28 października 2015

Horrory z Halloween w tle

Nie trudno zauważyć, że w tym miesiącu przygotowywałam zestawienie filmów z Halloween w tle. Bez względu na to jakie są korzenie tego święta i czemu służą związane z nim rytuały, ten magiczny czas stanowi niesamowitą pożywkę dla wyobraźni. W końcu Halloween to noc podczas której granica między światami się zaciera, to czas, gdy po naszych ulicach, obok zwykłych przebierańców przechadzają się prawdziwe wilkołaki, wampiry, potępione dusze, upiory, żądne zemsty i krwi boginie, a także sadystyczni mordercy....a my biedni śmiertelnicy nigdy nie wiemy, z kim tak naprawdę mamy do czynienia.

1. Na pierwszy ogień „świeżynka”, tegoroczny film: Wrota zaświatów (2015), czyli: „Tato, czy możemy zapłacić duchowi?”. Nicholas Cage - odtwórca głównej roli - znów się nie popisał. Tym razem wcielił się w ojca, który musi odbić/wykupić(?) syna z rąk wrednego upiora i może tego dokonać tylko w noc Halloween. Film ogląda się nawet przyjemnie, ale odpowiedzi na kluczowe pytanie i tak nie otrzymujemy, zastosowane rozwiązania fabularne zostały bowiem posklejane bez ładu i składu. Mimo że ten film nie straszy, mimo że ma spore dziury w fabule, może posłużyć do umilenia jakiegoś leniwego, jesiennego wieczoru, pod warunkiem, że nie będziemy tego dnia oczekiwać od świata zbyt wiele.  Tekst o filmie TUTAJ.



2. Noc demonów (1988), to twór tak kiczowaty i tandetny, jak kiczowate i tandetne potrafiły być tylko filmy klasy B kręcone w latach osiemdziesiątych. I jak większość filmów z tego okresu ogląda się go niepokojąco dobrze mimo wszelkich dziur, potknięć i niedoskonałości. Na miejsce akcji wybrano opuszczony dom pogrzebowy (idealne miejsce na imprezę „halołinową” prawda?), pokazano trochę kobiecych atrybutów i wrzucono na ekran opętane zombie. Film doczekał się kontynuacji. W drugiej części Noc demonów: zemsta Angeli (1994) na pierwszy plan wysuwa się czarny humor i wojownicza zakonnica. Jest także baaaarddddzzzzzooooo dużo nagich biustów. W trzeciej części Noc demonów: dom demona (1996) także nie zrezygnowano z golutkiego motywu przewodniego. Warto zwrócić uwagę na to jak z filmu na film zmienia się wygląd Hull House (dom pogrzebowy) i jak zmienia się aktorka grająca Angelę. Teksty o filmach: Noc demonów I (TUTAJ), Noc demonów II (TUTAJ) i Noc demonów III (TUTAJ).



3. Noc Halloween (2006) opowiada historię o chłopaku, który w wyniku traumatycznych przeżyć z dzieciństwa i straszliwego wypadku, staje się potworem w ludzkiej skórze. Mści się za swoje krzywdy mordując każdego, kto stanie mu na drodze. Co najważniejsze nie przebiera w środkach: miecze, topory, siekiery.... Noc Halloween to typowe kino klasy Z, w którym zgodnie z normą zabrakło wszystkiego: aktorstwa (w ogóle jakiegokolwiek), napięcia, logiki, sensownych dialogów, efektów na jakimkolwiek poziomie. Na otarcie łez pojawiają się cycki i trochę keczupu. Tekst o filmie TUTAJ.



4. Upiorna noc Halloween (2007), to absolutnie genialna antologia grozy. Reżyser połączył w jedną historię kilka opowieści bawiąc się konwencją horroru. Czujemy się jakbyśmy oglądali baśń - ale trzeba przyznać, że dosyć mroczną. Doskonałe zdjęcia i muzyka, niesamowite wyczucie fabularne i wyważona dawka czarnego humoru sprawiły, że to produkcja idealna do tego, by spędzić przy niej ten szczególny wieczór. Dla mnie ostatni październikowy wieczór bez tego filmu po prostu nie istnieje. Tekst o filmie TUTAJ.



5. Kolejna antologia grozy to Cukierek albo psikus (2013). Jeżeli wypijesz za dużo wina podczas Halloween i pozwolisz dzieciom włączyć podrzuconą przez nie wiadomo kogo kasetę VHS do worka ze słodyczami, to sama się prosiłaś – wszelkie obrzydliwości i okrutne paskudztwa, które oglądasz na ekranie staną się w pewnym momencie niebezpiecznie namacalne. Noc Halloween to czas, gdy fikcja przenika bowiem do rzeczywistości, a mordercze uzbrojone w piły klauny są....no cóż mordercze. Antologia doczekała się sequela. Cukierek albo psikus II powstał w 2015 roku. O ile w pierwszej części oglądaliśmy trzy oddzielne historie połączone klamrą, o tyle w drugiej, horrorowych opowieści mamy już osiem, a klamra została zepchnięta na drugi plan. Cała uwaga widza skupia się na kolejnych shortach, które pomimo swojej prostoty stale utrzymują  jego uwagę i ciekawość. Warto podkreślić, że obie części to ukłon w stronę najlepszych lat horroru i jakości, którą nadawał im VHS. Teksty o filmach: Cukierek albo psikus I (TUTAJ), Cukierek albo psikus II (TUTAJ).



6. Kolejna tegoroczna produkcja to ciekawy obraz pt. Hellions (2015). Podczas seansu z tyłu głowy coś w kółko powtarzało mi: dzieci kukurydzy, dzieci kukurydzy, dzieci kukurydzy... Nie potrafiłam uwolnić się  od tej myśli. Skojarzenia zrodziły się pewnie pod wpływem przedziwnych, agresywnych antagonistów (tytułowe diabły wcielone) i rozbrzmiewającego w tle chóru. Film początkowo ciekawi - im głębiej jednak w las, tym niestety gorzej. Pojawia się wiele symbolicznych obrazów, powtarzających się i niejasnych scen. Obrazowanie rodem z koszmaru wprowadza widza w świat oniryczny, ulotny i momentami zupełnie nieczytelny (jak na podświadomość przystało). Pomysł na połączenie Halloween ze zjawiskiem krwawego księżyca i wplecenie w to wszystko niechcianej ciąży stanowiło zalążek przedziwnej, psychologicznej gry z widzem. Zabrakło jednak ostatniego szlifu, dopracowania, kropki nad „i”, które pozwoliłyby utrzymać jego zainteresowanie. Z tego powodu wiele osób ten film odrzuci uznając go za nużący i nijaki. A szkoda, bo pomijając niedostatek fabularny, przygotowano tutaj dla nas wysmakowany spektakl barwy i dźwięku. Film od pewnego momentu, utrzymany jest tylko w odcieniach szarości i różu, a chór przyprawia o dreszcze. Tekst TUTAJ.



7. Gdy znalazłam tę produkcję ucieszyłam się niezmiernie. Bo owszem pozostaje ona w duchu Halloween – zderzenia światów - , jednak nie znajdziemy w niej nic, co w pierwszej kolejności kojarzy nam się z tym dniem. Tym razem nie będzie bowiem dyń, rozświetlających mrok lampionów ani październikowego wiatru unoszącego w powietrzu liści – coraz częściej mokrych i ciężkich. Inność wynika nie tylko z umiejscowienia akcji w odmiennej kulturowo Japonii, ale także od panującego w niej klimatu. 31- go października zamiast żółci i czerwieni otoczy nas morze soczystej zieleni. Mimo oprawy niosącej w sobie obietnicę ciekawego widowiska, film Las samobójców (2013) jest niestety cieniutki jak „chlipka”podawana pacjentom w szpitalach (polskich oczywiście). Co za tym idzie pozostaje kompletnie bez wyrazu. Jedynym jego atutem, który połechce mile podniebienie widza, jest miejsce akcji: istniejący naprawdę las, w którym wielu ludzi postanowiło wydać ostatnie tchnienie.Tekst o filmie TUTAJ.



8. Last but not least: Halloween (1978). Film, realizacji którego nikt nie traktował poważnie, zapisał się wielkimi literami w historii kina, ponadto spopularyzował i wytyczył drogę gatunkowi jakim jest slasher. Złowrogi nastrój i niesamowita muzyka, które towarzyszą historii o seryjnym mordercy bez twarzy - Michaelu Myersie -, elektryzują widzów po dziś dzień. Świadczą o tym liczne sequele i remake: seria Halloween to aż dziewięć filmów. Tekst o kultowym Halloween TUTAJ.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...