09 września 2015

Duchowy przywódca Tybetańczyków i jego kotka /Kot Dalajlamy – David Michie/

Czy kot mnie słucha? Czy analizuje to co mówię? Czy prycha z pogardzą, gdy paplam o niczym przez telefon? Czy czujnie obserwuje mnie, gdy czytam na głos fragmenty książek? Dziwi mnie, że nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałam. Przecież jestem świadoma złożoności natury tej wspaniałej istoty...Dopiero jednak lektura Kota Dalajlamy spowodowała, że zrodziły się w mojej głowie pewne pytania. Dlaczego kot nie miałby się uczyć?

A to wszystko za sprawą głównej bohaterki książki Davida Michie, która dzieli się  nami swoimi wspomnieniami i przeżyciami. Oczywiście nie trzeba być jasnowidzem, by  domyślić się, że mowa o tytułowej kotce. Początek życia naszej kociej gwiazdy miał dramatyczny przebieg. Wraz z rodzeństwem została uprowadzona  przez dwóch biednych chłopców, którzy pragnęli zarobić na puchatych kuleczkach parę rupii. Jako najsłabsza z miotu nie miała szans - bez jedzenia, po upadku, który na zawsze osłabił jej tylne łapki – nie była zbyt atrakcyjnym „towarem”. Czuła, że powoli uciekało z niej życie. Chłopcy postanowili się jej pozbyć i szczelnie zawinęli ją – przyduszając - w gazetę. Na szczęście świadkiem sceny był przejeżdżający obok Dalajlama. Kupił kotkę i przygarnął ją pod swój dach. Mała szybko doszła do siebie, porządnie odkarmiona (a nawet przekarmiona) stała się wdzięcznym towarzyszem mnichów. W związku z tym, że odkąd zawitała pod dach Jego Świętobliwości uzyskała dostęp do wielkich tajemnic  i wiodła ekscytujące życie pełne nauk - postanowiła się z nami podzielić swoimi doświadczeniami. Po co bowiem komuś wiedza, skoro nie przekazuje jej dalej??? Nawet kot wie, że tylko wtedy stanowi ona jakąkolwiek wartość.

Ten szczególny pers himalajski – jak to kot, o czym pisał nawet Prattchet - ma wiele imion: Śnieżne Lwiątko (zwierzę mityczne, symbol bezwarunkowego szczęścia), KJŚ (Kotka Jego Świętobliwości), Rinpocze (co,  znaczy „drogocenna”), Mousie -Dong i Najśliczniejsze Stworzenie Świata. Zdarzają jej się mniejsze i większe „wpadki”, ma rozliczne słabości: kocha jeść – co kończy się niepohamowanym obżarstwem, bywa zazdrosna, leniwa, w obliczu niepowodzeń traci pewność siebie. Jest taka jak my. Mimo to potrafi się uczyć i wyciągać ze swoich błędów wnioski.  Więc skoro kot to umie, to dlaczego my mielibyśmy nie potrafić? Zabieg zastosowany przez autora książki, czyli opowiadanie o poszczególnych naukach Dalajlamy „ustami” kota, odbiera im ciężar. Kocie przemyślenia i zabawne sytuacje, w jakich znajduje się bohaterka, czyni z lektury przyjemny poradnik o tym, jak żyć by być szczęśliwym. Gdybyśmy czytali tylko o bezgranicznej mądrości i dobru Dalajlamy, poczulibyśmy się przytłoczeni i maluczcy…

W każdym rozdziale autor przekazuje czytelnikowi jakąś zakamuflowaną naukę. Różne wydarzenia w życiu kotki, pojawiające się nowe osoby, stają się pretekstem do przemyśleń nad jakością i celem życia. Autor głównie porusza tutaj kwestie związane z samorozwojem i motywacją: nie ważne są okoliczności w jakich żyjesz tylko to co o nich myślisz, szczęście daje nam uszczęśliwianie innych, skupianie się tyko na sobie powoduje choroby, jeśli naprawdę czegoś chcesz, dąż do tego, brak wiary we własne możliwości to słabość, a ta oznacza, że jesteś leniwy. Dlatego książka Michie, to raczej punkt wyjścia, wstęp do treningu motywacyjnego niż analiza i interpretacja buddyjskich nauk. Ci którzy liczyli, że zgłębią tajniki systemu filozoficznego się zawiodą.

W jakieś recenzji wyczytałam, że filozofia buddyzmu jest obca naszemu kręgowi kulturowemu, gdyż u nas w obronie róż nikt nie zaprzestanie oprysków i nie będzie wynosił szkodników za ogrodzenie. Nie wiem na podstawie czego autor (lub autorka) wysnuli takie wioski – dla mnie wynoszenie ślimaków i obrona kretów to np. norma. Jeśli ktoś jednak sugeruje, że Dalajlama czci szatana, może także nie wierzyć w to, że nie każdy Europejczyk rości sobie prawo do decydowaniu o życiu innych istot. Nawet jeśli powszechnie uważane są za szkodniki.

Nie oczekujmy żadnych analiz ani skomplikowania, to ciepła i odprężająca lektura. Lekka i przystępna forma tekstu, czyni z niej ciekawy umilacz czasu. Takie czytadełko na jedno popołudnie, które poprawi nam nastrój.

Autor: David Michie
Tytuł: Kot Dalajlamy
Tytuł oryginalny: The Dalai Lama’s Cat
Tłumaczenie: Marta Czub
Wydawnictwo: Helion
Wydanie: I
Rok wydania: 2014
Oprawa: miękka
Ilość stron:184
Cena: 34,90

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...