31 grudnia 2015

Grudniowe czytadła i filmidła

   Grudzień obfitował w kolejne życiowe zmiany. Na szczęście, jak na razie wszystkie są pozytywne i powoli wychodzę na prostą - bylebym tylko nie  napisała tego w złą godzinę. Chcieć to móc, więc z tego kotła różności udało się wyłowić czas na czytanie, oglądanie i pisanie. Niewiele, ale zawsze. No cóż, w grudniu było jak było. 

   A jako, że to ostatni już miesiąc, mamy też za pasem zakończenie roku. Nie chcę mi się jednak dokonywać rozliczeń, podsumowań i innych takich. Co było to było i tak już niczego nie zmienię bez względu na to czy pozornie domknę to jakąś sztuczną czasową granicą czy nie. Bardziej głowię się nad tym, co by tu sensownego w nadchodzących dniach zrobić... Dzisiejsza data prowokuje jednak do tego by napisać coś jeszcze. Niestety jedyne słowo, które przychodzi mi do głowy to: BŁĘDY. Błędy to takie niefortunne sytuacje, decyzje i zdarzenia, które powinniśmy nazywać "lekcjami", by nie stresować za nadto mózgu. Bez względu na to, jak je będziemy nazywać ich efekty wciąż będą dla nas tak samo istotne i tak samo bolesne. Oczywiście, każdą taką lekcję można przekuć w sukces, nikt mi jednak nie wmówi, że nie wiąże się to początkowo z pewnym dyskomfortem. Zwłaszcza w sytuacji, gdy sobie człowiek strzela w kolano. A ja najwyraźniej jestem w tym dobra...zbyt dobra.  

Żeby już bardziej nie przynudzać: Oby ten nadchodzący nowiutki rok stał się czasem wielkich szans i pasmem samych cudownych zdarzeń. Nie bójmy się żyć, a reszta sama się ułoży! Trzeba w to wierzyć. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...