12 marca 2015

Kocie wyzwania /Szkoła kotów II - Kim Jin- kyung/

Pamiętacie przygody trójki kocich "harrych potterów” ze wschodu? Saliksa, Miłki i Mesana? Jeśli nie pamiętacie, to pokrótce Wam przypomnę. Mruczki, które ukończyły określony wiek trafiają do Szkoły Kotów, gdzie uczą się magii i poznają tajemnice dziejów świata. Okazuje się, że bez naszych dzielnych, futrzastych sierściuchów ten dawno uległby unicestwieniu – bo zło, wiadomo: nie próżnuje. Pierwsza część ich przygód kończy się w momencie, gdy wbrew zakazom profesorów, trójka głównych bohaterów i ich koledzy, wybierają się do tajemniczej jaskini, gdzie zastawił na nich pułapkę sam złowrogi (taki koci Lord Voldemort) Tenebris i jego sługusy kotcienie.

Długie przerwy między publikacjami kolejnych tomów, powodują, że umyka nam wiele wątków i szczegółów. Wierzcie mi, że przypomnienie sobie pierwszej części przed przeczytaniem drugiej jest konieczne, zwłaszcza, że właśnie w drugiej to się dopiero dzieje! Szczerze mówiąc miałam problemy, żeby się połapać w kilku kwestiach, gdyż: bohaterowie okazują się mieć po kilka imion, są spokrewnieni z innymi bohaterami, nie bardzo wiadomo, kto jest kotem, kto kotcieniem, i na dokładkę bohaterowie moją kilka wcieleń. Uff. Łatwo stracić orientację. Kilkukrotnie wracałam do wcześniejszych rozdziałów, ale nie ma tego złego: Szkołę kotów warto przekartkowywać tam i z powrotem chociażby dla ilustracji. Jeśli chcecie bez problemów odnaleźć się w zapętlonej intrydze, nie pogubić się przy rozwiązaniach kolejnych zagadek - pamiętajcie skupienie podczas czytania jest obowiązkowe.

W Magicznym prezencie szkolne igraszki zastąpił mrok. Beztroski uczniacki żywot został nagle przerwany, a na naszych bohaterów czeka bojowe zadanie. Boleśnie, przekonują się, z jak potężnym wrogiem przyjdzie im się zmierzyć. Zła nie wolno ignorować. Wraz z nimi bolesną lekcję dostaje czytelnik. Muszę przyznać, że opisy przeżyć bohaterów związane z Cmentarzyskiem Wymarłych Gatunków, bardzo mną wstrząsnęły. Podczas lektury nawet dorosły czuje się nieswojo: mogił wciąż przybywa, a my stoimy osłupiali, czując narastający chłód wokół serca i trwogę. Kolejne obrazy zmuszają nas to do refleksji - poruszą one każdego, kto kocha zwierzęta. Nie można udawać, że słowa Tenebrisa nie są prawdziwe: Większość gatunków (…) żyła dłużej niż rasa ludzka i miała dużo bogatsze wspomnienia. Ludzka chciwość i arogancja doprowadziły do zagłady setek tysięcy gatunków. Uważa on, że uratować świat może tylko całkowite zniszczenia gatunku ludzkiego. Jego serce wypełnia nienawiść, a to zły doradca. Dlatego nie jest lepszy od tych, których nienawidzi i trzeba go powstrzymać. W grę wchodzi bowiem życie także dobrych, czułych ludzi, którym los zwierząt nie jest obojętny. Czytelnika poruszą również losy kotów Toto i Wikinga. Mam nadzieję, że opis ich przeżyć uświadomi dzieciom, że trzeba być odpowiedzialnym za przygarnięte i oswojone przez siebie zwierzęta. Żywe istoty to nie zabawki: one czują.

W tej części Mindzun - chłopiec, który był „właścicielem” Saliksa, a do którego nasz koci skryba regularnie wysyła listy - staje się głównym łącznikiem między światem kotów, a światem ludzi. To jemu przypada niebezpieczne zadanie odnalezienia Kociej Duszy, która ma pomóc w walce z kotcieniami. Niemałą rolę odegra także pewna autystyczna dziewczynka. Autor w bardzo delikatny sposób poruszył, tak ważny temat, jak autyzm. Przybliżył czytelnikowi dramat, jaki przeżywają rodzice dzieci „zamkniętych we własnych wnętrzach” i niebezpieczeństwa, jakie na nie czyhają. Książka oprócz potężnej lekcji empatii i odpowiedzialności, nienachalnie, gdzieś między wierszami, mówi też o tym, jak ważne jest zaufanie i że, gdy coś grozi przyjaciołom zapomina się o lęku.

Podczas lektury należy wyłączyć typowo dorosłą perspektywę. Dzieci wyczuwają podświadomie, to co dorosły widzi jak na dłoni. Dlatego dla nich historia zawarta w książce ma zupełnie inny wymiar, wzbudza w nich zupełne inne uczucia. Młodsi czytelnicy są elastyczniejsi, łatwiej dopasują rytm czytania do sprężystej fabuły. Naturalniej odnajdują się w symbolicznej i fragmentarycznej treści. Nie gubią się w pędzącej do przodu akcji. To ważne, gdyż właśnie akcja buduje tutejszy świat, nie opisy.  To im lektura ma sprawiać frajdę, dla nich ma być fantastyczną przygodą.

Wydanie Kwiatów Orientu, jak zwykle, dopieszczone i na bardzo wysokim poziomie. Ilustracje dopełniają treść o kolejne warstwy, urzekają stonowanymi barwami. Grafiki stały się o wiele mroczniejsze, smutniejsze niż w pierwszej części. Groza i ponure zło, patrzą na czytelnika z każdej kolejnej strony – dosłownie. Dlatego jeśli wasze dzieci są wrażliwe, czytajcie książkę razem z nimi. I wytłumaczcie im o co chodzi z cmentarzyskiem i dlaczego przekaz – mocno zmanipulowany przez Tenebrisa, który sączy jad w niewinne serca – jest niestety poniekąd prawdziwy. Mam nadzieję, że mali czytelnicy nie zrażą się cierpkim wydźwiękiem drugiego tomu i z napięciem będą oczekiwać na kolejne części Szkoły kotów, których ma być przecież aż pięć.

Kim Jin-kyung dokonał niemożliwego, unikając wielkich słów, stworzył „zwyczajnie” mądrą książkę. I mimo, że wiele w niej prawdy o bólu, porzuceniu, inności, przyjaźni, odpowiedzialności – wymieniać można by jeszcze długo - stanowi ona nadal przyjemną rozrywkę dla dzieci. Nagromadzenie wątków i ukrytych przesłań zostało podane bardzo delikatne. W prosty sposób więc fantastyczny świat kotów, otwiera dziecięce serca i oczy na nasz całkiem realny i rzeczywisty świat.

Czytliwość: 5/6
Wydanie: 6/6
Okładka: 6/6
Ogólnie: 6/6

Autor: Kim Jin- kyung
Ilustracje: Kim Jae-hong
Tłumaczenie: Edyta Matejko-Paszkowska i Choi Sung Eun (Estera Czoj)
Tytuł: Szkoła kotów. Magiczny prezent
Wydawnictwo: Kwiaty Orientu
Rok wydania: 2014
Wydanie: I
Okładka: miękka
Ilość stron: 142
Cena z okładki: 35,00 zł

Tekst dostępny również na portalu Kocie Tajemnice:







1 komentarz:

  1. Kolejna piękna opowieść, jednak znacznie mroczniejsza od poprzedniej.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...