24 października 2015

Lepiej uważaj: Licho nie śpi! /Upiorna noc Halloween, Trick’r Treat - Michael Dougherty/2007

Michael Dougherty zaprezentował nam absolutnie genialną zabawę konwencją. Osobiście jestem w tej przewrotnej produkcji po prostu zakochana. Odkąd po raz pierwszy zobaczyłam Upiorną noc Halloween, ten szczególny wieczór bez niej dla mnie nie istnieje. Reżyser umiejętnie wykorzystał elementy grozy, czarnego humoru, magii a nawet kiczu, tworząc z nich obraz urzekający i nietuzinkowy. Nie dziwi mnie w ogóle, że film otrzymał m.in. Nagrodę Publiczności Festiwalu SCREAMFEST. Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to tylko do polskiego tłumaczenia tytułu: All Hallows' Eve wedlug dystrybutora to Cukierek albo psikus, a opisywany właśnie Trick'r Teat to Upiorna noc Halloween - bez komentarza.

Jednym z ogromnych atutów tej produkcji jest jej fabuła. Zamiast po najniższej linii oporu polegać na popularnym efekciarstwie, opowiedziano nam tutaj zgrabną historię, a właściwie to nawet pięć zgrabnych historii. Na dokładkę wszystkie przeplatają się ze sobą w zaskakujących konfiguracjach - nie stanowią tylko zbioru sekwencji połączonych klamrą (jak to miało miejsce np. w All Hallows' Eve). Tworzą spójną całość ukazując nam to wszystko, co jest najważniejsze w Halloween: grozę, humor i tandetę. Tradycja, zasady i rytuały pachną może lipą, ale to one stanowią przecież lek na towarzyszący ludziom od wieków strach. Zaniedbane sprawiają, że koszmar i makabra się urzeczywistniają i to już nie pod postacią nieszkodliwej atrapy, ale pełnokrwistego okrucieństwa, nawet jeśli podanej w kiczowatej oprawie. Pamiętajmy, że to co wydaje się niemożliwe, staje się realne właśnie tej szczególnej nocy. A nie sposób nie ulec jej czarowi podczas seansu, gdy ulice Warren Valley wypełniają się przebierańcami, dyniami, przeróżnymi dekoracjami i niezgłębioną tajemnicą.

Pierwszy epizod daje nam przedsmak tego co nas podczas seansu czeka. Przyjemny dreszczyk przebiega nam po plecach, gdy Emma (Leslie Bibb) zostaje sama. Bo czy może z tego wyjść coś dobrego? <Ty sobie kochanie posprzątaj w ogórku, a ja na górze już „odpalę” porno i na ciebie poczekam>. No cóż Henry (Tahmoh Penikett), to widać „prawdziwy mężczyzna”. Gdy po drzemce, bohater zdecyduje się swojej nieobecnej zbyt długo dziewczyny poszukać (i ją znajduje), przekonujemy się, że film nie będzie typowym horrorem. Jesteśmy także zaskoczeni, gdy okazuje się postanowiono zakłócić chronologię zdarzeń. Coraz bardziej zaintrygowani oglądamy dalej i wsiąkamy w kolejne obrazy. Początkowo powiązania poszczególnych wątków są dla nas niezauważalne: przypadkowo (a jednak nie) mijane postacie, niby niefortunny dobór słów, dobiegające z oddali wycie, zbyt wczesne zdmuchnięcie lampionu. Zazdroszczę tym, którzy będą oglądać ten film po raz pierwszy. Oni jeszcze nie wiedzą, jak potoczą się losy puszystego niszczyciela dyń Charlie'go (Brett Kelly), seryjnego mordercy Stevena (Dylan Baker), dzieci, które postanowiły zrobić koleżance Rhondzie (Samm Todd) psikusa w opustoszałej kopalni, Laurie (Anna Paquin), która szuka idealnego kandydata na „pierwszy raz” i zdziwaczałego jegomościa (pan Kreeg – Brian Cox), którego dopadnie - dosłownie i w przenośni - duch Halloween oraz przeszłość – i to tej samej nocy. By nie popsuć nikomu zabawy nie mogę nic więcej napisać. Dać się zaskoczyć bowiem, to główny sens pierwszego spotkania z Upiorną nocą, w której, jak się okazuje, nic nie jest oczywiste. Nie wszystko jednak da się wyłapać przy pierwszym podejściu. Może jestem mało spostrzegawcza, ale dopiero oglądając film po raz trzeci zorientowałam się, kim jest tajemniczy „podgryzacz”...

Upiorna noc Halloween to, zbiór wypieszczonych scen. Film urzekł mnie nie tylko baśniową oprawą ale również dbałością o detal, podkreśloną doskonałą pracą kamery. Zrobiły (i nadal robią) na mnie wrażenie wyciszające ujęcia: liści powoli oblatujących z drzew, gałęzi trącanych wiatrem, dopełnione budzącą niepokój ciszą i chrzęstem suchych liści pod stopami. Zwróćcie uwagę na worek pełen słodyczy niedbale ciągnięty po chodniku pośród szeleszczących liści, rozsypujące się cukierki, chlupot błota i grę świateł nad kopalnianym urwiskiem. Wizualnie i dźwiękowo - czysta magia, powoli i systematycznie budująca niezapominany klimat!

Mamy tutaj do czynienia z grupą aktorów, którzy zależnie od historii są protagonistami lub postaciami pobocznymi. Trudno wyodrębnić tutaj konkretnych antagonistów. Za to w każdej z opowieści pojawia się - gdzieś w tle – tajemnicza postać z płóciennym workiem na głowie. W ostatnim epizodzie pokazuje na co ją stać i co to znaczy sroga kara. Finał z jej udziałem robi wrażenie.

Film może i nie starszy. Został nakręcony z dystansem do tematów okołohorrorowych i sporą dawką czarnego humoru. Nie można jednak odmówić mu tego, że trzyma w napięciu - naprawdę nie wiemy, dokąd zaprowadzą nas pozornie utarte ścieżki. Najważniejsze, że udało się twórcom stale podtrzymywać zainteresowanie i ciekawość widza, który mimo chęci jest w stanie przewidzieć takiej a nie innej puenty. Jeśli ktoś ma ochotę na to, by jego ekran zachlapały hektolitry krwi i chciałby podziwiać latające wnętrzności - niech tego filmu nie włącza. Upiorna noc Halloween to produkcja z przymrużeniem oka. Dominuje w niej klimat baśni – aczkolwiek momentami bardzo mroczny - idealny do tego by spędzić przy nim ten szczególny wieczór.

Rok: 2008
Kraj: USA
Reżyser:  Michael Dougherty
Scenariusz:  Michael Dougherty

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...