28 września 2015

Mordercze żuwaczki /Caved In, Atak megakaraczanów – Richard Pepin/ 2006

Po tym, jak rozpisywałam się nad Atakiem krwiożerczych pijawek, które w rzeczywistości były minogami, jakoś chrząszcze w roli karaczanów mnie już nie ruszają. Szkoda strzępić palce na klawiaturze. Tak więc w skrócie: bohaterów tego monster movie tudzież animal attacku mordują CHRZĄSZCZE żyjące pod ziemią, w zawalonej kopalni. Kolejne ekspedycje chciwych poszukiwaczy skarbów są dosyć rzadkie, co więc jedzą insekty wielkości samochodów, gdy akurat takowych nie ma? Ciężko stwierdzić. Może „uprawiają” kanibalizm? Jeśli tak, czy już dawno nie wykończyłyby się między sobą? Szybko porzućcie takie pytania i wątpliwości, nie warto się nad tym zastanawiać - nie o logikę w tego typu filmach chodzi. Zwłaszcza, że chrząszcze i ich zwyczaje stanowią tutaj najmniejszy problem.

Fabuła nie jest oczywiście skomplikowana – nie śmiała by. W 1948 roku grupa górników odkrywa grotę pełną kamieni szlachetnych. Mnie to wyglądało na podświetlane kiźloki i to jeszcze plastykowe, ale nie czepiajmy się jakości dekoracji niskobudżetowego filmu klasy „Z”. Pech chce, że tam gdzie znajdują się rozpalające zmysły skarby mieszkają też ogromne, wygłodniałe i agresywne chrząszcze. Te w przyspieszonym tempie pozbywają się gości. Taki suty posiłek musi im wystarczyć aż na 50 lat. Jedyny ocalały z masakry górnik zachował bowiem mapę, która w końcu trafia w ręce oprychów. Postanowili oni wynieść z kopalni tyle kamieni ile się uda. Do tego potrzebny jest im jednak przewodnik. Pada na światowej sławy speca od survivalu – Johna Palmera. Gdy ten w końcu połapie się, że jego podopieczni nie należą do kółka różańcowego i przecież po coś spakowali te laserowe karabiny, jego żona i dzieci są już w opałach. Z jednej strony przyjdzie mu więc stawiać czoła wygłodniałym bestiom, z drugiej zakapiorom. A chciał tylko zarobić na kredyt...

Postacie są schematyczne do bólu. Mamy złych, którzy są naprawdę źli i nie cofną się przed niczym by osiągnąć cel i złych, którzy mają wątpliwości oraz coś na kształt sumienia. Główny bohater (Christopher Atkins) to praworządny, niezłomny i uzbrojony w niezachwiany kręgosłup moralny ojciec rodziny. Do tego to blondyn, co tłumaczy dlaczego tak ochoczo podążył z podejrzanie wyglądającymi ludźmi w głąb ziemi i potem się zdziwił, że mają oni niecne zamiary. Jego żona Samantha (Angela  Featherstone) również jest blondynką, co skutkuje obciążonymi genetycznie dziećmi, których kreacje są również sztampowe. Syn Miles (Stevie Mitchell), zapatrzony w ojca, wyrusza potajemnie sam do kopalni, gdzie jakimś cudem unika pożarcia i jeszcze na końcu znajduje sposób na pokonanie zabójczych chrząszczy. Córcia Emily to - jak nastolatka z szalejącymi hormonami - sfochowana histeryczka, która w odpowiednim momencie orientuje się, że rodzina jest jednak ważniejsza od wakacji w Grecji. Jeśli pamiętacie piszczący kataklizm z Malibu-atakurekinów i Chupacabry: mroczne otchłanie – niestety to ONA (Chealn Simmons).

Wszystko stanowi tylko tło i uzasadnienie dla istnienia karaczanów (czyli chrząszczy), kicz wylewa się więc z ekranu. Insekty wyglądają jakby uciekły z bardzo starej gry komputerowej. Poza tym ustawiają się one gęsiego, czekając grzecznie na swoją kolej do odstrzelenia. W ogóle odznaczają się pełną kulturą osobistą, np. gdy przypuszczają atak na domek nad jeziorem, to też robią to grzecznie – bo drzwiami. Co przemawia na plus tego odmóżdżacza, to pojawiające się sporadycznie flaki i kończyny – zbyt sztuczne jednak by obrzydzać, więc bez obaw. Zazwyczaj w produkcjach tego typu nikt nie dba o krwiste szczegóły, kamera „odjeżdża” gdzieś w bok, a bohater znika krzycząc, więc obecność elementów gore jest zdecydowanie atutem tej konkretnej produkcji. Co jest jeszcze fajne w tym filmie? Plakat zrobili naprawdę zacny. I to by bylo na tyle. Jak na "zetkę" wyszlo więc całkiem poprawnie. 

Rok: 2006
Kraj: USA, Kanada
Reżyser: Richard Pepin
Scenariusz: Miachael Konyves, Neil Elman


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...