13 maja 2015

Klątwa białego krtólika #3 /Alicja. Królowa Zombi – Gena Showalter/

Co sądzę o nieszczęsnym połączeniu motywu: Alicji, zombie i płytkiego romansu w wykonaniu Geny Showalter, pisałam już przy okazji wcześniejszych dwóch części książki (Alicja w krainie zombi i Alicja i lustro zombi). Po lekturze trzeciej, ostatniej już, części nic się nie zmieniło, autorka niczym mnie nie zaskoczyła. Znów wypełniła znany schemat, przewidywalną treścią, zapominając zupełnie o dekoracjach (czyli mającym ręce i nogi świecie przedstawionym), które mogłyby stanowić ciekawą odskocznię od namiętnych uniesień głównej pary. Seria Kroniki Białego Królika niestety mocno nadwyrężyła moją wewnętrzną tolerancję na nonsens. Fanom gatunku, jak i przygód Cole'a i jego dziewczyny, pewnie Alicja. Królowa Zombi będzie się podobała. Więc w myśl zasady, że co dla jednych lekarstwem dla drugich trucizną – cieszmy się tym, że są gusta i guściki...

Nie ręczę jednak za siebie, jeśli ktoś owy produkt wydawniczy nazwie horrorem. To jest paranormal romance! Nie dajcie się marketingowym, zmyślnym zmyłkom. Akcja, fabuła i świat przedstawiony zostały podporządkowane temu, by główni bohaterowie się w końcu ze sobą przespali. Sporym nadużyciem byłoby też stwierdzenie, że mamy przed sobą powieść o walce dobra ze złem - ten motyw również został sprowadzony do bycia tłem kiełkującej miłości. I w ten oto prosty sposób historia, która miała potencjał (Alicja kontra Zombie!!!) została spłycona do granic możliwości. Showalter zbyt głęboko zabrnęła w romans nie równoważąc w porę elementów tekstu. Pisarka dokonała również nie najlepszego wyboru jeżeli chodzi o konstrukcję świata przedstawionego. Fabuła mogłaby się obronić w alternatywnej rzeczywistości lub w bardziej surrealistycznych klimatach. Pomysł  świetnie wkomponowałby się w postapokaliptyczny świat. Wysłanie nastoletnich zabójców należących do tajnej grupy, do współczesnej szkoły zwyczajnie nie daje rady. Zwłaszcza, że szkoła, realne życie również stanowią tylko atrapę na tle której Alicja i Cole patrzą sobie w oczy.

Po raz kolejny Gena stworzyła grubymi nićmi szytą intrygę. Podła, bezlitosna Anima przypuszcza atak na zabójców zombi. Znów pojawia się zdrajca, nowi sojusznicy i znowu jakaś dziewczyna chce odbić Alicji Cole'a. Pojawiają się też nowe informacje o przeszłości głównej bohaterki i prawda o jej rodzicach, co zapewne miało zbudować napięcie fabularne. Na kilku stronach autorka próbowała nawet reanimować dramatyzm powieści uśmiercając, pewną ważną dla głównej bohaterki osobą. Niewiele to jednak dało uśpionym już zmysłom. W tym wszystkim zagubiły się biedne duchowe zombi – stanowiące tylko pretekst, a nie cel powieści. Kreatury są marniejsze z tomu na tom, jakby zaszczute funkcją do której zostały zepchnięte. W ostatniej części już w ogóle nie wzbudzają trwogi i jakoś tak mi ich żal.

Trzecia część, co łatwe do przewidzenia i w trylogiach często się zdarza, jest najsłabsza. Muszę jednak przyznać, że Gena Showalter utrzymała poziom: fabuła nadal jest do bólu naiwna, a dramatyzm sztuczny jak atrybuty gwiazdorek porono. Nie bez powodu zastosowałam takie niewybredne porównanie. Tytułowa Alicja w tej części niestety nie używa do myślenia mózgu, tylko innej, mniej szlachetnej części ciała. O ile bowiem w pierwszym i w drugim tomie, coś się jeszcze wiarygodnego w jej wnętrzu dzieje, o tyle tutaj pryska to jak bańka mydlana. Nie potrafi szczerze zaprzątnąć swoich myśli niczym innym i tę sztuczność, pozę i udawanie, że jest inaczej, mocno się w tekście wyczuwa. Czego się jednak spodziewać, skoro już na trzeciej stronie powieści, występuje sutek Cole'a? Zresztą On jako obiekt Jej westchnień, lasuje dziewczynie najwyraźniej mózg i powoduje, że jej myśli błądzą głównie wokół jego ciała. Przykłady: "O! Znaleźliśmy zwłoki naszego przyjaciela, torturowano go....rany jaki Cole jest sexowny", "Nasze matki miały ze sobą śmiertelnie na pieńku, dosłownie śmiertelnie....raanyyy jakie on ma: (wstaw dowolne)", "Śledzą nas mordercy musimy być czujni i ich zgubić...o rany jaki On jest sexowny i jakie ma mięśnie". I tak w kółko! Przyswoiłam, zapamiętałam – chłopak jest niezły. Typ Bad Boya, który każdego przerobi na miazgę - oczywiście tylko w słusznej sprawie lub w obronie swojej dziewczyny - pociąga kobiety. Nie trzeba mi o tym jednak przypominać na każdej stronie. Podsumowując ten przydługi wywód: Alicja z bohaterki, która mogła stać się postacią głębszą i mającą coś do powiedzenia, stała się śmiesznie buńczuczna, nadęta i napalona. Moje nadzieje na to, że ta trylogia jest czymś więcej niż przydługim opisem, jak to jest w końcu pójść z chłopakiem do łóżka, legły w gruzach. Jestem naiwna - czego bowiem spodziewałam się po szesnastolatce (rok do przodu nie czyni różnicy) i osiemnastolatku, którym się wydaje, że wiedzą czym jest miłość?

Dodatkowo przeszkadza mi to, że nastolatki w tej książce nie są wcale nastolatkami, to przebrani dorośli. Dokładnie jak w filmach zza oceanu, w których w młodzież wcielają się trzydziestolatkowie. W świecie Alicji każdy bohater ma twarz modelki lub modela, każdy jest piękny, napakowany i nigdy nie słyszał o trądziku... Jednym słowem, to świat idealnych, pięknych ludzi. I jak na tle takiej płycizny wygląda próba wmówienia nam, że seria jest zapisem wewnętrznego dojrzewania bohaterki, co zgodnie sugerują nam okładki? Pierwszy tom – sama niewinność, drugi – mrok zastępuje słodycz, trzeci – już nie dziewczynka lecz demoniczna kobieta. Rozumiem ideę przyświecającą twórcom obrazów, jednak nie znalazła ona odzwierciedlenia w tekście. Oryginalna Alicja w Krainie Czarów jest owszem zapisem dojrzewania dziewczynki, która staje się fizycznie kobietą. Rozgrywa się to jednak w podświadomości. Alicja Lewisa Carrolla zyskuje silną, integralną wewnętrznie osobowość, jej historia jest zapisem zmagań o własną tożsamość. Alicja Showalter zdobywa po prostu chłopaka i pokazuje, jak dobrze takowego mieć.

Na plus można zaliczyć sporą porcję specyficznego poczucia humoru, żonglowanie wątkami, płynne przejścia i lekkie pióro. Czytelnik płynie od strony do strony nie zauważając nawet, kiedy dociera do ostatniej. Tekst wolny jest od większych dłużyzn fabularnych, akcja zaczyna się ciągnąć dopiero w drugiej połowie tomu. Ileż bowiem, można rozdmuchiwać jedne i te same sprawy? Na końcu zafundowano wiernym fanom nie lada gratkę – kilka scen, które nie pojawiły się w tekście. Wydanie ostatniego tomu, tak jak i poprzednich, bardzo przyjazne dla oczu.

Autor: Gena Showalter
Tytuł: Alicja. Krolowa Zombi
Tytuł oryginału: The Queen of Zombi Hearts
Wydawnictwo: Mira/Harlequin
Wydanie: I
Tłumaczenie: Jan Kabat
Seria: Kroniki Białego Królika, część 3
Rok wydania: 2015
Oprawa: miękka
Ilość stron: 448
Cena:  34,99 zł


2 komentarze:

  1. Nieco korci mnie taka wersja Alicji. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Na polce mam kupione dwa tomy 1 i 2 ale jeszcze nie czytałam, choć powieści kurzą się od dawna :( Kiedyś przeczytam wszystkie części :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...