15 kwietnia 2015

Za granicą mgieł – film średniometrażowy – reżyseria i scenariusz Hubert Bąk

Obserwowałam sobie ten projekt na wspieram.to Byłam niczym przyczajony tygrys i ukryty smok. Z uporem maniaka wchodziłam, porównywałam, czekałam. I wiecie co? W ogóle się nie dziwię, że do końca zostały już tylko 4 dni, a zebrano 21%  - z uwaga - jedynych 2000 zł!!! Takiej niewielkiej kwoty zabrakło bowiem twórcom do tego, by zwrócić aktorom koszty dojazdu i na ostatnie kostiumowe szlify. Moje pytanie brzmi: gdzie wyeksponowano, to co już zrobiono, gdzie są informacje o postępie prac, skoro tylko tyle jest jeszcze do zrobienia i tylko tyle PLNów brakuje?!


Muszę przyznać, że dawno już nie trafiłam na tak enigmatycznie opisany projekt. Otóż: Pewna Grupa Osób nakręciła film pt. Projket Drache, który został pozytywnie przyjęty przez publikę. Sukces ten spowodował, że owa Grupa postanowiła pójść za ciosem i nakręcić kolejny. Tym razem: średniometrażowy film fantastyczny – połączenie postapokaliptycznego klimatu z wczesnośredniowiecznymi wierzeniami – pt. Za granicą mgieł.

Nie wątpię, że istnieją osoby wtajemniczone, które doskonale orientują się w temacie. Ale szukając wsparcia, że tak to ujmę, u mas, na portalu crowdfundingowym trzeba liczyć się z tym, że zwróci się na siebie uwagę ludzi nie mających bladego pojęcia o istnieniu Studia Trzeci Pokój, a chcących "rzucić groszem". Warto pamiętać o tym w momencie, gdy tworzy się reklamę, taką która w jasny i klarowny sposób wyjaśnia osobom nieświadomym, co ewentualnie mają wesprzeć i czego oczekiwać. Tymczasem mamy na stronie informacje o tym, że był Projekt Drache, jest jakaś recenzja filmu Reportaż, a ogólnie zbiórka jest na Za granicą mgieł. Mało czytelne pomieszanie z poplątaniem, jak na przypadkowy rzut oka, zwyczajnego przeglądacza. Wierzcie mi, że większość ludzi nie będzie zagłębiało się w temat, bo będzie im na to szkoda czasu. Trzeba wyraźnie na wstępie zaznaczyć co się robi, co z czego wnika i co dalej. Weszłam też oczywiście na stronę Studia Trzeci Pokój (TUTAJ), żeby zobaczyć czy tam jest ciekawiej, ale tam ewidentnie również niewiele się dzieje. Podobnie z  fanpage projektu na fb: lubią go tylko 62 osoby (TUTAJ), co świadczy o słabym przygotowaniu akcji promocyjnej.

Kolejny klops to filmik promocyjny - ni przypiął ni przyłatał. Jaki był cel jego powstania? Miał pokazać możliwości autorów projektu? To fragment powstającego filmu? To sławny Projekt Drache? Dobrze wiem, co przedstawia, chcę jednak po raz kolejny zaznaczyć jaki mechanizm nie zatrybił. Wspierającemu naprawdę nie musi się chcieć przekopywać przez odmęty internetu, by się czegokolwiek na ten temat dowiedzieć. Żeby to zrobił trzeba go zachęcić, zaciekawić, przykuć uwagę, to twórcy musi się chcieć. Inaczej potencjalny darczyńca przejdzie do następnego projektu, którego twórcom zależało na tym, by do niego trafić. W internecie znajdziecie setki osób, które chcą coś zrobić, mają genialne pomysły i szczere chęci. Udaje się tylko części z nich, jak myślicie dlaczego? Mieć pasję, to coś pięknego, ale współcześnie już sama się nie obroni. Takie są brutalne prawa rynku.

Poza tym w stosunku do filmików promocyjnych osób parających się sztuką filmową są większe oczekiwania. Pokazałam stronę projektu, opis i film kilkunastu osobom. Większość stwierdziła, że dynamika ich uśpiła i, że jak na zwiastun, to "za mało intrygująco podane". („Zwiastun” – zdziwiłam się, skąd ten pomysł? Jak widać przekaz twórców jest bardziej nieczytelny niż sądziłam). Gdy pytałam czego to był według nich zwiastun, mieli "bałagan w oczach". Niektórzy uważali, że filmik składa się ze scen już zrealizowanego projektu, inni, że tego który jest w planach. Nie o taki efekt chyba chodziło, prawda?

Na plus projektu przemawiają "socjalne ceny" nagród – już za 5 zł można dostać e-mailem film Reportaż. Wraz ze wzrostem kwoty, ilość nagród wprost proporcjonalnie pączkuje, prawdziwa paczka szczęścia czeka na kogoś, kto wpłaci max, czyli 250 zł. Na razie chętnego nie było.


Forma przedstawienia projektu Za granicą mgieł wybitnie mi się nie podoba. Za mało informacji i zero zachęty do poszukiwań. Przypuszczam, że zawiniła zbyt niska kwota do zdobycia. Organizatorzy chyba łudzili się, że pójdzie szybko, że nie ma potrzeby większego zaangażowania. Zaszwankowało coś na etapie obmyślania „kampanii". Myślę, że można sobie jeszcze poradzić z tym nieporadnym strzałem w  kolano, jest jeszcze czas - nie takie cuda crowdfunding widział. Najwyższa pora, albo i ostatni dzwonek, zagryźć zęby i zawalczyć w social media.  


Więcej znajdziecie na Tawernie:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...