27 kwietnia 2015

Konferencja: Zombie w kulturze

Data: 24-25 kwiecień 2015
Miejsce: Katowice, Centrum Informacji Naukowej i Biblioteka Akademicka, ul. Bankowa 11a
Tytuł: Zombie w kulturze
Organizator: Ośrodek Badawczy Facta Ficta i Uniwersytet Śląski
Cena: wstęp wolny

Środowisko naukowe rządzi się swoimi prawami. Podczas takiego typu konferencji - na jaką udało mi się jak widzicie zawędrować - nie mamy do czynienia tylko z otrzaskanymi w bojach wykładowcami, którzy swobodnie opowiadają o swoich pasjach i badaniach hipnotyzując publikę. Jedni naukowcy są urodzonymi mówcami, inni muszą się tego nauczyć, niektórzy po prostu nie chcą. Zdarza się też, że kogoś najzwyczajniej w świecie zżera stres, czego zdecydowanie nie zazdroszczę. Nie należy przychodzić tutaj z nastawieniem, że będziemy świadkami jakiegoś niesamowitego SHOW – od karmienia nas łatwymi rozrywkami jest telewizja. Nie należy jednak zakładać z góry, że będzie trudno i niezrozumiale dla przeciętnego Kowalskiego, który też przecież zombie lubi, szanuje i pewnie z GPS-u nawiguje go Czesio. Pamiętajmy bowiem, że prawdziwą sztuką jest posiadanie sporej wiedzy i przekazywanie jej w sposób prosty. Świadczy to o ogromnej inteligencji i umiejętnościach komunikacyjnych. W przeważającej większości przedstawiciele  środowiska naukowego opanowali już tę umiejętność. Postępy w wykorzystaniu technik  autoprezentacyjnych też zrobili niesamowicie duże i nie chodzi mi tutaj tylko o pokazy slajdów.

Na konferencji poświęconej ulubieńcowi kina, książki, komiksu, gier i mody, czyli uroczemu zombiakowi, pojawiły się tematy, które były szalenie interesujące i wzbudziły – przynajmniej we mnie – głód wiedzy. Spełniły więc swoje zadanie i moje oczekiwania. Prelegenci zabrali nas słuchaczy, w miejsca do których najprawdopodobniej, nie trafilibyśmy nigdy sami. Pozostawili nas także z mnóstwem pytań i z niedosytem informacji. Poznaliśmy zombie nie tylko od strony filozoficznej, ale także modowej, dogryzając się niejako do szkieletu zagadnienia. Moje notatki pęcznieją od nazwisk i tytułów, z którymi koniecznie muszę się bliżej zapoznać. Tak naprawdę z każdego odczytu, nawet z tych słabszych, można było coś wyłuskać. Świadczy to o ogromnej różnorodności i o tym, że takiego typu imprezy są jak najbardziej potrzebne.

Naprawdę chciałabym napisać tylko miłe rzeczy, ale pewnych kwestii nie da się przemilczeć. Nie byłam na wszystkich wykładach, ale i tak rzuciły mi się w oczy pewne sprawy. Głównie kulały kwestie organizacyjne. W sumie, to żadna tragedia: to  najłatwiejsze problemy do wyeliminowania w przyszłości i mam nadzieję, że organizatorzy nad tym popracują.

-Zastanówmy się dlaczego na sali jest 15 osób z czego 10 to prelegenci? Czyli, że promocja trochę leżała i dlaczego? To kwestia nikłego zainteresowania czy hermetyczne środowisko naukowe niekoniecznie chciało wyjść do mas;

-Zmiany w kolejności wykładów, o których nie było nigdzie informacji. Ośrodek Badawczy Facta Ficta dumnie pokazał, że funkcjonuje na kilku portalach społecznościowych itp. - jednak nic z tego nie wynikło. Wiadomo, na pewne sprawy nie ma się po prostu wpływu: sytuacje losowe, czasami ktoś po prostu nie przyjeżdża. Można wtedy jednak zawiesić np. na fb informację, że jakiś odczyt stoi pod znakiem zapytania. Nie sądzę by nastręczało to trudności skoro jeden z moderatorów ma „odpalonego” fb na laptopie, co było widać z widowni;

-Zdziwiła mnie również nieco sytuacja, w której osoba deklarująca w piątek, że będzie miała odczyt w sobotę jest obecna na sali i ewidentnie nie umiera, jednak nie występuje. Chętnie zobaczę czy dana osoba umieści się potem w publikacji. Nawet jeśli nastąpiły jakieś roszady i podmianki odczytowe, to gdzie były informacje na ten temat? Czy organizatorzy zdają sobie sprawę z tego, że ktoś mógł chcieć przyjechać na KONKRETNY wykład?

-Do kwestii organizacyjnych zaliczę także to, że zabrakło mi momentami kontaktu wzrokowego z prelegentami, którzy czytali z kartek swoje wykłady. O kwestii czytania z kartki na konferencji naukowej może się nie będę za bardzo wypowiadała. Powiem tylko, że rozumiem konspekt, prezentację, materiały pomocnicze, ale czytanie od A do Z z prędkością światła, nie jest zbyt szczęśliwą formą – chociażby dlatego,  że trudno robi się notatki. To jest jednak tylko moje odczucie, może za wolno piszę.

Oprócz kwestii organizacyjnych pojawiły się też drobne zgrzyty, które sprawiły, że zrobiło mi się zwyczajnie smutno, że „nadal” i że „w ogóle”:

-Zamiast naukowej atmosfery: kółko wzajemnej adoracji i „strzelanie min” moderatorów do siebie nawzajem, przy występach osób spoza kółeczka. Ludzie! To  było widać!

-Student drugiego roku czy magister naprawdę nie może równać się z doktorem, specjalne zadawanie trudnych pytań przez wspomnianych wyżej moderatorów, tym którzy im podpadli pozostawię bez komentarza. Zastanówmy się raczej dlaczego „dziobie się” zamiast motywować? Od pewnych spraw są kuluary;

-Zabrakło mi na sali przedstawicieli świata grozy, którzy próbują wyrwać ją z niszy. Fakt faktem, że zombie nie jest motywem tylko i wyłącznie przypisanym do horroru, jednak powstało coś takiego jak Zombiefilia, o której nikt na konferencji nie wspomniał. Dlaczego?

Impreza o której mowa była kontynuacją krakowskiej, lutowej konferencji o „Światach Grozy”. Mimo potknięć uważam, że takie wydarzenia są jak najbardziej potrzebne. Głód wiedzy w społeczeństwie jest naprawdę ogromny i nawet nie chodzi o popularność motywu zombie, ale fakt, że ludzie czują już powoli przesyt płytkimi, powierzchownymi treściami i z chęcią dowiedzieliby się czegoś więcej o świecie, który ich otacza. Zombie, może nie tylko ze względu na popularność motywu, ale swoje symboliczne znaczenie w kulturze masowej i dobie konsumpcjonizmu, były świetnym pretekstem, by „pożenić” te dwa światy.



Więcej o konferencji u Alicyi Rivard na Polska Groza i Po tj stronie lustra:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...