06 maja 2015

Osiem znaczy wieczność /Osiem – Franciszek Kacyniak/

Po przeczytaniu książki Franiszka Kacyniaka przypomniały mi się słowa Gordona Livingstona: Podjęcie ryzyka koniecznego do osiągnięcia celu to akt odwagi, natomiast odmowa podjęcia go w obawie przed porażką to przejaw rozpaczy. Warto zaryzykować, nawet jeśli to tylko szukanie nadziei tam, gdzie jej nie ma. Bohaterowie powieści Osiem przekonali się o tym na własnej skórze.

On jest informatykiem. Żyje więc w świecie jasnych reguł, definicji i wyznaczników. W jego monotonne życie pewnego dnia wkracza Ona. Eteryczna, magnetyczna, hipnotyzująca i…zadziorna. Dzięki niej szare życie, niczym nie wyróżniającego się z tłumu mężczyzny, nabiera barw. Podejmują się bowiem gry - tak samo słodkiej, jak i niebezpiecznej. Zaryzykowali – On i Ona – w efekcie zdobywając dla siebie kilka chwil. Nie było to jednak łatwe. Mam odczucie, że rozpaczliwie wyrwali je z rąk losu, by chociaż raz poczuć, że mają wpływ na swoje życie. Relacja ta, jak większość jej podobnych kończy się pozostawiając po sobie zgliszcza. Nie kończy się jednak tak, jak moglibyśmy się spodziewać. Osiem, to nie jest ksero romansów jakie znamy. Kacyniak postanowił przełamać schemat, nie dał nam więc również typowego zakończenia.

Cel, którego pragnęli bohaterowie, i po który odważyli się sięgnąć, powszechnie nazywany jest grzechem. Autor zdaje się nie zaprzątać sobie tym głowy: nie osądza, nie piętnuje. Sprawił nawet, że przez większość książki nie jesteśmy pewni - a jeśli nawet, to zapominamy o tym - że główny bohater jest żonaty. Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że zakazane owoce smakują najlepiej. Zresztą, czy może być inaczej? Ludzie od samego początku swojego istnienia są ciekawscy, słabi i pożądają tego czego nie powinni. Adam i Ewa zaryzykowali nawet wygnanie, w zamian za poznanie smaku rajskiego jabłka. Cała nasza historia naznaczona jest tym upadkiem. Od tamtej pory żyjemy w cierpieniu i znoju. Nie poddajemy się jednak, tylko wciąż próbujemy nadać naszemu życiu sens, czerpać z niego radość. Rekompensatą za taki los, jest bliskość drugiego człowieka, chociażby chwilowe porozumienie dusz i ciał – jabłko warte zatracenia, nawet jeśli porządnie poobijane, niezbyt soczyste zagubione i nadgryzione przez tłustego robala.

Nie wiem jakimi kryteriami oceny kierował się ktoś, kto kazał panu Franciszkowi łagodzić sceny miłosne. Może dla tego kogoś w ogóle to, że się pojawiają kwalifikuje książkę jako odważną (i chyba nie czytuje literatury młodzieżowej). Według mnie opisy erotycznych spotkań są wyważone i zobrazowane ze smakiem. Kacyniak nawet nie nazywa pewnych rzeczy po imieniu - tylko sygnalizuje, sugeruje. A nie zapominajmy, że historia ta jest opisywana z męskiego punktu widzenia. To zapis myśli dorosłego mężczyzny!

Tytułowa ósemka (pojawiająca się w tekście wielokrotnie) w świecie liczb, to znak nieskończoności i doskonałości. Numer ten umieszczony na czarnej bili, budzi już jednak zupełnie inne skojarzenia. Pisarz zdaje się pytać: cóż począć, gdy los postawi akurat tę na naszej drodze i ni jak nie da się już uniknąć zderzenia z nią? Możliwe, że para bohaterów, oboje zagubieni we własnych emocjach i światach, to właśnie takie bilardowe ósemki. Przyszło mi jeszcze na myśl, że każdy z nas jest dla kogoś taką czarną bilą…i to zupełnie zmienia sens tego, co wyczytałam.

To trudna książka, jedna z tych, które czytałam bardzo długo. Przedzierałam się przez kolejne zdania, próbując złapać rytm. Nie udało mi się jednak. Szarpane, krótkie dialogi bohaterów doskonale oddawały chwilowość ich relacji, jej ulotność – ale odbierały płynność lekturze. Ogromna ilość przemyśleń i spostrzeżeń zawarta w tekście - opisanych w sposób wyraźnie wskazujący na to, że autor bawi się słowem - wymuszały przerwy, bo przytłaczały mnie nadmiarem wywołanych refleksji. Sztuka polega jednak na tym, by zrozumieć, że lektura ta nie miała być prostą, lekką rozrywką. Forma zazębia się tutaj z treścią i stanowi ostrzeżenie. My, czytelnicy bezczelnie bowiem ładujemy się z buciorami w intymność, w to co powinno być ukryte, nie zastanawiając się czy powinniśmy. Zachłannie próbujemy rozgryźć tę historię, odebrać ją jej bohaterom. Wyzwanie, którym staje się lektura pomaga nam to sobie uzmysłowić.

Autor: Franciszek Kacyniak
Tytuł: Osiem
Wydawnictwo: Vectra
Wydanie: I
Rok wydania: 2014
Okładka: miękka
Ilość stron: 368
Cena z okładki: -

Książkę mogłam przeczytać dzięki uprzejmości autora. Dziękuję.

9 komentarzy:

  1. Książka już czeka na mojej półce na swoją kolej. Nastawiam się na dość ciężką lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dominika Mar7 maja 2015 06:23

    Powiem szczerze, że mam mieszane uczucia, nie wiem czy chcę sięgać po tę książkę, czy nie... :) Może kiedyś dam jej szansę :)


    www.read-me21.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Co_na_regale31 maja 2015 12:34

    Zapraszam do lektury http://www.idziesiec.pl/2015/05/jak-zostac-pisarzem.html?m=0 Może zmienić punkt widzenia. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A gdzie uprzejmość "autora" gdy brał czyjeś teksty bez pytania? Plagiator i tyle.
    http://www.idziesiec.pl/2015/05/jak-zostac-pisarzem.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie się zaznajamiam ze sprawą, fb już huczy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na aktualizację recenzji tego BEZCZELNEGO PLAGIATU. Oraz polecam lekturę i10, nie ma problemów ze złapaniem rytmu, bo Autor po prostu potrafi pisać (w przeciwieństwie do pana franciszka).
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. "Książkę mogłam przeczytać dzięki uprzejmości autora. Dziękuję."
    Raczej powinno być:
    Książkę mogłam przeczytać dzięki "nieświadomej" uprzejmości autora bloga idziesiec.pl.
    Pan podający się za autora, niejaki Franciszek
    Kacyniak dopuścił się plagiatu. Przykre, ale prawdziwe!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bartosz Forname1 czerwca 2015 06:34

    http://www.idziesiec.pl/2015/05/jak-zostac-pisarzem.html?m=0

    OdpowiedzUsuń
  9. Michał Marcinkowski1 czerwca 2015 06:34

    http://www.idziesiec.pl/2015/05/jak-zostac-pisarzem.html

    złodziej nie pisarz, polecam przeczytać

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...