grę, ukazując tylko te elementy rzeczywistości, które są mu potrzebne do snucia intrygującej historii. Nieustannie pląta wątki, przerywa je, snuje dygresje – czyni to wszystko jednak z taką gracją, że nie sposób mieć do niego o to żalu. Ciągłą zmianą perspektywy i dowcipem, zmusza nas bowiem do refleksji nad ograniczonymi możliwościami poznania jednostki. I czyni śmieszną jej wiarę w potęgę własnego umysłu… Na Mapę czasu składają się trzy opowieści, które są ze sobą powiązane bardziej niż się na początku wydaje. Zakończenie pierwszej – cokolwiek – wprawiające nas w lekkie niedowierzanie (zresztą jak cała opowieść), trochę niestety zakłóca nam odbiór drugiej historii, która staje się dla nas przewidywalna. Trzecia na szczęście rekompensuje tę drobną niedogodność z nawiązką. W każdej z trzech opowieści przyjdzie nam zderzyć się z odwiecznymi ludzkimi marzeniami, zagubionym w czasie Londynem i nietuzinkowymi bohaterami.

Powieść ta to po trochu historyczna fantazja, opowieść o romantycznej miłości (na szczęście bez przesady), przygoda (momentami niebezpieczna, momentami wyolbrzymiona), a także hołd złożony powieściom, które zapoczątkowały wyodrębnienie się gatunku science – fiction. Na kolejnych jej kartach spotykamy bohaterów honorowych, chciwych, inteligentnych, cwanych, prostych, zagubionych, zbuntowanych, odrzuconych, marzycieli i szarlatanów… Jednym słowem galerię ludzkich zalet i wad. Nie sposób wykreowanych przez pisarza bohaterów nie polubić. Są niesamowici: żywi, dynamiczni i prawdziwi. O tym, że książka powstała z rozmachem powinny świadczyć chociażby zaludniające jej świat osobistości takie jak pisarze: Wells (tak ten od Wehikułu czasu), Stoker i James. Mamy przyjemność poznać także Człowieka Słonia i stajemy się świadkami okrucieństw Kuby Rozpruwacza. Dzięki nim uświadamiamy sobie, że świat w którym żyliśmy i żyjemy można „opisać” wciąż tą samą mapą kontrastów…

Nie sposób streścić kolejnych, snutych przez narratora opowieści, by nie zdradzić czegoś, co mogłoby odebrać przyjemność zatapiania się w tej lekturze jej przyszłym czytelnikom. Mogę tylko uchylić rąbka tajemnicy… Odnajdziecie tutaj podróże w czasie – nie takie jednak, jakich się spodziewacie (chociaż pojawi się także słynny wehikuł czasu); odnajdziecie typowe romanse z podziałem klasowym w tle, morderstwa i walkę z przeznaczeniem. Narrator rozprawi się ponadto z Paradoksem Dziadka i zapozna nas z teorią światów równoległych, wplatając w to wszystko refleksje nad kondycją ludzką. Wyraźnie (z dystansem jednak) zarysowane tło społeczne także nie pozwoli o sobie zapomnieć, przeciwstawiając marzeniom magię kłamstwa i ograniczenia biedy, a parasolce feminizującej damy, męskie atrybuty bohaterstwa. Dla mnie najwspanialsza w tej powieści była możliwość rozsmakowywania się w słowach, z których została misternie zbudowana – ani jedno z nich nie jest zbędne. Niezwykle błyskotliwe, czasami poetyckie, a niekiedy dosadnie dowcipne opisy, przypominają nam czym tak naprawdę jest świetny, pisarski warsztat. Śmiem przypuszczać, że opis tak prozaicznej czynności jak smarowanie bułki masłem, w wykonaniu tego pisarza byłby niesamowity. Pośród zalewu przeciętności ta książka to prawdziwie wykwintny kąsek.

P.S. Mapa czasu to pierwsza część napisanej z rozmachem trylogii wiktoriańskiej.

Autor: Felix J. Palma
Tytuł: Mapa czasu
Tytuł oryginału: El MAPA DEL TIEMPO
Tłumaczenie: Patrycja Zarawska, Iwona Michałowska - Gabrych
Wydawnictwo: Sonia Draga
Wydanie: I
Rok wydania: 2014
Okładka: twarda
Ilość stron: 480
Cena z okładki: 44,90 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...