31 października 2013

Wrzucić horror na polskie podwórko /antologia „Gorefikacje”/


Halloween, to najlepszy czas na nadrabiane zaległości w takiego typu lekturach. Dlatego postanowiłam zakasać powieki i zagnałam się do czytania. Twórcy oddali w moje ręce szesnaście tekstów w różnych odcieniach zrytych  i wynaturzonych okropności. Pieczę nad projektem sprawował Tomasz Czarny. 

Horror ekstremalny - brzmi dobrze? Chyba nawet lepiej niż dobrze w uszach spragnionego krzyku horrorfila. Krew, flaki, śluz, gówno i rzygi połączone z niezbyt subtelną wersją seksu, to tak w skrócie. Nie jest sztuką napisać coś na podstawie tych kilku elementów. Ale jest sztuką napisać, to tak, by pojawiła się treść z sensem. A te historie mają fabuły. Soczyste, plastyczne, oddziałowujące na wyobraźnię opisy dewiacji, spaczonych – delikatnie mówiąc – fantazji, ciekawią, wciągają w ich dziwny, powykręcany świat. Jeszcze raz powtórzę: wcale nie jest łatwo napisać horror, który wzbudzi emocje i będzie w nim coś więcej. Niektórym się udało - pokazali, że można, zawyżając poprzeczkę.

No cóż, nawet gore może być w pewnym sensie wyrafinowane, nowatorskie. Czasami nie wystarczy broczący krwią ekran, walające się po podłodze czytelnika flaki, rżnięte ile wlezie przez pronozboka.
Cóż jest w stanie zrodzić się w ludzkim umyśle, by tworzyć inaczej i na nowo? Jak wynika z treści antologii – można wiele i można różnie. Ze wstępu dowiadujemy się, że horror ekstremalny zaczyna się wtedy, gdy dotrzemy do granic człowieczeństwa. Przerażające jest to, że ta granica jest tak blisko i tak łatwo przez nią przeskoczyć. To Ci ludzie mijający nas co dzień na ulicy i ta wielofunkcyjność rury z odkurzacza…

W takim temacie łatwo przedobrzyć, przekolorować, zabić świetny pomysł, a w najlepszym wypadku stworzyć śmieszną karykaturę.  Niektórym udało się to na wiele brutalnych sposobów. Jak to bywa, kilka opowiadań jest zdecydowanie słabszych od reszty. Te bardziej zasadzają się na makabrycznych wydarzeniach, ich wyliczaniu niż ich logicznym uzasadnieniu, czy we wpleceniu jej jakoś w sensowną treść, przez co wydają się śmieszne i nie spełniają swojej gorefunckji.

Ale czy to na pewno gore? Śmiem wątpić, zbyt dobrze się momentami bawiłam. Latające flaki zastąpiły filozoficzne rozważania, dziwne przysługi, pomyłki drastyczne w skutkach, parodie, dowcipy, cięte puenty…zbyt wiele nieuzasadnionego horrorystycznie seksu, który zaczął z czasem nudzić, zamiast elektryzować. Część historii było pełnych grozy, jednak nie ekstremalnej. Mnie to nie przeszkadzało. Nie wiem jak gorefilom (?).
Poziom straszności i ohydności też jest zróżnicowany – różnorodność daje szansę na odnalezienie się w antologii każdemu. Zwłaszcza tym, którym nadmiar obleśności, kału i spaczeń mógłby przeszkadzać. Ale z drugiej strony po co sięgali po gore, skoro nie byli na to psychicznie przygotowani?

I tak dochodzimy do kwint esencji: sporo opowiadań jest zbudowanych na podobnym schemacie, a z czasem, to nużyło. Dlatego w pojedynkę pewnie zrobiłyby lepsze wrażenie. Podobnie z nadmiarem gwałtów, czy seksualnej ekwilibrystyki - zaczął męczyć, nie dlatego, że był zły (ale to brzmi :)), lecz dlatego, że było go za dużo.

Przyznam szczerze, Zombiefilia bardziej mi się podobała. Punktem wspólnym i spajającym były zombie w przeróżnych kombinacjach. Tutaj mimo tytułu, gore nie łączy opowieści, jak już wspomniałam, niektóre mijają się z tematem o lata świetlne. Nie łączy tych opowiadań  również Polska jako miejsce akcji, nad czym ubolewam.

Mimo wszystko, wyszło dobrze.Przyjemnie przekraczało się wszelkie granice z tą antologią. Autorom widać pomysłów i talentu nie brakuje, zaskoczą nas jeszcze niejednym. Różnorodność zawartości, pozwala nieco poprawić kondycję ledwie zipiącego w Polsce gatunku. Horror ekstremalny jest gatunkiem niszowym, nie będę jednak streszczała jego poczynań na naszym podwórku – zainteresowanych odsyłam do przedmowy Gorefikacji.
 

Czytliwość: 4/6
Wydanie: 3/6
Okładka: 4/6
Ogólnie: 4/6

Autor: antologia
Tytuł: Gorefikacje
Opracowanie graficzne: Pan Goryl
Wydawnictwo:
wydaje.pl
Wydanie: I
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 195

Oprawa:
e-book
Cena z okładki: 00,00 książka do darmowego pobrania


 

2 komentarze:

  1. Gore jest specyficznym tworem  może być bardzo brutalny, albo pozostać w konwencji krwawego dreszczowca. Rozpiętość jest duża. Gore jest jednocześnie bardzo trudny gatunek, bo musi być realistyczny, aby budzić odrazę. Ich zadaniem nie jest straszyć, ale budzić kontrowersje (tu wymiatają japońskie filmy gore). Czy „Gorefikacje” takie są? Jest nieuzasadniony seks, przemoc, krew, flaki, więc odpowiedź brzmi tak. Czy to się komuś podoba – to już sprawa indywidualnego upodobania  Ja tam „Necroromantic” nie zapomnę do końca życia (ten królik mi się śni czasem…).

    OdpowiedzUsuń
  2. Słuszna uwaga - brakuje ram, wyznaczników, które w sumie określiłyby czym jest gore. Granice są płynne. Np. dla mnie komedia gore jest już osobnym gatunkiem. A czy tak jest w praktyce?
    Może literaturoznawcy wzięliby się wreszcie do roboty:P

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...