27 sierpnia 2014

Masło

Smaruję kromkę masłem. Lubię masło, więc grubo. Odkładam nóż.
Nieszczelną skórą wypływa ze mnie nicość - trzęsie upojonym ciałem, te z bólu kurczy się i napina. Klęczę. Zapomniałam o talerzu, znów nakruszę. Zdarza mi się coraz częściej taka obojętność na ten ustalony poza mną, porządek świata. Świadek jedyny, dobry chyba - chociaż milczący, zsyła dla mnie deszcz. Obfite w ciężki chłód krople, płoszą gwiazdy, by te zwabione jękiem nie przybyły patrzeć. Siadam, gryzę, obłapia mnie od środka nieznośny tłuszcz. Śliska maź wciąż spływa w dół. Niedobrze mi, strzepuję okruszki. Denerwują mnie. Mają nie zobaczyć tej kałuży pozostałej po jednym z przerwanych snów, nie trącać je paluchami, nie dotykać. Przeżułam, połknęłam - nasyciłam głód. Obmywam twarz i zaciek ust. Nieszczelną skórą wypływa ze mnie nicość...rozmyta, zapominam. W zlewie myję nóż, zamiatać nie chcę. Może kupię sobie szczura, to zje okruszki.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...