01 marca 2014

Gorefikacje II reaktywacja ekstremum /Gorefikacje II cz. I – antologia)

"Gorefikacje II", ukazały się dwa tygodnie przed terminem. Demon ponownie się narodził, tym razem jednak przedwcześnie – bo pamiętajmy - nie obowiązują go normy naszego świata. Mało istotne, co było powodem przyspieszania, grunt, że się zjawił. Lista jego ojców (płci obojga) nieco się zmieniła od ostatniego razu (Gorefikcje 2013). Pojawiło się kilka nowych nazwisk i to nie byle jakich. Nie chcę zdradzać szczegółów. Odsyłam, więc do treści: niech  - cytuję - ,„śmietanka” sama się broni, a dzidzia pokaże rogi.


Gdy zaczęłam czytać obawiałam się „syndromu drugiego tomu” i na początku lektury miałam niestety wrażenie, że publikacja zapadła na tę tajemniczą chorobę. Jednak od czwartego opowiadania było tylko lepiej i coraz lepiej się też bawiłam.


„Gorefikacje” zeszłoroczne (a może wydawać je co rok?) pozostały mi w pamięci jako niekończące się tortury i pamiętam, że sporo tam było rur od odkurzaczy. Wiem, pamięć bywa zawodna, ale to chyba świadczy o tym, jak odebrałam tę lekturę. Tym razem łamałam sobie głowę, czy mam do czynienia z gore…Ni to bizarro momentami, ni to opowieści grozy, ni moralitety. Czym więc jest gore, jak się je je? Po czym rozpoznać horror ekstremalny? W moim odczuciu to pojęcie-worek: wstrząśnięte, mieszane, poszatkowane, przeróżne gatunki, formy i tematy. Czasem mniej horrorystyczne, a bardziej absurdalne, czasem podszyte, jak bajka, morałem, czasem zwyczajnie zabawne. Może po prostu, nie warto pakować tego gatunku-worka w sztuczne ramy definicji. Lepiej uznać za jego klucz-wyróżnik: oszołomienie, zdezorientowanie czytelnika. Każde opowiadanie bowiem na swój sposób szokuje: atmosferą, pomysłem, zakończeniem lub smakiem. I tylko to je łączy - nie ma bowiem motywu przewodniego. Ma to swoje dobre strony - urozmaicenie nie pozwala nam się znudzić.
Przemyślenia po Przedmowie Edwarda Lee: część I i część II.

A oto, co zaprezentowali nam poszczególni twórcy w pierwszej części reaktywacji.

1. Krzysztof Maciejewski „Strzępy skóry”3,5/6

Nawiedzony szpital i galeria przypadków wręcz cyrkowych – schorzeń dermatologicznych. Szpitale pasują do horrorów - to miejsca, w których jesteśmy szczególnie bezbronni, ubezwłasnowolnieni, co zwiększa poczucie niepewności. Poza tym nie śpimy w swoich łóżkach…a demon tylko czeka na chwilę słabości. Szpitale pasują do horrorów, ale ten konkretny Krzysztofa Maciejewskiego nie bardzo. Oddział dermatologiczny z mutantami...jakby to była odyseja z jazdami z nieco innego TYPU oddziału. Końcówka mocna, tylko, po co było ją łagodzić filozoficznymi rozważaniami?

Co mnie zastanowiło: autor sugeruje, że kiedyś nie było - więc wnioskuję że teraz jest - klimatyzacji w polskich szpitalach? Chyba tylko, w przypadku, gdy pacjent jest na tyle sprawny by podreptać do okna…


2. Tomasz Czarny „Nisza” 2/6


Gorefikacje 2013 „Świątynia”, „Puszka Coli


Kilka pierwszych zdań i wiadomo, że to Czarny. I nie chodzi o to, że temat oklepany, bo który współcześnie taki nie jest? Mam wrażenie, że Tomasz Czarny pisze w kółko tę samą historię: gwałt i wyflaczenie, gwałt i wyflaczenie. Przecież gore daje szeroki wachlarz możliwości, zboczeń i jazd (czego przykładem jest szereg opowiadań z tego zbioru).…A autor zakleszczył się w jednym temacie, jakby miał jakiś problem. Nie dość, że znów napisał to samo, to jeszcze powtórzenia w tekście. Opowiadanie nie było aż tak długie, żebym zapomniała, że bohaterka czuje się, delikatnie mówiąc, źle. Sranie komuś do gardła nawet by przeszło, ale nadmiar bodźców spowodował, że tekst zmienił się w karykaturę siebie. Jak dla mnie z tego tekstu zieje totalny brak pomysłu - na zakończenie w szczególności, a warsztatu po prostu brak.
Oddałam ciało w dobre ręce” było zdecydowanie lepsze, bo było inne i warto byłoby pójść w tym kierunku.


3. Charlee Jacob „Duch wilków” 3,5/6


Pomysł na wilkołaka oryginalny. Fabuła balansuje na granicy jawy i snu. Oniryczne klimaty wypełniają mutanty i ciekawie zaaranżowany rytuał przejścia (scena w kółeczku bardzo wymowna). Absurd wplątał się w mroczną atmosferę, czyniąc tę historię nieco nieuchwytną. Kto przeczytał, wie o co chodzi.


4. Marek Grzywacz „Stroboskopy” 4/6


Gorefikacje 2013 „Święte mięso


"Stroboskopy" to przyzwoite ghost-story, którego akcja rozgrywa się w warszawskich klubach. To świat, który nie jest mi zbyt dobrze znany, jednak klimat stworzony przez Grzywacza w pewnym sensie mi go przybliża. Bohaterka funkcjonuje, a raczej wegetuje, wśród pustakowatych ludzi. Czy sama jest próżną skorupą, czy próbuje tylko w ten sposób, zagłuszyć samą siebie - możemy jej zachowanie zinterpretować tak jak chcemy, autor bowiem zostawił nam na to przestrzeń. Nie to jest jednak najważniejsze w tej historii. W tym tekście przeszłość zderza się z teraźniejszością, niewinność z wyuzdaniem, co wywołuje piekielny efekt. To nastrojowe opowiadanie budzi podśwaidomy lęk i niepewność, ponieważ odnosimy wrażenie, że coś nam umyka. Tajemnica nie zostaje do końca odkryta.


5. Łukasz Radecki „Fundacja Hackenholta” 6/6


Gorefikacje 2013 „Wyrzygaj mi duszę


Koszmar obozów zagłady widziany z drugiej strony. Na ogrom cierpień spoglądamy oczami oficera SS, który nie pełni swojej funkcji z wyboru. Jego prawdziwym celem jest dokumentowanie zbrodni, w tym celu wkracza w szeregi szatańskiej armii. Niestety, to, czego jest świadkiem przerasta jego najśmielsze oczekiwania. Nie dowierza, że Cyklon B można uznać za humanitarną formę eksterminacji…. Słowa "humanitarny" i "eksterminacja" obok siebie, to mówi więcej niż jakikolwiek opis. Stajemy się poniekąd świadkami „efektu Lucyfera”, zarażania się okrucieństwem pozornie zwyczajnych ludzi.

Polecam szkolnej młodzieży odświeżenie okrutnej prawdy minionych czasów, w takiej formie. Ci którzy z założenia nie czytają lektur, mogą się zainteresować horrorem ekstremalnym. W ten sposób może łatwiej trafić do młodych umysłów?

Mocne bo prawdziwe, mocne bo na faktach. Autor sam najlepiej podsumował swój utwor:

„Utwór ten dedykuję pamięci ofiar obozów koncentracyjnych. Nie wolno nam nigdy zapomnieć o okrucieństwie i bestialstwie jakiego jedni ludzie mogli dopuścić się wobec drugich. Opisane tutaj wydarzenia miały miejsce naprawdę, 17 sierpnia 1942 roku. Wszystkie postaci i, niestety, wszystkie podane tutaj liczby są˛ autentyczne. Kurt Gerstein dotrzymał danego sobie przyrzeczenia i udokumentował zbrodnie faszystów w swoich pamiętnikach i zeznaniach.”


6. Edward Lee – „Dritifilia” 6/6


I kto jeszcze ośmieli nam się wmawiać, że psychiatrami zostają zdrowi ludzie? Od innych różni ich tylko poziom samoakceptacji i tego możemy im zazdrościć…

Tekst na swój sposób obrzydliwy i groteskowy i jeszcze budzi niezdrową fascynację. Pod jego tajemniczym tytułem czai się ciekawe zaburzenie psychiczne. Jak myślicie, co może zjadać jego bohater? Bo zdradzę tylko, że zjada. Jeśli chcecie się dowiedzieć co, to ostrzegam: zawartość żołądka podejdzie Wam do gardła, jak sobie wyobrazicie miejsce, czas, kolor, pochodzenie i smak. W ogóle  bohater to prawdziwy smakosz, wie gdzie szukać najlepszego "towaru"…Opowiadanie obrzydliwe i szokujące, ale możemy się też nauczyć czegoś o ludziach i świecie.


7. Sylwia Błach – „Umysł mordercy” 5/6


Gorefikacje 2013 „Dwa słowa


Wyprawa naukowa do umysłu mordercy. Eksperyment z „głową” zabolał mnie tylko w jednym miejscu: ludzi niech wyflaczają i szlachtują, ale małego, ślicznego jeża…? Uwielbiam letnie wieczory i fukające w trawie jeże. Kiedyś przytaszczyłam do domu jednego w plecaku - bo miał chorą łapkę. Potem był niemały problem z pchłami. Plecak oczywiście trzeba było zutylizować, mieszkania na szczęście nie.

Wracając jednak do opowiadania: razem z bohaterami przemierzamy fascynujące pejzaże, ale oni niestety nie opowiedzą światu, jakie urokliwe miejsca zwiedzili. Większość właściwie niczego już w życiu nie powie. Puenta zgrabna - o poświęcaniu jednostki dla dobra (jeśli tak to można ująć) ogółu. Warto zastanowić się nad tym, jak daleko jeszcze posunie się nauka.


8. Paweł Mateja „Ibidem 2” 4/6


Gorefikacje 2013 „Ibidem


Psychotyczny monolog wewnętrzny? Rozmowy z Bogiem? Klimat niedopowiedzenia, niejasności. Znów utwór nasączony poetycką aurą.


9. Dawid Kain ”Palce lizać” 4,5/6


Gorefikcje 2013 „Talidomid


W miasteczku Niżej pojawia się potwornie zdeformowana istota „Jęzor” oraz przystojny biznesmen Witold Roztocki. Ten drugi ma zamiar otworzyć prawdziwą cukiernię. Świetnie oddany klimat małego miasteczka. Z jednej strony klaustrofobiczne społeczność, z drugiej ogromna ciekawość nowego. Fabuła jest zaskakująca i dobrze poprowadzona. Przede wszystkim jednak utrzymana w konwencji "Jasia i Małgosi" - bo to opowiadanie o tym, że posiłek niejedno ma imię i lepiej nie dać się skusić piernikowej chatce.

Jak dla mnie niepotrzebny jest motyw Jęzora. Prawdopodobnie miał odwrócić moją uwagę i zepchnąć na błędne tory moje wyobrażenia o zakończeniu. I trzeba przyznać, że udało mu się. Nie domyśliłam się.


10. John Everson – „Martwa dziewczynka na poboczu” 4/6


Wariacja o sprzedawaniu duszy. Czasy takie, że trzeba urozmaicać techniki polowania. Oryginalna forma przekupywania ludzi, by oddali duszę diabłu. Mało subtelny szantaż i manipulacja to znaki naszych czasów. Bardzo zgrabnie napisane.

Road to hell...


11. Tomasz Siwiec „Ureu Hydroxynerum” 5,5/6


Gorefikacje 2013 „Jajko niespodzianka


Mieć czy być? - to pytanie często pada dopiero w obliczu śmiertelnej choroby, gdy nastaje okres podsumowań. Głównemu bohaterowi pomóc mogą tylko lekarze z tajemniczej kliniki w Tajlandii, stosujący niekonwencjonalną metodę leczenia (dokładnie opisane –sic!). W zamian chory ma oddać swój niemały majątek. Zapraszam do lektury i zastanowienia się, jaka jest cena naszego życia i czy warto się o nie targować?? Ciekawy wątek Osób Bardzo Znanych. Zapraszam do lektury!


12. Ryan Harding „Klisze” 5/6


Mój kochany pamiętniczku…Psychopata spotyka psychopatę i pojawia się praktyczny problem z wyżywieniem przetrzymywanych ofiar. Mocne, dobre i na wskroś możliwe – niestety. Podane w strawnej formie i okraszone humorem. Polecam!


13. Krzysztof T. Dąbrowski „Oto ciało moje!” 4,5/6


Gorefikacje 2013 „Pozory mylą


Niespodziewane aresztowania, nie wiemy gdzie, kiedy i przez kogo. Dzięki niewiadomej wydźwięk opowiadania staje się bardziej uniwersalny. Nie możemy udawać, że to się dzieje, że to fikcja. Każdego z nas może to spotkać i to w każdej chwili. Mamy tutaj zwyrodnialców bawiących się w mordowanie - dosłownie. Narratorem jest jeden z więźniów, który czeka na swoją kolej tortur, patrząc na zamęczanych bliskich. Brak nadziei na ocalenie, posłuszne oczekiwanie na śmierć i tortury. Autor zbudował klaustrofobiczną atmosferę, którą wypełnił po brzegi sporą dawką emocji.
Dziwnie się to czytało, biorąc pod uwagę nieciekawe doniesienia z Ukrainy.

14. Grzegorz Gajek „Pierdolić to!” 3/6


Gorefikacje 2013 „Po jednemu


Zawsze uśmiechnięty, sumienny i spokojny przez ostatnie dwadzieścia lat. Aż nadszedł dzień, gdy przyszedł do pracy z siekierą…Opowiadanie mniej więcej o tym, jak pęka w nas ta „żyłka”, puszczają nerwy i zaczynamy niszczyć na oślep. Lubię takie historie, jednak kontekst nie przypadł mi do gustu. Fajnie się narzeka, jak się nie stoi po drugiej stronie lady i nie obsługuje wiecznie zrzędzących klientów typu „ja mam zawsze rację”. Jak każdy kupuje pierdolety i płaci grubymi pieniędzmi, to siłą rzeczy drobnych braknie. Nie zawsze jest gdzie je rozmienić, a menagerowie o ilość drobnych nie dbają, bo to nie oni wysłuchują uwag od klientów. Punkt widzenia zależy więc od punktu siedzenia. I zazwyczaj wkurza nas ta druga strona - zwłaszcza, gdy nam się śpieszy. Ale Polska to kraj podwójnych standardów, czego autor dał niestety wyraz w swoim opowiadaniu.


15. Karol Mitka „Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” 5/6


Gorefikacje 2013 „Aż po grób, a nawet dalej


No i jest jednak „palec księdza” i spieprzona robota dla szatana. Któż powiedział, że świat jest sprawiedliwy? W końcu to biznes, kto więcej upoluje duszyczek ten je ma, nie ważne czy na to zasługują… Piewca bizarro z charakterystyczną dla siebie lekkością podjął się żartobliwego ujęcia trudnego tematu. Na dokładkę, pokazał jak bardzo gorzki smak może mieć zemsta.


16. Rafał Kuleta „Wodnik” 3/6


 Gorefikacje 2013 „Pornopolis


Legenda - przestroga:„nie wywołuj wilka z lasu”, tylko, że w morskich a nie leśnych klimatach. Pewne słowa wypowiadane w złą godzinę, powodują straszne konsekwencje. W moim odbiorze znacznie przekombinowane. Na plus spokojny nastrój i akcja tocząca się w „zwolnionym tempie”.

http://film.onet.pl/recenzje-uzytkownikow-martwe-zlo/wn0hd

Co tu dużo pisać: to antologia od horrorofilów, dla horrorofilów. Lubiący gatunek mają co poczytać i sprawdzić, co w polskim (i nie tylko) gore słychać. Głównie wrzaski i chlupot, oczywiście. Laicy mogą się podszkolić i poznać mroczne zakamarki ludzkich umysłów, do których do tej pory nie mieli odwagi uchylić drzwi. Czy odważą się otworzyć je szerzej, czy zatrzasną je z grymasem przerażenia? Zmierzymy to ilością fanów.


W publikacji pojawiło się trochę błędów i niedociągnięć, nie jest jednak źle. Okładka Kornela Kwiecińskiego została idealnie dopasowana do tematyki. Usilnie zastanawiam się, jakie kable wcina ten zombie, a właściwie jakie skrętki żyłek żuje – bo chyba to czerwone, to nie zęby a raczej zakrwawione dziąsła? Jak widać bez udziału „wielkich” mózgów wydawniczych też się da. Wystarczy robić coś z pasją, by nabrało to pożądanego kształtu.

Czytliwość:4/6
Wydanie: 4/6
Okładka: 5/6
Ogólnie: 4/6


Autor: antologia
Tytuł: Gorefikacje II Tom I

Wydawnictwo:
wydaje.pl

Wydanie:
I
Rok wydania:
2014
Ilość stron: 332

Oprawa: e-book

Cena z okładki: 00,00 książka do darmowego pobrania 

http://wydaje.pl/e/gorefikacje-ii-tom-pierwszy

Po drugiej stronie lustra:

http://alicyawkrainieslow.blogspot.com/2014/03/gorefikacje-ii-most-disturbing-ever.html

1 komentarz:

  1. To ja powiem tylko, że scena z jeżykiem dla mnie też nie była łatwa ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...