10 czerwca 2015

Parę słów o "Miasteczku" Radeckiego i Cichowlasa cz. 1

Żyjemy w czasach, w których najmniejsza, zapomniana wioska stała się już „wioską planetarną”. Jedynym wyznacznikiem odrębności takiej miejscowości a zarazem spoiwem, zapewniającym jej wewnętrzną jedność jest opowieść. Morwany – tytułowe miasteczko powieści Cichowlasa i Radeckiego - mają swoją. Dzięki niej, mimo pozornej, zewnętrznej zmienności zachowały wewnętrzną stałą, pierwotną formę. To co je niszczy zarazem gwarantuje im ocalenie, a że następuje ono w piekle, no cóż.... Są takie zamki, w których klucze się łamią i nic na to nie poradzimy.

W tym konkretnym miejscu wydarzyło  coś, co uległo zapomnieniu. Czas zatarł tutaj ślady przeszłości, a ludzie zapomnieli jakie brzmienie miał jej głos. Wspomnienia zbyt płoche i ulotne scaliły się z współczesnym sposobem oglądania świata: krótkotrwałym, powierzchownym. Triumf tego, co chwilowe i szybkie w Morwanach był jednak krótki. Pradawne nie zapomniało o swoich korzeniach, tak jak zaczęli czynić to ludzie. Opowieść nie ustąpiła tysiącom historii nakładających się na siebie, pozbawionych treści. Przysnęła tylko i czekała na przebudzenie. Dla mnie więc, to właśnie OPOWIEŚĆ Morwan jest głównym bohaterem powieści Cichowlasa i Radeckiego. Opowieść, która nie zapomina, mimo iż sama została zapomniana. Dlatego uważam również, że wydźwięk Miasteczka jest nieco szerszy, niż może się to pozornie wydawać.

Opowieść z którą mamy do czynienia jest szczególna, i to nie tylko ze względu na swoją mięsistą konsystencję. Jej charakter pozwala uznać ją za element, będący wspólną cechą (wyznacznikiem) przeklętych i nawiedzonych miejsc. Każda z takich przestrzeni ma bowiem swoją historię. To ona powoduje, że zwykłe letnisko, dom, kamienica, las stają się nadprzyrodzonym labiryntem. Próby odnalezienia w nich drogi kończą się niepowodzeniem, najczęściej powrotem do punktu wyjścia. Bohaterowie miotają się, są coraz bardziej sfrustrowani i przestraszeni. Szukają bezpiecznego miejsca w pułapce, w której utknęli. Czasami wydaje im się, że dopięli celu, to jednak tylko gra nadprzyrodzonych sił, które dają im złudzenie, że mają nad czymkolwiek kontrolę. A przecież trafili w samo serce innej rzeczywistości.

Pod tym względem Miasteczko wpisuje się idealnie w schematy: bohaterowie całkowicie nieświadomi niebezpieczeństwa zostają wplątani w intrygę. Gdy już zaczynają wyczuwać, że coś jest nie tak wypierają to ze świadomości. Coraz głębiej zapadają się w bagno zdarzeń, z którego nie ma już ucieczki – a dzięki ich ignorancji czytelnik coraz bardziej pragnie rozwikłać zagadkę i zaspokoić swoją ciekawość. Klasycznie również odczucia i oczekiwania bohaterów ulegają przewartościowaniu: na początku chcieli sielanki, bezpiecznego relaksu, ucieczki o stresów dnia codziennego, później zwyczajnie walczą już tylko o przetrwanie - pragną żyć. 

Schematy schematami, dobrze poprowadzone i ciekawie wypełnione wcale nie muszą razić. Wczytując się więc w pewien wyznaczony przez nie rytm, czytelnik dobrze się przy tym bawiąc, traci czujność. Wydaje mu się przecież, że stoi na pewnym, zbadanym gruncie. I im bardziej jest pewny swego, tym bardziej daje się zaskoczyć, tym boleśniej przekonuje się, że grunt na którym stał był tylko iluzją.

Komu się spodoba: lubiącym powieści grozy i horrory podszyte słowiańską mitologią; szukającym w horrorach specyficznego, złowrogiego nastroju; lubiącym dawać się zaskakiwać;

Komu się nie spodoba: liczącym na naprawdę "mocną" perwersję; tym, którzy chcą lubić bohaterów czytanych przez siebie powieści; tym, którzy poczują się urażeni stosunkiem autorów do niezbyt ambitnej literatury kobiecej;

Druga część tekstu o "Miasteczku": TUTAJ


1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...