30 marca 2015

Brzemię /Poczęcie – Chase Novak/

Nie znacie autora? Nic dziwnego, to jego – w pewnym sensie debiutancka – powieść. Kto by pomyślał, że ów pisarz do tej pory pisywał tylko książki obyczajowe? Enigmatyczny jegomość, o którym mowa, to Scott Spencer, a jego dotychczasowe dzieła to: Miłość bez końca, Statek z papieru, Mężczyzna z lasu, Szczęśliwi frajerzy. Poczęcie to niesamowicie ryzykowny i udany (!) eksperyment. W tekst książki wsiąka się od pierwszych stron. Novak bowiem to urodzony gawędziarz, którego „słucha” się z wypiekami na twarzy – chociaż czasem potrafi, wkurzyć i zirytować upartym milczeniem, na temat tego co „musimy” przecież wiedzieć. Powieść trafi do wielu osób, nie powinno się jej - wręcz nie wolno - klasyfikować tylko jako horroru. To świetna satyra na nasze konsumpcyjne społeczeństwo, opis - przegranej z góry - walki jednostki z jej naturą, czyli treść mocno psychologizująca  i trzymający w napięciu thriller. Pisarz przekroczył w Poczęciu granice, w których czytelnik czuje się bezpiecznie, zburzył jego sposób myślenia – a od tego nie ma już odwrotu. Dziecko Novaka zdecydowanie uznaję za udane.


Zaczyna się niewinnie – o ile to możliwe przy TAKIEJ okładce, która wpisuje książkę w poczet klasyków horroru z Dzieckiem Rosemary na czele. Bogaty, charyzmatyczny i przystojny Pan poznaje ładną, skromną Panią, zakochują się w sobie i biorą ślub. Leslie, o której większość myśli jak o ogromnej szczęściarze, staje żoną dziedzica fortuny Twisdenów, Alexa. Wspólnie zamieszkują w wiekowej rezydencji, a my od pierwszych chwil przesiąkamy klimatem domu, dostojnym aromatem wieków. Alexowi do szczęścia brakuje tylko dziedzica. Tylko i aż tyle brakuje mu do tego, by mógł określić swoje życie jako idealne. Nie istnieją chyba ludzie, którzy mają wszystko: nie ważne ile by mieli (kariera, piękna kochająca żona, dobre zdrowie) zawsze znajdzie się coś, co chcieliby mieć bardziej. A Alex, nie dość, że pragnie potomka każdą komórką swojego ciała, to nie jest typem człowieka, który łatwo rezygnuje. Po serii niepowodzeń sfrustrowani, on i Leslie, chwytają się rozwiązania niekonwencjonalnego, ostatecznego, niemoralnego. Pozwalają by pewien Słoweński lekarz - Slabodan Kis – zastosował na nich swoją eksperymentalną terapię...Jak to mówią: Kto bogatemu zabroni? Tej parze przyjdzie jednak słono zapłacić za spełnione marzenie. Oddadzą więcej niż kwota na którą opiewał czek.

Ciało kobiety podczas ciąży przechodzi transformację - hormony szaleją. To co dzieje się z Twisdenami (obojgiem!), przechodzi jednak wszelkie wyobrażenia i wszelkie uznane standardy medyczne. Co więcej zmiany nie zatrzymują się nawet, gdy na świat przychodzą ich dzieci. Życie tej rodziny upływa pod znakiem strachu: Alex i Leslie boją się tego do czego są zdolni, tego samego obawiają się również Adam i Alice. Szczerze mówiąc początkowo oczekiwałam od dzieciaków szeroko pojętej diaboliczności. Gdy okazały się grzeczne, mile, pragnące być częścią normalnej rodziny zrozumiałam: w Omenie, to rodzice drżeli z obawy przed potomkiem, tutaj jest odwrotnie. Jednak autor nie złamał wcale żadnego schematu, on przypomniał prawdę płynącą z najmroczniejszych zakamarków starych baśni.

Jaś i Małgosia a'la Novak

W taki oto sposób docieramy do punktu w którym śmiało możemy Alice i Adama określić mianem Jasia i Małgosi a'la Novak. W życiu tej dwójki szybko następuje zabicie w nich dziecięcej niewinności i ufności wobec świata. Od tego momentu nie ma już powrotu do dzieciństwa. Alice i Adam w momencie ucieczki z domu, odbywają baśniową podróż, to jest ich moment poszukiwania, a więc rozwoju - niekoniecznie uświadomionego dojrzewania. Ich lęk po części jest strachem przed własnym wewnętrznym skomplikowaniem – czują to podświadomie. Lęk przed zjedzeniem jest stary jak sama ludzkość. Wyrażany symbolicznie poprzez opowieści i baśnie, np. Czerwony Kapturek boi się wilka, Jaś i Małgosia czarownicy, a Macocha pożąda serca Śnieżki. Macocha czy czarownica – bez wchodzenia w szczegóły - często są aspektem matki. Novak symboliczną projekcję uczynił namacalną i osiągnął niesamowity efekt.

Współczujmy bohaterom. Zdają sobie oni sprawę co się z nimi dzieje oraz kim się stają. Rozpaczliwie próbują walczyć z własnym spotworzeniem, a my możemy jedynie bezradnie patrzeć, jak podczas tych zmagań ich wewnętrzny opór słabnie, jak w miarę zachodzących w nich przemian zdają się stopniowo akceptować ich nieuchronność. Po tym, co im się przytrafiło są sami pośrodku niczego. To smutna historia ponieważ bardzo bliscy jesteśmy tego by podzielić ich los. Wielu z nas postąpiłoby tak samo. I potem żyłoby z podobnymi konsekwencjami. Podobnie jak dzieci nie powrócą do niewinności, tak Leslie nie może wrócić do Nowego Jorku.

W powieści poza główną czwórką bohaterów, pojawiają się też postacie poboczne. Każda z nich zasługuje na uwagę, została mocno nakreślona. Nikt nie jest przypadkową zapchajdziurą fabularną – każdy ma coś do przekazania. Autor pokazał ich kompletnie - duchowo, psychicznie – nagich, odarł ich ze skóry i mięśni, tak do białej kości.  

Home sweet Home

W moim odczuciu rezydencja Twisdenów stanowi symbol cywilizacji, zapis jej drogi, żmudnego i nieustępliwego procesu ujarzmiania dzikości natury. I zarazem staje się wyznacznikiem nietrwałej natury tworzonej z mozołem cywilizacji – pozornie ujarzmiona dzikość, potrafi ją zniszczy i doprowadzić do ruiny w zastraszającym tempie. Zarazem dom staje się namacalnym dowodem zatracania tożsamości przez Twisdenów. Ich wewnętrzną degradację. Miejsca w powieści Novaka nie są przypadkowe. Nie bez przyczyny bohaterowie z blasku i bogactwa Nowego Jorku odbywają symboliczną podróż w trzewia piekieł. Zmierzają ku własnemu Nemsis do dzikiej, biednej Słowenii. Do Lublany spod znaku smoka. A tam już tylko krok by wpaść w ręce diabla. Tym razem nie bawił się w zakładanie przyjaznych masek. Kis jest niebezpieczny, nie budzi zaufania, to potwór zaślepiony sukcesem – bez hamulców moralnych, bez skrupułów, nie baczący na konsekwencje. Wystrój gabinetu lekarza wywołuje skręty w żołądku. Lublana to początek upadku Twisdenów. Gdy wracają do Nowego Jorku już do tego miejsca nie pasują. Pod koniec powieści do Leslie dociera smutna prawda – powrotu już nie ma. Nie ma się dokąd udać – bo nie ma nigdzie  swojego miejsca. Świat nie jest na nią gotowy.  Novak daje to do zrozumienia również czytelnikowi kreując postać nauczyciela geja. Społeczeństwo nadal nie jest gotowe na zaakceptowanie inności, jedynie czasami – gdy mu to na rękę – udaje, że jej nie dostrzega. Gdy tylko poczuje się zagrożone zaczyna piętnować, ścigać i oskarżać.

Cywilizacyjne piekło

Cywilizacja Novaka jawi się, jako kolos na glinianych nogach. Łatwo ją pokonać, zresztą najlepiej robi to ona sama.  Mimo iż, jest słaba,  to nie ma szans na całkowity powrót do natury, a tylko on jest przecież szansą na przetrwanie. To problem współczesnego człowieka. Musi on stąpać dwoma różnymi drogami, próbować spinać, to co do siebie nie przystaje. Dlatego ludzkość jaką znamy rozłazi się w szwach. Postęp zjada sam siebie i do tego wypacza naturalny porządek rzeczy. Nie najlepiej to wróży naszemu gatunkowi. Bo owszem, wszelkie osiągnięcia i cudy medyczne są osiągane metodą prób i błędów. Jeden sukces to setka pomyłek. Jednak jak daleko chcemy się posunąć? Jakie granice przekroczyć? Czy prowadzi nas to ku zagładzie? Z drugiej jednak strony ewolucją też rządzi ślepy traf… Może ten wypadek doprowadza do wprowadzenia modyfikacji, która zadecyduje właśnie o przyszłości naszego gatunku? Treść stanowi więc niezłą pożywkę dla wyobraźni, jest bardzo mądra w swojej przewrotności.

Wspólna walka przeciwko wrogowi, którym staje się biologia może scementować małżeństwo, może je także zniszczyć. Jak by było w przypadku Twisdenów – nie dowiemy się. Oni bowiem sięgali po rozwiązanie ostateczne. Twisdenowie ulegając jednemu instynktowi, wpadają w sidła kolejnych i całkowicie się im podporządkowują. Zapadają się coraz głębiej. Godzenie w sobie dwóch sprzecznych pragnień zaczyna być dla nich coraz trudniejsze, zarówno chcą chronić swoje dzieci, jak i je zjeść.

Konsumpcjonizm

Twisdenowie są więźniami kolejno: blichtru Nowego Jorku, uporządkowanego, racjonalnego statusu „ludzi sukcesu” i na koniec – atawistycznego, zwierzęcego zewu krwi. Nie ważne więc w jakie popędy „ubierze się” człowieka, to one zawsze będą nim rządzić. Główna przyczyną nieszczęścia była bezpłodność. A czym ona jest? W świecie pędzącym za idealnością tryskającą na nas soczystą fontanną próżności. Musisz być doskonały, a by być doskonałym musisz mieć! Bo to co posiadasz jest miarą twojej wartości. I kto by pomyślał, że w świecie całkowego odstąpienia od natury to właśnie ona stanie się sprzymierzeńcem tego zjawiska? Złośliwie każe mieć, ale nie zawsze daje. Nasz genetyczny egoizm pali nas tak mocno, że jesteśmy zdolni do każdej podłości, bo - chociażby po trupach, zdobyć i posiadać. Zapamiętale nawet za cenę własnego unicestwienia. Chęć posiadania potomka staje się obsesją, popychająca bohaterów na krawędź, ku utracie człowieczeństwa. że chociażby po trupach, byle swoje.

Widzę cię

Wszechwiedzący, czujny narrator – jest wszędzie. W piwnicy, w łóżku, w szkole. Zdaje się „dyszeć” tuż obok, być świadkiem najbardziej intymnych chwil. Poczęcie składa się z dwóch części. Każda ma inny klimat. Pierwsza część - świat ukazany głównie z perspektywy Twisdenów - jest senna. Sielanka i pogodny nastrój, zaczyna z czasem przejawiać oznaki zniecierpliwienia, staje się zapowiedzią mrocznych zdarzeń. W części drugiej przeważa pogłębiający się stopniowo obłęd i towarzyszące mu lęki. Na ten obraz składa się wiele perspektyw, przeważa jednak ta postrzegana oczyma. Dynamiczna akcja powieści stanowi gotowy scenariusz filmowy. Nie brakuje w niej elementów grozy: burza, pogoń, przerywające ciszę przeraźliwe wycie;  gore: animal attack, zgrzytanie zębów, gnijące mięso. Autor nie epatuje jednak brutalnością. Bardziej na emocje i wyobraźnię niż krwawe obrazy oddziałują emocje bohaterów.  Większość aktów przemocy dzieje się gdzieś obok, uciętych, niedopowiedzianych. Ma w nas bowiem obudzić zupełnie inne przerażenie, inny lęk. Wiele tu z klasycznego horroru pełnego napiętej atmosfery, dusznej, niepokojącej, pełnej obaw i oczekiwania na nieznane. Świetne zbudowane napięcie fabularne rozładowują elementy czarnego humoru: kogo nie rozbroiło pożeranie rozdętych chomisiów?

Co innego natężenie szczegółów. Są one wręcz jaskrawe, agresywnie wydobyte na pierwszy plan. Autor zatrzymuje nas nad upadającym kluczem, strzępem tapicerki, chwilą która chociaż biegnie, to jakby trwała w odrętwieniu. To kruche studium szczegółu jest dość bolesne w wymowie, bo zazwyczaj przesiąknięte do granic możliwości emocjonalnym znaczeniem. Ukrytym skwapliwie w cieniu karykaturalnego uśmiechu.

Chapeau bas

Novak przedstawia powykręcany karykaturalnie obraz rodziny. Obnażając brutalność świata wobec jednostki, przy okazji, jakby od niechcenia stawia bardzo istotne pytania: Gdzie są granice ingerencji człowieka w naturę? Gdzie są granice posiadania, czy jest ono naprawdę jedynym kluczem do szczęścia? To tylko nieliczne z zagadnień, które skłaniają do zadumy. Wyznacznikiem dobrej książki jest to, że zostawia nas z niedosytem i tysiącem domysłów.  I po lekturze Poczęcia pozostajemy z całym mnóstwem pytań bez odpowiedzi: bo co dalej z dzikimi dziećmi, czym była tajemnicza mieszanka w strzykawce? Jedyna odpowiedź jaką otrzymujemy, to przejmujące wycie.

Przyznam, że autor mnie zaskoczył. Myślałam bowiem, że powieść stanowi wskrzeszenie legendy o wilkołactwie. W końcu Kis to Europejczyk, bohaterzy uaktywniają się w nocy i łakną surowego mięsa...Novak nie potraktował niczego w swojej powieści w typowy sposób. Poczęcie, to powieść napisana ze smakiem: wyważona szczypta obrzydliwości, polewa z czarnego humoru i emocje od których nie ma powrotu. Z niecierpliwością czekam na drugą część i ekranizację książki.

Czytliwość: 6/6
Okładka: 6/6
Wydanie: 5/6
Ogólnie: 5/6

Autor: Chase Novak
Tytuł: Poczęcie
Tytuł oryginalny: Breed
Tłumaczenie: Piotr Kuś
Wydawnictwo: Replika Horror
Wydanie: I
Rok wydania: 2015
Okładka: miękka
Ilość stron: 367
Cena z okładki: 34,90 zł

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...