22 listopada 2015

Pogromca mitów/ Nic bardziej mylnego! - Radosław Kotarski/

O rosnącej popularności Radka Kotarskiego świadczy chociażby to, że wystąpił on całkiem niedawno w reklamie jednego z banków. W związku z tym łatwo było odgadnąć, kto należał do grupy docelowej odbiorców owej reklamy. Na pewno nie były to osoby „nieśmigające” po internecie, czyli np. moi rodzice, którzy o tym kim jest Radek Kotarski  i co to są Polimaty nie mieli bladego pojęcia. Byli wręcz zdziwieni, że bank nie wywalił tym razem pieniędzy na jakąś znaną twarz. Chcąc wyprowadzić ich z błędu puściłam im kilka odcinków programu, dzięki czemu przypomniałam sobie, że sama kiedyś bardzo lubiłam go oglądać.

Radek-autor, uśmiechający się w swój charakterystyczny sposób do czytelnika z okładki wzbudził we mnie ciekawość. Chciałam przekonać się, jak poradził sobie w nowej roli. Nie ukrywam jednak, że miałam pewne obawy. Niesamowicie drażni mnie obecna tendencja, a właściwie moda, na pisanie książek. Robi to kto popadnie i niestety często owym „pisarzom” tylko wydaje się, że mają coś ciekawego do powiedzenia. Zajmowane przez nich miejsca na półkach księgarń służą tylko napychaniu kieszeni, a o zabitych bez sensu drzewach mało kto myśli. Radek jednak „głupi” nie jest, żywiłam więc nadzieję, że ten jego eksperyment będzie ciekawą pozycją na mdłym i rozcieńczonym rynku książek w Polsce. Ucieszyłam się jeszcze bardziej, gdy okazało się, że Kotarski nie zafundował nam swojej biografii opowiadającej o tym, jak to mały chłopiec spełnił marzenia, ani tysiąca złotych porad, jak osiągnąć w życiu sukces, prowadzić bloga itp. bzdety. W swojej książce po raz kolejny dzieli się z nami swoją wiedzą i pokazuje, że białe wcale może nie być białe, a czarne wcale nie musi być czarne. Tym razem, jak na propagatora wiedzy wszelakiej przystało, wziął pod lupę 50 prawd-pewników, których nie przyszłoby nam do głowy sprawdzać. Powiększające szkiełko jednak bezlitośnie ukazało nagą prawdę: okazało się bowiem, że to w co wierzymy, to zwykłe fałszywki.

Kotarski niczym detektyw tropi kolejne niedorzeczności. Tłumaczy nam nie tylko, dlaczego powszechnie poważane mity nie mają racji bytu, ale odnajduje także przyczyny owych przekłamań. Niektóre opisywane przez niego pewniki przy odrobinie samodzielnego myślenia można włożyć między bajki. Zdziwiłam się wręcz, że ludzie naprawdę wierzą regule pięciu sekund, twierdzą że z rozciętej dżdżownicy powstaną dwie nowe, ciepło ucieka z organizmu przez głowę, a pająki pchają nam się do ust, gdy śpimy itp. Kilka jednak sprawiło, że zjeżył mi się włos na głowie, bo sama w nie wierzyłam: wiecie, że na zgłoszenie zaginięcia na policję wcale nie trzeba czekać 24/48 godzin? Doznałam także niemałego szoku, gdy przeczytałam, że na promieniowanie odporniejsze od karaluchów są muszki owocówki! Od teraz również zupełnie inaczej będę postrzegała Cud nad Wisłą i ułanów szarżujących na czołgi – dlaczego nie omawia się tego na lekcjach historii?! Gdy sobie pomyślę, że takich mitów jest o wiele, wiele więcej, a my – o ignorancjo – w pełni nieświadomie je powielamy, to mi skóra cierpnie.

Każdemu mitowi poświęcono krótki rozdzialik, co sprawiło, że uległam zasadzie „jeszcze tylko jeden” i nie przerwałam czytania, aż do ostatniej strony (książkę można jednak bez problemu czytać na wyrywki). Przyznam szczerze, że podczas lektury zupełnie nieświadomie wizualizowałam sobie Kotarskiego. To co czytałam rozbrzmiewało w mojej głowie jego głosem, miało także jego mimikę oraz gestykulację. Wiedza podana w ciekawy sposób, z przymrużeniem oka na pewno trafi do szerszej grupy osób. Wzbogacona o anegdotki i żarciki, nie jest ani drętwa ani nudna. Do dziś uśmiecham się myśląc o irlandzkich policjantach wystawiających mandaty panu Prawo Jazdy. Przypuszczam, że powtórzenia pewnych zwrotów i porównań, o które niestety się potykałam, wynikają z tego, że wersja, którą posiadam nie przeszła jeszcze ostatecznej korekty, postanowiłam się więc tego nie czepiać. Zamiast tego lepiej docenić wkład pracy jaką Radek włożył w zbadanie każdego mitu - spójrzcie na bibliografię.

Publikacja ta z całą pewnością spodoba się osobom  dociekliwym, które złapią bakcyla i postanowią zaspakajać rozbudzony przez Radka głód wiedzy. Jako świetny punkt wyjścia do dalszych poszukiwań staje się ona dobrym pretekstem do tego by zacząć czujniej przyglądać się różnym mądrościom i podejść z dystansem do bombardujących nas wiadomości. Najważniejsze, że to książka dla każdego (no dobra, dla tych którzy potrafią czytać ze zrozumieniem), ponieważ lekkie pióro i dowcip przeprowadzają czytelnika przez labirynt wiedzy w sposób bezbolesny. Ach, żeby nauczyciele i podręczniki tak potrafili zaciekawić.

Po lekturze Nic bardziej mylnego! sama zamieniłam się w pogromcę i przekazuję świeżo pozyskane informacje dalej. Może chociaż kilka osób przestanie powielać mity, a im ich więcej tym lepiej. Książka ta jest tak naprawdę dla nas jako społeczeństwa informacją zwrotną o bardzo cierpkim posmaku. Pokazuje jak łatwo nami manipulować, że nieprawdziwa informacja odpowiednio nagłośniona i powtarzana tysiące razy staje się dla nas prawdą. A skoro tak samo jak ja uważają miliony ludzi, to oznacza, że to musi być prawda. Dlatego każdy z nas dziś sądzi, że Napoleon był niski, wikingowie nosili hełmy z rogami, Wielki Mur jest jedyna budowlą widoczną z kosmosu, a rybki maja krótką pamięć. Pokazuje również wyższość informacji i wiedzy książkowej nad internetowym śmietnikiem. Chociaż i tutaj znajdują się wyjątki, których ofiarą padł przykładowo biedny trzmiel. W książkach poświęconych tematyce samorozwoju i motywacji można przeczytać, że trzmiel nie wie, że nie może latać (budowa skrzydeł), ale to robi, co ma nam pokazać, że wszelkie ograniczenia tkwią tylko w naszych głowach. Z biologicznego punktu widzenia informacja ta jest jednak zupełnie nieprawdziwa. To tylko taki wyssany z palca motywacyjny bełkot.


Radku jestem Ci bardzo wdzięczna za tę książkę. Rób dalej to co robisz bo jesteś w tym świetny. 

Autor: Radek Kotarski
Tytuł: Nic bardziej mylnego!
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2015
Okładka: miękka
Ilość stron: 299
Cena z okładki: 39,90 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...