03 kwietnia 2015

Morderczy popcorn. Dla wielbicieli klasyków klasy B, C...W /Mordercze klowny z kosmosu (Killer Klowns from Outer Space – Stephen Chiodo) /1988

Od pierwszych minut tracimy złudzenia, że będzie chociaż troszkę strasznie – chyba że uznamy za przerażającą bezsensowną fabułę. Wiszące w gęstym powietrzu napięcie, to wynik m.in. buzujących hormonów i klimatu typowego dla piątkowych wieczorów – gdy kto żyw rusza w miasto -, nie widmo nadciągającej, realnej groźby. Główni bohaterowie, Mike i Debbie, spędzają czas w miłosnym zaułku w bagażniku samochodu, na żółtym pontonie (lata osiemdziesiąte mają swoje prawa, nie wnikajmy), gdy nagle niebo przecina tajemniczy obiekt. Debbie psuje nieco szyki chłopaka i upiera się, by zobaczyć, co to było. Na ten sam pomysł wpada także pewien farmer, który rozłożył mnie na łopatki wołając: Niech mnie dunder świśnie! Zapomniałam już bowiem o tym powiedzonku. Okazuje się, że tajemnicze „Coś” to cyrkowy namiot, w którym na naszą planetę przyleciała banda krwiożerczych klownów, uzbrojonych w mutujący popcorn i kokony z waty cukrowej.

Niezdarność klaunów, a zarazem łatwość z jaką łapią kolejne ofiary jest żenująco zabawna. Dodatkowo powala nas „logika” postaci. Farmer stojący przy kosmicznym namiocie, nie zwraca w ogóle uwagi na to, że ten wyrósł, od tak - znikąd -, na jego ziemi. Zamiast tego stwierdza: Coś mi tu śmierdzi, nigdzie nie widzę budki z biletami! Bohaterowie nie wstydzą się wypowiadać także innych bzdurnych komentarzy typu: Nie czas teraz na sprzedawanie lodów – tam są klowni i zabijają ludzi! Niedorzeczność ludzkich bohaterów, podkreślona została przez absurdalność klownowych wynalazków (te plastikowe pistoleciki!!) i zafundowanych, nam ludziom, rodzajów tortur. Kolejne sceny, w które widz zostaje wrzucony, budzą (wątpliwy - chociaż, ja tam lubię takie "klimaty") podziw, dla zwichrowanej wyobraźni twórców. Paradoksalnie tandetność tego filmu jest jego najlepszą (i jedyną chyba) bronią. Plastykowe kostiumy, sztywne maski, sztuczne efekty - ogólna taniość i kicz, to jego główne atuty. Czy można bowiem nakręcić poważny horror, w którym klowny atakują ludzi popcornem i szczują ich zwierzątkami z baloników?

Produkcji tej blisko do Martwicy mózgu (1992) i nie chodzi mi tylko o estetykę kiczu. Podobieństwo ostatecznych scen walki -  gdy z grupy klaunów powstaje jedno wielkie monstrum - jest uderzające. Peter Jackson - reżyser Martwicy... - na pewno widział Mordercze klowny z kosmosu, i chyba go  ta banda zainspirowała. Podczas wspomnianej już ostatecznej walki, czekamy tylko aż bohater unicestwi prawie niezniszczalnego potwora. Wiemy przecież, że on już wie, jak tego dokonać. Szczerze mówiąc, lek zaproponowany na klownową, kosmiczną bolączkę, mnie zaskoczył - tak X lat temu, jak i teraz, gdy odświeżałam sobie film. Spodziewałam się, że morderczego klowna z kosmosu może pokonać tylko coś tak durnego, jak on sam. A "sposób na klowna" owszem zaskakuje, ale nie jest aż tak absurdalny, jakbym tego oczekiwała.

Elementów gore tutaj nie znajdziemy - nawet takich, które działyby się w ukryciu, poza kadrem. Niby tam komuś odpada głowa czy ręka, ale w ogólnym rozgardiaszu i pstrokaciźnie chaotycznej inwazji, to po prostu widzowi umyka (a jeśli już zauważy, to się uśmieje). Jeśli film przypadkowo zobaczy jakieś wrażliwsze dziecko, może wzbudzić on u niego uraz do klownów – oby ten szok nie przerodził się w fobię. Mnie się to akurat nie przytrafiło, moim koszmarem tamtych lat były Crittersy, nie potrafię jednak dziś wyjaśnić - ani sobie, ani nikomu - co mnie w nich tak przerażało.

Najlepsze w filmie jest to, że scenografia nie jest stylizowana na lata osiemdziesiąte, ona po prostu powstała w latach osiemdziesiątych! Wszechobecny duch czasów przenika cały film od strojów, fryzur, samochodów, po elektroniczne brzmienie ścieżki dźwiękowej. Dla fanów epoki – prawdziwa gratka. Nie ma co się jednak oszukiwać, Mordercze klowny z kosmosu, to dosyć wątpliwe (cóż za eufemizm) filmowe rzemiosło.

Rok: 1988
Kraj: USA
Reżyser: Stephen Chiodo
Scenariusz: Charles Chiodo, Stephn Chiodo, Edward Chiodo


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...