11 marca 2015

Eksperyment interpretacyjny: czy Alicja zje ciasteczko? /Modus Anomali - Joko Anwar/2012

Film będzie miał tylu oddanych fanów, ilu zagorzałych przeciwników. I jedni i drudzy mają prawo do swoich odczuć, bo wiadomo, o gustach się nie dyskutuje. Nie każdy musi przecież lubić, gdy horror nie jest typowy, a reżyser igra sobie tak z konwencją, jak i z widzem. Długo bowiem gubimy się w gąszczu domysłów: ufo, anomalie czasoprzestrzenne, psychol polujący na ludzi, urojenia? – łatwiej byłoby wymienić to, co nie przychodziło nam do głowy podczas seansu, niż wyliczać, to, co komu wydawało się logiczną odpowiedzią na kolejne zagadki. Mnie się ten film podobał, spróbuję więc przekonać Was, że warto go obejrzeć. Nawet gdyby nie miał Was powalić na kolana, powinniście „zaliczyć go” jako ciekawostkę.

Na początku nie rozumiemy zbyt wiele. Mężczyzna (w tej roli: Rio Dewanto) budzi się w płytkim grobie, w środku lasu (przebudzenie mniej drastyczne niż w Open grave, ale i tak nie chciałabym być na jego miejscu). Nie pamięta kim jest, ani w jaki sposób tam trafił. Błąkając się w amoku, trafia w końcu do domku, w którym ktoś zostawił dla niego niespodziankę: taśmę, a na niej nagranie morderstwa – ofiarą jest ciężarna kobieta. Po obejrzeniu drastycznego filmiku, mężczyzna spostrzega, że ciało kobiety z filmu leży tuż obok niego (siła sugestii?). Coś zaczyna mu świtać: obrączka na placu, zdjęcie w portfelu, to elementy, które próbuje mozolnie sklecić w całość. Zaczyna do niego docierać, kim kobieta prawdopodobnie dla niego była. Z odpowiedziami pojawiają się jednak także pytania np.: gdzie są dzieci ze zdjęcia? Poraża go świadomość, że gdzieś tutaj w mroku lasu, czai się morderca i teraz być może poluje na niego. Może też na zagubionych chłopca i dziewczynkę? Panika, przeplata się z histerią, szok odbiera działaniom racjonalność. Z czasem jednak bohater postanawia odwrócić role. Jak wiadomo najlepszą obroną jest atak. Zasadza się więc na wroga. Atmosfera gęstnieje z minuty na minutę, bo widzowi trudno uwierzyć, by ten przerażony mężczyzna był w stanie walczyć z czającym się w lesie złem. Przydałby się raczej ktoś podobny do Clinta Eastwooda, albo przynajmniej ktoś solidniej zbudowany.

Indonezyjski reżyser Joko Anwar (Dead Time: Kala, Frobidden Door, Joni`s Promise) bawi się konwencją i z lekkością wychodzi poza ramy gatunków. Serwuje nam grozę oryginalną i zaskakująco odmienną. Nietuzinkowy pomysł i nietypowa fabuła sprawiają, że siedzimy jak na szpilkach mimo, że przez większość filmu właściwie nic się nie dzieje: nie ma spektakularnych starć, zwrotów akcji. Zdarzają się oczywiście sceny brutalne, pojedyncze akty przemocy z użyciem noża i kija bejsbolowego, głównie jednak „czujemy się”, nie jak w horrorze lecz jak w thrillerze z prześladowcą w roli głównej. Towarzyszy nam ciągły niepokój, czujemy się osaczeni przez niezidentyfikowanego agresora i samo miejsce. Obcy, wrogi las otaczający bohatera, mimo ogromu przestrzeni, zdaje się być strasznie ciasny. I im dalej w ten las, tym więcej pojawia się w nim budzików – psychopata zostawia ślady i odlicza czas, jak zwariowana wersja królika z Alicji w krainie czarów. Co się wydarzy o godzinie „zero”? Na próżno głowimy się wspólnie z bohaterem. W pewnym momencie następuje bowiem przełom (zdradzę tylko, że bohater niczym Alicja dokonuje pewnego wyboru). Całkowicie zmienia się klimat. Obraz przewrócony do góry nogami, powoduje, że siedzimy całkowicie zaskoczeni. Reżyser nas podszedł, zabawił się perspektywą. Elementy składane przez widza z ogromną pieczołowitością nabierają zupełnie innego znaczenia. Pokręconego znaczenia. Stosowane fałszywych zakończeń, najczęściej wywołuje irytację, gdyż czujemy ich sztuczność. Tym razem jednak, mechanizm zadziałał tak, jak powinien. To co z niego wynika zdaje się być autentyczne i naturalne – o ile mogę użyć takich słów (Ci którzy zobaczą film zrozumieją moje obawy).

Grozy nie buduje tutaj krew, ani widowiskowe, przerażające morderstwa. Owszem pojawiają się momenty, w których wydajemy z siebie głośne „uf”, jakbyśmy „zarobili” cios w splot słoneczny. Fabułę tworzy jednak głównie iluzja, eksperyment. Więc nawet, gdy na samym końcu chcemy wykrzyczeć: „Aha, to o to chodziło”, to nie przechodzi nam to przez gardło – gdyż nadal zbyt wiele klocków do siebie nie pasuje. Do samego końca reżyser zamyka nas w świecie iluzji i gry interpretacyjnej. Jakby tego było mało pułapkę zastawia na nas w środku lasu - w którą stronę byśmy nie poszli wciąż trafiamy w to samo miejsce. Przewrotnie, to nie bohaterowie, a widz popada w stupor dysocjacyjny. Uderza go odkryty na nowo sens anonimowości, zdziwienie, jak łatwo uległ pozorom, jak łatwo dał się omamić obrazami.

Film ten nie cierpi na syndrom przepełnienia zdarzeniami, akcją i szczegółami. Tutaj chwile mają szansę się rozwinąć i wybrzmieć, nie ginąc w natłoku. Dlatego dostaliśmy szansę na zauważenie szorstkiego piękna lasu, które paradoksalnie nie stanowi tła akcji. Tym razem tłem jest tkwiąca głęboko w ludzkim umyśle natura zła. 

Joko Anwar dotknął najistotniejszego: indywidualnej interpretacji, czyniąc z filmowego obrazu ulotny performance. Wydaje się, że te dwa pojęcia wykluczają się  nawzajem, czy na pewno jednak? Bo czyż wszystko co czujemy i widzimy nie jest tylko jednorazowym dziełem naszego umysłu? Chodzi o przeżycie absurdalnego (realnego?) doznania. Czyż nie my jesteśmy aktorami w swoim życiu? Co byłoby gdybyśmy mogli kreować je tak, jak nam się podoba, jakby było filmem, niekończącą się serią fikcyjnych zdarzeń? Mimo końcowego wyjaśnienia, pozostaje widzowi mnóstwo pytań, na które mimo ogromnych starań nie znajdzie odpowiedzi. Nie chodzi bowiem o to by je znalazł. Joko Anwar po mistrzowsku wykorzystał naszą podatność na Współczynnik Pikusa. Odbiór informacji zależny jest bowiem od kontekstu i skojarzeń (naszej definicji pojęć). Nasz mózg deformuje fakty według własnych upodobań. Jak się domyślacie - często błędnie.  

Rok: 2012
Kraj: Indonezja
Reżyser: Joko Anwar
Scenariusz: Joko Anwar

1 komentarz:

  1. Bardzo fajny film. Jeśli komuś podobał się ,,Open Grave'', to ten też go nie zawiedzie.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...