29 lipca 2015

Ptasie psoty i zgryzoty – Zbigniew Dmitroca

Podczas ostatniej wizyty w księgarni, znalazłam pięknie ilustrowany zbiór zabawnych rymowanek dla dzieci. Głównymi bohaterami zamieszczonych w nim tekstów są ptaki: od mało znanych makolągw i jemiołuszek, po powszechne i łatwo rozpoznawalne bociany, wróble i sowy. Nasi pierzaści przyjaciele nie zostali nam przedstawieni jednak w typowych dla siebie sytuacjach: pingwin marzy o łyku wina, bocian pada ofiarą mobbingu – w roli agresorów występują żaby, a mądra sowa, wróży sobie z płatków dzikiej róży i traktuje to śmiertelnie poważnie. Dzięki takiemu podejściu wierszyki Dmitroca są „znośne” także dla dorosłego, do którego autor bardzo wyraźnie puszcza oko.

Zatapiając się w lekturze, dziecko poznaje różne gatunki ptaków (a dorosły ma powtórkę). Czytanie wierszyków można połączyć więc także z lekcją biologii i pokazać maluchowi, jak dany ptaszek wygląda naprawdę. W dobie internetu można nawet pooglądać go i posłuchać na znalezionym w sieci filmiku. Oprócz rodzimych szpaków, sokołów, kawek, sójek, szczygłów pojawiają się tutaj także pingwiny i papugi. Można więc pobawić się z dzieckiem w wyliczankę: ile różnych gatunków autor „zamknął” w 28 tekstach (zapewniam, że sporo). Ilustracja plus tekst to, jak widać świetny punkt wyjścia do zorganizowania różnych zabaw. Można popuścić wodze fantazji i dopowiedzieć sobie początki i ciągi dalsze ptasich przygód (np. o co pokłóciły się sójki?). Można oczywiście także (ale to nie w ramach usypiającej dobranocki) odgrywać wybrane scenki, np. ucieczkę drozdów przed kotem.

Pamiętajmy, że książki nie służą tylko do czytania. Stanowią wspaniałą inspirację do różnych innych form spędzania czasu. Rozwijają na wielu poziomach, dlatego są takie niezastąpione. Rodzice, którzy chcą jak najszybciej uśpić dziecko czytanką, idą niestety na łatwiznę. Czasami – wiadomo – tak trzeba, dla własnego zdrowia psychicznego, oby nie stało się to jednak normą.

Na minus publikacji niestety przemawiają niektóre przestarzale sformułowania (np. Mierz zamiar podług sił), których znaczenie na pewno będzie trzeba wyjaśniać maluszkowi i nie będzie to łatwe. Pomocne nie będą także zbitki słowne, które stanowią wyzwanie dla niewprawnego języka – dobrze więc poćwiczyć przed oficjalnym czytaniem z maluchem.

Za to cały las
Aż do łez śmiał się z tej bójki,
Więc na drugi raz
Sójka sójce nie da w bok sójki.

W luźnej atmosferze "chichów" i zabaw, zachęcajmy małego czytelnika do wypowiadania i powtarzania różnych  -pojawiających się w tekstach - słów i zwrotów. Taka gimnastyka buzi na pewno nie pójdzie na marne. Niewinne wierszyki Dmitroca stanowią świetny bodziec do dalszych poszukiwań informacji, pobudzają wyobraźnię i jeszcze przy tym uczą dobrych manier. Morały na szczęście są dosyć delikatnie przemycone i nie rażą po oczach. Z uśmiechem więc wyłuskamy je z tekstu. Pamiętajmy więc, że nie ma co być upartym i się bić – w zasadzie o nic, a gdy mama prosi, lepiej się nie brudzić, bo ona może się naprawdę nieźle wkurzyć.


Autor:  Zbigniew Dmitroca
Tytuł: Ptasie psoty i zgryzoty
Ilustracje: Anna Kaszuba - Dębska
Wydawnictwo: Świat Książki
Wydanie: I
Rok wydania: 2010
Oprawa: twarda
Ilość stron: 63
Cena: 27,00




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...