01 września 2014

Wrzesień

W zamierzchłej epoce 2013 roku, tak rozpoczynałam swoje wrześniowanie: 


Jesień, las i te przestrzenie pokonywanie w poszukiwaniu grzybów. Nie żebym się na nich znała – nie radzę spożywać moich zdobyczy. Najważniejsze jest samo chodzenie, kluczenie, wypatrywanie. Czuję, że zaczął się ten magiczny czas, skąpany w porannej mgle, ukryty przed moim spojrzeniem. Czas, gdy nadchodzi śmierć i wszystko zamiera. Życie zderza się z tym, co nieuniknione i…uważam, gdzie stawiam stopy. Co czai się i czeka na mnie pod wydającymi ostatnie tchnienie liśćmi? Jaką tajemnicę mogę przypadkowo zbudzić?

Dla pewności sprawdzam kalendarz. Na szczęście "wtedy" zostało oddalone o lata świetlne i  - tak dla pewności - o kilka galaktyk. Czas potrafi przekreślić sam siebie grubą krechą. Zwłaszcza, gdy okażemy mu trochę zrozumienia i zamiast traktować, jak odwiecznego wroga, pójdziemy z nim pod rękę, gdzie nogi poniosą. Jak zapewne się domyślacie - wiele się zmieniło. Nie zmieniło się na szczęście jedno: jesień to nadal moja ulubiona pora roku.

Podczas dzisiejszego, porannego biegania wpadłam w poślizg na mokrych liściach. W tym roku szybko nadeszła jesienna aura i wcześniej owady opadły z sił. Kiedyś dopiero w drugiej połowie września napotykałam słaniające się pszczoły. Tym razem, już sierpień, okazał się mało łaskawym miesiącem. W tym roku zmęczenie przyśpieszyło. Wrzesień przyszedł jakby "gotowy", bez okresowego przymierzania kostiumu, igraszek i zaskoczeń. Albo to ja patrzę inaczej? W każdym razie, czuję nadchodzący sen i wtapiam się spokojnie w jego codzienność. Nie napinam się. Błogo mi. Lęków jakby mniej i mniej chęci do ucieczki przed światem. Nawet telefon przestał gryźć...

Wam i sobie życzę Dobrego Września. Oczywiście, o ile istnieje jakieś jutro.


1 komentarz:

  1. Jesienna aura przyszła szybko i niespodziewanie ;D Choć ja tam lubię naszą, piękną, złotą jesień ;D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...