08 lutego 2015

Wariacje o Królu Kruków Paula Delarue, czyli motyw narzeczonego zamienionego w zwierzę

W związku z opisaną przeze mnie baśnią Król Kruków, jeszcze o niej słów kilka.

Baśń ta należy do cyklu opowieści o narzeczonym, bądź małżonku, zaklętym w zwierzę. Bruno Bettelheim wyróżnił trzy charakterystyczne elementy tych baśni: partnera w zwierzę przemienia nie wiadomo z jakiego powodu, jakaś podła czarownica lub czarownik,i nie zostają za to ukarani; z miłości do ojca dziewczyna godzi się na poślubienie bestii; matka nie odgrywa w tych opowieściach żadnej roli. W przypadku Króla Kruków każdy z tych elementów został zachowany. Nie wiemy, kto rzucił na króla czar (i co przeskrobał, że został tak ukarany), na temat matki dziewczynek nie pada ani jedno słowo, najmłodsza córka odchodzi do Królestwa Kruków, a ten oddaje jej ojcu jego jedyne oko (które mu wcześniej wydziobał). 

Psychoanalityk silnie łączy ten typ baśni ze sferą seksualną. Bohater zostaje zamieniony w zwierzę  w momencie, w którym dziecko symbolicznie zaczyna łączyć płeć z czymś, co trzeba skrywać, czego trzeba unikać i bać się. Według norm kulturowych, dziedzina płci staje się akceptowalna i dostępna jedynie w małżeństwie. Obie strony muszą być jednak na nie gotowe (w Królu Kruków dziewczynka jest zbyt młoda). Co ważne, jeśli dziewczynka ma prawdziwie pokochać swojego męża, musi na niego przenieść swoje wcześniejsze przywiązanie do ojca. Pewnego dnia bohaterka musi więc odkryć, że jej partner to nie budzące wstręt zwierzę, a człowiek: uroczy i urodziwy. To moment, w którym płeć przestaje być dla niej tematem tabu.

Jeśli nie jest wystarczająco dojrzała – oczywiście cały czas poruszamy się w sferze symbolicznej – nie zdejmie z ukochanego zaklęcia, czyli nie zobaczy w nim człowieka.  Dlatego w baśniach, tak bardzo podkreślana jest waga czasu. Nie należy niczego przyspieszać, nie wystarczy jednorazowe „rzucenie światła” na małżonka, trzeba dojrzeć do innego sposobu patrzenia na niego. Niestety, to można osiągnąć tylko na drodze cierpienia - czyli wyruszyć w pełną niebezpieczeństw i trudów podróż. Tak też dzieje się w tym przypadku. Dziewczynka dzień przed końcem próby łamie zakaz - zapala światło i ogląda swego ukochanego pod postacią człowieka. Ze względu na to, że jest za wcześnie traci go. Symbolicznie ukazuje to, że nie ma w życiu skrótów - musi w pocie czoła, mozolnie dojrzeć do tej relacji. Przejść wiele dróg, by naprawdę poznać siebie i dojrzale pokochać.

Jak już wspominałam, najczęściej niecierpliwy bohater lub bohaterka wszystko psują. Małżonek zaklęty w zwierzę, przepada i trzeba go ratować. Może to oznaczać mniej więcej tyle, że trzeba się o utraconego małżonka postarać. Teksty takie uwrażliwiają więc również czytelnika na trudności, które mogą zaistnieć między ludźmi i uświadomić mu, że prawdziwa więź w małżeństwie jest ważniejsza nawet od integralności własnego ciała. Dlatego, gdy w końcu rozpadają się żelazne trzewiczki, bohaterka Króla Kruków rani stopy.

Pod powierzchnią tego typu baśni, kryje się więc wiele mądrości, czekającej tylko by z niej czerpać.

2 komentarze:

  1. Mogłoby być ciekawe :) lubię baśnie, bo są pełne symboli. Od razu nasuwa mi się na myśl dzieciństwo ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta bajka jest straszna, niepokojąca. Lubiłam takie w dzieciństwie.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...