31 stycznia 2016

II Bieg z Sercem dla WOŚP, Panewnicki Bieg Dzika

Powinien być jakiś okres przejściowy pomiędzy starym rokiem a nowym. Ledwie osiągnęłam poprzednie cele a tu już trzeba by się zabrać za kolejne. Niestety styczeń wziął mnie z zaskoczenia i ani się nie obejrzałam byłam już nieźle w plecy. Planowałam w tym miesiącu przebiec 80 km. Miałam jednak taki poślizg, że żeby osiągnąć ten cel to (w ostatnim tygodniu) od niedzieli do niedzieli musiałam nadrobić 40 km. Teraz muszę lepiej rozplanować lutowe bieganie, żeby nie dopuścić do takiej sytuacji. Chociaż patrząc na to z drugiej strony nic się przecież takiego nie stało. Może tylko tyle, że udowodniłam sobie, że mogę więcej niż do tej pory sądziłam.

W tym miesiącu brałam także udział w dwóch zorganizowanych biegach. Pierwszy był II Bieg z Sercem dla WOŚP, który odbył się 10 stycznia w Parku Śląskim. Zaskoczyła mnie bardzo niska frekwencja - biorąc pod uwagę to jak wielu ludzi startowało w zeszłym roku, było wręcz pustawo. Częściowo zawiniła pogoda – było naprawdę paskudnie, po drugie odstraszyć mogła opłata: 20 zł  na konto fundacji i 20 zł do skarbonki przy odbiorze numerków. W związku z niezadowalającą kondycją i, jak już wspomniałam, naprawdę kiepską aurą chciałam przebiec symboliczne kółeczko, może dwa, i wrócić do domu. Jednak podczas biegu, gdy trybiki wprawiły się już w ruch, doszłam do wniosku, że skoro w zeszłym roku przebiegłam cztery kółka, w tym też muszę. A gdy już przebiegłam czwarte okrążenie, stwierdziłam, że musi być lepiej niż ostatnio, więc dołożyłam i piąte.
 

Drugi był Panewnicki Bieg Dzika. 24 stycznia pogoda znów nie rozpieszczała, a marznący deszczo-śnieg, pokrywający leśną trasę sprawy nie ułatwiał. „Dzikowy” bieg organizowany jest co roku w formie comiesięcznego cyklu. Mam nadzieję, że uda mi się wystartować we wszystkich dwunastu i zdobędę statuetkę dzika. W tym roku po raz pierwszy wprowadzono nową formę pomiaru czasu i trasy. A jak się coś organizuje po raz pierwszy to wiadomo, że mogą pojawić się błędy i niedociągnięcia. Przy odbiorze numerków i zapisach zrobiło się straszne zamieszanie, w efekcie start się trochę opóźnił.  Mimo to bardzo mi się podobało. Nie rozumiem więc zawodników, którzy się zżymali, że więcej nie przyjdą. Nie od razu przecież Kraków zbudowano. Przydałoby się więcej wyrozumiałości, zwłaszcza, że organizatorzy dwoili się i troili, by wszystko naprawić i poukładać. O tym, jakie wyciągnęli wnioski z ogólnego nieładu, przekonamy się w lutym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...