09 grudnia 2014

Jeśli się nie zmieniasz to giniesz! /Kto zabrał mój ser? - Spencer Johnson/

Proste prawdy mają to do siebie, że bardzo trudno się je odkrywa. W tym tkwi źródło sukcesu osób, pokroju Johnsona. Nad wyraz wyostrzona intuicja pozwala im wyczuć odpowiedni moment i przekazać te "prawdy objawione" szerszemu odbiorcy. Na tym mechanizmie budują swoją karierę, sławę i przy okazji niebagatelną fortunę. Czy kogoś więc jeszcze dziwi fakt, że spora część książki Johnsona stanowi swoistą reklamę zarówno jego osiągnięć jak i wcześniejszych publikacji? Pieniądz rodzi pieniądz. Kupiliśmy, przeczytaliśmy. Działa? Działa. Pamiętajcie: "Jeśli ktoś kwestionuje szkolenie, szkoli się tylko w kwestionowaniu". Tak więc my przyozdabiamy kolejną pozycją półkę na książki, a autor zdobywa kolejne zera na koncie.

W formie alegorycznej opowiastki autor przekazuje nam uniwersalne prawdy o życiu, zmianach i sposobach reagowania na nie. Czterech bohaterów (dwie myszy i dwóch ludzi), reprezentuje różne aspekty osobowości każdego z nas. Ich działania i cała egzystencja opiera na poszukiwaniu i posiadaniu SERA. SER jest właśnie tym, czego pragną, co daje im szczęście i poczucie spełnienia. Każdy ma oczywiście  inne podejście do SERA i reaguje zupełnie inaczej, gdy ten nagle znika z pola widzenia.


Opowiadania o tych serowych perypetiach nie trzeba nawet interpretować. W części wstępnej tej publikacji dostajemy dokładne wytyczne "jak czytać" i wytłumaczenie kluczowych zagadnień. Aby mieć pewność,  że poprawnie zrozumieliśmy intencje autora: na końcu książki umieszczono dyskusję na temat tego, jakie wyciągnąć z tekstu wnioski – gdyby ktoś przypadkiem ich nie zrozumiał. Kto zabrał mój ser? ma więc charakter instruktażowy, nie zostawiając niestety czytelnikowi zbyt dużego pola manewru. I niestety, głównie, te dwie części: wstępna i końcowa są nużące i czytając je błądzi się myślami daleko, byle dalej od tego: "bla bla bla". Opisywane spotkanie "po latach" grupki przyjaciół i ich rozmowa bowiem ma zbyt sztuczny, wyreżyserowany charakter. Według mnie, to niepotrzebna otoczka z hurraoptymizmem na wyszczerzonych w „big smile“ obliczach. Ale czy w ogóle trzeba coś tłumaczyć i podkreślać, skoro akcja rozgrywa się w Kraju Hamburgerów?

Sam tekst jest infantylny, pełen uproszczeń i truizmów. Banalność porównań, naiwność okrzyków radości zniechęci "wyjadaczy", otrzaskanych z tematyką. Zwłaszcza, że znów dostają dokładnie to samo, co doskonale juz znają, tyle tylko że w nowym opakowaniu. Czy historia ta zmieni czyjś światopogląd i wywróci życie do góry nogami? Bądźmy obiektywni: jeśli ktoś spotyka sie z podobnymi teoriami pierwszy raz – może się tak zdarzyć.  Po prostu lektura zmieni życie tych, którzy tego potrzebują. Pamiętamy, że naprawdę wielu ludzi, nie ma szans spotkać na swej drodze kogoś, kto byłby "pozytywnym wzorcem", albo zwyczajnie: dopiero odkrywają jakąś tematykę, dojrzewają emocjonalnie, zyskują głębszą samoświadomość. I nie nam to oceniać. Łatwo się śmiać i naigrywać. Pod tym kątem będę bronić tej pozycji. Ale okładkowe hurraopinie z tą "podstawą nowej ekonomi" to trochę na wyrost. A w dobie kryzysu to już na pewno....

Ten poradnik o charakterze instruktażowym,  przeznaczony jest dla ludzi zagubionych we współczesnym świecie. Nie stanowi, wbrew temu, co czytelnikowi się sugeruje, jakiejś cudownej "złotej recepty na wszystko". Zawiera za to bardzo ważne prawdy: naucz się dystansu do siebie, i śmiej się, gdy postępujesz głupio. Nie użalaj się nad sobą bo, gdy nadejdą zmiany i tak ich nie powstrzymasz – szkoda czasu. Lepiej zbierz się w sobie i dopasuj do nowej sytuacji. Tylko elastyczni przetrwają: Darwin przewidział to już dawno, no może w nieco innej formie, ale sens ten sam. Masz plany związane  serem, a sera nie ma? Zmień plan, proste nie?

Studio Emka solidnie się przyłożyło: twarda okładka, świetny papier, wyraźna, duża czcionka, hasła motywacyjne wpisane w SER, wypełniają szczelnie kolejne strony – takie nie do przeoczenia cheddarowe drogowskazy. Wszystko aż krzyczy: "kup mnie i wypróbuj – odmienię Twoje życie". Czy to książka skierowana do Was i czy przemebluje Wam myślenie, musicie ocenić już sami. Cokolwiek by nie pisać, mnie ta książka dodała otuchy w chwili załamania. Rzeczywiście: świat się nie zawalił. Szczególnie trafiło do mnie jedno pytanie: Co byś zrobiła gdybyś się nie bała? No właśnie co bym zrobiła i czego tak naprawdę się boję?

Czytliwość: 6/6
Okładka: 5/6
Wydanie: 5/6
Ogólnie: 3/6

Autor: Spencer Johnson
Tytuł: Kto zabrał mój ser?
Tytuł oryginału: Who moved My Cheesse
Tłumaczenie: Artur Kurpiewski
Wydawnictwo: Studio Emka
Wydanie: I
Rok wydania: 2000 +/-
Okładka: twarda
Ilość stron: 90
Cena z okładki: 29,00 zł


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...