17 czerwca 2015

Zęby Erika Estrady /Chupacabra vs Alamo – Terry Ingram/2013

Uwaga! Film sponsorowany przez Barszcz Winiary – różowawy płyn leje się bowiem strumieniami.

Sprawa wygląda tak, żona Estrady (w roli stróża prawa wszechczasów Carlosa Seguina) nie żyje, a on – mega twardziel - ma problem z porozumieniem się dorastającymi dziećmi. Jego syn należy do przemycającego narkotyki gangu, a córka wymyka się na randki z nieodpowiednim chłopakiem. Jakby miał mało kłopotów przydzielono mu jeszcze nową partnerkę Tracy Taylor (Julia Benson), którą zatrudnia do noszenia wody, a ona śmie się stawiać – JEMU?! Przecież on ma motor i skórzaną kurtkę! No właśnie motorek….Nasz dzielny bohater, przez pół filmu pędzi gdzieś na tej maszynie: a to przez bezkresne pustkowia, a to centra zatłoczonych miast. I może byłoby to fajne, gdyby on naprawdę na tym motorze pomykał. Niestety, aktor tylko siedzi na siodełku z zaciętą miną twardziela, i jego dosyć nieudolnie wycięty wizerunek zostaje naniesiony na różne tła… Naprawdę tak trudno zrobić kilka ujęć gościa jadącego na motorze? Rozumiem, że Estradzie mogła krępować ruchy przyciasna kurtka i mógł się bać, że wiatr zdmuchnie mu tupecik, ale są na świecie dublerzy. I gdy on sobie tak siedzi, a jego włosy w pędzie ani drgną, giną kolejni ludzie. Chupacabry bowiem postanowiły wyjść z ukrycia i zorganizować zmasowany atak na ludzi. Przyczyna jest prosta: są chore. Koniec końców nasz bohater z garstką ocaleńców barykaduje się w Alamo. Włamanie się do środka to jednak nic dla wściekłych bestii. Bohaterowie postanawiają wysadzić więc zabytkową budowlę wraz z nimi. Oczywiście na zakończenie Estrada pojednuje się z dziećmi i jedzie dalej walczyć ze złem. Aż się łezka w oku kręci.  

Trzeba to głośno powiedzieć: film ten nie dorasta do pięt produkcji Chupacabra: mroczne otchłanie. Mimo, że też była to niskobudżetówka klasy „Z”, tam przynajmniej bestia była bestią. Trafiały się sceny, gdzie została wygenerowana komputerowo (gdy udaje Spidermana), ale głównie grał ją aktor w kostiumie. Tutaj stadko chupacabr jest tylko i wyłącznie komputerowe – już lepiej by było, gdyby wzorem twórców Zabójczych ryjówek, przebrali za nie jakieś konkretne psy. Twórcy ich komputerowych wizerunków, jak zwykle mieli problem z proporcjami, bo raz stwory są spore - mniej więcej jak wyżły -, a raz mają rozmiary chomika. Ponadto w Chupacabra vs Alamo,  legendarne stworzenia nie są kuloodporne, wyglądają jak skrzyżowanie hieny z wyleniałym kojotem i chorują na wściekliznę. Mimo wywołanej przez chorobę agresji, która spowodowała, że wymordowały pół miasteczka, zachowują się nadal bardzo kulturalnie, gdy chcą wejść do pokoju, to grzecznie przekręcają klamkę, a nie wbijają razem z drzwiami. Również są na tyle inteligentne by zorganizować pułapkę na połączone przeciwko nim siły policji i przemytników narkotyków.

Gra aktorska nie powala, pozostaje na poziomie latynoamerykańskich telenowel – jest sztuczna i przesadzona. Tego jednak można się było spodziewać. Zaskakujące jest coś innego. Główną rolę w Chupacabra vs Alamo grają bezkonkurencyjne, sztucznie, białe zęby Eryka Estrady (oglądajcie film w okularach przeciwsłonecznych) i jego skórzana  (przyciasna) kurtunia. W sumie to jedyne elementy godne uwagi w tej produkcji. Ten okrutnie kiepski film jest dzięki nim na tyle śmieszny, że pozwala nie zasnąć w trakcie projekcji.

W sumie film Ingrama rozwiązuje odwieczną tajemnicę. Tylko się nam wydaje, że chupacabra jest nieuchwytna i nikt jej  nigdy nie widział. Człowiek gdy ma z nią do czynienia po prostu myśli, że to gatunek psowatych i raczej nie zastanawia się jaki. Podobnie dzieje się z innymi tajemnicami. Pracownik muzeum np. odkrywa w Alamo tajemny tunel, który wcale nie był tajemny, bo w sumie nikt go jakoś specjalnie nie ukrywał. Jednym słowem to film o tym, że rozwiązania wielkich zagadek (które nie są wcale zagadkami) mamy tuż przed nosem i tylko musimy otworzyć oczy żeby je wreszcie dostrzec.

Rok: 2013
Kraj: USA
Reżyser: Terry Ingram
Scenariusz: Peter Sullivan


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...