04 września 2015

Co nam zaoferujesz sycylijska Lolitko? /Zapach twojego oddechu – Melissa P./

Kolejna książka, której jedynym plusem jest intrygująca okładka. I właśnie na niej radziłabym zakończyć lekturę. Zapach twojego oddechu to chaotyczny, przeciekający przez palce bełkot, pozbawiony jakichkolwiek konkretów i najdrobniejszego sensu. W skrócie: pomyje. Pierwszy raz czytałam te „dzieło” 8 lat temu. Wtedy trafiły do mnie pojedyncze zdania i wypisałam sobie kilka cytatów. Niepotrzebnie chciałam sprawdzić czy i dziś tak będzie…

Nastoletnia bohaterka ucieka z Katanii – miejsca swej wiecznej udręki – do Rzymu, gdzie pragnie rozpocząć nowe życie. Boleśnie przekonuje się, że zmiana miejsca nic nie daje - przed samym sobą bowiem nie można uciec. Dziewczyna przywozi więc do nowego miejsca swoje żale, namacalne lęki, zazdrość, obsesję, paranoję, desperację... i przede wszystkim wybujałą wyobraźnię. Pisząc w wielkim skrócie bohaterka jest po prostu do głębi nieszczęśliwą osobą, znękaną przez własne myśli. Pocieszenia szuka w przygodnych romansach, opartych tylko na fizycznej bliskości. Wchodzenie w puste relacje kończy się, gdy poznaje swojego księcia z bajki. Happy endu jednak nikt się tutaj nie spodziewa. Bohaterka zbyt jawnie i zbyt szybko podąża drogą wyniszczenia ku autodestrukcji. Z tekstu, który jest zlepkiem luźnych myśli i w ogóle się nie klei, jesteśmy w stanie wydłubać informację o tym, że nasza bohaterka napisała książkę i co sprawiło, że teraz jest sławna. To utwierdza czytelnika w przekonaniu, że powieść (za duże słowo), którą trzyma w dłoniach, to kolejna autobiografia Melissy P. Pierwszą był skandalizujący pamiętnik Sto pociągnięć szczotką przed snem, w którym opisała ona swoje wybujałe życie erotyczne i który stał się bestsellerem. No cóż, nieletnie dziewczynki i seks – to się zawsze sprzedaje.


Melissa P. na kartach książki rozlicza się z matką, molestującym ją ojcem (chyba), trudnym dzieciństwem (chyba) lub tęsknotą za nim. Tutaj także kocha i zostaje porzucona. Dąży do autodestrukcji, jak wiele osób borykających się ze sprawami, które są ponad ich siły. Dla każdego jego problemy są najważniejsze, nie mamy prawa ich umniejszać lub uznawać za błahe. Bylibyśmy wtedy hipokrytami, bo czy nasze problemy nie są najgorsze, czy nie my właśnie wpadliśmy w najgorszą z mrocznych otchłani?? Skoro my tak mamy, inni też mogą. Sprawy nie ułatwia wiek autorki – to nastolatka. Dziewczyna dorasta, jest więc przekonana o własnej wyjątkowości, a zarazem potrzebuje mnóstwa akceptacji. By pisać o ponadczasowych i powszechnych problemach, z przekonaniem, że są one wyjątkowe, tak by czytelnik w bohatera uwierzył - trzeba umieć to robić. Jeśli robi się to tak jak zrobiła to Melissa P. powstaje bardzo śmieszny wytwór. Zwłaszcza, że jej książka została napisana w formie otwartego listu do kardynała Camillo Rudiniego. Nie wiem po co. Miało to kogoś zgorszyć? Zbulwersować? Niestety w moim odczuciu był to dziecinny krzyk o uwagę.

Zapach twojego oddechu czyta się bardzo trudno, mimo iż książka jest krótka. Kolejne akapity (już nawet nie strony) rzadko kiedy są ze sobą powiązane. Kolejne przenośnie i porównania są niezrozumiałe. Autorka nie dba o to by czytelnik w ogóle zrozumiał co siedzi w jej głowie. Wspomnienia z dzieciństwa mieszają się ze wspomnieniami sprzed kilku miesięcy, dni, i jeszcze na dokładkę mieszają się z teraźniejszością. Po prostu grafomaństwo wyższego szczebla, z wyskakującą, jak Filip z konopi zjawą matki na czele.

Równie mało co sensu jest w tej powieści seksu. Właściwie większość „scen” została zacytowana w blurbie (czyli aż dwie). Autorka miała najwyraźniej zapędy by tym razem stworzyć dzieło głębokie, odkrywcze i refleksyjne. Niewiele jednak z tego wyszło. W pewnym momencie zauważa: Nie cierpiałam pisać o bzdurach. Na usta aż ciśnie się pytanie – a co innego niby napisałaś? Co ja właśnie próbuję czytać? Bzdury na kiju moja droga! I na dokładkę uczepiłaś się tych ducha winnych ważek... Bohaterka kocha i cierpi, chce zadawać ból sobie i ukochanemu i to jest zrozumiale – wiele osób przeżywa coś podobnego w skrajnych sytuacjach. Gdyby jednak napisała czytelniej, co jej się TAKIEGO przytrafiło, jakie rany w sobie nosi, mogłabym zrozumieć źródło zaburzeń, obsesji i paranoi. A tak zwyczajnie jej nie wierzę. Nie czuję w tej książce prawdy, mam wrażenie, że to nieudany popis kogoś, kto naprawdę myśli, że jego przemyślenia są niesamowite, na dokładkę przerabia je pod publiczkę. Brakuje mi tu prawdziwych emocji, lęków i autentycznego rozdarcia.

W ramach podsumowania zaprezentuje cytat z podziękowań autorki: ...pragnę podziękować tym wszystkim, którzy mnie nienawidzą, ponieważ to dzięki nim kocham siebie jeszcze bardziej (taka jestem zbuntowana i kontrowersyjna) i tekst ze wspomnianego blurba:

Siadam na mokrym i wilgotnym zlewie. Od kontaktu naszych ciał aż drży moja skóra i każda wystająca część mojego ciała wznosi się do góry. Wchodzi we mnie, opada na mnie całym ciałem i szepcze mi rozkoszne słowa, rozgrzewając oddechem płatek ucha.

Siedzę naga przy komputerze, on zmywa w kuchni talerze i pogwizduje. Lubię odgłos pisania, lubię ten rumor. Potem wkłada CD, a ja pisząc, podświadomie wprawiam w kołysanie mój fotel obrotowy. Nie mamy jeszcze firanek, a okna są wysokie, typowe dla osiemnastowiecznych kamienic. Każdy może nas zobaczyć, ale sprawia nam przyjemność myśl, że ktoś mógłby nas oglądać, kiedy się kochamy. Pewnie to typowe dla zakochanych – pokażmy wszystkim, że się kochamy. Zaczynam krążyć po korytarzu, muskam palcami ściany, idę do salonu i stając na palcach, głaszczą drzewo bonsai. On stoi tyłem, obejmuję go na wysokości klatki piersiowej i zaczynam ocierać się o niego wzgórkiem łonowym. Odwracam go zdecydowanym ruchem, patrzę na niego spod spuszczonych powiek, wiadoma, że robię coś, co mu się podoba. Odwracam się, ocieram się o niego pośladkami, a on delikatnie głaszcze mnie po plecach.

Rzadko kiedy jestem tak bardzo na nie – NIC mnie w tej książce tym razem nie przekonało.

Autor: Melissa Panerello
Tytuł: Zapach twojego oddechu
Tytuł oryginalny: L'odore del tuo respiro
Tłumaczenie: Karolina Dyjas
Wydawnictwo: Albatros
Wydanie: I
Rok wydania: 2007
Oprawa: miękka
Ilość stron:150
Cena: -

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...