20 lipca 2015

Atak krwiożerczych „zębatych odbytów” /Inwazja krwiożerczych pijawek - James Cullen Bressack/ 2014

Rozumiem, że oszałamiająca plejada gwiazd występujących w tym filmie, może onieśmielać i rzucać się na mózg, ale żeby pijawki pomylić z minogami?? Błąd w polskim tytule trzeba koniecznie sprostować. Pokuszę się więc o krótką lekcję biologii - dla opornych.

Pijawka należy do podgromady zwierząt z typu pierścienic. Prowadzi drapieżniczy lub pasożytniczy tryb życia - rzuca się, mniej więcej, na wszystko co się rusza z tymi swoimi niezbyt atrakcyjnie wyglądającymi przyssawkami. Z wyglądu przypomina innego niesłynącego z urody zwierza: „ślimaka bez skorupki”. Pijawki od lat mają zastosowanie w hirudoterapii, czyli leczeniu, które polega na przystawianiu ich do ciała (brrrr, aż mnie trzepie na samą myśl). Minóg to takie dziwne coś co nie jest rybą, chociaż często się to rybą nazywa. Ma płetwę grzbietową, ale nie ma czaszki ani żuchwy – to bezżuchwowiec, albo bezszczękowiec (jak kto woli). Z rybą ma tyle wspólnego, że na niej pasożytuje i tyle. W związku z tym, że nie ma szczęk, nie ma też zębów. Chociaż trzeba przyznać, że to co ma w paszczy (otworze gębowym), zęby łudząco przypomina – są to jednak tyko haczykowate wyrostki. W Polsce te kręgowce są zagrożone wyginięciem i znajdują się pod ścisłą ochroną. Więc chętnie pomoglibyśmy amerykańskim przyjaciołom w ich kłopocie – mogliby nam kilka podrzucić, zamiast je tłuc bez opamiętania. W gwoli wyjaśnienia więc: to z czym naprawdę walczą bohaterowie filmu to MINOGI, nie PIJAWKI!! Osobie, która tłumaczyła tytuł nie chciało się nawet zajrzeć do słownika. Wstyd!!

U góry MINÓG na dole PIJAWKA atakująca ślimaka
Możliwe, że owego człowieka przeraziły pierwsze dwie minuty filmu i dalej nie oglądał. W owych pierwszych minutach, minogi pokazały już co potrafią, czyli np. skakały, jak tresowane delfiny (są to  samouki, co niejako dowodzi wyższości gatunku istniejącego w prawie niezmienionej formie od 400 mln lat nad ssakami) Nasi główni bohaterowie, nie czyniły tego jednak ku uciesze gawiedzi, lecz po to by przegryźć (pamiętajmy, że nie mają zębów) się przez ubrania swojej ofiary. Okazały się też na tyle sprytne, by tak się dobrać do nieszczęsnego człowieka by zaciągnąć go do wody.... Co by nie mówić wstęp mocny. Ale potem było jeszcze lepiej – trzeba było poczekać i przeżyć jeszcze większy wstrząs. Pamiętacie tego rudego z Ani drgnij? Zack Ward jest najwyraźniej na topie. Potem moje oczy zaatakowała Shannen Doherty, jako Cate, żona specjalisty od minogów. Kojarzycie ją na pewno z Beverly Hills 90210 i pamiętnych Czarodziejek. Albo mimo tego, jakie krążą o niej plotki, ma jednak poczucie humoru, albo bardzo ją już niebyt w Hollywood przycisnął i zdecydowała się na fuchę w kinie klasy „Z”. Ten uroczy obraz zaszczycił jeszcze swoją obecnością inny „gwiazdor” - Jason Brooks wystąpił w roli wspominanego specjalisty Michaela. Drogie panie, muszę was uprzedzić, że trudno go rozpoznać. Ubrany od stop do głów nie przypomina sam siebie - w Słonecznym patrolu nosił zdecydowanie inny „mundurek”. Całkowitym zaskoczeniem była dla mnie obecność Christophera Lloyda (Powrót do przyszłości), występującego w roli chciwego burmistrza, który dał się załatwić minogom od mało dżentelmeńskiej strony, w mało dżentelmeńskiej sytuacji. Ten to ma dopiero do siebie dystans.

Poza tą aktorską „śmietanką” film nie ma w sobie już nic, co by nas zaskoczyło. Jak w tego typu produkcjach gore ogranicza się do czerwonej pianki na powierzchni wody, i robienia sekcji zwłok ubranemu nieboszczykowi. Atakujące na lądzie minogi są kiepskiej jakości CGI. Królują tutaj niesamowicie kwestie, które aktorzy wypowiadają z pełnym emocjonalnym zaangażowaniem, pewnie nie zastanawiając się nawet nad ich sensem bo by im utknęły w gardłach, np. Te minogi są silne, szybkie i chcą ludzkiej krwi! Fabuły właściwie tutaj nie ma, a jeśli się już jej chcieć na siłę doszukać, to i tak chodzi tylko o to by „walić” w bezżuchwowce czym popadnie. A okazuje się, że możliwości są niewyczerpane i można unicestwić agresora na różne nietypowe sposoby np. ściskając go prostownicą.

Film może pobić rekord w kategorii: ile razy w przeciągu 90 minut, można powiedzieć słowo minóg. Tylko raz Cate pokusiła się o kreatywność nazywając jednego osobnika „zębatym odbytem”. I stąd pochodzi moja propozycja zmiany tytułu filmu, na Atak krwiożerczych zębatych odbytów. Podsumowując: obraz ten jest zbyt sztampowy i zbyt nieoryginalny (jak na „zetki”), by na dłużej zagrzać miejsce w mojej pamięci. Na miejscu reżysera bym się nie przyznawała, że to „moje” dzieło i raczej bym tego w portfolio nie umieszczała... Tak na marginesie, plakat wyjątkowo nietrafiony.

Rok: 2014
Kraj:USA
Reżyser: James Cullen Bressack
Scenariusz: Anna Rasmussen, Delondra Williams


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...