10 września 2015

Mała syrenka lubi smak ludzkiego mięsa/ Mamula, Nymph, Nimfa - Milan Todorović/2014

Tytuł filmu zadziałał na mnie jak magnes, i to tak silny, że nawet niezbyt pozytywne opinie nie zniechęciły mnie do obejrzenia go. I wiecie co? Spodziewałam się czegoś znacznie gorszego, więc mile mnie ta serbska produkcja zaskoczyła. Tytułowa Mamula to mała, skalista wyspa położona na Morzu Adriatyckim, która kiedyś należała do Wenecji. W XIX wieku na polecenie Lazara Mamuli wybudowano na niej twierdzę – więzienie. W trakcie drugiej wojny światowej, wojska włoskie urządziły sobie tam w ramach rozrywki kącik tortur. A jak zauważa jeden z bohaterów filmu: krew przyciąga krew. Nic dziwnego więc, że miejsce te stało się domem pewnej mitycznej istoty.

Faktycznie istniejące, posiadające ciekawą historię miejsce, stanowi same w sobie świetną bazę/punkt wyjścia do napisania interesującego scenariusza. Nie spodziewałam się, że ktoś może połączyć taki motyw z mitologią. A jednak! I nie dość, że ktoś te dwa wątki połączył, to jeszcze zrobił to w zgrabny sposób. Już w pierwszych scenach, tajemnicza pieśń i plusk wody zdradzają widzowi z jakim niebezpieczeństwem będzie miał tym razem do czynienia. Jeśli jeszcze się nie domyślacie, chodzi o SYRENĘ. Tym razem nie będzie to jednak żadna ślicznotka o romantycznej duszy, marząca o tym by mieć nogi. Bądźmy szczerzy filmy z syrenami, to najczęściej komedie romantyczne. Nasze wyobrażenie o tych kochliwych pół rybach, pół ludziach pochodzi przede wszystkim z bajek. Mała Syrenka Andersena wolała zamienić się w pianę niż zabić ukochanego, a Disney zafundował nam szczęśliwe zakończenie całej historii. Współczesność zapomniała, że te morskie pannice, o których mowa, to potwory. Zdaje się nie dostrzegać tysięcy lat tradycji, które przestrzegała przed ich okrucieństwem. Nie dziwi mnie więc, że jeden z bohaterów filmu cytuje Odyseję Homera. To bowiem pierwszy, znany utwór, w którym pojawiają się syreny. Tutaj owe bestie, swoim śpiewem hipnotyzują i doprowadzają do pomieszania zmysłów, z przyjemnością topią żeglarzy, a poza tym po prostu smakuje im ludzkie mięso. Wypisz wymaluj opis naszej tajemniczej bohaterki.

Mamula
Fabuła nie jest zbyt skomplikowana. Dwie przyjaciółki Kelly (Kirstina Klebe) i Lucy (Natalie Burn) przyjeżdżają ze Stanów do Czarnogóry, by spotkać się z Alexem (Slobodan Stefanowic), kolegą ze studiów. Sytuacja jest trochę napięta, ponieważ Lucy i Alexa wiele kiedyś łączyło, a dziś ma on śliczną narzeczoną Yasmin (Sofija Rajovic). Dziewczyna jest rozczarowana i dopada ją zielonooki potwór – zazdrość. Rozgoryczenie jest jednak chwilowe, gdyż stare uczucie szybko odżywa. Relacje między bohaterami stanowią kompletnie bezsensowny wątek, na szczęście szybko zepchnięty w niepamięć. W ramach urlopowych atrakcji i mimo ostrzeżeń, cytującego Odyseję staruszka, dziewczyny wraz z przyjaciółmi postanawiają wybrać się na tajemniczą wyspę. A, co tam się dzieje i czyj to dom – raczej wiadomo i nie ma co się na ten temat rozpisywać.

Bohaterowie nie wzbudzają sympatii widza, drażnią nadmierną ekspresją i niezbyt inteligentnymi dialogami. Ich umiejętności aktorskie nie są po prostu na zbyt wysokim poziomie. Na tle młodych wyróżniają się na korzyść tylko dwaj starsi panowie (Franco Nero jako Niko i Miodrag Krstović jako strażnik syreny), ale ich nie obsadzano w rolach wymagających rozbierania się.  Na castingu do ról szukano najwyraźniej osób, które będą dobrze prezentowały się w strojach kąpielowych, nie takich, które potrafią grać.

Syrena
Film jest horrorem, powinien więc wywoływać w widzu napięcie – chociaż trochę. Niestety nie jest to tego typu produkcja. Nie za bardzo więc „przygody” bohaterów szargają nam nerwy i nie prowokują nas do zakrywania oczu. Jedyna mocna scena, to odcinanie głowy pewnej ślicznotce. Jednak ten brutalny akt (chociaż nie do końca, bo dziewczyna już nie żyje) kręcone z tak daleka, że nie mamy szansy w ogóle się tym przejąć. To co szczególnie mnie zirytowało to oklepane: nie ma zasięgu, rozdzielmy się, pięcioro młodych ludzi kontra jeden dziadek – oni histerycznie uciekają, on poluje na nich w „trybie” spacerowym. Pomysł na film, budzące zachwyt widoki i świetne umiejscowienie akcji rekompensowały mi jednak te niedociągnięcia i charakterystyczne dla niskobudżetówek słabe efekty.

Scenarzystów i reżysera (Milan Todorović, znany z Zone of The Dead 2009), trochę niestety poniosło na końcu filmu. W ostatnich scenach chwytałam się za głowę, gdy jeden z bohaterów poetycko filozofuje o syrenim milczeniu i przygotowuje się do walki z rozwścieczonym stadem śpiewających panienek…. Mimo to, myślę, że warto obejrzeć Mamulę w ramach poszerzenia horrorowych horyzontów i oderwania się od amerykańskich produkcji. Poza tym przyznam, że zaczęłam się zastanawiać nad wycieczką do Zatoki Kotorskiej.

Rok: 2014
Kraj: Serbia, Czarnogóra
Reżyser: Milan Todorović
Scenariusz: Barry Keating, Milan Konjevic

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...