19 listopada 2014

BOB - kocia gwiazda pop, a przede wszystkim PRZYJACIEL /Kot Bob i ja – James Bowen/

Każdy zasługuje na przyjaciela podobnego do Boba. A ja miałem niesamowite szczęście, bo na niego trafiłem...

Nie dziwię się, że historia Boba i Jamesa poruszyła ludzi na całym świecie. Nie dziwię się również, że unosząc się na – wzbierającej wciąż - fali popularności Bowen postanowił spisać wspomnienia i wydać je w formie powieści. Jeśli któryś czytelnik nie słyszał nigdy o Bobie, czy po lekturze nie poszuka tego i owego w internecie? Ciekawe, o ile dzięki tej książce podnosiła się ilość wejść na YouTube. Jak widać machina marketingowa ruszyła pełną parą. Czy jednak tylko o to chodzi? Książka stała się bestsellerem, bo po prostu lubimy takie historie. Zwłaszcza, gdy opowiadają o niezwykłym, charyzmatycznym zwierzaku, który jeździ autobusem, siedzi na ramieniu niczym papuga i załatwia swoje potrzeby do toalety. Chłoniemy takie opowieści i rozsmakowujemy się nimi, bo budzą uśpioną w nas nadzieję.


Historia nie jest skomplikowana: ulica połączyła wielką niewiadomą – rudego kocura oraz narkomana na odwyku. Dwójkę emocjonalnie bezdomnych istot, które chwieją się na krawędzi życia. Odkąd zyskują siebie ich los się odmienia, i to – oczywiście - na lepsze. Wtopiony w szare miasto grajek, nagle przestaje być niewidzialny. Dzięki rudemu towarzyszowi odzyskuje tożsamość. W życiu tej dwójki na nowo zaczyna świecić słońce. Ich przygody, niosą z sobą cudowne przesłanie o sile przyjaźni. Ich historia przypomina nam również, jak wielką siłę zyskujemy, gdy stajemy się za kogoś odpowiedzialni. Jak widać mądrość z Małego Księcia - Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś – nie straciła na znaczeniu. Bo nawet, gdy cały świat jest dla ciebie jak zaropiała, ziejąca nicością rana, przeraźliwe miauczenie doprowadzi cię w sekundę do pionu, gdy micha, a co za tym idzie i brzuszek są puste. Musisz się pozbierać, bo jeśli zawiedziesz, to już nie tylko siebie.

Z treści dowiadujemy się, jak James znalazł się na ulicy, jaki splot wydarzeń pchnął go ku podjęciu takich a nie innych decyzji. Co musimy przyznać: dramatu nie było. Jeżeli historia upadku i autodestrukcji może być łagodna – jego właśnie taka jest. Jeżeli przytrafiały mu się jakieś - po tym, gdy trafił na ulicę - okropności, to ich opis został w publikacji pominięty. Nie jest to w końcu historia narkomana taplającego się w szambie własnego życia, jego rozliczanie się z przeszłością, ale opowieść o Bobie (świadczy o tym chociażby tytuł – kot ma w nim pierwszeństwo) i przyjaźni, przypruszona odpowiednią dawką fikcji literackiej. Najważniejsze, że nasz ludzki bohater od zawsze lubił koty. A dla Boba jest świetnym opiekunem, za co należy mu się ogromny podziw. Ci, którzy uważają, że reagował za późno, gdy Bob zachorował, mam jedną uwagę: trzeba zmienić perspektywę i uprzytomnić sobie, że na tym etapie wychodzenia z nałogu James powinien mieć co najwyżej roślinkę i modlić się by nie uschła lub nie zgniła... Doceńmy więc to, jaką troską otacza Boba. Fakt faktem - bywa nieco paranoiczny, jak nadopiekuńczy rodzic. Martwi się o kocura – i ma spore wątpliwości, czy dobrze się nim zajmuje, targają nim (w kółko powtarzające się) rozterki: "A czy on nie wolałby być wolny", "Czy mam prawo go wykastrować?" itd. Z drugiej strony jednak, nie chce go rozpieszczać ani odbierać mu prawa do decydowania o samym sobie. Nie przeszkadza mu również to, że nie on a Bob zyskuje sławę. Nie ma więc słynnego muzyka z kotem, za to jest słynny kot z gazeciarzem. Nieważne w jakiej konfiguracji – to ich przyjaźń jest najważniejsza. Bez siebie obaj by zginęli. Bob prawdopodobnie nie przeżyłby kolejnych tygodni, a James pewnie znów wpadłby w zachłanne szpony nałogu, zwłaszcza, że praca na ulicy staje się coraz trudniejsza - nadchodzi kryzys.

Nie dajmy się jednak zauroczyć pogodnej atmosferze książki. Pogodniej mimo faktu, że akcja rozgrywa się w Londynie, gdzie życie, w sensie dosłownym, na ulicy, nie jest łatwe. Mimo iż, w tekście nie jest to zbyt mocno wyeksponowane, trzeba mieć świadomość, że ulica to dżungla - zwycięża sprytniejszy i silniejszy. Bezdomni nie tworzą zażyłej społeczności, walczą o przetrwanie, każdy dba głównie o swoje interesy. Nikt nie obiecuje, że uda się stąd uciec, łatwo nie jest, zawłaszcza, gdy wpada się w nałóg. James jest tego świadomy, nie użala się jednak nad sobą. O tym, że nie jest mu łatwo, przekonujemy się, gdy zaginął Bob. To był jasny sygnał: "nie ma Boba - wezmę". Zaczęłam się w pewnym momencie zastanawiać, czy bohater nie zamienił jednego uzależnienia na drugie. Czy to osobowość mająca nieustającą potrzebę bycia na haju. Dobrze, że ceni sobie teraz haj koci, czyli pozytywny.


Podobnie jak w książce Helen Brown Kleo i ja mamy tutaj do czynienia z kocim terapeutą. Historię Boba czyta się zdecydowanie lepiej. Nie ma w niej fragmentów, które by ciążyły. To lektura lżejsza w odbiorze. Mam jednak wątpliwości, czy przez to prawdziwsza, bo na pewno mniej intymna. Nawet, gdy James ma dwa dni ostrej jazdy na detoksie, jego gehenna nie została przedstawiona w taki sposób byśmy ją odczuli - tak jak on - każdym nerwem. Wiemy, że się to działo i tyle. W książce ewidentnie zrezygnowano z dosadnego opisywania dramatycznych scen.

Z okładką nie trzeba było się wysilać - "stworzyło" ją życie - podobnie jak i ono napisało sam tekst. Bob ma tak słodką mordkę, że nie trzeba niczego ulepszać, poprawiać, ani dodawać. Jest wprost hipnotyzujący - te zielone oczy! Aż by się chciało go wytarmosić za te puszyste futerko...Póki jeszcze istnieje taka możliwość powinnam wsiąść w samolot i należycie przywitać się z Królem londyńskiej ulicy. Ktoś chętny na wycieczkę?

Nie jest to książka wybitna, fenomenalna jakościowo, ani odkrywcza. Nie ma w niej poetyckich splotów słów i filozoficznych rozważań. Ta książka to tylko dwójka bohaterów na tle szarych, londyńskich ulic. Fabuła jest mało skomplikowana: dni są podobne do siebie, wciąż pojawiają się te same motywy, identyczne wydarzenia. Liczne powtórzenia mogę podczas czytania zniechęcać – nie zapominajmy jednak, że autor zawodowym pisarzem nie jest. Dlatego jego wspomnienia opisane są prostym językiem. Są wydobyte z serca, szczere i autentyczne, co nadaje publikacji wartość emocjonalną.

Na szczęście Bowen nie zaserwował nam też hollywoodzkiego zakończenia. W swoim opowiadaniu dochodzi po prostu do momentu, który zamyka pewien etap historii Boba. Czujemy, że będzie ona miała ciąg dalszy (czytam już tom drugi: Świat według Boba). I w tym tkwi sekret sukcesu książki - bez względu na to, jakim językiem została napisana i jakiego typu ma zakończenie: To co przytrafiło się Bobowi i Jamesowi broni się samo, ponieważ powieść stanowi jedynie ciekawe uzupełnianie autentycznej historii.Za co sobie dodatkowo cenię tę pozycję – nie ma w niej ckliwych "romantisz" elementów. Na pierwszym planie mamy męską przyjaźń – międzygatunkową. Aż się boję do jakich wniosków, na temat relacji człowiek-kot, mogą dojść nasi genialni politycy, którzy nie przepuszczą Puchatkowi braku majtek, a Tinkiemu Winkiemu noszenia torebki... 

Myślę, że znajdzie się równie wielu entuzjastów, jak i krytyków tej historii. Ci pierwsi zachwycą się, odzyskają wiarę w ludzi. Uwierzą, że jednak nie jesteśmy takim zdegenerowanym gatunkiem. Pomyślą o dawaniu kolejnej szansy. Ci drudzy uznają, że wszystko zostało wyprodukowane pod publiczkę, że James wykorzystuje Boba. A może żadnego Jamesa i Boba nie ma?! Może to tylko sprytnie wykreowane kartonowe byty, pomysł na biznes? A może prawda leży gdzieś pośrodku? Nie mnie oceniać. Chcę wypowiedzieć się tylko na temat tego, co wyczytałam na stronach książki. Odnieść się do emocji, które we mnie wzbudziła. Mogę Was również zapewnić, że za każdym razem, gdy  mignie mi gdzieś kocia sylwetka, zastanawiam się, czyje życie odmienia (odmieni?) i w jaki sposób.

P.S. Moja kotka też lubi oglądać konie w TV. Dlaczego galopujące konie fascynują koty – ktoś wie?

Autor: James Bowen
Tytuł: Kot Bob i ja
Tytuł oryginału: A Street Cat Named Bob: How One Man and His Cat Found Hope on the Street
Tłumaczenie: Andrzej Wajs
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Wydanie: I
Rok wydania: 2014
Okładka: miękka
Ilość stron: 285
Cena z okładki: 29,90 zł



Tekst dostępny również na portalu KOCIE TAJEMNICE:




1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...