02 marca 2015

Horror o pierdzących ogniem pająkach /Plaga podziemnych pająków, Arachnoquake - Griff Furst/ 2012

Istnieje taki gatunek niskobudżetówek, np. Bobry- zombie, który nie pretenduje do roli arcydzieła. Widz, gdy włącza taki film, doskonale wie czego ma się spodziewać: plastykowej akcji, drewnianego aktorstwa, kiczowatych efektów, absurdalnych rozwiązań, idiotycznych dialogów, no i koniecznie ataku jakiś - obowiązkowo dziwacznych - stworów. Tym razem padło na pierdzące ogniem, podziemne pająki. Szkoda tylko, że nie pierdzące ogniem, podziemne pająki-zombie. Mieć pretensje do takich produkcji, że miażdżą głupotą, to jakby mieć pretensje do garbatego żyda, że ma dzieci proste. Zostały one przecież stworzone z myślą o tym, by po obejrzeniu można było pośmiać się z samego siebie, że się dotrwało do końca. Zresztą filmy typu Plaga podziemnych pająków z założenia mają właśnie śmieszyć, nie straszyć, mimo, iż szumnie określa się je mianem horrorów sci-fi.

Treść nie jest skomplikowana. Wszystko zaczyna się od niewinnego trzęsienia ziemi, w wyniku którego na powierzchnię wydostają się krwiożercze i mordercze biało-różowe pająki. Dosyć szybko terroryzują i paraliżują okolicę. Nic jednak nie może pokonać Petry (Olivia Hardt)  - blondynki z nienagannym makijażem - i jej brata Paula (Bug Hall) - lowelasa i czarnej owcy -  prowadzących wraz z ojcem firmę obwożącą turystów po Nowym Orleanie. Takich lokalnych atrakcji, jak atak pająkodzilli nikt się nie spodziewał.

W Pladze podziemnych pająków aktorstwo jest na normalnym poziomie, jeśli chodzi o takiego typu produkcje - czyli próby działań bohaterów, wzbudzają ogólny śmiech i zażenowanie. Blondynka głównie pręży się i wdzięczy do kamery, jej nażelowany brat zgrywa kozaka, a reszta postaci biega to tu, to tam, przerzucając się krępującymi dla postronnych słuchaczy, wypowiedziami. Trzeba przyznać, że najlepiej spisała się i odegrała wiarygodnie swoją rolę mściwa aligatorzyca.

Griff Furst powinien zdecydowanie pozostać przy takiego typu kiczowatych produkcjach, a nie zabierać się za kręcenie prawdziwych horrorów, gdyż NIECO (cóż za eufemizm) mu to nie wychodzi. Mogliśmy się o tym przekonać, przy okazji jego Zagłodzonych – film miał być horrorem, nic z tego jednak nie wyszło. Odmóżdżaczowi o albinotycznych pająkach, oprócz tego, że można przy nim zapomnieć o myśleniu, można policzyć na plus to, że nie nakręcono go metodą found footage. Wszystkich reagujących alergicznie na tę - wyeksploatowaną w ostatnim czasie - technikę, powinno to ucieszyć.

Rok: 2012
Kraj: USA
Reżyser: Griff Furst
Scenariusz: Paul A. Birkett

2 komentarze:

  1. Mojej siostrze pewnie by się spodobał. Mnie niekoniecznie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to nie pająki-zombie to nie będę oglądać :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...