05 lutego 2015

Każdego można oswoić /Srebrny dzwoneczek – Emilia Kiereś/

Literacki debiut Emilii Kiereś - Srebrny dzwoneczek - to pachnąca słońcem, truskawkami i odrobiną melancholii, nastrojowa opowieść o smaku lata, dzwoneczkach wróżki i kocie.

Powoli kończy się okres beztroskiego dzieciństwa Marysi. Lada moment zostanie starszą siostrą i po wakacjach pierwszy raz pójdzie do szkoły. Pierwszy raz również spędza  samotne – bo bez rodziców – wakacje. Letnie miesiące przemieszkuje u cioci Ani, która jako krawcowa, bywa bardzo zapracowana i dziewczynka nieraz musi zajmować się sama sobą. Nie narzeka jednak na nudę. Odkrywa kolejne zakamarki ogrodu, poznaje Dobrą Wróżkę mieszkającą w domku obok i swoją równolatkę, Dorotę. Marysia zdobywa nowe doświadczenia, otrzymuje także cenną lekcję o przyjaźni, przełamuje swoją nieśmiałość i nawet oswaja złotookiego kota – bo jak się okazuje: Koty są bardziej skłonne do przyjaźni niż się na ogół sądzi.

Ostatni pięciolatek z którym miałam do czynienia darł się wniebogłosy, bo nie było prądu i nie mógł naładować sobie baterii w tablecie...A tutaj dziewczynka (fakt faktem nieco starsza) bez telefonu komórkowego i innych gadżetów,  korzysta z dobrodziejstw podwórka, ma wyobraźnię, potrafi wymyślać sobie zabawy i dostrzegać cudowność otaczającego ją świata. To jeden z niezaprzeczalnych atutów książki. Przypomina nam, jak spędzaliśmy wolny czas, i boleśnie uświadamia, co teraz robią dzieci. Czy nielimitowane siedzenie przed komputerem jest dla nich dobre? Zabawianie telewizorem lub innym sprzętem? Marysia ma wachlarz innych możliwości: rower, jezioro, odwiedziny u Wróżki, "prace" ogrodowe. Oczywiście nie każde dziecko ma możliwość spędzania wakacji na wsi, ale przy odrobinie dobrej woli znajdzie się jakieś ciekawsze zajęcie od cyberzabawek, którymi zabija się czas i dziecięcą wyobraźnię. W obecnej kulturze przesytu, gdzie wszystko jest na wyciągnięcie ręki, i - jak to zabawnie ujmuje Dorota Krzywicka - "otłuszczonych, przekarmionych dusz supermarketowych", trudno nauczyć dzieci cierpliwości. Dzięki kotu Marysia pojmuje, jak duże znaczenie ma czas w zdobywaniu zaufania, i koniec końców przyjaciela. Działa więc ostrożnie. Rozumie, że kot potrzebuje czasu na to, by się do niej przyzwyczaić i może w końcu ją polubi. Żywa istota jest mniej przewidywalna od gry i pokazuje jej więcej prawdy o ludziach i świecie – a pośpiech może kosztować kilka zadrapań. Marysia jest bardzo empatyczną dziewczynką, dlatego w lot pojmuje, że mruczek może jej nie ufać, bo ktoś już go kiedyś skrzywdził, dzięki temu dokonuje prostej dziecięcej analogii i zdobywa także sympatię naburmuszonej i niemiłej z początku Doroty.

Cieszy mnie ukazany w literaturze obraz dziecka, które nie umiera od: ugryzienia komara, z powodu obdartych kolan, od ubrudzonych ziemią rąk czy kociego zadrapania. Dziecka, które przedziera się przez chaszcze, przeciska się przez dziurę w płocie i zrywa czereśnie z drzewa – i od tego, o dziwo, też nie umiera. Ani profilaktycznie, ani "po" swoich zabawach nie dostaje setki niepotrzebnych medykamentów. Książka niesie więc z sobą także przesłanie dla nas, przewrażliwionych już dorosłych, którzy panicznie bojąc się bakterii, lękiem zarażają dzieci i nie dają im szansy na zdobycie odporności. Kiedyś mawiało się, że dziecko powinno zjeść 6 kg brudu (oczywiście nie na raz), żeby było zdrowe.

Tajemnicza chatka istnieje naprawdę
Książkę ilustrowała Małgorzata Musierowicz, której pani Emilia jest córką. Kolejne obrazki jak i treść, serwują nam powrót do przeszłości: ten sposób spędzania wolnego czasu, ta fantazja... Autorki przedstawiły nam wzruszającą, letnią i pogodną historię, pokazującą, że świat nie jest aż tak zły, że czasem trzeba się na niego otworzyć, a wtedy i on otworzy się na nas. Bo ze światem jest jak z kotem, trzeba go oswoić...W tle historii nienachalnie pojawiają się tematy ważne: rodzina, śmierć, samotność, tęsknota, przełamywanie swoich lęków. Na pierwszym planie jednak dotykamy impresji: dźwięków srebrnych dzwoneczków, smaku owoców, promieni odbitych w kryształach i błysku złotych, kocich oczu. Dotykamy po dziecięcemu, ukrytej przed dorosłymi magii świata. Poza tym, to lektura w sam raz dla dzieci nieśmiałych, a także tych, przed którymi stoi lada moment wyzwanie, w postaci szkolnej ławki.

A o tym, jak powstawała ich książka można poczytać TUTAJ

Czytliwość: 6/6
Okładka: 6/6
Wydanie: 6/6
Ogólnie: 6/6

Autor: Emilia Kiereś
Tytuł: Srebrny Dzwoneczek
Ilustracje: Małgorzata Musierowicz
Wydawnictwo: Akapit Press
Rok wydania: 2010
Wydanie: I
Okładka: twarda
Ilość stron: 120
Cena z okładki: -


Zapraszamy na fanpage Koszmarków


Tekst dostępny również na portalu Kocie Tajemnice:





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...