21 marca 2015

Wojna nie jest dla nikogo /Czy wojna jest dla dziewczyn? – Paweł Beręsewicz/


Czy wojna jest dla dziewczyn?, to kolejna, która wpadła mi w ręce, część serii - wydanej wspólnie przez Wydawnictwo Literatura i Muzeum Powstania Warszawskiego. Do tej pory miałam przyjemność zapoznać się z: Zaklęciem na W, Bezsennością Jutki i Wojną na Pięknym Brzegu. Nie żałuję czasu poświęconego na żadną z tych lektur. 

Tym razem miałam okazję poznać losy małej Eli - kolejnego dziecka, któremu wojna odebrała dzieciństwo. Opowieść ta, to przykład literatury faktu dla najmłodszych. Została napisana na podstawie wspomnień ponad osiemdziesięcioletniej Elżbiety Łukaszczyk (czyli małej Eli Łaniewskiej, pseudonim: „Czarna Elka”). Historia opisana przez Beręsewicza wydarzyła się  naprawdę. Tak więc jej główna bohaterka Ela, jej mama Katarzyna i ojciec Stanisław – byli żywymi ludźmi, z krwi i kości. To nie są żadni papierowi bohaterowie, dzięki temu książka zyskuje bardziej osobisty wyraz.

Wojna przyszła, gdy nasza bohaterka miała 9 lat. Źli ludzie po kolei zabierali małej dziewczynce bliskich i poczucie bezpieczeństwa. Jej świat rozpadał się w rytm spadających bomb, czyniąc z niej sierotę. Nieszczęśliwe wydarzenia, przykre sytuacje, choroby, okaleczenia zdarzają się na świecie i bez wojny, dlatego Ela nie rozumie, po co ludzie wywołują je dodatkowo. Z powodu wojny jej mama nie może być mamą, tata tatą, a Ela beztroskim dzieckiem. Dziewczynce trudno jest odnaleźć się w zaistniałych warunkach, zrozumieć: kto jest dobry, kto zły, poradzić sobie bez rodziców, nie dać się podejść podłemu gestapo i ich cukierkom, nie zdradzać tajemnic, od których zależy życie. Szkoda, że musi szybko dorosnąć i wpasować się w smutne realia: zło czające się za każdym rogiem i wszechobecną śmierć. Mimo wszystko, Ela zachowuje w sobie cząstkę niewinności, nadal w dziecięcy sposób pojmuje świat, śmieje się i żartuje. Jest silna.

Dzieciom należy mówić prawdę. Beręsewicz się tego nie boi. Zamiast mamić je mitami z podkolorowanych seriali, w których jednym czołgiem podbija się wręcz cały świat, pokazuje prawdziwe oblicze wojny. Brzydkie, parszywe i okrutne, bo wojna to śmierć, ból, głód. Wojna to utrata tych, których się kocha. Wakacyjny kolega Eli, Antek, powiedział jej, że wojna nie jest dla dziewczyn. Zdanie to stało się tytułem książki, zaczepką, prowokacją autora. Bo przecież w pierwszym odruchu, wielu chłopców  stwierdzi, że przecież to oczywiste! Wiadomo, że wojna jest dla nich - dzielnych żołnierzy, marzących o wielkich czynach. Z książki wynika jednak inny wniosek: wojna nie jest dla nikogo, ani dla dziewczyn, ani dla chłopców, ani dla dzieci, ani dla dorosłych. Nie o bohaterstwo w niej chodzi.

O wojnie nie wolno zapomnieć. Ci, którzy nie znają historii skazani są przecież na jej powtarzanie. To ostrzeżenie wyczytujemy nie tylko w tekście, ale także widzimy je na ilustracjach. Obrazy są nad wyraz współczesne, co sprawia, że nie patrzymy na wydarzenia na nich zawarte,  jak na coś, co nie może już wrócić. Do dzieci na pewno przemówi prosty, nieskomplikowany język opowieści. Autor uniknął niepotrzebnych komplikacji, trudnych słów i wymyślnych szyków zdań – przemawia do nas bowiem głosem małej Eli. Dzięki temu czytelnik może skupić się na emocjach, zamiast zastanawiać się, co akurat próbuje mu się powiedzieć. Ta prostota dziecięcego przekazu wywołuje wzruszenie. Dziecko bez problemów zrozumie, co czuje Elka, gdy zostaje sama, gdy się boi. Beręsewicz rozumiejąc, że same te przeżycia będą mocno oddziaływać na dziecko, by nie przesadzić - przemawia do niego z szacunkiem, bez nadmiernego epatowania przemocą, krwią i grozą.

Nie bez powodów książka Beręsewicza została wpisana na Listę Skarbów Muzeum Książki Dziecięcej. Nie wolno niczego przemilczać, trzeba rozmawiać o cierpieniu i bólu jaki niesie z sobą wojna. Nie należy czekać aż inni nas wyręczą. Czy chcemy, by za „uświadamianie” naszego dziecka zabierał się ktoś, kto jest ksenofobem lub źle pojmuje ideę patriotyzmu? Sami powinniśmy się tym zająć. Jeśli jednak ktoś nie jest gotowy na to, by podjąć trudną rozmowę z dzieckiem, niech nawet po książkę nie sięga. Ona nie załatwi za nas sprawy, łatwo nie będzie. Opowiedziana przez Elę historia stanowi tylko pretekst i punkt wyjścia do rozmowy, wytłumaczenia. Nie ma drogi na skróty, do lektury musimy się przygotować, jeśli zależy nam na tym, by wychować empatycznego i myślącego człowieka, od którego w przyszłości zależeć czy koszmar wojny powtórzy się, czy nie.

Wywiad z bohaterką na stronie: http://www.1944.pl/



Czytliwość:6/6
Okładka: 6/6
Wydanie: 6/6
Ogólnie: 5/6

Autor: Paweł Beręsewicz
Tytuł: Czy wojna jest dla dziewczyn?
Seria: Wojny dorosłych – historie dzieci
Ilustracje: Olga Reszelska
Wydawnictwo: Literatura
Rok wydania: 2011
Wydanie: II
Okładka: twarda
Ilość stron: 47
Cena z okładki: 17,90 zł



1 komentarz:

  1. Dość smutna i straszna tematyka, ja bym wolała dziecku takich nie podsuwać, będzie miało czas w przyszłości zapoznać się z okropnościami świata.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...