07 lipca 2015

Gdzie Ci mężczyźni? /Trzech panów w łóżku, nie licząc kota. Romans pasywny - Bartosz Żurawiecki/

To jedna z tych książek – przyznaję się bez bicia – którą kupiłam dla samej okładki. Utrzymana w stylu retro, dumnie prezentuje zdjęcie zrobione z okazji ważnego rodzinnego wydarzenia. To, co widzimy na fotografii od razu sugeruje nam jednak prześmiewczy, ironiczny charakter treści. Widnieje na nim bowiem trzech eleganckich mężczyzn z cygarami i w melonikach oraz kotka ze skwaszoną mordką (jakoś mnie jej postawa nie dziwi), w welonie. Hipnotyzująca kompozycja. Ponadto tytuł zaproponowany przez Żurawieckiego, odsyła nas do  Trzech panów w łódce, nie licząc psa Jerome'a, tym bardziej byłam więc ciekawa jego  książki -jako wariacji na temat klasyka. Niestety trochę trwało zanim udało mi się tę książkę upolować. Jakież było moje zdziwienie, gdy - już dotaszczywszy zdobycz do domu - przeczytałam blurba. Okazało się, że kupiłam powieść gejowską. Zresztą, mądra po fakcie, stwierdzam, że powinnam była dostrzec przekorę podtytułu: Romans pasywny. Cóż, widać była już najwyższa pora na to, by poszerzać horyzonty, więc zabrałam się do lektury, ucieszona, że najwyraźniej koty to nie tylko wizytówka starych panien.

Niestety nie mam porównania więc nie wiem, czy to co zowie się literaturą gejowską jest wewnętrznie jednorodne, tak jak np. romansowa literatura kobieca – którą notabene omawiana pozycja mi przypomina. Odebrałam tę książkę tak: heteroseksualną kobietę mającą miłosne rozterki i różne problemy egzystencjalne (kłopoty w pracy i w końcu brak pracy, kasy i partnera, doprawione napiętymi relacjami z rodziną) zastąpiono tutaj homoseksualnym mężczyzną. Czyli powszechnie znane dekoracje pozostawiono bez zmian, podmieniono tylko figurę i w wyniku tego działania powstało gejowskie romansidło. Jego główny bohater – Adam - boryka się jednak nie tylko z problemami związanymi z życiem we współczesnym świecie, dodatkowo staje się ofiarą gombrowiczowskiej gęby odmienności, której znaczenie zatraca się w brudzie hipokryzji kolejnych dni. To powoduje, że w przypadku  tej powieści Żurawieckiego mamy do czynienia z pastiszem, antyromansem i....kreacją anybohatera.

Fabuła jest prosta. Główny bohater, Adam, wiedzie spokojną, stabilną egzystencję: Adam osiągnął prawe wszystko, co gej w jego wieku mógł w tym kraju osiągnąć. Miał dobrą pracę (…), męża- zapalonego kucharza po studiach doktoranckich, kochanka – napalonego małolata z fan clubu Anny Jantar, sympatię kolegów, szacunek sąsiadów, którzy uprzejmie udawali, że niczego się nie domyślają, (…) widok z okna na tereny zielone, srebrną kartę Citibanku i nadpłatę w rocznym picie. Wszystko zmienia się w momencie, gdy Mąż Adama, wyjeżdża do Warszawy, gdzie dostaje lepszą pracę. Mała stabilizacja naszego bohatera lega w gruzach. Nie potrafi wypełnić pustki, traci motywację i chęć do życia. W efekcie załamania traci też pracę. Potrzeba przynależności do kogoś, bycia dla kogoś ważnym powoduje, że Adam uzależnia się od się przyjaźni Pawła i Michała - pary do której się dołącza. Mężczyźni jak zdradza tytuł sypiają razem, ku niezadowoleniu Heleny. Kocica pozbawiona ogromu wygodnej przestrzeni do spania, staje się jeszcze bardziej, niż zazwyczaj, nachmurzona i humorzasta. Związek „na trzeciego” musi się kiedyś jednak skończyć, Adama czeka więc również koszmar randkowania. Każdy, kto po trzydziestce szukał partnera doskonale wie o co chodzi. Pole manewru jest ograniczone, a nie chodzi tylko o to, by po prostu z kimś być, ale żeby to bycie miało jakość.

Adam w swojej historii jest niesamowicie pasywny. Można to tłumaczyć tym, że przechodzi trudny etap w życiu, co powoduje, że jest wewnętrznie słaby, miękki, żyje w poczuciu zagrożenia i sam nie wie czego chce. Jego zagubienie przywodzi mi na myśl, niesamowicie trafny demotywator, który miałam okazje niedawno widzieć: 13,7 miliarda lat istnienia wszechświata zaowocowało istotami czującymi coś w rodzaju lekkiego dyskomfortu spowodowanego tak jakby brakiem sensu. Historia Adama kończy się tak jak się zaczyna: nagle. Autor nie przypieczętował jego losu, zadbał więc o to byśmy się nie dowiedzieli, co go czeka. Wiemy tylko, że dostał szansę, taką samą jaką i my dostajemy z każdym nowym dniem. A co z nią zrobi(my) stoi pod znakiem zapytania - życie.

Autor z jednej strony śmieje się jawnie z tego, co w świadomości społeczeństwa buduje tożsamość homoseksualisty, czyli z jego seksualności. Z premedytacją bawi się stereotypami, budując kolejne, bardziej lub mniej, zabawne scenki obyczajowe. Z drugiej strony jego książka pokazuje, jak niewiele tak naprawdę różni od siebie ludzi. Każdy dąży do tego samego: chce kochać i być kochany, potrzebuje czułości i przywiązania. Pod tym względem powieściowi Paulina (która kocha gejów) i Adam (życiowy rozbitek) są dokładnie tacy sami – mają marzenia, lęki, bagaż emocjonalny i zderzają się ze ścianą rzeczywistości i pułapką, która zastawiła na nich źle rozumiana „wolność”.

Trzech panów w łóżku, nie licząc kota to lekka, niespecjalnie odkrywcza powieść o życiu i wegetacji zamulonej generacji. Nie ma tutaj wielkich słów, manifestów ani prywatnej „wojenki”. Gdy autor wchodzi w rolę wykpiwającego hipokryzję satyryka, rozkłada czytelnika na łopatki celnymi ripostami, gdy daje się poznać jako zdystansowany obserwator, skłania nas do zadumy nad tym co zastane, skostniałe i pozornie elastyczne. Żurawiecki zaprezentował nam także specyficzny język i styl: ironiczny, cięty, pełen przestawek, odwrotnego szyku i angielskich wtrętów. Narzędziami, których używa buduje celowo kiczowatą i wyolbrzymioną treść. Na początku lektury trudno było mi się do tego przyzwyczaić, gdy w końcu się wczytałam - w pewnym momencie - taka forma wypowiedzi się już „zużyła” i zaczęła mnie irytować. Dobrze więc, że powieść nie jest dłuższa. Autor wycisnął z tej prostej historii ile się dało i w porę odpuścił, zanim stała się niestrawna.

Autor: Bartosz Żurawiecki
Tytuł: Trzech panów w łóżku, nie licząc kota. Romans pasywny
Wydawnictwo: Sic!
Wydanie: I
Rok wydania: 2005
Oprawa: miękka
Ilość stron: 140
Cena: 23,00 zł

Tekst także na portalu Kocie Tajemnice:


1 komentarz:

  1. blackhairdryer8 lipca 2015 14:45

    Dziękuję Ci za tą recenzję. :) Koniecznie muszę przeczytać książkę!

    http://blackhairdryer.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...